Share |  Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
#1PisanieAleja Dumających Aniołów   Pon Sty 15, 2018 1:30 pm


avatar
Administracja
Head admin
Join date : 24/04/2017
Liczba postów : 485
Zobacz profil autora
#2PisanieRe: Aleja Dumających Aniołów   Sro Sty 31, 2018 11:03 pm


avatar
Postać Niezależna
Join date : 16/08/2017
Liczba postów : 4
Zobacz profil autora
Patrzyłem na rozgwieżdżone niebo, siedząc na jednej z krypt znajdujących się blisko cmentarza. Moje białe futro lśniło od blasku Księżyca, którego tarcza rozjaśniała nieboskłon. Gwiazdy migotały powoli, a mój puchaty ogon poruszał się na prawo oraz lewo.
Aleja Dumających Aniołów była jednym z moich ulubionych miejsc, jeśli chodziło o kontemplacje. Zamieniałem się wtedy w pięknego irbisa o szafirowych oczach. Odbijało się w nich to cudowne, spokojne niebo, które po południu przybrało ten złowieszczy kolor przypominając wszystkim o tym, co wydarzyło się dwadzieścia lat temu.
Pamiętałem dobrze tamten dzień. Spędzałem czas z dziećmi, opowiadając o Starym Świecie, a one słuchały. Ich śmiech nadal rozbrzmiewa w mojej głowie, ale jeszcze bardziej ich krzyk, który oznajmiał koniec ich krótkiego żywota.
Moje khajińskie serce krwawiło wtedy. Nie mogłem zrobić nic, aby uratować te dzieci. Wszystkie odeszły w tak brutalny sposób. Na samo wspomnienie tamtych dni, łzy spłynęły po moim futrze zostawiając mokry ślad.
Przetarłem łapą pysk, aby wytrzeć uporczywe, słone krople. Spojrzałem na różowe opuszki, które w kilku miejscach miały ciemniejszą barwę. Mimo, że byłem kimś tak potężnym, nie mogłem zrobić nic, aby uratować życie niewinnych istot. Plułem sobie w twarz za niemoc, jaka mnie dopadła.
Westchnąłem głośno. Zastrzygłem uszami, nasłuchując, czy przypadkiem się ktoś nie zbliża. Spojrzałem na kosz pełen świeżo ściętych kwiatów, które złączone zostały w piękne bukiety. Mój łeb skierowany był dobrą chwilę w ten punkt, po czym ponownie zwróciłem go ku srebrnej tarczy.
Wpatrywał się tak jeszcze chwilę, po czym zeskoczyłem z dachu. Robiąc to, przybrałem ludzką postać, więc wylądowałem na dwóch nogach, a nie łapach. Złapałem za koszyk, aby udać się w stronę grobów dzieci, które umarł tamtego dnia.
Każdy bukiet dobierałem według koloru ich oczu oraz barw, jakie uwielbiały.
-Nawet nie wiecie, jak mi was brakuje. Zwłaszcza waszego uśmiechu i tej radości, kiedy się spotykaliśmy, a ja opowiadałem wam bajki ze Starego Świata.-zacząłem mówić, kiedy ostatni bukiet wylądował na nagrobku.-Los nie był dla was łaskawy. Najpierw odebrał wam rodziców, albo ci porzucili was, a potem Śmierć przyszła do was tak szybko.-usiadłem tak, aby widzieć mieć pięć grobów przed sobą.-Byliście dla mnie jak rodzone dzieci. Nie potrafiłem się pozbierać po waszym odejściu. W sumie, nikt nie mógł się pozbierać po tym, co się wtedy stało.-skrzyżowałem nogi, aby przyjąć pozycję siedzącego po turecku-Nic nie jest takie samo jak kiedyś, wiecie?-mówiłem dalej w eter, chociaż wiedziałem, że raczej nie usłyszą moich słów.
Chociaż, kto wie?
Uniosłem głowę ku górze, aby jeszcze raz spojrzeć na nieboskłon.
Na mojej twarzy nadal widniał smutek. Zamknąłem powieki i pozwoliłem, aby łzy spłynęły po moich policzkach.
Nie bałem się uczuć. Nie bałem się okazywać ich. Były częścią mnie, więc nie było sensu unikać tego, co sprawia, że się jest tym, kim się jest.
Otworzyłem powieki, aby spojrzeć na pięć grobów.
-Allie, Moore, Fiona, Lilia i Jakub...tak bardzo mi was brakuje.-westchnąłem.-Zwłaszcza tego, jak tarmosiliście moje futro. Hahaha!-zaśmiałem się, a przy okazji wytarłem łzy-Wychowałem was, a mimo, że byliśmy ze sobą tylko sześć lat, to było to najwspanialsze sześć lat w moim życiu, bo nauczyłem się na nowo, jak być dzieckiem.-skinąłem głową w stronę grobów.
Złożyłem ręce jak do modlitwy i rzeczywiście zacząłem się modlić.
Wiatr delikatnie poruszał liśćmi oraz trawą. Ich szelest mieszał się z odgłosami huczącej w pobliżu sowy, która z wielką uwagą obserwowała moją osobę z zainteresowaniem.
Ja zaś, skupiłem się na modlitwie za dusze, nie tylko dzieci, ale wszystkich, którzy tamtego dnia stracili życie. Nikt nie zasługiwał na taką śmierć, nie ważne co robił z darem życia jakie otrzymał. Życie jest cenne i każdy powinien mieć możliwość korzystania z niego jak najdłużej.
#3PisanieRe: Aleja Dumających Aniołów   Czw Lut 01, 2018 12:11 am


