Share |  Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
#1PisaniePierwsze spotkanie Castavisa i Kalliope   Sob Lut 10, 2018 12:02 am


avatar
Obywatel
Rycerz Zodiaku
Skąd : Larnwick
Join date : 19/01/2018
Liczba postów : 41

Statystyki
Życie:
1280/1280  (1280/1280)
Mana:
120/120  (120/120)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Rzecz ta miała miejsce około 25 lat temu.

Castavis podróżował sobie od miasta do miasta, można powiedzieć że zwiedzał świat. Nie miał konkretnego celu, choć miał w planach gdzieś się osiedlić. Nie miał po prostu jeszcze planu, gdzie konkretnie. Większość czasu przebywał po prostu na trakcie, co jakiś czas zatrzymując się w przydrożnych gospodach. Tak też było i tym razem. Zmęczony podróżą, postanowił zatrzymać się w pierwszej lepszej gospodzie, która będzie w miarę spokojna. Innymi słowy, nie miał ochoty obijać mordy następnemu człowiekowi, który wypił nieco za dużo i myślał że jest panem. No niestety, takie zachowanie nie podobało się Castavisowi, miał uczulenie na cwaniaczków. Choć po głębszym zastanowieniu, koncepcja wybicia komuś zębów w imię sportu była aż nadto kusząca. Usiadł przy pierwszym lepszym, wolnym stoliku i zamówił piwo. Sączył je spokojnie, rozglądając się wokoło i obserwując innych gości. Szczególną uwagę zwracał na tych, którzy potencjalnie mogliby się prosić o użycie przemocy. Usłyszał za sobą kroki zmierzające w jego stronę. Nie odwrócił się. Skupił wzrok na swoim złocistym trunku i czekał na rozwój sytuacji. Nagle poczuł czyjąś dłoń na swoim ramieniu, a za chwilę usłyszał głos delikwenta:
- Czego tu szukasz przybłędo?
Westchnął cicho. Czyżby już się znalazł ktoś, kto czuje cholerną potrzebę dostania w zęby? Nawet nie zdążył opróżnić jednej szklanki. Poczuł mocniejszy uścisk na swoim ramieniu, mimo tego, nadal nie odwracał się. Powiedział tylko cicho i spokojnie:
- Uprzejmie proszę, abyś zabrał swoją rękę z mojego ramienia, albowiem naruszasz moją sferę osobistą.
Nie zamierzał pokazywać się z perspektywy bóg wie kogo. Chciał to rozegrać na spokojnie. Zdawał sobie oczywiście sprawę z tego, że ludzie tego pokroju nie odpuszczają tak łatwo. Zapowiadało się na kolejne mordobicie. Westchnął ponownie.
- Oh, naruszam twoją sferę osobistą. Patrzcie jaki się kurwa prywaciarz przypałętał!
Z dala można było usłyszeć śmiechy, prawdopodobnie kompanów owej mendy która zechciała się po naprzykrzać Castavisowi.
#2PisanieRe: Pierwsze spotkanie Castavisa i Kalliope   Sob Lut 10, 2018 1:57 am


avatar
Obywatelka
Skąd : Ocean
Join date : 16/08/2017
Liczba postów : 88

Statystyki
Życie:
880/880  (880/880)
Mana:
990/990  (990/990)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Możliwość pływania z miejsca na miejsce była naprawdę czymś cudownym, czymś co należało do przywilej każdej z syren. Rzeczą tak naturalną i oczywistą jak oddychanie, jednak razem z możliwością pływania wiązała się możliwość szybkiego przemierzania sporych odległości oraz poznawania nowych miejsc. Anie inaczej było dziś, bo syrena zawitała do nowego miasta, położonego nad wodą do którego wcześniej nie miała nigdy możliwości zawitać. A jak widomo syreny z natury są ciekawskie, więc i Kalliope ciągnęło do poznania nowego miejsca. Pojawiła więc się w nim i niczym zwyczajna dziewczyna ubrana w przeciętne ubranie przechodziła się uliczkami miasta zaglądając na targ i oglądając co ciekawego mają do sprzedaży na wszelkiego rodzaju straganach i stanowiskach. Na tych można było jak to na targu kupić wszystko czego tyko dusza zapragnęła wystarczyło mieć odpowiednie pieniądze no i nie dać się wrobić. Zresztą ta umiejętność przydawała się w dzisiejszych czasach dosłownie na każdym kroku.
Kolejnym miejscem do którego zawitała Kalliope była gospoda. Syrena miała nadzieję że skosztuje w niej czegoś dobrego i zupełnie innego niż to co jada codziennie kiedy pływała pod wodą. Musiała przyznać, że jedzenie jak i trunki istot z powierzchni były inne ale o dziwo smaczne i pożywne. Szybko więc gospodarz tego przybytku dostał zamówienie na dobry kawał mięsiwa oraz złocisty trunek, który wylądował po chwili przed nosem dziewczyny i nie musiał długo czekać by kilka jego łyków spłynęło wprost do jej brzucha. Na danie trzeba było chwilę poczekać więc syrena przysiadła przy jednym z wolnych miejsc dając tym samy odpocząć swoim zmęczonym nogom od wędrówki. A musicie wiedzieć, że o ile pływanie nie sprawiało jej najmniejszego problemu i nie męczyło zbytnio, tak w przypadku chodzenia było zdecydowanie inaczej. Pierwsze próby poruszania się Kalliope na dwóch nogach wyglądały bardzo śmiesznie, a wręcz komicznie lecz z upływającym czasem i kolejnymi próbami było coraz lepiej. Jak to mówią praktyka czyni mistrza czy jakoś tak. Nie zmieniało to jednak faktu, iż poruszanie się na dwóch stopach nie było czymś naturalny, a co się z tym wiązało męczyło. Więc przycupła sobie syrena w gospodzie i rozglądała się po kątach patrząc kto znajduje się w jej wnętrzu i co tu się dzieje. Zobaczyła, że przy jednym z stolików zebrała się grupa w dość nie miły sposób narzucających się drugiemu facetowi. Wyglądało to dosyć ciekawie ale słowa o tym że skoro jest się przybłędą, to trzeba się z tego miejsca czym prędzej zabierać. W końcu i ona była kimś takim, więc w net pojęła że nie jest zbyt miło tutaj widziana. Westchnęła, więc jedynie pod nosem i nie wychylała się zbytnio nie chcąc wdawać się w jakieś większe awantury i burdy. To nie do końca leżało w jej naturze. Kiedy więc podszedł do niej gospodarz i postawił przed jej nosem talerz ze strawą zwróciła mu jednie uwagę, że ten za chwilę pewnie będzie mieć tu burdę i pewnie rozniosą jego przybytek na strzępy. Gospodarz na te słowa popatrzył na stolik obok i po chwili zmarszczył czoło wyraźnie zaniepokojony i zdegustowany tym co się wyprawia. Podszedł ze szmatą do upitych i cuchnących jegomościów.
- A wy tutaj co robicie ? Mało wam bójek ? Straszycie mi tylko klientów bęcwały i nie umyte dupy. Wypierdalać ! – począł krzyczeć i ich wyzywać, a ci odeszli i usiedli przy stoliku w kącie karczmy wyraźnie wszystkich obserwując, a najbardziej jegomościa któremu udało się nich uniknąć. Syrena zaś jedynie uśmiechnęła się w duszy, spuściła głowę i poczęła jeść swój kawałek mięsiwa, żałując że w tej postaci jej zęby nie są ostre niczym sztylety, gdyż prędzej poradziła by sobie z rozerwaniem tego miecha i jego skonsumowaniem.
#3PisanieRe: Pierwsze spotkanie Castavisa i Kalliope   Nie Lut 11, 2018 9:33 pm


avatar
Obywatel
Rycerz Zodiaku
Skąd : Larnwick
Join date : 19/01/2018
Liczba postów : 41

