Share |  Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
#1PisanieStara Aleja   Pon Sty 15, 2018 1:11 pm


avatar
Administracja
Head admin
Join date : 24/04/2017
Liczba postów : 486
Zobacz profil autora
#2PisanieRe: Stara Aleja   Pon Wrz 17, 2018 1:12 am


avatar
Obywatel
Rycerz Zodiaku
Skąd : Stary Świat
Join date : 09/08/2017
Liczba postów : 26

Statystyki
Życie:
1120/1120  (1120/1120)
Mana:
500/500  (500/500)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Oczywiście, że Hava też potrafiłem zirytować. No, no taki już byłem no! Może i potrafiłem, niekiedy wkurzać innych, ale przynajmniej byłem sobą i nie musiałem udawać kogoś kim nie byłem, o!
Oj tam oj tam, to że się do kogoś zbliżałem, nie oznaczało, że zaraz miałem niecne plany. Chociaż, Ereś tak trochę podchodził pod mój gust, ale ciii, bo jeszcze był gotów mnie posłać w diabły za takie myśli.
Widziałem to spojrzenie, jakim mnie uraczył Ereś, dlatego też odsunąłem się od niego na bezpieczną odległość. Jak nic, zakazany temat, a do tego chyba znów sprawiłem, że posmutniał.
Blacky jeszcze bardziej napuszyła się jak paw, słysząc słowa Erestora. Patrzyła na niego, a kiedy podszedł bliżej niej. Przysunęła łeb tak, aby go obwąchać dokładnie. Potem, popatrzyła chwilę w jego oczy i polizała po policzku.
- Nie dość, że ma amulet, to jeszcze mi sowogryfa zabiera! Pfff!- nadal byłem obrażony niczym dziecko - Blacky, ty zdrajczyni jedna! Do mnie to nikt się nie może zbliżać, nie mogę z nikim rozmawiać czy się przytulać, a ty możesz? Co za niereformowalny zwierzak!- o tak, teraz to ja byłem zazdrosny.
Black Star tylko na mnie popatrzyła i pokazała mi język. Zatem, ja zrobiłem to samo. A co!
-Opowiesz mi po drodze...- machnąłem ręką. - Wskakuj.- wyszedłem przez okno i usiadłem na grzbiecie Black Star.
Jeśli Erestor chciał, to mógł się przyłączy, ale nic na siłę.

--------------------------------------------

Byłem zaskoczony, że Erestor tak dobrze zna się na tutejszej okolicy. Przeprowadził nas przez las dość szybko, ba nawet Black Star była zadowolona i o dziwo, nie chciała latać tylko urządzać sobie spacer, a to nowość w sumie!
- Z tym amuletem, to naprawdę ci się po farciło. - westchnąłem, patrząc na jedną z dróg prowadzących na cmentarz. - Zacznijmy tutaj. Blisko wejścia do podziemi, więc jest trochę strasznie. - wzdrygnąłem się -A wracając do amuletu...- rozejrzałem się dookoła. - Hav mówił, że jest ich tyle, ile zodiaków, ale każdy oddział ma swoje. - zacząłem tłumaczyć to, co wiedziałem - Ciężko jest je dostać, bo trzeba nawiązać kontakt z duchem pierwszego Rycerza Zodiaku, jakoś tak.- zamyśliłem się na moment, bo nie chciałem popełnić gafy -Znaczy no, coś w ten deseń. Aj! Muszę Hava dokładnie oto spytać. W każdym razie, jak już jest dwanaście amuletów obok siebie i jest dwunastu rycerzy to możemy wezwać Świętego Graala. Boski kielich, który przekazuje swoją moc dowódcy rycerzy. U nas, to przypada na Hava. I tak, on też takowy posiada, w sensie amulet. - zaczesałem włosy do tyłu, bo niesforne kosmyki opadały na moje czoło, a co dłuższe wpadały mi do oczu. -Także no...farciarz z ciebie, jak widzisz, bo nie jest to łatwe zadanie i w ogóle. Kurczę no! Jak ja ci zazdroszczę! - znowu nadąłem policzki, niczym dziecko.
- Gramp!- Black tylko pokiwała głowa widząc moje poczynania.
- Cichaj tam, zazdrośnico jedna... - mruknąłem do niej- Stój, proszę. - poczekałem, aż zatrzyma się przed samym wejściem. - To, jak mówiłem, zaczynamy tutaj, ale...nie mam ogółem planu, jak sprawdzamy cmentarz. - podrapałem się po łepetynie. - Ogółem, to bym przeszedł tą aleję i udał się w stronę alei dumających aniołów. Tam są pochowani poprzedni Rycerze Zodiaku.- zszedłem z grzbietu Black. - W ogóle, to muszę cię zabrać w jeszcze dwa, najważniejsze dla nas miejsca, ale to potem. Najpierw Pino... - westchnąłem.
Rozejrzałem się dookoła. Jak to w nocy, na cmentarzu nie było za przyjemnie. Dobrze, że chociaż latarnie i znicze czy inne światełka oświetlały okolicę.
Jakoś tak zrobiło mi się smutno, możliwe, że była to wina miejsca w jakim się znaleźliśmy. No cóż, pozostało mi czekać na decyzję Erestora. Jakby nie patrzeć, on wybrał cmentarz, a nie ja.
#3PisanieRe: Stara Aleja   Pon Wrz 17, 2018 9:51 pm