avatar
Obywatelka
Join date : 17/01/2018
Liczba postów : 17

Statystyki
Życie:
464/464  (464/464)
Mana:
890/890  (890/890)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Czujne oko burmistrzowej Larnwick, zmuszało wszelkich przestępców do działania poza stolicą, lub kombinowania jak koń pod górkę. Phyrra wyklinała na to w duszy, kiedy kolejne wskazówki, doprowadziły ją na Aleję Dumających Aniołów. Być może byłoby łatwiej, gdyby wiedziała czego szuka - ona jednak wiedziała tylko, że musi odnaleźć paczkę przygotowaną przez jednego z ludzi Rzeźnika i zostawioną w skrytce. Nie miała pewności po co tak ryzykować, dużo łatwiej było ruszyć sieć doręczycieli poza Larnwick, nie zwykła jednak zadawać pytań. Wolała dostosować się do życzeń ludzi, którzy mieli władzę nad jej życiem. Krążenie między nagrobkami zapowiadało się jednak jako długie i żmudne zadanie, co nie wprawiało jej w zbyt dobry humor. Zwłaszcza, że nie miała nawet pewności, czy znajduje się w dobrym miejscu. Na twarz opadał jej obszerny kaptur od ciemnego, długiego płaszcza utrudniającego określenie jej sylwetki. Pomimo tego, że nad głową miała księżyc i gwiazdy, więc nie spodziewała się tutaj zbyt wielu odwiedzających, wolała zachować ostrożność. Ostatecznie kobieta włócząca się po cmentarzu i zaglądająca w każdy krzak i w każdą szczelinę mogła wzbudzić zainteresowanie potencjalnego świadka. Nie chciała by jakiekolwiek jej cechy charakterystyczne zostały zapamiętane.
Usłyszała słowa, jeszcze zanim dojrzała sylwetkę mężczyzny. Nie była pewna, czy ją dostrzegł, jednak wydawał się zajęty swoją zadumą, więc w razie czego przykucnęła za pierwszym lepszym nagrobkiem, żeby mniej rzucać się w oczy. Jeśli on już ją widział, to zachowanie prawdopodobnie wyda się podejrzane, jednak Phyrra po prostu podjęła to ryzyko. Zamierzała poczekać aż przybysz odejdzie, udając że sama zajęta jest wspomnieniami, ale szybko złapała się na tym, że cały czas obserwuje mężczyznę. Sama nie była pewna czy bardziej ze zniecierpliwienia, czy z ciekawości. Mało kto odwiedzał zmarłych właśnie w nocy, kiedy cmentarze wydawały się szczególnie ponure. Dodatkowo, we wszechobecnej ciszy, trudno byłoby jej nie zrozumieć monologu mężczyzny, nawet gdyby nie chciała podsłuchiwać. Nie miała okazji dostrzec wcześniej jego kociej formy, dlatego wspominki o „tarmoszeniu futra” szczególnie ją zainteresowały. Brzmiały wystarczająco dwuznacznie, żeby ją zaintrygować. Nawet nie zauważyła, kiedy zaczęła się w niego po prostu wpatrywać, opierając dłonie na tym nieszczęsnym nagrobku i nachylając się nieco do przodu. Miała na tyle przyzwoitości, żeby mu nie przeszkadzać. Powinna stąd odejść, sprawdzić inną część Alei - była pewna, że już ją zauważył, mimo że wszystko trwało może z minutę. Podniosła się już nawet i otrzepała, ale wtedy za plecami nieznajomego dostrzegła pomnik, ze sporym pęknięciem w cokole. Wydawało się to idealne miejsce na schowanie małego pakunku. Chociaż mogła się mylić.
Cholera. Będzie musiała to sprawdzić. Postąpiła parę kroków w stronę mężczyzny, uznając że w takim razie warto wydać się choć trochę mniej podejrzaną.
- Widzę, że nie jestem jedyną osobą, która woli odwiedzać zmarłych nocą. – zagadnęła, czując się jak ostatni śmieć, kłamiąc w ten sposób.
To, jak odnosił się do tych dzieci – nie swoich dzieci – chwyciło ją za serce, choć raczej niechętnie się do tego przyznawała nawet sama przed sobą.
#4PisanieRe: Aleja Dumających Aniołów   Pią Lut 02, 2018 8:30 pm


