Share |  Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
#1PisanieAleja Zodiaku   Pon Cze 12, 2017 10:03 pm
avatar
Liczba postów : 397
Join date : 24/04/2017
Zobacz profil autora http://crystalempire.forumpolish.com
#2PisanieRe: Aleja Zodiaku   Pon Sie 21, 2017 10:29 pm
avatar
Skąd : Namitto
Liczba postów : 18
Join date : 11/08/2017
Zobacz profil autora
//ze Źródła Dziewicy
Goniłdm za tą sową już kilka dobrych minut. Drań miał łatwiej po posiadał coś takiego jak skrzydła więc miał w głębokim poważaniu czy jakaś ulica jest zapchana ludźmi lub straganami. Ja niestety musiałem nie dość, że pilnować aby mój nowy pierzasty kolega nie odleciał za daleko to jeszcze uważać żeby nie wpaść na coś lub na kogoś. A kilka razy było blisko. Czyżby ten przeklęty i samolubny ptak celowo wybierał taką drogę? Czy był to po prostu przypadek? Stawiam raczej na to pierwsze.
Cały czas wracałem do rozmowy z Pino, chyba nadal nie wierzyłem w to co mnie spotkało. Czemu akurat mnie wybrano? W końcu musiał być jakiś powód... wybieranie rekruta to raczej nie jest losowanie tylko wybierany jest najlepszy kandydat. Ciekawiło mnie też z jakimi osobami przyjdzie mi pracować. Raczej to nie będzie wielka koło miłośników tęczy i zwierząt. No cóż, zobaczymy jacy tak na prawdę są ci Rycerze Zodiaku. Tylko na razie muszę dogonić tą sowę i dowiedzieć się co to jest to sakiki. Raczej to nie jest zwierzę bo bym o nim wiedział. Może to jakaś rozumna istota? Albo potwór czy inne wynaturzenie. Nie ma co zgadywać, dowiem się gdy dotrę do siedziby. Chyba, że skrzydlaty leci gdzieś indziej.
Zatrzymałem się na chwilkę by złapać oddech po czym znów pognałem za sową. Ciekawe czy jednak na kogoś wpadnę podczas tego biegu.
#3PisanieRe: Aleja Zodiaku   Sro Sie 23, 2017 6:03 pm
avatar
Skąd : Boski Świat
Liczba postów : 7
Join date : 13/08/2017
Zobacz profil autora
Zastanawiałem się, co on taki ślamazarny jakiś. I to ma być niby przewodnik? Spojrzałem za siebie, ale elfa ni widu ni słychu, zatem usiadłem na dachu jednego z budynków, aby poczekać na jaśnie pana ślimaka.
Kilka dzieciaków, jak tylko mnie dostrzegło, od razu zaczęło wołać. Zleciałem na dół, aby dać się wyprzytulać, wydrapać i jeszcze dostałem krakersy! Ach, jak ja je uwielbiam. Poza tym, odrobina pieszczot nikomu nie zaszkodzi, a tym bardziej mnie!
Gromadka szybko mnie opuściła, a ja ponownie wróciłem na swoje miejsce. Przystawiłem skrzydło do czoła, aby osłonić łebek przed promieniami Słońca. Próbowałem też wypatrzeć elfa. Dostrzegłem jego sylwetkę na horyzoncie. Ziewnąłem, wyciągnąłem się i rozprostowałem skrzydła. Nie lubiłem oczekiwań, dlatego już po chwili doskwierała mi nuda. Czyszczenie piór odbyłem w lesie, więc nie miałem co robić zbytnio. Rozglądałem się więc po okolicy, trochę pustawej w sumie. O tej porze, tutaj mało kto się pojawiał, więc obserwacja pustych uliczek też była nudna.
Ziewnąłem kolejny raz, a potem spojrzałem w dół.
-”No w końcu, buraku jeden!”-odparłem w umyśle elfa.-”Ja tu się nudzę, a ty sobie urządzasz jakiś tam spacerek! Wstydź się! Mojego czasu się nie marnuje, Erestorze Véneaná! Zapamiętaj to sobie dobrze!”-fuknąłem w jego głowie.
Tak, posiadałem zdolność telepatycznego porozumiewania się z innymi istotami. Z racji, że przed innymi, poza Rycerzami oczywiście, musiałem udawać zwykłą sowę, to potrzebna była inna forma komunikacji. Taka była najłatwiejsza. Nikt o niej nie wiedział, nie słyszał, więc bez obaw mogłem dyskutować z Rycerzami, bez ujawnienia swojego małego sekretu.