Statystyki
Życie:
1280/1280  (1280/1280)
Mana:
120/120  (120/120)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Jako że był wampirem, usłyszał rozmowę nowo przybyłej z karczmarzem, który pogonił napastników. Na pierwszy rzut oka można było powiedzieć że miał spokój. Prawda była jednak taka, że Castavis znał takich typów. Jeśli już się na kogoś uwzięli, to tak łatwo nie odpuszczają. O samego siebie się nie martwił, ale jeżeli któryś z tych drabów zauważył że ta dziewczyna nasłała gospodarza, to będą chcieli się zemścić. Postanowił porozmawiać z nią. Chciał ją ostrzec co się może wydarzyć przy wyjściu. Poza tym perspektywa poznania nowej osoby, była bardzo interesująca. Podszedł powoli do jej stolika i odezwał się:
- Po co to zrobiłaś? Zdajesz sobie sprawę z tego że mogłaś na siebie ściągnąć kłopoty, jeżeli już tego nie zrobiłaś. Tacy jak tamci tak łatwo nie odpuszczają, zawsze szukają zadymy. Karczmarz ich przegonił, ale wcale się nie zdziwię, jeśli będą chcieli się zemścić i będą czekali przed tawerną. Proponuje wychodzić razem. Później, jeśli wola, pójdziemy w różnych kierunkach.
Chciała pomóc, tak mu się wydawało, czuł się więc odpowiedzialny żeby teraz jej zapewnić bezpieczeństwo. Dopiero teraz przyjrzał się dokładniej z kim w ogóle rozmawia. Dziewczyna była ładna, powiedziałby nawet że bardzo ładna, Wyglądała jak człowiek, starał się dostrzec jakieś znaki, które mogłyby wskazać mu kim dokładnie ona jest. Zawsze jak poznawał kogoś to analizował, takie miał już skrzywienie, odkąd wszystkie rasy żyły na powierzchni. Castavis lubił wiedzieć z kim ma do czynienia. Jako że nie znalazł niczego szczególnego, uznał że to człowiek.
- Czy mogę się dosiąść?
Jeżeli pozwoliła, to przysiadł się i zamówił jeszcze jedno piwo, uprzednio pytając czy ma na coś ochotę. Rozejrzał się jeszcze raz po karczmie, nie wiedział jak wyglądają agresorzy, bo nie raczył się odwrócić. Nie było to jednak specjalnie ważne. Wydawało mu się że wyszli, a to znaczy że zapewne czekają na zewnątrz. Cóż, okaże się jak długo im przyjdzie czekać. Wszak jeśli dziewczyna odmówi towarzystwa, to wyjdzie z lokalu, nakopie agresorom, co by w razie czego nie byli zdolni do zrobienia komukolwiek krzywdy.
#4PisanieRe: Pierwsze spotkanie Castavisa i Kalliope   Pon Lut 12, 2018 12:45 am


avatar
Obywatelka
Skąd : Ocean
Join date : 16/08/2017
Liczba postów : 88

Statystyki
Życie:
880/880  (880/880)
Mana:
990/990  (990/990)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Syrena zajęła się jedzeniem podanego jej kawałka mięsiwa, które musiała przyznać że było bardzo dobre. A na szczególne pochwały zasługiwał sos, którym wszystko zostało polane. Dziewczyna mogła w spokoju zająć się zapełnianiem swojego pustego brzucha, a wiedzieć musicie, że syreny należały do tych, którzy lubią sobie dobrze pojeść, bo w wodzie przy pływaniu i nie tylko zawartość brzucha szybko znikała, przetworzona na siłę. Konsumpcje przerwały jednak słowa nieznajomego, którego pięć minut wcześniej otaczała zgraja ludzi. Kalliope podniosła, więc głowę i spojrzała na niego, słuchając cóż, to ciekawego ma do powiedzenia oblizując przy tym swoje paluszki. Te były pokryte mięsem, jego sokiem własnym, sosem no i tłuszczem. Oblizywanie ich było, więc prawdziwą przyjemnością no i później paluszki się nie lepiły, a jegomość w międzyczasie zdążył się wygadać. A mówił o tym, że na syrenkę tuż za drzwiami z tego przybytku będzie czekać zgraja tych niewyparzonych obszczymurów  by jej obić buzię, bo pogonił ich gospodarz.
- Dobrze.– odpowiedziała mu krótko i na temat, uśmiechając się i przyglądając się posturze nieznajomego. Ten wyglądał na całkiem spory kawał chłopa, więc idąc tym tokiem rozumowania miał całkiem spore szanse na poradzenie sobie z bandytami o ile ci faktycznie będą czekać.
-Proszę siadaj – pokazała mu gestem dłoni na krzesło by się do niej przysiadł i po chwili skończyła zajadać mięsiwo, po którym zostały jedynie kosteczki. – Więc chcesz powiedzieć że za drzwiami stoi banda facetów i chce mi coś zrobić? – spojrzała pytająco na niego. – Po pierwsze czemu mi? Bo już szybciej bym powiedziała, że tobie. Po drugie myślisz, że banda przygłupów będzie czekać tam i to całkiem spory szmat czasu? – zadała drugie pytanie, stuknęła się z nim kuflem z piwem i wypiła jego łyk.
#5PisanieRe: Pierwsze spotkanie Castavisa i Kalliope   Pon Lut 12, 2018 1:57 am


avatar
Obywatel
Rycerz Zodiaku
Skąd : Larnwick
Join date : 19/01/2018
Liczba postów : 41

Statystyki
Życie:
1280/1280  (1280/1280)
Mana:
120/120  (120/120)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Zajął miejsce, tam gdzie mu wskazała. I słuchał uważnie, co dziewczyna do niego mówi. Patrzył na nią ze stoickim spokojem. Kompletnie nic nie robił sobie z faktu, że ktoś ma ochotę spuścić mu wpierdol. Poza tym uważał, iż jemu samemu w tej sytuacji grozi niewiele. Spojrzał prosto w jej oczy.
- To nie jest tak, że na 100% coś do Ciebie mają. Nie jestem tego pewny. Po prostu któryś z nich mógł zauważyć jak rozmawiasz z karczmarzem, a co za tym idzie, jesteś osobą, przez którą w ich rozumowaniu wylecieli z lokalu. Natomiast względem mnie. Fakt faktem że ogólnie ich agresja z niewiadomych przyczyn jest skierowana na mnie. Jeżeli przy wyjściu rzucą się tylko na mnie, to bardzo dobrze. Problem masz z głowy. Ale może wyjść różnie. Względem ich czekania... Wierz mi dziewczyna, znam tego typu ludzi. Takich jak oni, bardzo często spotykało się w starym świecie. Szukali pierwszego lepszego gościa do zaczepki i jeżeli nie udało im się naprzykrzyć w samym barze, to czekali przed wejściem na delikwenta. żeby go pobić i okraść. Klasyka. Wybrali sobie tylko nieodpowiednią osobę do rywalizacji...
Odnosił wrażenie że się rozgadał. Nie chciał tutaj prawić monologu, ale zależało mu żeby wyjaśnić jej sytuację. Jest bardzo wysokie prawdopodobieństwo że nie skojarzyli faktów i i przy wyjściu nie zwrócą na nią uwagi. Jest jeszcze drugi rodzaj ludzi. Takich którzy lubią aż nadto zalecać się do kobiet. Takich najbardziej nienawidził.
- Słuchaj, nie zrozum mnie źle, wdzięczny jestem za twoją pomoc, dlatego chce się odwdzięczyć. No ale zdaje się że kompletnie źle zaczęliśmy tą znajomość. - Wstał i wyciągnął rękę do dziewczyny. - Nazywam się Castavis von Alvatore. Dla znajomych Cas. Miło mi Cię poznać.
Przeklinał się w duchu że popełnił tak oczywisty błąd. Podszedł do dziewczyny, zaczął gadać, niemalże ją straszyć i nawet się nie przedstawił. Miał tylko nadzieję, że dziewczyna wybaczy mu ten nietakt i brak manier.
#6PisanieRe: Pierwsze spotkanie Castavisa i Kalliope   Pon Lut 12, 2018 2:44 am


avatar
Obywatelka
Skąd : Ocean
Join date : 16/08/2017
Liczba postów : 88

Statystyki
Życie:
880/880  (880/880)
Mana:
990/990  (990/990)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Spojrzała jak mężczyzna zajął miejsce obok niej po czym powiedziała mu co chciała powiedzieć upijając zaraz po tym łyk złotego trunku co by jej nie zaschło od tej gadaniny w gardle. A trunek był alkoholowy więc powoli uderzał syrenie do głowy. Ta posłuchała co mężczyzna ma jej do powiedzenia i niby patrzyła mu się w oczy ale od czasu do czasu spojrzała na jego ramię, szyję, tors czy inną cześć ciała.
- To ja mam pomysł. – uśmiechnęła się uroczo popijając kolejny łyk trunku. – Jak będziemy się wynosić oddaj mi wszystkie swoje kosztowności. Ja ich popilnuje z ręką na sercu – położyła swoją rękę na swoim serduszku, kokietując nieznajomego, że tak będzie i nic się z tymi pieniędzmi nie stanie. W rzeczywistości nie wierzyła by facet był na tyle idiotą by jej tą kasę oddać. –ty za to pójdziesz tam za drzwi i sprawdzisz czy ich tam nie ma. Jak ich nie ma, to super wyjdziemy za kilka minut po naszej miłej rozmowie szczęśliwi i zadowoleni. Jeśli jednak tam są, to sobie z nimi poradzisz i po mnie wrócisz, a mi nic się nie stanie. No bo chyba nie chcesz by takiej dziewczynie jak ja coś się stało? – w tym miejscu syrencia zrobiła najbardziej urocza i najrozkoszniejszą minę jaką tylko ktokolwiek był sobie w stanie wyobrazić. Jednak czy próba skokietowania jej rozmówcy się powiedzie? To ci dopiero było dobre pytanie.
Na szczęście po chwili nieznajomy postanowił się przedstawić. Kiedy więc wstał i wyciągnął rękę do niej ta ją mu podała i wstała z krzesełka tak jak i on. No cóż syreny nie znały dworskich dobrych manier, no przynajmniej nie tych panujących na powierzchni, więc z papugowała rozmówce, cały czas uroczo i nienagannie się prezentując i uśmiechając. – Kalliope Treverhorn – również się przedstawiła.
#7PisanieRe: Pierwsze spotkanie Castavisa i Kalliope   Pon Lut 12, 2018 2:40 pm


avatar
Obywatel
Rycerz Zodiaku
Skąd : Larnwick
Join date : 19/01/2018
Liczba postów : 41