avatar
Obywatelka
Przywoływacz
Join date : 10/11/2017
Liczba postów : 9

Statystyki
Życie:
400/400  (400/400)
Mana:
1050/1050  (1050/1050)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Yuriee mogła jedynie odpocząć nocą od swoich codziennych obowiązków. Jako matka, żona i gospodyni jej życie polegało praktycznie tylko na zajmowaniu się domem i opieką nad swoimi pociechami oraz mężem, ale to nie tak, że nie miała czasu na inne przyjemności. Miała i jedną z nich było odwiedzanie brata na cmentarzu. W sumie nie była to przyjemność, a raczej chęć odwiedzenia jego nagrobka. Został tu pochowany jako jedyny członek jej rodziny, ponieważ zginął tutaj, w Larnwick, reszta została dawno zapomniana. Ruszyła więc ciepło odziana w stronę znanego jej bardzo dobrze nagrobka, kiedy zauważyła kryjącą się za innym nagrobkiem kobietę w ciemnym odzieniu. Widocznie obserwowała widocznego niedaleko mężczyzny. Nie znała ani kobiety, ani mężczyzny. Po mężczyźnie mogła stwierdzić, że również tak samo, jak ona opłakiwał zmarłe i bliskie mu osoby, zaś kobieta nie miała powodu, by tu być, przynajmniej według anielicy. W końcu kobieta ruszyła, a że nagrobek brata Yuriee znajdował się kilka nagrobków dalej od mężczyzny, który opłakiwał zmarłych. Nie chciała wcinać się w ich rozmowę, która w sumie dopiero co zaistniała, anielica ruszyła dalej, mijając ich przy tych i trzymając w swoich dłoniach bukiet białych róż. Stanęła przed nagrobkiem z imieniem i nazwiskiem brzmiące Ivar Baratheon. Stała zaledwie dwa nagrobki dalej od nich. Nie miała zamiaru podsłuchiwać, wtrącać się, czy im w jakimkolwiek sposobie przeszkodzić. Kucnęła nad nagrobkiem swojego brata zabierając przy tym zeschnięte czerwone róże i położyła białe, pachnące róże.
#5PisanieRe: Aleja Dumających Aniołów   Czw Lut 22, 2018 1:32 pm