Patrzyłem na elfa, jeszcze z dobrą chwilę, po czym przeniosłem się na jego ramię. Wpatrywałem się w jego twarz z wielką uwagą. W sumie, był ładniejszy od Avenatha, ale co się dziwić, skoro był szpiczastouchym? Ci zawsze mieli ładne mordki, ale nic nie przebije avarieli, te to dopiero chodzące piękności są...ale co się dziwić, jak o połączenie elfa i anioła, jednych z najpiękniejszych ras jakie zamieszkują Ziemię.
-”Mam nadzieję, że nie zgubiłeś kamienia, który ci podarowałem, bo cię normalnie zabiję.”-przystawiłem mu swoje czoło, do jego wlepiając w niego swe oczy-Ten kryształ, który dostałeś jest bardzo ważny. Jak go zgubisz, to stracisz możliwość przywdziana zbroi i nie użyjesz swoich mocy. Wpraaawdzie, beze mnie ten kryształek nie zadziała, ale no jednak jest cenny.”-wyjaśniłem pokrótce.-”Wiesz, gdzie jest siedziba Zodiaku, jak się tam dostać?”-zapytałem w prost, cały czas rozmawiając z elfem w myślach.
W sumie, ciekawe co sobie pomyślał, słysząc mój głos w głowie. Hehehe, na pewno się wielce zdziwił, że ktoś od tak może sobie wejść do jego łepetyny i jeszcze z nim gadać. Uwielbiałem tą swoją zdolność, chociaż czasami musiałem uważać, zwłaszcza w przypadku Beliala czy Avenaha. Dwa, paskudne zboczeńce...mam nadzieję, że z tym tutaj elfem, nie będzie takich problemów. Chociaż, jak to się mówi nadzieja matką głupich nie?

OOC:
 
#4PisanieRe: Aleja Zodiaku   Czw Sie 24, 2017 2:01 pm
avatar
Skąd : Namitto
Liczba postów : 18
Join date : 11/08/2017
Zobacz profil autora
Był przewodnikiem i tropicielem, musiał umieć poruszać się po cichu a nie biegać na złamanie karku. Pino jak widać tego nie rozumie. Nie każdy ma skrzydła tak jak sowa no ale jak widać ten ptak tego nie rozumie. Gdy wreszcie dogoniłem tą sowę która jak widać nie kwapiła się żeby wrócić i zacząć mnie szukać tylko siedziała sobie na budynku. Nie wytrzymałem i pod nosem wypowiedziałem dwa słowa.
-Bloede Volatile*
Na szczęście niewiele osób rozumie język elfów. Choć może Pino jednak go zna. W sumie, nie interesowało mnie to. Jak widać ta sowa posiadała inną zdolność. Spojrzałem na niego uważniej gdy usłyszałem jego głos w swojej głowie. Nie dość, że zostawił mnie w tyle to jeszcze narzeka. Na chwilę odezwała się we mnie duma która jednak później ukryła się pod maską spokoju. Wyciągnąłem do niego dłoń w której cały czas trzymałem kamień. Mimowolnie się uśmiechnąłem, czy on naprawdę myślał, że zgubiłbym cokolwiek? A szczególnie coś cennego co dostałem kilka minut temu? On mnie chyba nie docenia...
-Trafię tam bez problemu ale nigdy nie byłem w środku
Ciekawe czy Pino potrafi też czytać myśli i wspomnienia jak słowa w księdze. Była to niewątpliwie przydatna umiejętność. Nie obawiałem się tego co mógł odnaleźć w mojej przeszłości. Nie zrobiłem niczego złego, nie mam się czego wstydzić czy obawiać.


*oznacza to dosłownie "Pieprzony ptak"
#5PisanieRe: Aleja Zodiaku   Czw Sie 24, 2017 4:41 pm
avatar
Skąd : Boski Świat
Liczba postów : 7
Join date : 13/08/2017
Zobacz profil autora
Dla mnie liczył się czas. Nie interesowało mnie to, kim był z zawodu ten elfi wypierdek. W grę wchodziło zebranie z Havem, kolejnym wypierdkiem, ale ten przynajmniej miał poukładane w łepetynie, chociaż temperament miał smoka. Zwłaszcza kiedy się wnerwiał na Avenatha, to ział ogniem dosłownie. Hihihi.
Zaraz, zaraz chwila moment! Czy on właśnie nazwał mnie pieprzonym ptakiem?! Mnie?! Mnie?! Kogoś takiego jak ja nazwać pieprzonym ptakiem?! Już ja mu pokażę, co ten pieprzony ptak potrafi!