Statystyki
Życie:
1280/1280  (1280/1280)
Mana:
120/120  (120/120)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Gdy usłyszał że dziewczyna ma pomysł. Wziął duży łuk piwa i utkwił w niej spojrzenie. Jednak z każdym słowem jakie słyszał o jej "wspaniałym pomyśle", tym bardziej mu się chciało śmiać. Zastanawiał się czy mówi poważnie, czy sobie z niego robi istne jaja. Przecież tylko kompletny idiota by uwierzył w takie brednie. Ostatecznie ryknął śmiechem. nie mógł się po prostu powstrzymać.
- Naprawdę świetny żart. Dawno się tak nie uśmiałem. Ktokolwiek się w ogóle na to nabrał?
Druga część planu wyglądała już trochę lepiej. Mógł zrobić tak jak powiedziała, pozbycie się tych palantów zajęłoby mu jakieś 5 minut. Ale miał ochotę napić się najpierw w spokoju piwa. Czas na obicie komuś mordy zawsze się znajdzie. Czy to na trakcie, czy to po karczmach. Tego typu sytuacje są całkiem powszechne. Niestety. Wszystko się kiedyś skończy, ale skurwysyństwo będzie zawsze.
- Owszem, mogę wyjść teraz. Dać im nauczkę i tu wrócić. Ale chciałbym się najpierw w spokoju napić piwa. Jedna rzecz mnie zastanawia. Świat po apokalipsie, zmienił się nie do poznania. Przede wszystkim teraz na każdym kroku można spotkać wampira, wilkołaka, czy inne różne rasy. Czasami nawet nie zdając sobie sprawy z kim mają do czynienia. A mimo tego, w takich przybrzeżnych karczmach, zawsze się znajdą jakieś pajace, które zechcą komuś krwi napsuć. Teoretycznie ludzie powinni być bardziej ostrożni, nie uważasz?
Wziął kolejny łyk złotego trunku. Jej próba kokietowania była całkiem udana musiał przyznać. Jego wiek jednak, nie pozwalał dać się tak łatwo zmanipulować.
Kiedy dziewczyna się przedstawiła, ukłonił się w geście zaszczytu. Co prawda, w obecnych czasach już nie stosowało się aż tak etykiety. Obecnie, poznając kogoś, nie okazywało się aż takiego szacunku. Castavis urodzony w rodzinie szlacheckiej, pomimo 5 tysięcy lat, nadal nie oduczył się pewnych nawyków. I chyba już się raczej nie oduczy.
- Masz ochotę na drinka? Ja stawiam.
#8PisanieRe: Pierwsze spotkanie Castavisa i Kalliope   Pon Lut 12, 2018 11:11 pm


avatar
Obywatelka
Skąd : Ocean
Join date : 16/08/2017
Liczba postów : 88

Statystyki
Życie:
880/880  (880/880)
Mana:
990/990  (990/990)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
No i dziewczyna poczęła odpowiadać o swoim planie mężczyźnie. Oczywiście wiedziała, że ten się raczej na to ni zgodzi. W końcu, by oddać swoje pieniądze nieznajomej, lecz ślicznej dziewczynie trzeba byłoby być naprawdę idiotą i niedorobionym imbecylem. Dlatego też zawtórowała nieznajomemu, kiedy ten począł się śmiać z jej słów.
- Nie. Ale, gdyby tak się stało, to pomyśl. Ja bym miała za co żyć, a świat pozbyłby się jednego zbędnego człowieka, zbytnio niepotrzebnego na drodze ewolucji. . – powiedziała, to jak najbardziej poważnym tonem.– Można więc rzec, że przeszedłeś najprostszy test, a odpowiadając na twoje pytanie, to zdziwiłabym się, gdyby ktoś tak zrobił. – Zauważyła jednak, że druga część jej wypowiedzi znacznie bardziej przypadła do gustu jej rozmówcy.
- Wybacz nie chciałam by, to zabrzmiało jakbym wyganiała cię z tego miejsca. Miałam nadzieje, że dotrzymasz mi towarzystwa przynajmniej przy wypiciu tego kufla. – uniosła kufel i zaśmiała się, a jeśli i on to zrobił, to stuknęła się z nim i upiła kolejny łyk trunku.
-Wiesz, gdyby wszyscy byli tacy sami, to by było nudno. A czy to dobrze, czy to żle, że teraz po powierzchni chodzą dosłownie wszyscy, to pewnie okaże się dopiero z czasem. Wiesz mi, to nie przeszkadza. Przynajmniej do momentu, kiedy nikt nie wtyka we mnie swoich kłów, nie chce mnie zabić lub mocno nie wpierdala się w moje życie. – zaraz delikatnie dłonią przeczesując pasemka swoich luźno opadających na plecy, kasztanowych włosów. – No wiesz ja się staram być jak najbardziej ostrożna. Ale jeśli tak dalej pójdzie i w każdej gospodzie będę spotykać tak miłych Panów, jak ty, no co nie narzekam, to albo nie czeka mnie nic złego, albo zginę z rąk podobnego tobie mężczyzny. – stwierdziła i uśmiechnęła się trochę tajemniczo, ale i wrednie zarazem.
-Oki, możesz mi coś zamówić, zdam się na twój gust. - uśmiechnęła się, wyczekując z zaciekawieniem co ciekawego zostanie jej zaproponowane.
#9PisanieRe: Pierwsze spotkanie Castavisa i Kalliope   Wto Lut 13, 2018 8:43 pm


avatar
Obywatel
Rycerz Zodiaku
Skąd : Larnwick
Join date : 19/01/2018
Liczba postów : 41

Statystyki
Życie:
1280/1280  (1280/1280)
Mana:
120/120  (120/120)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Zastanowił się chwilę nad jej tokiem rozumowania, ale ostatecznie stwierdził, że jej tok rozumowania ma sens.
- Jak to mówią, selekcja naturalna. - Powiedział, po czym zaczął się śmiać z własnego żartu. Cóż, nie był tak do końca żartem. Wbrew pozorom, Castavis myślał całkiem podobnie. Wszak zabił wielu ludzi, a więc czyjaś śmierć nie robiła mu większej różnicy. Co prawda nie pracował już jako najemny zabójca, ostatnio bardziej interesował się kowalstwem.
- Cóż, ja bym się wcale aż tak nie zdziwił. Widziałem już naprawdę różne skrajności. To naprawdę zaskakujące, jak ludzie potrafią być głupi. - Sam był kiedyś człowiekiem. Aczkolwiek to już było bardzo, bardzo temu. Zdecydowanie preferował "życie" wampira. Uśmiechnął się, kiedy zaczęła się tłumaczyć że to nie tak miało zabrzmieć. Wcale się o to nie obrażał.
- Och, nie przejmuj się tym. Doszedłem do wniosku że w sumie mogą trochę pocierpieć czekając, zanim dostaną wpierdol. Roześmiał się. Stuknął się kuflami z Kalliope.
- Kwestie tego, czy wspólne mieszkanie wszystkich ras jest dobre, czy też nie, pozostawiam innym. Mnie to nie stwarza wielkiej różnicy. Co do wpierdalania się w życie to już nie tylko kwestia rasowa. Bo to dotyczy każdej rasy. Nikt nikomu nie powinien się wpierdalać w życie - Spojrzał lekko podejrzliwie na Kalliope. - Sugerujesz że jestem dla Ciebie jakimkolwiek zagrożeniem? Mylisz się słońce. Mogę zagwarantować, że w moim towarzystwie włos ci z głowy nie spadnie. - Mówił to całkowicie szczerze. Wiedział do czego jest zdolny i potrafił walczyć. A względem kobiet, nie pozwoliłby skrzywdzić żadnej. Podszedł do szynkwasu i zamówił dwa mohito oraz kolejne 2 piwa. Wrócił do stolika.
- No! To za nową znajomość! I na pohybel skurwysynom! - Roześmiał się, po czym uniósł szklankę mohito w geście toastu.
#10PisanieRe: Pierwsze spotkanie Castavisa i Kalliope   Wto Lut 13, 2018 11:15 pm