avatar
Postać Niezależna
Join date : 16/08/2017
Liczba postów : 4
Zobacz profil autora
Wiedziałem o tym, że nie jestem sam na cmentarzu, jak tylko posłyszałem kroki butów, pod którymi skrzypiał piach. Udałem jednak, że nic takiego do mych uszu nie docierało. Byliśmy w miejscu spoczynku tych, którzy odeszli z tego padołu i należało zachowywać się kulturalnie, a przede wszystkim zachować ciszę i spokój. Chyba, że ktoś tak jak ja zamierzał chwilę porozmawiać i powspominać dobre czasy, to inna sprawa. Ze zmarłymi można zawsze zamienić kilka słów, bo o ile wiem, nie mieli tego nigdy za złe.
Na zakończenie modlitwy, skinąłem tylko głową w stronę grobów, a potem uniosłem ją ku górze, aby spojrzeć w w rozgwieżdżone niebo.
-Oczywiście, że nie.-w moich oczach odbijały się migoczące lampki zdobiące nieboskłon -Wieczorami możemy być jeszcze bliżej nich, bo widzimy gwiazdy, a oni tam gdzieś pośród nich są i mogą nas obserwować.-spojrzałem na rozmówczynię.
Przyjrzałem się jej bardzo dokładnie. Z racji tego, że byłem khajitem, potrafiłem wyłapać zapach jaki towarzyszył dziewczynie.
Na pewno dostrzegła, że skrzywiłem nieco nos, ale nie zamierzałem nic mówić na ten temat. Każdy kogoś w życiu stracił, chociaż miałem pewne podejrzenia co do dziewczyny. Możliwe, że moja kocia natura znów zaczynała się odzywać.
Posłyszałem kolejne kroki osoby, która zbliżała się do nas. Kojarzyłem ją skądś, jak tylko ujrzałem lico nowo przybyłej. Zajęło mi chwilę, nim uświadomiłem sobie, że była to siostra tego zamordowanego chłopaka w czasie ataku na Larnwick.
-Białe róże, dobry wybór.-odezwałem się, wstając przy tym.-Ivar je uwielbiał, bo jak to powtarzał, przypominają mu ciebie.-posłał kobiecie uśmiech-...-na mojej twarzy zagościł smutek-Przepraszam, nie chciałem sprawić panience większego smutku.-ukłoniłem się nisko w ramach przeprosin.-Tak sobie pomyślałem, że spędzanie czasu w miejscu, w którym mieszka smutek, więcej niż to jest potrzebne jest zbędne, więc może panie dadzą się namówić na krótki spacer? Znam idealne miejsce do tego.-zacząłem iść powoli.
Spojrzałem wymownie na obie kobiety, po czym na ich oczach zmieniłem formę z ludzkiej na kocią. Teraz przed dwiema paniami stał irbis o pięknym białym futrze. Teraz, Phyrra znała już odpowiedź na nurtującą ją kwestię tarmoszenia futra.
Usiadłem przodem do Phyrry oraz Yuriee. Owinąłem gruby ogon wokół łap. Czekałem na odpowiedź. Nie zmuszałem ich do pójścia na spacer. Zawsze mogłem iść sam, ale z drugiej strony towarzystwo tak pięknych dam byłoby, dla mnie mężczyzny nie lada ciepłem na sercu. Poza tym, miałem już swoje lata, ale jaki zdrowy samiec nie lubi obecności kobiet w swoim życiu, nawet jeśli to ma trwać tylko przez krótki czas? No właśnie...
#6PisanieRe: Aleja Dumających Aniołów   Sob Mar 03, 2018 6:35 pm


avatar
Obywatelka
Join date : 17/01/2018
Liczba postów : 17

Statystyki
Życie:
464/464  (464/464)
Mana:
890/890  (890/890)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
- Nigdy o tym nie myślałam w ten sposób - stwierdziła, zgodnie z prawdą, bo ogólnie nie myślała zbyt wiele o śmierci. No. Chyba, że własnej, ale nie w kategoriach filozoficznych - Po prostu nocą jest większy spokój.
Lekkie skrzywienie - choć może bardziej było to zmarszczenie nosa - jakie Phyrra zauważyła ze strony mężczyzny, zmusiło ją do zastanowienia się, czy była wystarczająco przekonująca. Przejrzał ją? Może wie, że wcale nie miała tutaj nikogo, do odwiedzenia? Może widział wcześniej, jak się włóczy, wcale niezainteresowana żadnym konkretnym nagrobkiem, a raczej zbadaniem terenu? Nie. Nie powinna tego aż tak analizować. Lepiej było zachować spokój, zwłaszcza, że mężczyzna okazał się nie być jedynym odwiedzającym. Uśmiechać się lekko i za żadną cenę nie spoglądać w kierunku interesującego ją cokołu. To powinna teraz robić i tego się trzymała.
Serio? Wszyscy nagle postanowili urządzać sobie wycieczki nocą po cmentarzu? Zdała sobie sprawę z obecności jeszcze innej osoby w okolicy, dopiero kiedy Khaji się do niej zwrócił. Obróciła się lekko i natrafiła spojrzeniem na Yuriee. Nie znała jej, jednak pierwsze, co jej się rzuciło w oczy, to rude włosy. Dobrze. Dwie kobiety o tym samym kolorze włosów, to była dobra okoliczność dla Phyrry, gdyby coś poszło nie tak.
- Spacer? - zapytała z wahaniem.
Wędrowanie w środku nocy z obcym mężczyzną - i być może kobietą - nie brzmiało wcale bezpiecznie, ale tak naprawdę to po prostu wolałaby być teraz w knajpie i przepuszczać wszelkie swoje pieniądze - i nie tylko - w karty. Oddalenie się od tego miejsca, skoro była tutaj widziana, wydawało się jednak całkiem dobrym pomysłem. Ale te rozważania i tak odeszły na dalszy plan, kiedy mężczyzna zaczął się przeistaczać. Nie opanowała odruchu cofnięcia się o parę kroków, nie zdążyła zamaskować zaskoczenia, które wykwitło na jej twarzy. Zerknęła na Yuriee, zastanawiając się, czy na niej ta przemiana zrobiła podobne wrażenie.
- Jesteś... och. - stwierdziła bardzo merytorycznie, a potem wzięła się w garść i pokiwała lekko głową - Chyba mogę znaleźć czas na spacer
Kiedy podeszła do wielkiego, dzikiego kota, każdy jej mięsień był napięty, zupełnie jakby Phyrra gotowa była czmychnąć w bok, na najmniejszą oznakę zagrożenia. Nigdy nie spotkała wcześniej khajita. Groźny drapieżnik w jej bezpośrednim otoczeniu powodował, że czuła się... dziwnie, choć mężczyzna przecież wydawał się łagodnie usposobiony.
Ale podszepty paranoi walczyły u niej z wrodzoną ciekawością. Nagle ten spacer wydał się czymś bardziej interesującym, niż tylko zwykłym zabezpieczeniem.
#7PisanieRe: Aleja Dumających Aniołów   Czw Mar 22, 2018 10:02 pm