Wbiłem mu w ramię swoje ostre pazurki w ramię, na którym siedział. Całe moje ciało zaiskrzyło od wędrującym po moim ciele ładunku elektrycznym. Skupiłem się, a nim minęła chwilę elfi wypierdówek został porażony niewielkim wstrząsem elektrycznym. Nie na tyle, by mu zrobić krzywdę, ale na tyle by zrozumiał, kto tu rządzi.
-”Skoro jestem pieprzonym ptakiem, o radź sobie sam!”-fuknąłem odlatując z ramienia Erestora.-”Co za niewychowany, niekulturalny prymityw.”-tak, obraziłem się na niego.
Miałem prawo! Nazwał mnie pieprzonym ptakiem! Co za bezczelność. Jak tak można?!
Widziałem, co mi pokazał, ale teraz mało mnie to obchodziło. Niech sobie radzi sam!
Usiadłem na dachu, jednego z najwyższych budynków. Odwróciłem się do elfa tyłem. Nie miałem najmniejszego zamiaru z nim rozmawiać. Ani mi się śniło! Dopóki mnie nie należycie nie przeprosi, to nie ma mowy, żebym mu pomagał w jakikolwiek sposób. Niech sobie nie myśli, że może mnie, mnie Boskie Stworzenie w taki sposób obrażać!
Ukradkiem tylko na niego zerknąłem, po czym wyprostowałem się i odwróciłem łebek w bok, krzyżując skrzydła w okolicach klatki piersiowej.
Niech sobie nie myśli, że będzie mnie tu bezkarnie obrażać! No jeszcze czego. Przyleciał tutaj z innej planety i jeszcze mi się utaj panoszy bezczelnie. Co za jakiś brak taktu i wychowania! Gość dostosowuje się do miejsca, w które przybywa, a nie inaczej. On nie jest u siebie, ja natomiast tak. Nie od dzisiaj mieszkam na Ziemskim padole i opiekuję się ta bandą rozwydrzonych puszek konserw. Jeszcze, żeby środek był smaczny.
Szkoda, że poprzednia ekipa odeszła w tak brutalny sposób. Nowi Rycerze Zodiaku w ogóle nie mają u mnie szacunku. No, może poza wyjątkiem, którym jest Hav chociaż i on nie zachowuje się jak poprzedni Smok. Dopóki mi te dzieciaki nie udowodnią, że są godni mojej opieki, nie mam zamiaru ich szanować. Ani Avenath, Ani Belial ani Hav nie udowodnili mi jeszcze że są mnie godni. Jak tak dalej pójdzie, to proszę o zmianę miejsca, bo nie mam zamiaru tracić nerwów na kogoś, dla kogo jestem tylko pieprzonym ptakiem.
Znowu zerknąłem ukradkiem na elfa, po czym ponownie spojrzałem gdzieś w bok, byle tylko nie zwracać na niego uwagi. Korciło mnie, żeby odlecieć, ale chciałem zobaczyć jak zachowa się Rycerz Pegaza w takiej sytuacji. Można by powiedzieć, że niejako sprawdzałem go, tak jak to robiłem z pozostałymi Rycerzami. Niestety, zawsze kończyło się tak samo. Cóż, może teraz będzie inaczej?

OOC:
 
#6PisanieRe: Aleja Zodiaku   Czw Sie 24, 2017 8:07 pm
avatar
Skąd : Namitto
Liczba postów : 18
Join date : 11/08/2017
Zobacz profil autora
A więc Pino jednak rozumiał elficki? No cóż warto to zapamiętać. Miałem ochotę trzepnąć tego ptaka i to dosyć mocno gdy zostałem poczęstowany wstrząsem elektrycznym. Zacisnąłem pięści ale się powstrzymałem. Dlaczego? Cóż, nie obchodziło mnie czy jest boską istotą czy śmiertelną. Po prostu wyglądał jak zwierzę a zwierząt nie krzywdzę. Znów we mnie zawrzało gdy Pino postanowił głośno wyrazić swoje niezadowolenie.
-A ty to co? Bez skazy? W gorącej wodzie kąpany ptak który uwielbia  się obrażać
Jak widać znów odezwała się we mnie duma. To dosyć zaskakujące, że ten cały Pino potrafi wyzwolić we mnie tyle negatywnych emocji. Szczerze współczuję tym Rycerzom Zodiaku jeśli mają takiego opiekuna. No ale co mogę poradzić? Jest jak jest...
Westchnąłem i powoli skierowałem się z powrotem w stronę lasu. Skoro nie chciał mi pomagać to czemu ja miałbym iść do siedziby Rycerzy Zodiaku? Szczerze wolę cisze i spokój jaką zapewnia mi las niż wysłuchiwanie wiecznie niezadowolonego ptaszyska o przeroście ego. Odwróciłem się na chwilę i powiedziałem tak głośno żeby ta sowa usłyszała.