avatar
Obywatel
Rycerz Zodiaku
Skąd : Namitto
Join date : 11/08/2017
Liczba postów : 50

Statystyki
Życie:
560/560  (560/560)
Mana:
950/950  (950/950)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
No cóż każdy miał swoje wady i zalety. Ave jak widać był wkurzającym wampirem. Ale lepszy denerwujący niż krwiożerczy, prawda? Ale rozważania na temat Ave'go sobie darujmy bo był ktoś kto o wiele bardziej zasługiwał na uwagę. Oczywiście, że chodzi mi sowogryfkę, która nawet mnie polizała po policzku. Na moich ustach wtedy pojawił się piękny uśmiech. Spróbowałem ją pogłaskać
-A jaka miła. Doprawdy Ave, trafiła ci się idealna towarzyszka.
Cieszyłem się, że Black zgodziła się także na spacer. Ave podróżował na jej grzebiecie zaś ja szedłem tuż obok sowogryfki, z dłonią na jej łebku o ile mi pozwoliła. Starałem się dobierać jak najszybszą trasę, by zwierzę się nie nudziło. Co jakiś czas zwracałem ich uwagę na napotykane zwierzęta, jakby to było zwiedzanie. A mimo tego, bardzo szybko znaleźliśmy się poza lasem.
Dalszą część trasy zostawiłem Ave'mu, w mieście się niezbyt orientowałem. Oczywiście, wiedziałem jak dotrzeć do ważniejszych punktów ale zdarzało mi się zgubić gdzieś na obrzeżach Larnwick.
-W moim przypadku to duch skontaktował się ze mną. Zaraz po mojej kłótni z Pino, gdy dostałem kamień
Pozwoliłem sobie na wtrącenie, słuchając uważnie słów wampira i zapisując je sobie w pamięci. Chociaż niektórych mogłem się domyślać to na przykład o Graalu nie wiedziałem
-Teoretycznie moglibyście z Black przelecieć nad tym terenem. A my poszukamy na ziemi
Zaproponowałem, a gdy powiedziałem "my" wskazałem na siebie i smoczycę. To było dosyć rozsądne wyjście. Rozdzielajac się mogliśmy przeszukać większy teren.
-W razie czego, będę krzyczał
#4PisanieRe: Stara Aleja   Pon Paź 08, 2018 11:16 pm


avatar
Obywatel
Rycerz Zodiaku
Skąd : Stary Świat
Join date : 09/08/2017
Liczba postów : 26