avatar
Obywatelka
Przywoływacz
Join date : 10/11/2017
Liczba postów : 9

Statystyki
Życie:
400/400  (400/400)
Mana:
1050/1050  (1050/1050)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Niebo gwieździste odbijało się w jej oczach, kiedy rozmyślała cały czas o zmarłym bracie, który w rzeczywistości został zamordowany zasłaniając swoją własną piersią ciało swojej siostry. Nigdy sobie tego nie wybaczyła i nie wybacz, że przez jej głupi błąd jej brat został pozbawiony życia. Był taki młody i ambitny. Wielka szkoda. Początkowo omotana ciszą i spokojem nie słyszała słów mężczyzny, musiała minąć dosłownie chwila zanim doszło do niej to co obcy dla niej mężczyzna mówił. Pierwsza myśl, jaka nasunęła się w jej myślach to skąd zna Ivara i jakie relacje ich łączyły? Yuriee myślała, że znała większość znajomych brata, gdzie za wiele ich nie miał. Był lubiany, ale ostrożnie dobierał sobie przyjaciół, jak i znajomych. Dopiero po chwili nim zdążyła o coś zapytać, zauważyła kobietę. Jej również nie znała, ale wiedziała, że to ta sama osoba, która chwilę wcześniej skradała się. Niegrzeczne było pytać skąd znał jej brata, zaś maniery nakazywały formy grzecznościowej.
- To prawda. Ivar kochał białe róże.
Być może odważy się zapytać o szczegóły ich relacji w krótkiej przyszłości.
- Spacer?
Powtórzyła w tym samym momencie co obecna tu kobieta z jednym wyjątkiem, że Yuriee zrobiła to nieco ciszej. Niemiałaby nic przeciwko, ale czy to bezpieczna opcja iść z obcym mężczyzną i obcą dla niej kobietą? Czy to nie była jakaś zasadzka? Lekkie zdziwienie pojawiło się na jej twarzy, kiedy mężczyzna przeistoczył się w wielkiego, dzikiego kota - bo taką miała opinię na temat khajita i chociaż znała ich z książek, i opowieści to osobiście nigdy żadnego nie spotkała. Po części przeczuwała, że gdyby obecny tu kocur chciał im coś zrobić lub tylko Yuriee to nie pokazałby swojej prawdziwej natury tak szybko. W razie konieczności mogła skonsultować się ze swoim aeonem. Jednakże w chwili obecnej nie chciała korzystać z jego pomocy, w końcu nie był on również jej zabawką. Był istotą żywą, a takich należało szanować. Rudowłosa kobieta wydawała jej się dziwna od samego początku, lecz nie zastanawiała się nad tym, co ów kobieta kryje w swojej świadomości i chociaż spostrzegła jej nieudolne podsłuchiwanie, i skradanie się to nic z tym jednak nie zrobiła. Nie zżerała ją ciekawość z tego powodu, ale chciała poznać historię znajomości wielkiego kota z jej bratem i to był główny czynnik, dla którego Yuriee zgodziła się pójść na wspólny spacer.
- Czemu nie, lecz nie mogę mu poświęcić za wiele czasu.
Była to prawda, więc nie skłamała. Mimo wszystko starała się nie być wrogo nastawiona ani do kobiety, ani do mężczyzny.
- Najpierw, lecz zdradźcie mi swoje imiona, nie mogę zwracać się do was bezosobowo to niekulturalne.
Uśmiechnęła się ciepło i czule, niczym do dwójki małych dzieci, które bardzo pragnęły uwagi dorosłych.
- Nazywam się Yuriee Trevelyan, chociaż zapewne Ty futrzasty przyjacielu mnie znasz, skoro znałeś mego brata.
Słuszna uwaga i odrobina nadziei , że sam coś wyduka na ten temat.
#8PisanieRe: Aleja Dumających Aniołów   Wto Mar 27, 2018 1:22 am