avatar
Obywatelka
Skąd : Ocean
Join date : 16/08/2017
Liczba postów : 88

Statystyki
Życie:
880/880  (880/880)
Mana:
990/990  (990/990)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
No cóż tę sprawę można było ubrać dokładnie w te słowa, które zostały użyte przez Castavisa. No i dokładnie opisywały stan rzeczy, czyli eliminowanie najsłabszych i najgłupszych osobników nie dopuszczając ich do przedłużenia ich gatunku. Syrencia wiec pokiwała wampirowi twierdząco głową i skończyła pić swój trunek, odstawiając kufel kawałek od siebie, tak by jej nie przeszkadzał w rozmowie oraz patrzeniu się na swojego rozmówce, bo w końcu nie chciała by ten poczuł się w jakiś sposób pominięty czy też zaniedbany w trakcie ich rozmowy.
- Och, skoro tak, to może trochę o tym opowiesz. Pośmiejemy się i będzie milutko. – zaproponowała syrencia, a złoty trunek widocznie uderzył jej już leciutko do łepetynki co można było zauważyć po rumieńcach na policzkach czy też lekko zamglonym spojrzeniu.
-No w sumie, to nie mój problem, że tam sobie czekają lub też nie. W końcu mi tutaj jest dobrze. – uśmiechnęła się, opierając o oparcie krzesła – Mam co pić, najadłam się i do tego jeszcze mam do kogo otworzyć mi tam w obecnej chwili nic więcej nie trzeba. – uśmiechnęła się i rozejrzała po karczmie, do której zdało się przybyć kilka nowych twarzy. Nie skupiała się jednak na nich zbyt długo słysząc kolejne oświadczenie z ust Castavisa.
- Skoro tak mówisz, to trzymam cię za słowo. – spojrzała na niego, lecz nie była do końca pewna czy faktycznie tak będzie. Nie wątpiła w siłę i tężyznę fizyczną Castavisa, bardziej można by, to porównać do tego, że ten nie zdobył jej zaufania, a rzucać obietnice mógł dosłownie każdy, a co później z nich wynikało, pokazywał czas.
-Zdrowie. – zaśmiała się i stuknęła szkłem z Castavisem upijając sporawy łyk drinka po chwili mrucząc z zadowolenie, gdyż ten przypadł jej do gustu.
- Dobrze, co to?- spytała, pokazując na drinka. – Może byśmy się gdzieś przeszli? – padło z jej ust kolejne pytanie.
#11PisanieRe: Pierwsze spotkanie Castavisa i Kalliope   Sro Lut 14, 2018 12:43 am


avatar
Obywatel
Rycerz Zodiaku
Skąd : Larnwick
Join date : 19/01/2018
Liczba postów : 41

Statystyki
Życie:
1280/1280  (1280/1280)
Mana:
120/120  (120/120)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Opowieści o ludzkiej głupocie. Pamiętał że w starym świecie było coś takiego jak nagroda Darvina. Za wyjątkowo idiotyczne rodzaje śmierci. Na chwilę obecną przypominała mu się tylko jedna sytuacja.
- Pomyślmy. Widziałem kiedyś gościa, któremu po prostu przeszkadzało drzewo obok jego domu. Jak się zapewne możesz domyślić, gość chciał je ściąć. Wziął piłę i zaczął ciąć. Tyle że nie w tym kierunku co powinien. Drzewo oczywiście zaczęło się walić prosto na jego dom, a ten idiota zamiast uciekać, to próbował zatrzymać lecące drzewo gołymi rękami. Nie muszę chyba mówić, co z niego zostało.
Castavis widział to z ulicy, był jednak za daleko, żeby w ogóle pomóc facetowi. A że się stało, to się stało. Poszedł dalej, i tak już było za późno na jakąkolwiek pomoc skoro widział rozłupaną czaszkę delikwenta.Uśmiechnął się na stwierdzenie dziewczyny, że nigdzie się nie wybiera i jej tu pasuje.
- Dopóki odpowiada ci moje towarzystwo, to jestem do twoich usług. Ja się nigdzie nie spieszę. - Czasu miał od cholery. Nie miał ani żadnego zlecenia, ani nawet zajęcia. Po prostu sobie podróżował po świecie. Bez konkretnego celu. To też postanowił lepiej poznać Kalliope. Przynajmniej, tak długo jak odpowiadało jej jego towarzystwo. Wszak nie zamierzałby zawracać jej głowy, jeśli ona nie miałaby ochoty z nim rozmawiać. Jako że jednak wszystko wyglądało w porządku. Ucieszył się nawet na myśl że będzie miał na jakiś czas kompana. Kiwnął tylko głową, kiedy Kalliope powiedziała, że trzyma go za słowo. Po toaście, dziewczyna spytała co przyniosłem.
- Ten drink nazywa się mohito i pochodzi jeszcze ze starego świata, całe szczęście że przetrwał apokalipsę że tak powiem. Bo jest genialny. Ogólnie jest to połączenie limonki, białego rumu, cukru i mięty. No i do tego trochę wody gazowanej. Spróbuj, powinien ci się spodobać. - Na zapytanie o udaniu się na spacer, wzruszył ramionami. - Jeśli chcesz udać się w inne miejsce, to nie widzę przeciwwskazań. W sumie, może dobrze nam zrobi zmiana otoczenia. Prawdopodobnie przyjdzie mi jeszcze wyeliminować tych drabów. Kiedy wyjdziemy z karczmy, ja pójdę przodem, a ty zostaniesz przy drzwiach, albo za drzwiami. Jak uważasz. Zajmie to tylko chwilę.
Po czym wyszedł niezależnie, czy Kalliope wyszła razem z nim, czy też postanowiła poczekać. Oczywiście zauważył trzech napastników którzy w rękach mieli sztachety od płotu, oraz przy ich pasach widział zawieszone noże. Nie chciał ich pozabijać, więc jeśli zechcieliby wyjąć noże, to musiał zachować ostrożność, żeby nie wykorzystać ich instynktownie przeciw nim. Jeden z grupy zawołał do niego, po głosie poznał, że to ten z którym wcześniej "rozmawiał". - Hej ty! Teraz już się nam nie wywiniesz! - Na to Castavis spojrzał na niego, a za chwilę na twarzy Casa pojawił się uśmiech, a był to uśmiech bardzo paskudny. - Zobaczymy kto się z tego nie wywinie! - Zanim zaczęli zrobić cokolwiek, już był przy tym który stał najbliżej, odruchowo położył rękę na rękojeści miecza, zaniechał jednak jego dobycia. Nie chciał pozabijać tych ludzi.. Uderzył go od dołu w szczękę, z jego ust wypadło kilka zębów i runął nieprzytomny na ziemie. Castavis pomyślał przez chwilę, że użył nieco za dużo siły. Nie miał jednak czasu, aby nad tym się zastanawiać, bo już leciał na niego następny. Zamachnął się sztachetą na Casa, ten jednak już robił zwód, a chwilę potem podciął napastnikowi nogi tak, że uderzył twarzą o beton. Został ostatni, widząc jak jego koledzy popadali jak muchy, zdesperowany chwycił za nóż. Rzucił się na Casa i ciął przed siebie. Castavis myślał że biegnie na oślep i nieco zlekceważył przeciwnika. Kiedy próbował złapać napastnika za nadgarstek, ten obrócił się w piruecie i ciął go przez ramię. Oczy Casa rozbłysły przez chwilę czerwienią, opanował się jednak, po czym zanurkował i powalił napastnika na ziemie. Nadepnął na jego rękę w której trzymał nóż, a dokładniej na nadgarstek aby go wypuścił. Po czym chwycił dekikwenta za ubranie, podniósł go do góry  i trzymając go w powietrzu, mówił. - Posłuchaj mnie kutasiarzu. Lepiej żebym was więcej nie widział, bo następnym razem nie będziecie mieli tyle szczęścia i was po prostu wszystkich pozabijam. - Nie czekając na odpowiedź, cisnął nim o ścianę. Zawołał Kalliope, po czym odezwał się do niej.
- Prowadź. Zapewne znasz więcej ciekawych miejsc w okolicy ode mnie. Ja tutaj jestem tylko podróżnikiem. Póki co.
#12PisanieRe: Pierwsze spotkanie Castavisa i Kalliope   Sro Lut 14, 2018 11:16 pm


avatar
Obywatelka
Skąd : Ocean
Join date : 16/08/2017
Liczba postów : 88

Statystyki
Życie:
880/880  (880/880)
Mana:
990/990  (990/990)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Syrencia posłuchała opowieści o głupocie ludzkiej, uśmiechając się z jego opowiadania. Widok zmasakrowanego ciała jednak zdecydowanie zdawał jej się być tym okropnym i niezbyt miłym w odbiorze o czym zapewne nikomu nie trzeba było mówić. Na kolejne jego słowa Kalliope zareagowała lekkim przytaknięciem głowy oraz uśmiechem. Znowu spojrzała po wszystkich znajdujących się w karczmie ludziach po chwili znowu słuchając tego czy jest podany jej przez mężczyznę drink. Jego składniki wydawały się być całkiem interesujące, a w połączeniu ze sobą dawały naprawdę ciekawy i interesujący smak.
- Dobry drink, dziękuję. – stwierdziła, a jej usta po chwili delikatnie musnęły policzek mężczyzny.
-Dobrze, chodźmy z tego miejsca. – potaknęła jednak nie wychodziła z gospody, powoli sobie poczekała kiedy Cast wrócił po nią do środka i wtedy wyszła razem z nim, wcześniej kończąc swojego drinka. Jej spojrzenie zaraz po przekroczeniu utkwiło na zwijających się z bólu zbirach.
-Jednak miałeś racje. – skwitowała krótko, a szczęka jej leżała na podłodze. Szybko więc ich wyminęła by jeszcze nie przyszło im do głowy i na nią się rzucić. Trzymała, więc się go dosyć blisko.
-Wiesz ja też nie jestem stąd. – stwierdziła. – Więc skąd pochodzisz? – spojrzała na niego powoli idąc i rozglądając się po mieście. Obydwoje razem mijali kolejne uliczki miasta patrząc co na nim się znajduje, jacy ludzie tutaj się znajdują co robią i czym się zajmują.
- Wiesz co chodź ze mną. – zaśmiała się i chwyciła go za dłoń i pobiegła z nim w kierunku morza. Kilka minut trochę krzywego w jej przypadku biegu i oboje znaleźli się na prześlicznej, piaszczystej plaży.
#13PisanieRe: Pierwsze spotkanie Castavisa i Kalliope   Czw Lut 15, 2018 11:47 am


avatar
Obywatel
Rycerz Zodiaku
Skąd : Larnwick
Join date : 19/01/2018
Liczba postów : 41