Statystyki
Życie:
1120/1120  (1120/1120)
Mana:
500/500  (500/500)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Oczywiście, że każdy! Już lepiej było słuchać o tych zwierzątkach i roślinkach. Zatem, dobrze, że mimo, iż nie wiedziałem, że elf wolał odłożyć rozmyślania na temat mojej osoby na bok. I prawilnie! Ja nie nadaję do jakichkolwiek rozważań, a tym bardziej moje zachowanie.
Co nie zmienia faktu, że zaczynałem być zazdrosny o Black. Zabierała mi moje światło blasków, mendoza jedna cholerna wstrętna! A jak ktoś do mnie podchodził, albo ja się puszyłem jak paw, bo mogłem, to zaraz pokazywała swoją zazdrość, a mnie nie wolno było. Co za jakieś ptaszysko wrednickie...chociaż i tak, tyle co dla mnie zrobiła to...nah...nie potrafiłem się dłużej na nią gniewać.
- Taaa...miła dla każdego, kogo uzna za swojego drapacza i rozpieszczacza. Pfff!- fuknąłem tylko. -Lepiej się nie rozdzielajmy.- spojrzałem na Erestora z powagą w oczach. - Pamiętaj, w pobliżu miasta są dwa sakiki, które mogą nas zaatakować w każdej chwili. Tylko ja jestem w stanie wezwać zbroję. Nie poradzisz sobie, jeśli zostaniesz sam, a nie muszę ci przypominać jak niebezpieczne są sakiki, prawda?- zamknąłem powieki, po czym otworzyłem je.
Moje oczy zaczęły lśnić na czerwono. Skorzystałem ze swojej zdolności widzenia w ciemnościach. Rozejrzałem się dokładnie po okolicy, ale jedyne, co widziałem, przynajmniej na razie to tylko zwierzęta, które przemykały niedaleko nas. I tak swoją drogą, jak tylko spojrzałem na Erestora moje kły same się wysunęły. Dawno nie piłem krwi, a widok jego ciepłokrwistego ciała sprawił, że zgłodniałem. Musiałem się odwrócić, żeby tego nie dostrzegł. Nie mogłem go przecież ugryźć, żeby zaspokoić swój głód. Dlatego zacząłem wypatrywać jakiegoś zwierzaka. Jak tylko taki się napatoczył, błyskawicznie dorwałem go. Na nieszczęście, był to mały królik.
Ten zaczął piszczeć i skowyczeć, jak złapałem go za skórę na karku. Spojrzałem na Erestora i na moment ukryłem się w cieniu. Po prostu, zniknąłem mu z oczu.
Nie chciałem, żeby widział, jak pożywiam się na króliku.
Jak tylko wyszedłem z cienia, przetarłem wargi, które lekko lśniły od czerwonej posoki.
-To, co robimy? - zerknąłem ukradkiem za siebie, gdzie zostawiłem nieprzytomnego sierściucha. - Szkoda, że mimo, posiadania mocy, nie możemy wezwać Pino... - posmutniałem. - Na co nam ta moc, skoro nawet nie potrafimy znaleźć Pino! Iść do niego?! - uderzyłem pięścią w pobliskie drzewo ze sporą siłą.
Kilka liści opadło na ziemię.
Sam nie wiem, skąd nagle taka zmiana we mnie zaszła, ale może to dlatego, że nadal się przejmowałem tym wszystkim.
- Ugh...- oparłem się ręką, z zamkniętą dłonią w pięść. - Co ze mnie za Rycerz Zodiaku, skoro nawet nie umiem odnaleźć drogi do naszego opiekuna?! - jakbym pił eliksir, to teraz zacząłbym płakać słoną wodą, a nie krwią.
Musiałem wyglądać okropnie, kiedy zamiast zwykłych łez elf mógł dojrzeć czerwoną ciecz.
Spojrzałem na niego smutnym wzrokiem, po czym odwróciłem się tyłem. Oparłem się ramieniem o korę drzewa.
Ręce skrzyżowałem na wysokości klatki piersiowej. Ukradkiem tylko zerknąłem na elfa i znów patrzyłem przed siebie, w ciemność roztaczającą się dookoła.
#5PisanieRe: Stara Aleja   Wto Paź 09, 2018 9:59 pm


avatar
Obywatel
Rycerz Zodiaku
Skąd : Namitto
Join date : 11/08/2017
Liczba postów : 50