avatar
Postać Niezależna
Join date : 16/08/2017
Liczba postów : 4
Zobacz profil autora
Khaji zupełnie nie potrafił zrozumieć, czemu wszyscy w taki sposób reagowali, kiedy pokazywał się w swojej pięknej formie! Ba, zawsze spacerował w niej po mieście, zwłaszcza w tak piękne wieczory jak ten.
Irbis wpatrywał się uważnie to w Phyrrę to w Yuriee. Po chwili jednak zaczął myć swoją prawą łapę, a następnie przetarł nią swoje ucho. W ogóle mu się nie spieszyło, a wręcz przeciwnie. Lubił towarzystwo więc mógł tak jeszcze posiedzieć.
Jak tylko Phyrra znowu się odezwała skierował jedno ucho w jej stronę. Siedząc tak i myjąc ucho oraz łapę, Khaji wyglądał jak wielka pluszowa maskotka, którą można miętosić za futro.
Dobrze, to jedna się zgodziła, a co zatem z drugą kobietką? Jaka była jej decyzja?
Mężczyzna spojrzał jednym ślepiem na Yuriee, a przy drugim przymknął powiekę. Dosć zabawnie w sumie to wyglądało. Irbis z przymkniętą jedną powieką i jednym wpatrzonym ślepiem zapatrzonym w jedną osobę.
Skoro Yuriee chciała poznać jego imię, musiał wrócić do niezbyt lubianej ludzkiej formy. Zatem znowu, na oczach kobiet zamienił się w człowieka. Przeciągnął się, aż kości mu strzeliły.
-Ach! Starość nie radość.-podrapał się po policzku palcem.-Faktycznie, gdzie to j zgubiłem swój nie takt. Zawsze wydaje mi się, że wszyscy mnie tutaj znają. - położył dłoń na klatce piersiowej, po czym lekko się pochylił.-Nazywam się Khaji Vandor i jestem ojcem khajitów.-wyprostował się-Wszystkich kociaków, nawet tych najmniejszych.-zaśmiał się wypowiadając ostatnie słowa.-Yuriee, twój brat często mnie odwiedzał, kiedy spędzałem czas z dziećmi. Chętnie pokażę ci nasze ulubione miejsce, jak kiedyś znajdziesz czas.-mężczyzna uśmiechnął się do Yuriee.-Zastanawiam się, w jakie miejsce możemy się udać. -zamyślił się-Checie zobaczyć jakieś miejsce, którego nie znacie?-rzucił pierwszym pytaniem, jakie wpadło mu do głowy odnośnie spaceru.
Chociaż i tak sam zastanawiał się nad jakimś ciekawą miejscówką, która o tej porze wyglądała naprawdę pięknie. Coś mu zaświtało w tej starej, zdziadziałej łepetynie, ale póki co wolał poczekać na odpowiedź. Może pomyślą o tym samym? Jeśli nie, to już miał pomysł, gdzie zabierze kobiety. Tam, gdzie na pewno nigdy jeszcze nie były, bo nie miały tam wstępu. Co innego on. Jako Ojciec khajitów miał pewne przywileje i jednym z nich było wejście tam, gdzie Phyrra i Yuriee pojawić się nie mogły. Czuł, że obie maja dobre serca, nawet Phyrra, której zapach powiedział Khajiemu, że obraca się po jakiś spelunach i pachnie hazardem zmieszaną z krwią. Taaak, koci ogon był zaiste wrażliwym na takie rzeczy.
Zatem, pozostało mu czekać na to, co powiedzą kobiety. Liczył, że jednak albo nic nie wymyślą albo ich pomysły nie będą zgodne z jego, ewentualnie spróbuje je przekonać do zmiany zdania, jeśli według niego wybiorą coś nieodpowiedniego.
#9PisanieRe: Aleja Dumających Aniołów   Pon Kwi 09, 2018 6:43 pm