Statystyki
Życie:
1280/1280  (1280/1280)
Mana:
120/120  (120/120)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Castavis, jeśli chodziło o drinki wiedział sporo. W starym świecie często chodził po barach i próbował różnych drinków. Na stwierdzenie Kalliope że napój przypadł jej do gustu, uśmiechnął się i kiwnął głową na znak że dziękuje. Kiedy poczuł jej usta na swoim policzku, o mało się nie rozpłynął. Niby delikatny gest, ale był bardzo przyjemny. Nie dał jednak tego po sobie poznać.- Jeśli jeszcze kiedyś będziesz chciała pójść na drinka, to chętnie pokaże ci inne inne drinki. - Puścił jej oczko.
Kiedy wyszli z tawerny i usłyszał komentarz że miał rację. Nie mógł się powstrzymać od tego, aby czegoś nie powiedzieć. - Cóż mogę rzec... Potrafię zadbać o siebie, jak również o innych. A te zbiry, powinni być mi wdzięczni, że jedynie co, to dostali wpierdol korekcyjny. Gdybym tylko dobył miecza... Bruk spłynąłby posoką, a to nie byłby miły widok. - Po czym poszedł wraz z Kalliope, która chwilę później złapała jego dłoń i pobiegła w nieznanym mu wówczas kierunku. Dobiegli na plaże. Musiał przyznać, że miejsce było niesamowite. Lubił takie piaszczyste plaże i ogólnie lubił pływać. Byle nie żadną łódką, albo statkiem. pomimo tego że był wampirem, to mimo wszystko nadal odczuwał chorobę morską. Parszywy los.
- Jak rozumiem masz ochotę poopalać się, albo popływać? Czy może jedno i drugie? - Zbliżył się do niej i spojrzał jej prosto w oczy. - To miejsce jest piękne. - Powiedział, po czym spróbował pocałować Kalliope. Doszedł do wniosku, że raz kozie śmierć. W najgorszym przypadku, po prostu dostanie po ryju.
#14PisanieRe: Pierwsze spotkanie Castavisa i Kalliope   Czw Lut 15, 2018 5:26 pm


avatar
Obywatelka
Skąd : Ocean
Join date : 16/08/2017
Liczba postów : 88

Statystyki
Życie:
880/880  (880/880)
Mana:
990/990  (990/990)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Trzeba było przyznać, że faktycznie plaża była przepięknym i cudownym miejscem. Przystanęła na chwilę uśmiechając się i spoglądając na wampira. Szybko złapała oddech widząc, to spojrzenie z strony faceta i ten błysk w jego oczach. Ci, którzy już doznali bliskości drugiego człowieka doskonale wiedzieli, co to spojrzenie oznaczało. Takie spokojne i czułe, które wręcz rozgrzewało serduszko. Powoli odgarnęła roztrzepane po biegu włosy, zgarniając je do tyłu, by opadały na jej plecy.
- Może jedno i drugie.- odpowiedziała na jego słowa, wpatrując mu się w oczy. Powoli oboje zbliżyli się do siebie i po chwili… syrenka się zaśmiała, a na drugim policzku wampira wylądował kolejny buziak tak w ramach równowagi.
-Chciałbyś. – zaśmiała się z niego, odsuwając od niego troszeczkę dalej.
-A teraz Pan wybaczy idę zażyć kąpieli. – stwierdziła uśmiechając się zawadiacko w jego stronę. Po chwili zdjęła buty. – A teraz bardzo proszę się odwrócić.- zwróciła się do Casta. Delikatnie złapała go za boczki i odwrócił tyłem do siebie. – Bo chyba nie masz zamiaru podglądać niewiasty, prawda?- stanęła na paluszkach i szepnęła mu te słowa wprost do ucha nieco się śmiejąc. Nie chciała by ten zobaczył jej nagie ciało, w końcu była syreną, a dwie znajdujące się na jej ciele łuski mogły w łatwy sposób zdradzić kim jest. Zanim więc pozbyła się ciuszków by wskoczyć do wody upewniła się, że ten jej nie podgląda. Jeśli był dżentelmenem nie powinien tego zrobić. Lecz na wszelki wypadek syrencia podeszła bliżej morza i powoli zdjęła swoje ubrania zanurzając się w wodzie tak, że ta praktycznie przykrywała całe jej ciało. Ponad taflę wystawała jej jedynie głowa, szyja oraz ramiona.
-Długo będziesz tam jeszcze stać?- krzyknęła czekając, aż ten dołączy do niej.
#15PisanieRe: Pierwsze spotkanie Castavisa i Kalliope   Czw Lut 15, 2018 7:43 pm


avatar
Obywatel
Rycerz Zodiaku
Skąd : Larnwick
Join date : 19/01/2018
Liczba postów : 41

Statystyki
Życie:
1280/1280  (1280/1280)
Mana:
120/120  (120/120)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Można powiedzieć że został odrzucony, aczkolwiek nie do końca. Nie dostał buziaka w usta, ale dostał w drugi policzek, przy czym dziewczyna się zaczęła śmiać. Castavis nie bardzo wiedział, co ma na ten temat myśleć. Ostatecznie przestał rozmyślać i kiedy powiedziała że chciałby, ten uśmiechnął się. - Oczywiście że bym chciał. Wszak kto o zdrowych zmysłach, nie chciałby pocałować takiej pięknej istoty? - Mówił to oczywiście szczerze. Ot taki mały komplement.
Kiedy powiedział żeby się odwrócił, zrobił to, choć bardzo niechętnie. Kusiło go, aby spojrzeć choć na chwilę. Mimo że był wampirem to nadal miał ludzkie odruchy. Powstrzymał się jednak od tego, wszak nie chciał wyjść na prostaka. Z reguły był dżentelmenem. Oczywiście względem kobiet. Choć względem mężczyzn też potrafił, o ile nie prał akurat jakiegoś po gębie. - Nie powiem. Kusi mnie żeby spojrzeć, aczkolwiek możesz czuć się bezpieczna, nie zrobię tego. - Powiedział głośno. Stał tam jak ten kołek, cały czas patrząc się przed siebie. Starał się utkwić wzrok w czymkolwiek, co choć na chwilę mogło odwrócić jego uwagę od czekania i pożądania żeby spojrzeć. W końcu usłyszał jej głos Kalliope. Zrozumiał to jako przyzwolenie na to że może patrzeć. Odwrócił się i niewiele myśląc, sam pozbył się odzienia, pozostawiając jedynie bokserki. Zgrabnie wskoczył do wody, po czym po chwili wynurzył się chlapiąc wodą na głowę Kalliope. Castawis uśmiechnął się głupkowato, będąc przygotowanym na zemstę.
- No dalej! Pokaż na co cię stać w wodnej bitwie!
#16PisanieRe: Pierwsze spotkanie Castavisa i Kalliope   Czw Lut 15, 2018 9:27 pm


avatar
Obywatelka
Skąd : Ocean
Join date : 16/08/2017
Liczba postów : 88

Statystyki
Życie:
880/880  (880/880)
Mana:
990/990  (990/990)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Oj tam, nie odrzucony. Zwyczajnie zamiast pocałunku w usta takiego słodkiego i wypełnionego emocjami dostałam, słodkiego i uroczego buziaczka w policzek. No cóż, kiedyś się mówiło, że co się odwlecze, to nie uciecze. No i zresztą, to co dostawało się od razu nie smakowało tak dobrze jak, to nad czym trzeb było trochę popracować i się postarać.
-Dziękuje. – odpowiedziała na jego miłe słówko, zaraz słysząc zapewnienie, że ten nie będzie jej podglądać kiedy będzie pozbywać się ubranek by móc wejść do przyjemnej wody i móc się nią cieszyć. Chociaż dla syren przebywanie w niej było rzeczą codzienną i tak samo naturalną jak oddychanie. Kalliope więc pozbyła się z siebie ubranek i weszła do wody czemu towarzyszył charakterystyczny plusk. Niestety dziewczyna nie mogła pozwolić sobie na wymianę dwóch ludzkich nóg na syreni ogon lecz i tak nie było żle. Syreny potrafiły bardzo dobrze niemal doskonale pływać w tej formie. Zawołała, więc swojego towarzysza czekając jak do niej dołączy w wodzie i po chwili poczęła chlapać go wodą w ramach małego odwetu śmiejąc się przy tym i obracając kiedy on chciał ją chlapnąć by woda nie wylądowała na jej buzi co nie było zbyt miłym uczuciem. W pewnej, chwili syrenka więc machała swoimi łapkami na oślep, odkręcona w przeciwnym kierunku do wampira z zamkniętymi oczkami śmiejąc się przy tym wesoło. Z daleka zapewne wyglądało, to niczym zabawa dwóch małych dzieci ale oni nie przywiązywali do tego zbytniej uwagi oddając się tej chwili, która razem ze sobą w tym miejscu współdzielili bawiąc się niczym dwójka małych dzieci.
#17PisanieRe: Pierwsze spotkanie Castavisa i Kalliope   Czw Lut 15, 2018 11:00 pm


avatar
Obywatel
Rycerz Zodiaku
Skąd : Larnwick
Join date : 19/01/2018
Liczba postów : 41