Statystyki
Życie:
560/560  (560/560)
Mana:
950/950  (950/950)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
-Jesteście do siebie dosyć podobni. Taki już wasz urok
Wzruszyłem ramionami i poklepałem Avenatha po ramieniu, jak dobrego i młodszego kolegę. A to on był chyba tym starszym z nas, prawda? Ale kolegami z "pracy" już napewno byliśmy. Jeszcze gdyby on tak usilnie nie naruszał mojej przestrzeni osobistej to byłoby świetnie. No ale cóż, ludzie są róźni, nieludzie - brzydko mówiąc, też.
-Tym razem nie będę miał chyba żyrandola i łuczniczki pod ręką
Stwierdziłem cicho wzdychając, gdy przypomniałem sobie sytuację w ratuszu. Spojrzałem na swoją koszulkę, na której widniało odznaczenie za walkę z sakiki. Chociaż medal dostałam... ale księżniczki i połowy królestwa to nie dali, dziady jedne....
Nagle Ave gdzieś zniknął. Ruszyłem kilka kroków w przód, mając nadzieję, że mnie nie zostawił. Nawet moje elfie oczy nie mogły go zauważyć przez tą ciemność. Gdy wreszcie się pojawił odetchnąłem cicho, z wyraźną ulgą.
-Pino to opiekun, my to jego podopieczni. Więc to on raczej powinien znać drogę do nas. Nie uważasz?
Zapytałem i złapałem go za ramię gdy walnął w drzewo. Nie ma niszczenia przyrody i wyżywania się na naturze gdy jestem w pobliżu, a może raczej SZCZEGÓLNIE gdy jestem w pobliżu. Gdy Ave zaczął płakać i się odwrócił pokręciłem głową. Jeszcze tego tu brakowało.
Zdjąłem diadem z czoła i przesunąłem palcem po kamieniu zodiaka.
-Przydałaby się mi twoja pomoc, siostrzyczko
Powiedziałem cicho do kamienia, chociaż sam nie wiedziałem czy odpowie. Byłem zagubiony i przybity, a zachowanie wampira nie dodawało mi otuchy, szczególnie, że on był tym bardziej doświadczonym. Ten nagły spokój i ukojenie jakich doznałem gdy spotkałem tą która dała mi amulet... nie ukrywam, że mi i Ave'mu przydałoby się coś takiego.
#6PisanieRe: Stara Aleja   Sob Paź 13, 2018 8:51 pm


avatar
Obywatel
Rycerz Zodiaku
Skąd : Stary Świat
Join date : 09/08/2017
Liczba postów : 26

Statystyki
Życie:
1120/1120  (1120/1120)
Mana:
500/500  (500/500)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Tylko prychnąłem na słowa słowa Erestora.
Zerknąłem tylko na elfa, jak ten poklepał mnie po ramieniu. I co z tego, że byłem starszy stażem jak też się dopiero uczyłem tego wszystkiego? Pół roku byłem Zodiakiem, też mi wielki staż, do jasnej cholery...
Szkoda, że nie słyszałem tego, jak pazerny był elf. Nie dość, że był szlachcicem, to jeszcze spleśniały kotlet z uszami chciał dostać połowę królestwa i księżniczkę...miał swoją, czyż nie?
Trudno, będę walić w drzewo...niech się cieszy, że nie przyłożyłem jemu...
-I co z tego, że jest? Z naszego powodu odszedł. -wytarłem łzy, brudząc przy tym dłonie. - On zna drogę. Nie raz znikał na kilka dni, bo chciał wrócić do domu. Tylko widzisz...teraz jest inaczej. Co jak on nie chce...wrócić? - rozejrzałem się dookoła.
Nie potrzebnie płakałem. Teraz nie wiedziałem, co zrobić z ubrudzonymi od krwi dłońmi. Wiedziałem, że nie wytrę ich o ubranie, bo to będzie wyglądać źle, nawet bardzo źle.
-Uważaj z tym.- skinąłem do elfa. -Nie rób tak, kiedy jesteśmy poza siedzibą albo domem czy bezpiecznym miejscem. - domyśliłem się, od razu, gdzie ma skryty kamień oraz amulet. - Pride na pewno nas obserwuje. Wiesz, co mam na myśli, prawda? - ruszyłem przed siebie.-Powiedź mi, jakie było twoje życie, zanim zostałeś Zodiakiem? - sam nie wiem, czemu o to zapytałem, ale chyba to była wina ciekawości.
Tak, na pewno, to musiało być to.
Podrapałem się po czarnej czuprynie.
-W sumie, tak myślę....może Pino nie chce przyjść, bo go nie przeprosiliśmy?- tak sobie teraz to właśnie uświadomiłem. -Może on jest tutaj, jednak gdzieś, tylko się schował i czeka na to? - podrapałem się po policzku. -Nie wiem jak ty, ale ja w sumie...tego nie zrobiłem. Tak się skupiłem na martwieniu się o nim, że całkiem o tym zapomniałem...Głupie co? - zrobiło mi się nieco głupio. -Pino jest dość...specyficznym stworzeniem, eee...sową, no magiczną sową...znaczy się. - jeszcze bardziej się zakłopotałem.-Zabij mnie, ale...nie chce mi się go szukać, tak po prawdzie, no Pino. - spojrzałem gdzieś w bok. - Nie pytaj mnie czemu, nie wiem sam, ale mam takie wrażenie, teraz jak jesteśmy tutaj dłużej, że nie powinniśmy go szukać, tylko...dać mu czas, wiesz, tak jak my potrzebujemy czasu...w samotności. - westchnąłem. - Wolałbym, zabrać cię w jedno, bardzo ważne dla nas miejsce...czuję, że powinniśmy tam iść i w ogóle chciałbym ci opowiedzieć wszystko, co ci jest potrzebne, jako Rycerzowi Zodiaku. Włącznie z własnym sowogryfem. - spojrzałem na Black, która tylko słuchała.
Przyglądała się nam z wielką uwagą. Podniosła łeb, kiedy dostrzegła spadającą gwiazdę.
- Graa! - wyglądało to tak, jakby zaszczekała, tylko coś jej trochę nie wyszło.
Tak, teraz przeszła mi przez głowę myśl, że może Pino dlatego nie chciał przyjść, bo...mnie sprawdzał.
Hava też nigdzie nie było. Nawet w siedzibie. To naprawdę wyglądało tak, jakby to był test. Dla mnie, czy poradzę sobie sam, bez pomocy Hava i dla Erestora, czy jako początkujący, będzie chciał się uczyć jak być Rycerzem. Właśnie...może oto chodziło...?
#7PisanieRe: Stara Aleja   Wto Paź 16, 2018 9:57 pm