avatar
Obywatelka
Join date : 17/01/2018
Liczba postów : 17

Statystyki
Życie:
464/464  (464/464)
Mana:
890/890  (890/890)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
O rany, chcę go poczochrać! - pomyślała Phyrra i nawet prawie uległa tej zachciance, a powstrzymało ją to, że tym dużym i drapieżnym, ale równocześnie puchatym kotem, był tak naprawdę starszy mężczyzna. Gdy zadała sobie w głowie pytanie Czy chcę czochrać po futerku starszego mężczyznę?, musiała sobie odpowiedzieć z pełną stanowczością, że zdecydowanie NIE.
Poza tym musiała pamiętać, że to stworzenie miało długie kły i zapewne bardzo silną szczękę. Wystarczyłby jeden fałszywy ruch.
Gdy Yuriee się przedstawiła, Phyrra natychmiast odnotowała jej imię i nazwisko, powtarzając sobie je w myśli dla zapamiętania - nigdy nie wiadomo, czy się potem nie przyda, zwłaszcza że ta dwójka niemalże przyłapała ją na gorącym uczynku. Kiedy jednak mężczyzna się przedstawił, ruda uzmysłowiła sobie, że z całą pewnością zna tę osobę, przynajmniej ze słyszenia i nieco się nawet rozluźniła.
Wielki, silny kot, czy nie, miała do czynienia z Khajim. Osobą znaną jako przynajmniej tak samo sympatyczną, jak ważną dla swojej własnej rasy.
- Phyrra. Phyrra Carkalyn - rzuciła na końcu niedbale, nie zawracając sobie głowy kłamstwami.
Nie zamierzała robić niczego podejrzanego w ich towarzystwie, a w świecie przestępczym i tak była znana wyłącznie jako Zjawa. Phyrra była jedynie rybaczką przybyłą z Proxoli Północnej w poszukiwaniu spokojniejszego życia w porządnym kraju i porządnym mieście.
W oczach wszystkich, oprócz komendanta policji, rzecz jasna.
- Przychodzi mi na myśl jedno miejsce, ale wątpię żeby którekolwiek z nas mogło się tam dostać - uśmiechnęła się lekko - Zawsze chciałam zobaczyć miasto Aquatican, ale pewnie będzie musiało upłynąć jeszcze trochę wody
Prawdopodobnie żartowanie na cmentarzu nie było najlepszym pomysłem, ale w końcu Phyrra nie chciała być skojarzona z jakimś rzezimieszkiem spod ciemnej gwiazdy - co byłaby prawdą - a najsympatyczniejsza wydawała się innym właśnie wtedy, gdy żartowała.
#10PisanieRe: Aleja Dumających Aniołów   Wto Kwi 24, 2018 8:46 pm


avatar
Obywatelka
Przywoływacz
Join date : 10/11/2017
Liczba postów : 9

Statystyki
Życie:
400/400  (400/400)
Mana:
1050/1050  (1050/1050)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Yuriee widziała w życiu wiele dziwnych rzeczy, więc ta również nie należała do wybitnie innej niż pozostałe. Zawsze fascynowała się osobami, które potrafiły zmienić swoją naturalną ludzką formę w nienaturalną posturę czworonożnego zwierzaka. Nawet jeśli kobieta znała by ów mężczyznę to maniery jednak nalegały, aby takowy się przedstawił. Yuriee należała do tych osób, które były dobrze wychowane i tego samego wymagała od nich, chociaż tak odrobinę. Więc miała do czynienia z osobą, która była ponad prawem. Wspomnienia o bracie wzbudziły jej ciepełko na sercu. To miłe, że ktoś jeszcze o nim pamiętał.
- Chętnie posłuchałabym jeszcze twoich opowieści i zwiedziła z wami różne ciekawe miejsca, ale czas mnie goni. Wyleciało mi z głowy, że mój syn w ostatnim czasie nabroił i muszę przypilnować, aby wcześniej wstał, i przeprosił jednego z naszych sąsiadów, zaś córka miewa koszmary. Obowiązki wzywają
Ach z tych dzieciaków urwisy. Gabriel zniszczył jedną z sadzonek kochanego sąsiada, dzięki temu sąsiad się wściekł, a Yuriee jako matka musiała go przepraszać i obiecać, że szczeniak również to uczyni, zaś Lucy miewała koszmary, bo jeden z jej rówieśników nagadał jej, że w nocy przyjdzie wilkołak i rozszarpie ją na milion kawałków. Wskutek czego dziewczynka bała się spać.
Ukłoniła się lekko w geście pożegnania.
- Mimo wszystko mam nadzieję, że spotkamy się w przyszłości. Dowidzenia i do zobaczenia.
Ruszyła w przeciwnym kierunku prosto do swojego domu, zostawiając ich przy tym samych.