-Ja sobie poradzę sam ale ty będziesz mieć w najlepszym  wypadku będziesz mieć jedenastu Rycerzy.
Westchnąłem i ruszyłem dalej w stronę lasu. Co jakiś czas uderzałem laską o ziemię, mój wzrok powędrował na dłoń lewej ręki. Tak, kryształ nadal miałem ze sobą. Jeśli wybierze kogoś innego na moje miejsce to go oddam. Ale na razie go zatrzymam. A co będzie dalej to zobaczymy.
#7PisanieRe: Aleja Zodiaku   Wto Wrz 05, 2017 12:01 am
avatar
Skąd : Ocean
Liczba postów : 12
Join date : 16/08/2017
Zobacz profil autora
Wpadłam na całkiem ciekawą rozmowę co by nie mówić. Widziałam jak mój długouchy co by nie było sąsiad gadał z napierzonym i widocznie niezadowolonym ptakiem. Nie miałam pojęcia o co chodzi ale zawsze można było odpocząć od poszukiwania owoców i ziół by posłuchać jak elf robi z siebie głupka i debila gadając do zwierząt, by po chwili móc mu trochę dopiec. Poczekałam więc chwilę ze swoim koszykiem przyglądając się temu dłuższy moment. Ledwo się powstrzymywałam od śmiechu widząc jak sowa się naburmuszyła jakby był zła na elfa, śmiesznie wyglądały te jej skrzydełka, więc na mojej twarzy wyrósł spory uśmiech. Po chwili wyszłam naprzeciw sąsiadowi, który wyglądał na widocznie zdenerwowanego. – Co się tak puszysz? Co zrobiłeś sowie? – spytałam przyglądając mu się. Odsunęłam mu się jednak z drogi bo by mi jeszcze przywalił, a z pewnością przynajmniej potrącił. Ten jednak począł krzyczeć, że nie będzie Rycerzem i że sowa będzie ich mieć jedenastu tylko. Zdziwiłam się i parsknęłam śmiechem. – Ty na rycerza? Chyba, żart nawet by bronić sowy się nie nadajesz. –stwierdziłam kręcąc głową i podeszłam do sowy. – Weź się nie martw nim on taki zawsze jest, lepiej chodź dam ci rybkę i pomiziam co?- uśmiechnęłam się do wyjątkowo urodziwej sowy, która siedziała na dachu budynku–Wiesz jak chcesz to możesz zamieszkać u niego w domu i dziobać go w łep jak cię zdenerwuje. – stwierdziłam i jeśli sowa zleciał, bo nie miałam zamiaru za nią ganiać to zaraz chwyciłam ją mocno w dwie ręce ale nie na tyle mocno by jej nie zgnieść. Pamiętam, że dawno, dawno temu miałam z tym wielki problem. Wiecie jakie to było frustrujące kiedy chcesz pobawić się z takim dajmy na to króliczkiem albo zjeść swój ulubiony owoc, łapiesz to i nagle BAM wszystko uwalone bo za mocno ścisnęłam.  Teraz jednak sówka mogła się nie bać, po wielu latach nabrałam wprawy chociaż w chwilach przypływy złości nadal mi się to zdarzało. Na szczęście sowa o tym nie wiedziała i lepiej niech tak pozostanie. Nie szłam jednak z nią cały czas na rękach, wsadziłam ją do koszyka z ziołami, więc przynajmniej jej piórka po wytarzaniu się w nich będą ładnie pachnieć.  Jeśli jednak sowa nie zleciała to jej strata, poszłam za Elfem zastanawiając się nad czymś. -Ej!-spojrzała to na elfa, to na sowę czegoś tu nie rozumiejąc. -Czekaj. Jedenastu rycerzy plus ty, to dwunastka, a taki skład mają tylko Rycerze Zodiaku. Elfie czy ty myślisz, że ta sowa cię na takowego mianowała czy żeś się najadł grzybków halucynków? – pokazałam to mówiąc w kierunku sowy.
#8PisanieRe: Aleja Zodiaku   Sro Wrz 06, 2017 4:30 pm
avatar
Skąd : Boski Świat
Liczba postów : 7
Join date : 13/08/2017
Zobacz profil autora
Oczywiście, że rozumiałem! Za kogo ten elficki leszcz mnie uważał?! Ja tu jestem Boskim Stworzeniem! Moim obowiązkiem jest znać wszystkie języki, bo nigdy nie wiadomo, z jakim frajerem będę miał styczność...