avatar
Obywatel
Rycerz Zodiaku
Skąd : Namitto
Join date : 11/08/2017
Liczba postów : 50

Statystyki
Życie:
560/560  (560/560)
Mana:
950/950  (950/950)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Jaki pazerny? Przecież to był tylko żart, zresztą wymyślony przez ludzi.  Strasznie łatwo urazić tego wampira, nie ma co. A jak chętnie rzuca obelgami, dobrze, że ta rozmowa nie odbyła się na głos.
-Ave, zaraz to drzewo spadnie i walnie cię w głowę, tego chcesz? Bo mi szkoda i drzewa i ciebie po takiej sytuacji
Stwierdziłem i posłałem mu piękny uśmiech, po czym szybko się odsunąłem, jakby fakctycznie to drzewo miało zaraz runąć. Oczywiście, nic takiego się nie powinno wydarzyć ,ale chciałem odwrócić jego uwagę od tego smętnego gadania.
-Więc czemu nie zaatakuje? Nie ukrywajmy tego, nim któreś z nas by się zorientowało, jedno mogłoby być martwe.
Stwierdziłem szczerze, chowając kamień zodiaka na miejsce. Wzruszyłem lekko ramionami i zrobiłem krok naprzód. Gdy jednak usłyszałem pytanie, odwróciłem się.
-Byłem przewodnikiem w Larnwick, oprowadzałem mieszkańców po tym pięknym lesie. Pokazywałem zwierzęta, rośliny. A nim trafiłem do miasta, najemnikiem. Rozumiesz, ochrona karawan i tym podobne. Od jednego z moich klientów nawet książkę dostałem.
Uśmiechnąłem się lekko, przypominając sobie tamtego staruszka.
-Może masz rację... Zamartwiając się niczego nie wskóramy, a mamy swoje obowiązki. Z Pino czy bez niego. Ruszamy?
Zapytałem po chwili milczenia a następnie spojrzałem na Black i spadającą gwiazdę. Uśmiechnałem się nieco szerzej, odsłaniając zęby i myśląc w głowie życzenie. Jedni chcieliby przedmiotu, majątku, ja chciałem tylko sprostać swoim nowym obowiazkom, takie było moje życzenie.
-Mówiłem to już ale powtórzę, masz świetną towarzyszkę
#8PisanieRe: Stara Aleja   Pon Paź 29, 2018 2:57 pm


avatar
Obywatel
Rycerz Zodiaku
Skąd : Stary Świat
Join date : 09/08/2017
Liczba postów : 26