[z/t]
#11PisanieRe: Aleja Dumających Aniołów   Nie Maj 06, 2018 4:43 pm


avatar
Postać Niezależna
Join date : 16/08/2017
Liczba postów : 4
Zobacz profil autora
Phyrra zdecydowanie za dużo myślała o dziwnych i złych rzeczach. Zdecydowanie...
Jakby Khaji o tym wiedział, to by jej to szybko wybił z tej ślicznej główki. Tak, raz i porządnie.
Nawet jeśli Phyrra uważała inaczej, to Khaji ogółem był łagodnym mężczyzną. Używał sił tylko kiedy naprawdę musiał. Poza tym, kochał przyrodę tak bardzo, że wiele dekad temu prawie przypłacił to życiem.
Jak Phyrra się przedstawiła, uśmiechnął się do niej życzliwie i naturalnie. Nie było w tym nic udawanego. Ba, kocisko to nawet zauważyło w oczach Phyrry, że nachętniej to, gdy przebywał w kociej formie wychochrałaby go za futro. Jemu to by akruat nie przeszkadzało. Jakby nie patrzeć, kto nie lubi miziania po łepetynie czy brzuchu? Khaji, wbrew pozorom był przytulanka.
Na słowa rudej odnośnei miasta Aqutican zaśmiał się.
-Jeszcze, żeby takowe gdzieś tutaj istniało, to sam bym się tam udał!-poprawił okulary oraz opadający na czoło niefirtunny kosmyk białych włosów.-Wielka szkoda, panienko Yuriee, ale rozumiem. Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy.-Khaji patrzył jak Przywoływaczka odchodzi w tylko sobie nanym kierunku.
Zatem został tylko z Phyrrą. W sumie, lepsze to niż zostać samemu. Jakby nie patrzeć, ten facet nie lubił samotności. Dlatego, kiedy miasto śpi, a on nie spędza czas ze zwierzętami albo tymi, których kraina marzeń nie przywitała.
Coś chciał powiedzieć, kiedy wyprostował się jeszcze bardziej. Na jego twarzy malowało się zaskoczenie, które szybko zmieniło się w grymas niezadowolenia. Spojrzał w stronę miasta. Czuł, że stało się coś niedobrego, nawet bardzo niedobrego.
-Przepraszam cię Phyrro, ale muszę niezwłocznie wracać do miasta.-położył jej wielką dłoń na głowie-Przyjdź kiedyś do Zamku Arbacco. Tam się spotkamy, a ja pokażę ci okolicę i jedno naprawdę przepiękne miejsce.-puścił do niej oczko, po czym odsunął się.
Ponownie zamienił się w wielką kulę pięknego futra po czym błyskawicznie udał się w stronę miasta.

z.t

OOC:
 
#12PisanieRe: Aleja Dumających Aniołów   



Sponsored content
Powrót do góry Go down
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Crystal Empire :: 

Larnwick

piękna stolica Aglar

 :: Craifihad Lerropt :: Cmentarz
-
Wymiana
Opisy przedstawiające uniwersum świata zostały stworzone przez Administrację Crystal Empire oraz Użytkowników pomagających przy tworzeniu forum na podstawie pomysłów własnych oraz inspiracji różnymi źródłami, zabrania się ich kopiowania. Stronę graficznąforum wykonała Przyczajona Grafika z grupy Monochrome Layouts z pomocą kodów własnych lub w inspiracji kodami znalezionych w różnych miejscach. Za pomoc dziękujemy Moe - Yuriee.
HogwartDream aegyo