Statystyki
Życie:
1280/1280  (1280/1280)
Mana:
120/120  (120/120)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Czasami dobrze jest przypomnieć sobie czasy, jak się było dzieckiem. Choćby przez tak prostą zabawę jak chlapanie wodą. Castavis nawet nie pamiętał, kiedy po raz ostatni tak dobrze się bawił. Prawdopodobnie było to jeszcze kiedy był człowiekiem. Czyli jakieś ponad 5000 lat temu. Kiedy zobaczył, jak Kalliope zaczyna chlapać na oślep i nawet nie zauważyła, że Castavis jest za nią. W pierwszej chwili miał ochotę się zaśmiać, postanowił to jednak wykorzystać inaczej. Podpłynął do niej od tyłu i objął. - A kuku! - Uśmiechnął się. Jeśli zaczęła się wyrywać, to puścił ją. Natomiast jeśli nie próbowała uciekać, to odwdzięczył się buziakiem w policzek. Tak czy inaczej, zanurkował i wynurzył się na wprost od dziewczyny. - Tutaj jestem! - Zaczął się śmiać. Zastanawiał się chwilę czy by nie pobawić się z nią chwilę w taki sposób, ale postanowił jednak zagadać.
- Już dawno się tak nie ubawiłem! Aż się czasy dzieciństwa przypominają. Pytałaś mnie wcześniej skąd pochodzę, Jednak na to pytanie nie mam prostej odpowiedzi. Po apokalipsie obudziłem się na środku pustyni i od tamtej pory sobie wędruje, szukając miejsca na stałe osiedlenie. Ni mniej, ni więcej. - Nie odpowiedział wcześniej na jej pytanie, bo nie wiedział po prostu jak to ubrać w słowa. A co do pochodzenia ze starego świata... Sam już tak naprawdę nie pamiętał. Poza tym dzisiaj to już nie miało najmniejszego znaczenia. - A ty skąd pochodzisz? Czy może tak jak ja, tylko wędrujesz?
#18PisanieRe: Pierwsze spotkanie Castavisa i Kalliope   Pią Lut 16, 2018 12:27 am


avatar
Obywatelka
Skąd : Ocean
Join date : 16/08/2017
Liczba postów : 88

Statystyki
Życie:
880/880  (880/880)
Mana:
990/990  (990/990)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Powrót do lat beztroskiej zabawy zawsze jest miły i przyjemny. W końcu zawsze kojarzy nam się z śmiechem, zabawą i brakiem problemów, a wszystko to zmienia się wraz z upływem czasu i dorastaniem. Im jest się starszym tym większe problemy nas spotykają, a te z czasów dziecięcych wydają się być niczym w porównaniu do tych spotykających nas w obecnej chwili, tu i teraz. Syrenka śmiała więc się i bawiła, a kiedy wampir pojawił się za jej plecami lekko podskoczyła, zupełnie nie spodziewając się tego. Poczuła na swoim ciele jak ten ją obejmuje swoim ramieniem i po chwili na jej policzku wylądował przyjemny i delikatny buziak, taki sam którym kilka chwil temu ona uraczyła Castavisa. Kiedy ponownie pojawił się przed nią, objęła go dłońmi za szyję, łapiąc oddech po salwie tak czystego i pięknego śmiechu wywołaną ich zabawą. Posłuchała go i uśmiechnęła się. Czyli on był podróżnikiem, w sumie i ją można było do takowych istot, które przemierzają spore odległości poznając świat. Kiedy więc wampir spytał o jej pochodzenie, delikatnie przeczesała dłonią jego mokre włosy, patrząc mu w oczy.
-Tak, dobrze się z tobą spędza czas muszę, to przyznać. A co do mojego pochodzenia… ciężka sprawa najprościej mówić. Więc powiedzmy, że wędruje i zostawmy, to tak jak jest. Może kiedyś zdradzę Ci ten sekret. – uśmiechnęła się i delikatnie pocałowała go w usta. – A to mam nadzieję, że zrekompensuje ci brak tej informacji. Więc mówisz, że liczysz sobie kilka latek?- zadała pytanie i chwyciła go za rękę. – Chodź. – powoli poczęła go ciągnąc w głąb wody. – Widzisz moja historia nie jest wcale taka prosta jak by się mogło zdawać. Ja po porostu lubię od czasu do czasu zawitać do tego czy tamtego miasta, zobaczyć co się w nim dzieje jacy są ludzie. Czasami później tego żałuje, bo przyplącze się dajmy na to taki pijak czy zboczeniec i za chiny nie chce dać mi świętego spokoju. Ale sobie jakoś radzę jak widzisz. – opowiedziała trochę o sobie i nim oboje się obejrzeli byli spory kawałek od brzegu.
#19PisanieRe: Pierwsze spotkanie Castavisa i Kalliope   Pią Lut 16, 2018 2:07 am


avatar
Obywatel
Rycerz Zodiaku
Skąd : Larnwick
Join date : 19/01/2018
Liczba postów : 41

Statystyki
Życie:
1280/1280  (1280/1280)
Mana:
120/120  (120/120)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Kiedy Kalliope objęła jego szyję, musiał przyznać że było to bardzo przyjemne. Niewiele myśląc, sam również objął ją w pasie. Utrzymanie się na wodzie było co prawda cięższe, aczkolwiek Cas jako wampir nie odczuwał jako takiego zmęczenia. Poza tym nie mógł utonąć, bo nie potrzebował tlenu do życia. O ile istnienie wampira można było nazwać życiem. Formalnie rzecz ujmując, nie żył. Wysłuchał co też dziewczyna mu miała do powiedzenia. Nie zamierzał nalegać o szczegóły. Każdy miał swoje tajemnice.
- To samo mogę powiedzieć o tobie. Spodobałaś mi się i fajnie mi się z tobą spędza czas. Względem twojego pochodzenia, nie zamierzam dopytywać. Jeśli zechcesz to mi o tym powiesz. - Nagle Kalliope pocałowała go. Było to dla niego małym szokiem, bo ostatnio w pewnym sensie, tak jakby go wyśmiała. Było to jednocześnie bardzo miłe, więc nie narzekał w żadnym stopniu.
- Rekompensuje i to jeszcze jak. Więcej takich poproszę. - Uśmiechnął się. - Co do mojego wieku... Tu się sprawa kapkę komplikuje. Bo to w sumie zależy czy ponad 5 tysięcy lat to dla ciebie troszkę. - Kiedy zaczęła opowiadać o tym że jej historia nie jest prosta, to już mu się trochę śmiać chciało. Żyjemy w czasach po apokalipsie, kto teraz nie ma skomplikowanej historii. Natomiast kiedy Kalliope wyciągnęła go dalej od brzegu, to można powiedzieć że Cas zaczął mieć pewne teorie, dlaczego tak odpłynęli. W szczególności kiedy zaczęła mówić o tym że daje sobie radę.
- Radzisz sobie tak jak ze mną? Wyciągasz na środek morza a potem spróbujesz utopić? - Zaczął się śmiać. Żartował, choć zastanawiał się, czy przypadkiem racji nie ma. - Na wstępie ostrzegam. Nie dasz rady mnie utopić, mogę przebywać pod wodą, jak długo zechcę. Ponownie zaczął się śmiać. Miał nadzieje, że w żaden sposób nie uraził dziewczyny. Wcale nie miał tego w zamiarze. Po prostu sobie zażartował w taki, a nie inny sposób.
- No, więc jak już sobie to wyjaśniliśmy, to w sumie proponuje wrócić do brzegu, co by nam ubrań ktoś nie zawinął. Bo jednak wracać później do miasta w samych gaciach to trochę marna koncepcja. - Ponownie ryknął śmiechem i przytulił się do Kalliope.
#20PisanieRe: Pierwsze spotkanie Castavisa i Kalliope   Pią Lut 16, 2018 6:38 am


avatar
Obywatelka
Skąd : Ocean
Join date : 16/08/2017
Liczba postów : 88

Statystyki
Życie:
880/880  (880/880)
Mana:
990/990  (990/990)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Musiała przyznać, że moment kiedy jego ręka wylądowała na jej ciele był bardzo miły. Ogólnie jego dotyk bardzo miły, dziewczyna nie umiała tego wyjaśnić ale ten dotyk był w przyjemny sposób elektryzujący, najprościej rzecz ujmując. On pewnie zaś czuł jej gładką, przyjemną w dotyku, ciepłą skórę. Może odrobinę jej mięśni wypracowanych podczas pływania.
-Więc nie pytaj i uważaj o co prosisz, gdyż twoje życzenie może się spełnić . – krótko skomentowała jego słów lecz nie chciała w tym momencie mówić mu o tym kim jest, jaka jest jej przeszłość, czym się zajmuje. Zwyczajnie nie chciała się tym dzielić, wolała pozostać zwykłym człowiekiem, a nie naciskanie ze strony wampira na to by podzieliła się z nim swoją przeszłością było kolejnym przejawem zrozumienia.
- Kim więc jesteś ? Bo nie człowiekiem. Chociaż wiesz co nie musisz mówić staruszku. – skoro on nie naciskał na nią, to i ona nie naciskała na niego. Jednak ten jegomość był kilkakrotnie starszy od niej samej. Przez chwilę, więc wpatrywała się w niego zastanawiając się ile mogą żyć przedstawiciele danych ras, nie znała jednak jakichś dokładnych dat czy lat życia danych ich przedstawicieli.
-Tak dokładnie, to robię więc przygotuj się na najgorsze. – pokręciła przecząco głowa śmiejąc się, po czym delikatnie poczęła łaskotać wampira o ile ten miał łaskotki.
-Oj lepiej się przyznaj, że boisz się iż nie dasz rady dopłynąć sam do brzegu. – poczęła sobie trochę z niego drwić lecz ten po chwili się do nie przytulił, więc i ona się w niego wtuliła obejmując go dłońmi.
- Wiesz co, ja tam nie mam ochoty jeszcze wracać, a ciuchów nikt nam nie ukradnie. Nikogo tutaj nie ma oprócz nas. – stwierdziła.
#21PisanieRe: Pierwsze spotkanie Castavisa i Kalliope   Pią Lut 16, 2018 11:05 pm


avatar
Obywatel
Rycerz Zodiaku
Skąd : Larnwick
Join date : 19/01/2018
Liczba postów : 41