Statystyki
Życie:
1120/1120  (1120/1120)
Mana:
500/500  (500/500)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Pazerny i już! Każdy szlachcic bywał pazerny ot co! Dlatego, dobrze, że nie wiedziałem, co chciał w zamian ten uszaty pederasta.
- A niech mnie walnie, nie przeszkadzałoby mi to! Pff! – prychnąłem tylko niezadowolony.
Mało mi to rzeczy na łepetynę, ostatnimi czasy spadało? No właśnie. Chociaż, akurat drzewo jeszcze nie, a po dłuższym namyślę stwierdzam, że nie chciałbym, aby zwaliło mi się na cymbał.
- Pride jest sprytny. – odparłem poważnie. -Nie zapomnę jak zaatakował nas wtedy...on czekał na odpowiedni moment... – spojrzałem na Erestora.- Z tego, co zauważyłem, to on jest jak wilk. Obserwuje i czeka na dogodna sytuację, by zaatakować. Musimy się więc pilnować i nie dawać mu powodów do reakcji.- nagle zdałem sobie sprawę, że zaczynam gadać jak ten kurdupel Hav.
Dlatego, strzeliłem sobie otwartą dłonią w czoło. Chyba, było prawdą, że z kim się zadajesz, takim się stajesz.
Blacky oczywiście była cała rozpromieniona, bo jakże by inaczej. Przecież to wielkie, puchate ptaszysko uwielbiało być chwalone na wszystkie możliwe sposoby. Dlatego właśnie, już lubiła Eresia. Za to podlizywanie się.
- To mówiłeś, wcześniej, że oprowadzałeś ludzi po tutejszym lesie. Stary, musisz mieć serio odwagę. Przecież tu aż roi się od spaczonych zwierząt! W sumie...jak wszędzie. - podrapałem się po czuprynie.- Tak, tak możemy ruszać w sumie.- zamyśliłem się, jeszcze na dłuższą chwilę, po czym znów się odezwałem. -Czyli, co, idziemy tam, gdzie pochowani zostali poprzedni Rycerze, tak? - wolałem się upewnić, żeby nie było potem zdziwienia. - W ogóle, czy mi się zdaje, czy mgła się pojawiła? - rozejrzałem się dookoła, widząc, jak nagle biała chmura spowiła okolice. - Co się, do jasnej cholery dzieje? - wiatr, który zawiał, aż mną wzdrygnął.
I co z tego, że eliksir już nie działał, jak odczułem jakiś taki chłód. Pierwsza myśl, że może to Kain, ale druga, szybko obaliła tą pierwszą. To nie mógł być on, z tego względu, że było w tej aurze pojawiła, było coś innego. Coś, co po chwili wykluczyło połączenie z Kainem.
- Powiedź, że tylko mi się to wydaje, Ereś, że jest straszniej? – złapałem się za ramiona, aby je potrzeć.
Nawet Black, podkuliła pod siebie ogon. Także się wystraszyła. Cofnęła się tak, że stanęła za mną. Opuściła nisko łeb, jak tylko spojrzała w górę. Zdziwiło mnie to, bo ona pierwszy raz tak zareagowała. Dlatego, sam przeniosłem wzrok ku górze.
Moje źrenice rozszerzyły się, a na twarzy wymalował strach.
- K...księ...księżyc..- powoli podniosłem prawą rękę ku górze, aby wskazać palcem na kulę, która raczyła nas swoją obecnością. - K...księżyc s...się na...na nas gapi! – mój głos był pełen lęku i drżał. - Księżyc się na nas gapi! – przerażony uciekłem za drzewo, podobnie jak i Black Star.
Wyjrzałem ukradkiem zza schronienia, ale nadal widziałem Księżyc, który złowrogo się do nas uśmiechał i patrzył w taki sposób, jakby zaraz chciał nas zjeść.
#9PisanieRe: Stara Aleja   Pon Paź 29, 2018 8:31 pm


avatar
Obywatel
Rycerz Zodiaku
Skąd : Namitto
Join date : 11/08/2017
Liczba postów : 50