-”Oczywiście, że jestem bez skazy.”-odparłem w elfiej łepetynie-”Trzeba było mnie nie nazywać pieprzonym ptakiem.”-fuknąłem, nadal porozumiewając się na linii myśli z Erestorem.
Co za jakiś durny, uszaty gnojek. Za kogo on się uważa?
Jakoś jego słowa mnie nie ruszały, bowiem wiedziałem, że Kryształ Zodiakalny i tak zmusi Erestora do pewnych działań, więc nie martwiłem się, że mogę sobie zostać z jednym Rycerzem mniej. Już Avenath też się o tym przekonał, że nie warto się stawiać, tak potężnej mocy.
W ogóle, kiedy tak się rozglądałem po okolicy, byle tylko nie patrzeć na elfa, dostrzegłem nadchodzącą kobietę. W dodatku dość ładną. Wredny plan zawitał do mej sowiej łepetyny.
Rozprostowałem skrzydła, po czym zleciałem na dół, do Kalliope.
-Huu!-odparłem lekko smutną tonacją głosu.
Spojrzałem na Kalliopę tak, żeby pokazać jej, jakim to jestem biednym i pokrzywdzonym ptaszkiem. Dlatego też, od razu otarłem się łebkiem o jej policzek.
-Huuu...-znowu wydałem z siebie smutny pomruk.
Już ja pokażę temu elfowi, że ze mną się nie zadziera.
-”Mnie przynajmniej kochają kobiety, mam ich pełno, a ty nawet nie masz ani jednej, chamie pospolity.”-mruknąłem do Erestora w jego głowie.
Oczywiście, że dałem się wsadzić do koszyka, poza tym będę ładnie pachnieć zioła, a ja uwielbiam zioła!
Patrzyłem na Erestora z miną zadowolenia i kiedy Kalliope nie patrzyła pokazałem mu język, a skrzydło tak uniosłem, tak zwinąłem pióra, aby pokazać elfowi środkowy pal...eee pióro. Niech sobie nie myśli, że będzie tutaj cwaniakować.
Swoją drogą, przyjrzałem się uważnie Kalliope. Zaraz, zaraz to przecież ta przemiła syrenka, co mnie zawsze rybkami karmi! Jak to się stało, że jej wcześniej nie poznałem? Obcięła włosy czy jak? No, w każdym razie rozsiadłem się w koszyku. Było mi tak dobrze.
Postanowiłem przejrzeć zawartość koszyka. Skoro mówiła o rybkach, to na pewno gdzieś tu jakieś miała!
Podniosłem łepetynę, słysząc stwierdzenie kobiety. Od razu przeniosłem wzrok na elfa, mrużąc przy tym oczy. Byłem ciekawy, jak teraz się zachowa, bowiem pewnych rzeczy nie powinien ujawniać. Ciekawe, jak wyjdzie z tej sytuacji, bowiem ja odzywać się nie mogłem. Dla Kalliope byłem tylko miłym uroczym stworzeniem pokryty białymi piórami.
Ogółem, poczułem też obecność naznaczonego, gdzieś niedaleko. Będę musiał później zrobić rozeznanie, chyba, że Hav zrobi to za mnie, a skoro nie ma go w siedzibie, to zapewne musiał już wcześniej o tym wiedzieć. Zobaczymy, najwyżej się potem do niego odezwę. Teraz jednak miałem inny problem, elfa i ciekawską syrenkę na głowie.
#9PisanieRe: Aleja Zodiaku   Sob Wrz 09, 2017 4:04 pm
avatar
Skąd : Namitto
Liczba postów : 18
Join date : 11/08/2017
Zobacz profil autora
Odwróciłem się i ruszyłem przed siebie. Miałem już dosyć tej sowy ale próbowałem tego po sobie nie pokazywać innym. Ukryłem uczucia pod pozbawioną emocji maską chociaż tamtemu chyba nie robiło to dużej różnicy. Skoro potrafi ze mną rozmawiać w ten sposób to pewnie czyta mi też w myślach. Próbowałem uspokoić gniew i dumę by chociaż postronni tego nie zauważyli. Przesunąłem dłonią po czole i dotknąłem palcem tej małej błyskotki znajdującej się na moim czole.  Czasem zastanawiałem się czy nie lepiej byłoby wrócić do domu.
Westchnąłem gdy syrenka ruszyła za mną. Tylko jej tu brakowało... chyba będę musiał się ulotnić nieco szybciej niż zakładałem. Nie dość, że będę musiał użerać się z sową to jeszcze z moją "sąsiadką". Co gorsza, niosła wcześniej wspomnianego ptaka w koszyku. Ten to ma wygodnie... Uśmiechnąłem się i wypowiedziałem trzy słowa tak by syrena je usłyszała.