Statystyki
Życie:
1280/1280  (1280/1280)
Mana:
120/120  (120/120)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Obejmując ją, oczywiście poczuł jej mięśnie i delikatną skórę. Nie spodziewał się, że dziewczyna jest tak umięśniona. Nie przeszkadzało mu to jednak w żadnym stopniu. Można wręcz powiedzieć że mu to pasowało. Był wampirem, więc jego siła przewyższała zwykłego człowieka. Zawsze było to jakieś wyrównanie szans. Choć Cas nie był pewny, czy aby Kalliope jest człowiekiem. Aczkolwiek nie zamierzał się w to zagłębiać. Kiedy usłyszał od niej żeby uważał o co prosi, uśmiechnął się zalotnie.
- No właśnie o to mi chodzi, żeby się spełniło. Wszak jaki sens miałyby prośby, bez choć cienia szansy na spełnienie. - Puścił jej oczko. Powiedzenie do niego że jego prośba może się spełnić, było jakby nie patrzeć mu na rękę. No bo przecież dlaczego miałby narzekać na pocałunki od ładnej dziewczyny. Chyba tylko idiota, ewentualnie gej by się nie cieszył z takiej propozycji, choć nie był pewien co do tego drugiego. Typowym gejem nie był, więc nie wiedział czy lubią pocałunki od płci przeciwnej.
Kiedy zapytała kim jest. W pierwszej chwili chciał jej się przyznać. Jednak po chwili doszedł do wniosku, że skoro ona trzyma go w niepewności, to i on zachowa jakieś sekrety. Aczkolwiek ona już miała jakąś wskazówkę, wiedziała że nie jest człowiekiem. Więc również liczył na to samo.
- Aby być ze sobą fair. Proponuje mały układzik. Nie musisz mi teraz mówić, kim jesteś, ani skąd pochodzisz. Ja póki co, tej informacji również nie udzielę. Ale żeby być kwita, ty również podaj swój wiek. I nie zasłaniaj mi się powiedzeniem, że kobiet się o wiek nie pyta. - Uśmiechnął się najładniej, jak tylko potrafił. Jak to mówią biznes jest biznes. Co prawda, w tym wypadku biznesu żadnego nie było, chodziło tylko o uczciwość wobec siebie.
Roześmiał się, kiedy Kalliope powiedziała, że chodzi dokładnie o to, o czym on wspomniał. Nie bał się ani trochę. Już jej zdążył powiedzieć, że daremny jej trud w próbie topienia. Choć oczywiście mogła tego nie wziąć na poważnie i po prostu uznać to za grę. Może i lepiej. Łaskotki oczywiście na wampira nie działały. Jednak jako, że nie chciał się zdradzać. Zaczął się śmiać i odpłacać jej dokładnie tym samym.
Kiedy poczęła z niego drwić, w sumie nie uznał tego jako kpiny, bardziej jako wyzwanie. - Sugerujesz że nie dam rady sam dopłynąć do brzegu? Mogę nawet podnieść stawkę. Dopłynę do brzegu i to bez wynurzania się. Po czym pokażę się, żebyś widziała. A potem dopłynę znów tutaj. - Istniało ryzyko że kiedy spróbuje odpłynąć, to dziewczyna może zechcieć uciec. Prawdopodobieństwo było niskie, wszak jej ubrania ciągle były na brzegu. Ale kobiet nie da się ogarnąć. Pomimo jego lat to logika kobiet pozostawała dla niego zagadką. Z tym że on nie tracił nic. Z tej odległości był w stanie bezbłędnie określić, czy ona nadal tam będzie. Więc nic nie tracił.
- Ja Cię do niczego nie zmuszam. Jeśli tak chcesz, to możemy nadal zostać tutaj w wodzie. Szczerze mówiąc, większej różnicy mi to nie stwarza. Choć jako typowy szczur lądowy, lepiej się czuje na lądzie. - Zaczął się śmiać. Cóż, jakby nie patrzeć, to pomimo swojego bardzo długiego życia, to większość swojego życia-nieżycia spędził na lądzie. Głównie przez jego chorobę morską.
#22PisanieRe: Pierwsze spotkanie Castavisa i Kalliope   Sob Lut 17, 2018 2:29 am


avatar
Obywatelka
Skąd : Ocean
Join date : 16/08/2017
Liczba postów : 88

Statystyki
Życie:
880/880  (880/880)
Mana:
990/990  (990/990)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
- Ale ja tu nie widzę, żadnej spadającej gwiazdy. – zaśmiała się na jego słowa. W prostu sposób mogła spełnić jego życzenie lecz nie zrobiła tego, przynajmniej nie dzisiaj, nie tego wieczoru. Wampir mógł o tym co najwyżej pomarzyć, bo w końcu co postanowi sobie kobieta, to tak dokładnie się stanie.
-O nie, to będzie straszne, bo ja jestem strasznie stara. – zaśmiała się. A na ile ci wyglądam?- spytała robiąc śmieszną pozą, prezentując mu się. – Mam trochę ponad siedem stówek na karku. – przyznała się niezależnie od tego czy Cast zgadł czy też nie. Trochę głupio jej się przy okazji zrobiło, bo w porównaniu do niego była naprawdę młodzikiem. Patrzyła też na trochę nieudany uśmiech w wykonaniu wampira lecz uznajmy, że nawet mu wyszedł i pasował do tego męskiego i twardego wizerunku. Lecz miało, to w sobie jakiegoś rodzaju urok.
-Dokładnie tak. – potaknęła na jego słowa, uśmiechając się. – Dobrze, to ja grzecznie sobie tutaj poczekam. To co płyniesz pod woda do brzegu i wracasz do mnie? STOI. – zaśmiała się wesoło. Odliczyła wampirowi start i poczęła się śmiać. A kiedy ten znalazł się kawałek od niej poczęła odpływać jeszcze dalej od samego brzegu. No cóż mężczyzna będzie się musiał trochę postarać jeśli chce do niej dopłynąć, bo dziewczyna w wodzie poruszała się niezwykle dobrze i całkiem szybko oddalała się od niego. Może, to było troszkę nie uczciwe ale kto by się tym przejmował. Cast miał dopłynąć od brzegu, a później do niej, taka była umowa. Więc syrenka płynęła przed siebie ile tylko pary w kopytkach, oglądając się za siebie gdzie znajduje się mężczyzna.
#23PisanieRe: Pierwsze spotkanie Castavisa i Kalliope   Sob Lut 17, 2018 11:21 pm


avatar
Obywatel
Rycerz Zodiaku
Skąd : Larnwick
Join date : 19/01/2018
Liczba postów : 41