Statystyki
Życie:
560/560  (560/560)
Mana:
950/950  (950/950)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
-Ale mi to przeszkadza. Pod nieobecność reszty to ty dowodzisz
Stwierdziłem oczywistą rzecz i pokręciłem głową. Raz miły, raz ciapowaty, raz pomocny a raz tępy. No cóż, najwidoczniej taki był jego urok. Gdy usłyszałem, ze mówi o Pridzie, mimowolnie zacisnąłem pięści.
-On nie jest wilkiem, wilk sam dobiera sobie ofiary i działa w stadzie. Zaś Pride słucha rozkazów, co sam mi powiedział
Ja również zauważyłem, że Ave zaczął gadać jak Hav. Kiwnąłem głową, uśmiechając się. Pięknie potwierdzenie moich słów odnośnie dowodzenia. Pogłaskałem delikatnie Black po łebku. Ciekawe czy mój sowogryf byłby podobny do niej, a może zupełnie inny?
-Las jest mi najlepszym przyjacielem więc chciałem by inni mogli zobaczyć jego urok. Poza tym, dzięki mojemu skromnemu zawodowi zmniejszało się prawdopodobieństwo, że ktoś się zgubi lub wpadnie na spaczone zwierzę. Moim zdaniem, warto było.
W sumie zacząłem się zastanawiać czy dam radę połączyć pracę przewodnika ze służbą w Zodiakach. Nie mogłem się jednak długo zastnawiać bo otoczyła nas mgła.
-Nie podoba mi się to
Powiedziałem cicho. nie spodziewając się zupełnie tego co miałem zaraz zobaczyć. Przełknąłem głośno ślinę widząc księżyc. Gdy mój towarzysz się schował, ja stałem jak słup, wgapiony w księżyc. Pierwszy raz widziałem to zjawisko, takie straszne, mrożące wręcz krew w żyłach ale... wyjątkowe? Nie ważne zresztą, dopiero po chwili się ocknąłem i powoli wycofałem w tył.
#10PisanieRe: Stara Aleja   Pon Paź 29, 2018 10:51 pm


avatar
Postać Niezależna
Skąd : Boski Świat
Join date : 13/08/2017
Liczba postów : 12

Statystyki
Życie:
104400/104400  (104400/104400)
Mana:
130500/130500  (130500/130500)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
-Co to za Rycerze Zodiaku, którzy boją się magicznej sztuczki? – rzuciłem krótko.
Przysiadłem na jednej z gałęzi, tuż nad ich głowami.
Wprawdzie, mnie z początku, ten widok również przyprawił o dreszcze, jak tylko znalazłem się na Ziemi, to już mi przeszło. Fakt, niektórzy dalej się tego obawiali, ale to była ich wina, że nie potrafili rozeznać się, że była to magiczna sztuczka. Całkiem sprytna, dobra i co najważniejsze, ten ktoś, ta jego magia, mi znana nie była.
Dlatego, tak bardzo mnie to zaintrygowało i częściowo, zmusiło do powrotu. Poza tym, zaczęło mi brakować i Erestora i Avenatha i Hava. Może i źle zrobiłem, ale ja także potrzebowałem odpocząć od tego wszystkiego. Tego bałaganu. Poukładać sobie wszystko. Jak to dalej, z tym wszystkim będzie.
Do tego, skoro Pride wrócił, tym bardziej nie mogłem zostawić Rycerzy Zodiaku. Tylko dzięki mnie, mogli przywdziać zbroje, a nie mogłem blokować ich w taki sposób. Tym bardziej, że niektórzy, nadal krzywo na nas patrzyli, z powodu tego, co stało się z poprzednimi Rycerzami. Nadal, nie znalazłem rozwiązania na to, skąd zaszła w nich taka zmiana. Przecież Kryształy Zodiakalne powinny ich ochronić, a nie zrobił tego. Zupełnie tak, jakby ktoś lub coś blokowało moc ochronną tych przedmiotów.
Nawet, w swoim świecie, tamtejsze biblioteki, jakie przeszukałem, nie posiadały w sobie tejże odpowiedzi. Musiałem więc szukać dalej, ale pomysły w pewnym momencie się skończyły. Do tego, właśnie ta dziwna magia, która się pojawiła na Ziemi, też była niepokojąca. Na pewno, to nie była sprawka śmiertelnej istoty. Co to, to nie. Poza tym, trzeba było wesprzeć mieszkańców, w walce z sakiki. Zostały jeszcze dwa, a to było spore ryzyko.
-Zostawić was na chwilę samych i już nie wiecie, co maci robić. - rozsiadłem się wygodniej na gałęzi. -Boicie się jakiejś sztuczki magicznej. A wstydźcie się! Zwłaszcza ty, Avenath! – skarciłem skrywającego się za drzewem wampira. - Erestor, a ty nie patrz się jak osioł na marchewkę. – jak zwykle byłem przyjemny dla jednego i drugiego.
No, ale jakoś trzeba było te dzieciaki ściągnąć na ziemię, skoro sami nie potrafili tego zrobić.
Patrząc tak na Erestora, dostrzegłem coś cennego na jego szyi.
Pozwoliłem sobie, zlecieć wprost na jego prawe ramię.
-Ciekawe, ciekawe. Pierwszy raz mam styczność, że świeżo wybrany Rycerz Zodiaku zdobywa amulet.- spojrzałem w te elfie oczyska. -Nie wiem, jak tego dokonałeś, ale nawet Hav nie otrzymał jeszcze swojego. Może jednak, będzie z ciebie dobry Rycerz Zodiaku, nie to co ten leniwe wampirze burito.- miałem tutaj, oczywiście na myśli Avenatha, którego uraczyłem mało przyjemnym spojrzeniem.
A jeszcze jak zmrużyłem oczy, to w ogóle.
- Zapewne, nie zabrałeś Erestora w tamto miejsce, czyż nie?- zapytałem Avego, chociaż znałem odpowiedź.
Mimo, że byłem u siebie, wszystko obserwowałem z daleka, przez swoją Kryształową Kulę.
#11PisanieRe: Stara Aleja   Pon Paź 29, 2018 11:07 pm