-Va faill Möhini*
Powiedziałem po elficku, może uzna to za odpowiedź na swoje pytanie...  W każdym razie raczej zatrzyma się na chwilę próbując zrozumieć co do niej powiedziałem. To doprawdy zaskakujące, że nadal pamiętam język mojej rasy chociaż praktycznie z niego nie korzystam. A troszkę już tutaj mieszkam.
Zacisnąłem dłoń w której trzymałem kryształ i przyśpieszyłem. Odzyskałem siły i miałem nadzieję, że syrena oraz jej nowy kolega mnie nie znajdą. Muszę spędzić trochę czasu w samotności i się uspokoić.
Miałem nawet pomysł na to gdzie się udam. Rzadko tam zaglądałem a ryzyko, że moja znajoma tam trafi było doprawdy niewielkie. Musiałaby mieć dużego farta albo tak jak Pino... skrzydła. Miałem nadzieje, że tego pierwszego jej zabraknie na ten jeden raz.
Szybko zostawiłem ich za sobą i udałem się do lasu.

//zt

*"Żegnaj syreno"
#10PisanieRe: Aleja Zodiaku   Pon Wrz 11, 2017 10:43 pm
avatar
Skąd : Ocean
Liczba postów : 12
Join date : 16/08/2017
Zobacz profil autora
Sówka jak sówka bardzo urocz była i całkiem spora w dodatku. Szybko jednak zgodziła się bym zabrała ją do koszyka. Tam jednak postanowiła sobie pomyszkować w moich ziołach. To nie było niczym fajnym z jej strony, bo kilka ruchów ej piórek i wszystko znajdzie się na ziemi. Pacnęłam więc w łepek to ciekawskie zwierzę zanim narobiło więcej bałaganu. -Nie mam tu rybek, więc nie rozrabiaj. -pomiziałam jej łepek zaraz słysząc coś w dziwny elfickim język. - Przestań bez przerwy gadać po elficku jak nie wiesz co powiedzieć i targają tobą emocje.-westchnęłam patrząc na jego zachowanie. Ten dupek tak zawsze miał, jak coś się działo to po elficku nawijał i tyle z tego było. Kiedyś w sumie słyszałam ten język i nawet zapamiętałam kilka słów ale ten język był skomplikowany. Mniejsza jednak z tym, spojrzałam znowu na sowę kiedy elf sobie poszedł widocznie zły i rozwścieczony. W sumie chyba chodziło mu o moje towarzystwo, więc dam mu chwile by odetchnąć, w końcu albo go i tak znajdę by nieco ponękać, albo sam wróci do swojego domu, a tam nie trudno będzie go odszukać. Tak czy siak wzięłam koszyk z sową, poczochrałam jej pióra i zniknęłam w sobie znanym kierunku, nie poszukując elfa

zt
#11PisanieRe: Aleja Zodiaku   Sro Paź 11, 2017 2:48 am
avatar
Skąd : Stary Świat
Liczba postów : 7
Join date : 09/08/2017
Zobacz profil autora
Nie mogłem się doczekać, żeby spotkać tego nowego Rycerza Zodiaku! Byłem taki podekscytowany, chociaż nie bardziej jak Black Star, która szła tuż obok mnie.
Swoją drogą, nawet nie zauważyłem, kiedy to Belial zniknął mi z oczu. Nie chciało mi się jednak go szukać, gdyż bardziej interesowało mnie to kim jest ten nowy Rycerz Zodiaku! W duchu cieszyłem się jak dziecko, aż miałem ochotę skakać z radości.
-Jak myślisz, jaki jest? Jakiej jest rasy?-spojrzałem na moja sowogryfkę, które tylko zmrużyła oczy.-No co?! Nie bądź taka zazdrosna! Widzę, że jesteś. To, że pojawił się nowy Zodiak, nie znaczy, że o tobie zapomnę.- poklepałem ją po łbie.
-Grrrhhhrrr.-Black Star tylko mruknęła, nerwowo machając przy tym ogonem.
-"Co za upary zwierzak, no ludzie kochani!"-mruknąłem sam do siebie.
Jakież było moje zdziwienie, kiedy poczułem, kolejny raz to uczucie, które mówiło o Rycerzu Zodiaku.