Statystyki
Życie:
1280/1280  (1280/1280)
Mana:
120/120  (120/120)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
To ktoś jeszcze w ogóle wierzy w "magiczną moc" spadających gwiazd? - Pomyślał Castavis. No chyba że to była ironia sama w sobie. Na dłuższą metę nie zamierzał się nad tym zastanawiać. Pozostawił to po prostu bez komentarza bo i komentować nie było czego, w jego mniemaniu.
Komentarz o starości można powiedzieć że puścił mimo uszu. Po prostu zaśmiał się razem z nią. Wszak starość, to na chwilę obecną jest pojęciem względnym. Ludzie już po 60-tce mogą powiedzieć że są starzy, bo są krótkowieczni. Jednakże, gdyby Kalliope była człowiekiem to na oko dałby jej jakieś 25 lat. Tak, wiedział że to była ironia, ale i tak musiał się nad tym zastanowić. Z rozmyślań wyciągnął go głos dziewczyny. Jej pytanie go nieco rozśmieszyło.
- W obecnych czasach, odpowiedź na to pytanie nigdy nie będzie jednoznaczna. Ludzie żyją krótko. Natomiast wszystkie inne rasy, są długowieczne, więc nie ma na to pytanie poprawnej odpowiedzi, chyba że rozmawiasz z kimś ze swojej rasy, wtedy jest jakiś cień szansy. Aczkolwiek przy długowieczności, im dłużej żyje dana rasa, tym trudniej ocenić wiek, nie sądzisz? - Cóż, w przypadku wampirów określenie wieku było niemożliwe. Można było tylko określić wiek, w którym człowiek został przemieniony. Ostatecznie odpowiedziała na jego pytanie. Nie specjalnie go zaskoczył jej wiek. Ale dał jasno do zrozumienia że i ona nie jest człowiekiem. - A więc jasnym jest, że i ty nie jesteś człowiekiem. No i powiedzenie tutaj że jesteś stara również traci głębszy sens, bo przy mnie można by rzec że wychodzisz na młodziutką. Ale to i tak nie ma większego znaczenia. - Uśmiechnął się.
A więc przyjmowała zakład. Doskonale. Bez zbędnego gadania, po prostu zanurkował i pędził jak najszybciej mógł. W jego przypadku nie było to jakieś trudne. Tego typu wysiłek, nie był odczuwalny dla wampirów, z racji tego że nie potrzebowali tlenu. W przeciągu chwili, był już przy brzegu. Po przyjrzeniu się, zauważył że Kalliope oddaliła się od niego. To również nie robiło mu większej różnicy. Nie czekając aż się dalej oddali, wskoczył z powrotem do wody i popłynął do dziewczyny najszybciej jak potrafił. Nie trwało to długo. Wynurzył się zaraz za nią. - Ładnie to tak oszukiwać? Poza tym mówiłem ci że takie coś to dla mnie pestka. Teraz mi wierzysz? - Bawiło go nieco ta cała sytuacja. No ale, ona najwyraźniej, nadal nie zauważyła tego że jest wampirem. Prawdopodobnie nie spędzała zbyt dużo czasu z innymi rasami. Castavisowi i tak nie robiło to większej różnicy. Czas miło leciał. Musiał się tylko pilnować, żeby zmyć się przed wschodem słońca. Słońce niezbyt dobrze działało na jego cerę.
#24PisanieRe: Pierwsze spotkanie Castavisa i Kalliope   Nie Lut 18, 2018 1:12 am


avatar
Obywatelka
Skąd : Ocean
Join date : 16/08/2017
Liczba postów : 88

Statystyki
Życie:
880/880  (880/880)
Mana:
990/990  (990/990)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
- Masz rację w dzisiejszych czasach wiek jest rzeczą bardzo względną i nie do końca opisujące nas liczby oddają faktyczny stan rzeczy. – potwierdziła jego słowa . – Ogólnie, to współczuje trochę ludziom są tacy krusi i tak krótko mogą żyć.- stwierdziła. Sama w końcu żyła już kilkaset lat i posiadanie jedynie niecałego ułamka jej obecnego życia było dla niej czymś nie do pomyślenia. Obecne życie minęło jej bardzo szybko na wielu fajnych i mniej fajnych czynnościach, rozmowach i spotkaniach. Wiele z tych dni zapisało się w jej pamięci bardzo fajnymi i miłymi wspomnieniami, a i pewnie dzisiejszy dzień do takowych będzie należał. Dlatego, też w jej mniemaniu ludzkie życie było bardzo krótkie, wręcz zbyt krótkie jeśli można, to tak określić.
- Zgadza się, tak jak i ty staruszku. – potwierdziła kiwając głowa i nieco się z niego naśmiewając. Nie była człowiekiem podobnie jak i on sam o czym mogła się przekonać już kilka minut później kiedy, to mężczyzna zanurkował i bez trudu dopłynął na brzeg i z powrotem, chociaż Kalliope uciekała mu ile tylko sił w nogach. A przecież pływala dobrze, sprawnie i szybko jak na syrenę przystało. Tym większe było jej zaskoczenie kiedy nie zorientowała się kiedy ten pojawił się za jej plecami. Pisnęła wystraszona i szybko obróciła się w jego kierunku, a Cast mógł podziwiać niezłe zdziwienie na jej twarzy.
-Ale jak, to możliwe? – spytała zaskoczona. – Jesteś syreną? Wampirem? Wilkołakiem? A może aniołem? – poczęła pytać i faktycznie miała do czynienia tylko z kilkom rasami zamieszkującymi te ziemię. Bardziej spotykała się z syrenami czy też elfami i ludźmi, którzy zamieszkiwali tereny w pobliżu wód gdzie zwykła spędzać czas i się pluskać kolokwialnie mówiąc. Zanurkowała również by sprawdzić czy nie ma ogona lub czegoś takiego. Jednak nie miał, więc po chwili wynurzyła się cała mokra i spojrzała na niego troszkę zawiedziona, a jednocześnie zamyślona.
- Wierzę i chodź, posiedzimy na plaży. – chwyciła go za rękę i powoli poczęła płynąć w kierunku brzegu. Tam się ubrała ostrzegając oczywiście mężczyznę by jej nie podglądał. Wycisnęła również swoje włosy by te nie kapały od nadmiaru wody, po czym zarzuciła je na plecy, do których one się przylepiły się.
- To już wiem, że jesteś staruszkiem, pływasz doskonale i do tego masz sporo siły. – poczęła mówić do niego, powoli siadając na piaszczystej plaży. - A gdzie twoja rodzina? Gdzie ją zostawiłeś? Swoich rodziców i rodzeństwo? – spytała, chwytając w dłoń piasek, który powoli poczęła przesypywać w dłoni, a ten powoli uciekał jej przez dłonie.
Syrenka, porozmawiała sobie z Casta i po chwili podniosła się i podziękowała za to mile spotkanie, oznajmiając, że na nią już najwyższa pora. Pożegnała, wampira słodkim pocałunkiem w usta by po chwili odejść w swoją stronę.
#25PisanieRe: Pierwsze spotkanie Castavisa i Kalliope   Sro Lut 21, 2018 12:04 am


avatar
Obywatel
Rycerz Zodiaku
Skąd : Larnwick
Join date : 19/01/2018
Liczba postów : 41

Statystyki
Życie:
1280/1280  (1280/1280)
Mana:
120/120  (120/120)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Jeśli chodzi o kruchość ludzkiego ciała, wiedział o tym aż za dobrze. Wszak sam był kiedyś człowiekiem. Mimo tego że było to bardzo dawno temu. Nie mógł jej jednak o tym powiedzieć póki co. Za dużo wskazówek by dostała względem jego rasy. Przemilczał to po prostu kiwnięciem głowy. Po wyzwaniu z pływaniem, nie mógł napatrzeć się na jej zdziwioną minę. Czerpał z tego sporo zabawy. Jeszcze bardziej rozbawiło go jej zanurzenie w celu sprawdzenia, czy czasem ogona nie ma.
- Nie, nie jestem syreną. Jednakże jedno z twoich twoich domysłów było trafne. Domyśleniem się tego które, pozostawiam wyłącznie tobie. - Jego zdaniem, dał jej wystarczająco dużo wskazówek by się domyśliła. Aż za dużo. Ale z tego co widział, niewiele wiedziała na temat innych ras, a co za tym idzie. szansa na to że się tak prędko domyśli, była mała. Kiedyś jej powie. Jak przyjdzie na to czas.
Zaproszenie na plaże było dla niego kuszące. wystarczyło mu już wody póki co. Mimo że prócz ograniczenia jego magii, nie było żadnych innych skutków ubocznych. Gdy dotarli na plażę, posłusznie odwrócił się, oraz sam również zaczął się ubierać. Usiedli na chłodnym piasku, po czym Kalliope postanowiła go zapytać o jego rodzinę.
- Jeśli chodzi o moją rodzinę, to prawdopodobnie już dawno nie żyją. Szczerze mówiąc, nie bardzo wiem co się z nimi stało. - I nie bardzo go to obchodziło, co można było wyczuć po jego głosie, oraz zachowania. Jego rodzina ani trochę go nie interesowała. Co było, a nie jest. Nie pisze się w rejestr. A tym bardziej po apokalipsie, nie miało już kompletnie żadnego znaczenia. Rozpoczął całkowicie nowe życie.
Kiedy dziewczyna powiedziała, że musi się już zbierać, nie zatrzymywał jej. Spojrzał na niebo, dostrzegł że słońce niedługo wzejdzie.
- Tak, też muszę się zbierać, mam trochę spraw do załatwienia. Do zobaczenia!
Ruszył również w swoją stronę. To było pierwsze spotkanie Castavisa z Kalliope. Nie było jednak ostatnim...
#26PisanieRe: Pierwsze spotkanie Castavisa i Kalliope   



Sponsored content
Powrót do góry Go down
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Crystal Empire :: 

Dawno, dawno temu... i sprzed godziny

misje i eventy

 :: Opowieści ze świata :: Wspomnienia
-
Wymiana
Opisy przedstawiające uniwersum świata zostały stworzone przez Administrację Crystal Empire oraz Użytkowników pomagających przy tworzeniu forum na podstawie pomysłów własnych oraz inspiracji różnymi źródłami, zabrania się ich kopiowania. Stronę graficznąforum wykonała Przyczajona Grafika z grupy Monochrome Layouts z pomocą kodów własnych lub w inspiracji kodami znalezionych w różnych miejscach. Za pomoc dziękujemy Moe - Yuriee.
HogwartDream aegyo