avatar
Obywatel
Rycerz Zodiaku
Skąd : Namitto
Join date : 11/08/2017
Liczba postów : 50

Statystyki
Życie:
560/560  (560/560)
Mana:
950/950  (950/950)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
-Raczej kiepscy
Stwierdziłem cicho, z początku nie rozumiejąc do kogo należał ten głos. Dopiero po chwili zorientowałem się, że to Pino. Odwróciłem się w kierunku z którego dochodził głos i spojrzałem na sowę swoimi złotymi oczami z wyraźnym zdziwieniem ale i... radością? Ulgą? Pewnie po trochu ze wszystkiego. W końcu... powrócił nas opiekun, nasz towarzysz i jednocześnie najlepiej wyglądający, znany mi członek zakonu. Niestety, mała puchata kula jest ładniejsza niż wielka puchata kula, z pazurami. Wybacz Blackstar...
-Dobrze cię znów widzieć Pino
Powiedziałem z wyraźnym uśmiechem na ustach. Puściłem w niepamięć te jego przytyki, które słyszałem przed chwilą. Gdy Pino wylądował na moim ramieniu w mojej głowie pojawiło się wspomnienie, w którym mój opiekun razi mnie piorunami i wbija pazury za nazwanie go "Pieprzonym ptakiem". No cóż, poniosło mnie i dostałem za swoje.
-Czy dobry, nie wiem. Narazie dobrze rzucam tylko kamieniami w sakiki.
Stwierdziłem, przypominając sobie jak sprowokowałem tym tamtą bestię do szarży, po czym spadł na nią żyrandol. Nagle przypomniałem sobie coś jeszcze i mimowolnie się uśmiechnąłem. Delikatnie i powoli wyciągnąłem lewą dłoń i zacząłem głaskać go po brzuchu.
-Przyjaciółka powiedziała mi, że to lubisz
Przyznałem szczerze, niezależnie od tego czy Pino zaaprobował pieszczotę czy mnie podziobał.
#12PisanieRe: Stara Aleja   



Sponsored content
Powrót do góry Go down
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Crystal Empire :: 

Larnwick

piękna stolica Aglar

 :: Craifihad Lerropt :: Cmentarz
-
Wymiana
Opisy przedstawiające uniwersum świata zostały stworzone przez Administrację Crystal Empire oraz Użytkowników pomagających przy tworzeniu forum na podstawie pomysłów własnych oraz inspiracji różnymi źródłami, zabrania się ich kopiowania. Stronę graficznąforum wykonała Przyczajona Grafika z grupy Monochrome Layouts z pomocą kodów własnych lub w inspiracji kodami znalezionych w różnych miejscach. Za pomoc dziękujemy Moe - Yuriee.
HogwartDream aegyo