-D...drugi Zodiak?!-spojrzałem zszokowany na Black Star.-D....drugi Zodiak! Jak fajnie! Słyszysz, Blackuś?! Drugi Zodiak! Tego jeszcze nie było! Dwa Zodiaki jednocześnie!- zacząłem skakać dookoął sowogryfki, która patrzyła na mnie jak na idiotę.-O rany! Rany! Hav się ucieszy! W sumie, ja też się cieszę! Aua! No i za co?- Black uderzyła mnie skrzydłem w bok-Tak, pamętam.-westchnąłem, po czym uspokoiłem się z tejcałej euforii.
Spojrzałem na zegarek, w którym ukryty był kryształ zodiakalny. Byłem pierwszym, po havie Rycerzem, który się przebudził. Tyle lat byłem sam, do czasu, aż pojawił się Belial, ale to ja musiałem się wszystkiego uczyć, aby potem wprowadzić nowych Rycerzy, jeśli Hav nie mógł tego zrobić. Przydzielił mi ważne zadanie, którego nie mogłem popsuć. Tak jak wtedy, z Belialem, tak i tą dwójką, która się przebudziła będę musiał się zająć. Sakiki na pewno nas zaatakuje, nim Hav do nas dotrze.
Czułem tego ptowora w pobliżu. Był gdzieś tuż za rogiem. Miałem nawet wrażenie, że ktoś od jakieogś czasu mnie obserwuje. Zastanawiałem się, czy to złudzienie, czy może Pino czy ktoś inny.
Nie zapomnę dnia, w którym zostałem Rycerzem Zodiaku. Myślałem, że to jakaś bajka, sen, ale nie, to nie był sen. To była rzeczywistość, która dała o sobie szybko znać. Tamten Sakiki, prawie mnie zabił, gdyby nie Hav i Pino. Właśnie Pino....niby się na niego złoszczę, denerwuję, tak jak Hava, ale co on musiał przejść, kiedy wszyscy umarli, a on nie mógł nic zrobić?
Szkoda mi było tego ptasiora. Jeśli on myślał, że ja nie widzę tego, że spędzał dużo czasu na ich grobach, to się grubo mylił. Jestem Dzieckiem Nocy, nie ważne, że wypije eliksir, albo nie. Jestem wampirem i tego nie zmieni nic. Nawet, gdybym tego bardzo chciał.
Zastanawiałem się, czy Pino dlatego tak nas ciśnie, bo się boi, że nas straci. Martwiło mnie to, bo czasami odnosiłem wrażenie, że przesadzał.
Spojrzałem na Black Star. Poklepałem ją, a potem wtuliłem się w jej futro. Ukryłem w nim twarz. Ona była taka ciepła, a ja...brakowało mi tego. Sam nie wiem czemu, ale dopadła mnie nostalgia.
Tylko dlatego, że piłem eliksir, moje łzy nie były krwawe. Nie musiałem się obawiać, że ubrudze futerko mojej przyjaciółki i towarzyszki. Zacisnąłem pięści na jej puchatej ozdobie. Pozwoliłem sobie na wszystko, a skoro dane mi było teraz płakać, zamierzałem z tego skorzystać. W nosie miałem, że mnie potem będzie boleć głowa, liczyło się to, by dać upust emocjom.
Od byłem Rycerzem Zodiaku, często mi się przytrafiało, dobrze, że duch pierwszego Rycerza potrafił mnie wysłuchać. Chociaż też nie zawsze, a ostatnio, w ogóle się nie pojawiał. Może go czymś rozzłościłem? Nie byłem pewien. Może to przez wątpliwości? Może...
Odsunąłem się od Black Star, a potem przetarłem oczy rękawem.
-Posiedźmy tu chwilę co, o tam na tamtym kamieniu.-usiadłem na wskazanym miejscu.-Chyba, od bycia Rycerzem stałem się bardziej wrażliwy, nie sądzisz? Ej! To łaskocze!-zacząłem się śmiać, kiedy Blacky zaczęła mnie lizać po policzku.-Jesteś kochana, wiesz?-wtuliłem się w jej futerko, ponownie, a ona otuliła mnie skrzydłem.
Tak, posiedzimy tu chwilę, a na pewno ci nowi Rycerze będą tędy przechodzić. Jestem tego pewien, na pewno. Pino się juz o to postara!
Do tego, byłem pewien, że ich rozpoznam, że oni zaraz się tutaj zjawią. Czułem, po prostu czułem, że zaraz się spotkamy...
#12PisanieRe: Aleja Zodiaku   Sro Paź 11, 2017 4:13 pm
avatar
Skąd : Ocean
Liczba postów : 12
Join date : 16/08/2017
Zobacz profil autora
No i przyszłam, a raczej przybiegłam za tym paskudnym ptaszorem, który miał czelność porwać mój koszyk z różnego rodzaju zieleniną. Można było wręcz stwierdzić, że ten ptak się ze mnie naśmiewał każąc za sobą biegać niczym dzieci bawiące się w berka. Tak siak pobiegłam za ptaszorem dokładnie w to samo miejsce, z którego chwilę wcześniej odeszłam, po rozmowie o ile można było to tym mianem nazwać z elfem. Zatrzymałam się i westchnęła spoglądając na wiszące w powietrzy ptaszysko z koszem w dziobie. Zaraz też spojrzałam na nieznajomego i jego wierzchowca. Musiałam głupio wyglądać wbiegając tak tutaj bo goniłam sowę. Westchnęłam pod nosem, uśmiechnęłam się i poprawiłam roztrzepane włosy udając, że nie jestem ostatnią idiotką. Spojrzałam na nieznajomego ale on i tak pewnie już pomyślał, że mam nierówno pod kopułką lub coś w tym stylu. No w każdym razie mógł sobie myśleć co on tam sobie chciała, a ja przez chwilę mogłam się przyjrzeć jemu i stojącego obok niego zwierzęciu.


Ostatnio zmieniony przez Kalliope dnia Sob Paź 14, 2017 7:43 pm, w całości zmieniany 1 raz
#13PisanieRe: Aleja Zodiaku   Sro Paź 11, 2017 8:13 pm
avatar
Skąd : Namitto
Liczba postów : 18
Join date : 11/08/2017
Zobacz profil autora
Po drodze zajrzałem do swojego domku. Stwierdziłem, że nie mogę ciągle nosić tego kamienia Zodiaku w kieszeni a tak się składało, że na głowie noszę bardzo ładną błyskotkę. Wymieniłem więc jeden z kamieni na ten który dostałem od sowy a na szyję założyłem amulet pegaza i udałem się w dalszą drogę.
Po drodze wracałem myślami do rozmowy z Natiquą i mojego pierwszego spotkania z sową. Gdy wreszcie "zszedłem z obłoków" stwierdziłem, że znajduje się w Aleji Zodiaku.
Dostrzegłem syrenkę która chyba kłóciła się z sową o koszyk. Nie potrafiłem ukryć uśmiechu. Dostrzegłem też kogoś jeszcze, nieznajomy jak widać był w doskonałym humorze. Spojrzałem na zwierzaka której znajdował się obok niego z szeroko otwartymi oczami.
-Sowogryf - mruknąłem i skierowałem się w stronę Pino i jego "przyjaciółki"
#14PisanieRe: Aleja Zodiaku   Sro Paź 11, 2017 9:56 pm
avatar
Skąd : Nexero -> Niebo
Liczba postów : 9
Join date : 14/08/2017
Zobacz profil autora
W sumie sama nie wiedziała co tutaj robi. Wędrowała po obrzeżach miasta w roli patrolu. Oczywiście był u jej boku Ugoth, a dokładniej na jej ramieniu. Nie lubiła go odsyłać. Wolała mieć ciekawską smokofretkę blisko. Była więc nieco zdziwiona gdy na swej drodze ujrzała trzy postacie. W sumie wyglądali jakby się znali jednak Sigyn zachowywała dystans. Nie wiedziała kim są ani co tu robią. Słyszała tylko o jednym z nich. Rycerz Zodiaku? Dla niej była to po prostu jakby kolejne zajęcie. Ona czuła się wybrańcem z powodu swego towarzysza. Pogłaskała Ugotha po pyszczku i podeszła nieco bliżej przyglądając się postaciom.
- Bądźcie pozdrowieni. - przywitała się by nie zgrywać tutaj czarnego charakteru. Nie chciał tez negatywnie wywrzeć na nich wrażenie, była po prostu ostrożna.
Powrót do góry Go down
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Crystal Empire :: 

Obrzeża

 :: The Settlement Silent Wind
-
Wymiana
Wszelkie treści zawarte na forum są całkowitym wytworem administracji Crystal Empire, tudzież zabrania się ich kopiowania. Stronę graficznąforum wykonała Przyczajona Grafika z grupy Monochrome Layouts z pomocą kodów własnych lub w inspiracji kodami znalezionych w różnych miejscach. Za pomoc dziękujemyRoth. Wszelkie grafiki należą do prawowitych autorów, a administracja nie roszczy sobie do nich żadnych praw.
BlackButlerDragon Ball New Generation RebornLuciferum zaprasza!
Yggdrasil - portal o grachShinjuRegashiHogwartDreamVampire KnightKról LewSmocze RPG - Smoki Wolnych Stad