Share |  Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
#1PisanieHammond - Początek Końca    Sob Paź 20, 2018 7:17 pm


avatar
Administracja
Administrator
Join date : 24/04/2017
Liczba postów : 5
Zobacz profil autora
We wspomnieniu udział bierze tylko Mistrz Gry oraz Hammond, dotyczy ono jego dołączenia do Pirackiego Bractwa oraz wprowadzenie do Larnwick, teraźniejszości.

Dzień zaczął się wręcz idealnie dla bractwa. Słońce, dużo sprzyjającego wiatru oraz spokój. Katsumi była na niższym poziomie statku usprawniając swój kunszt w tworzeniu ładunków wybuchowych. Była ona kobietą równie wybuchową jak jej dzieła, a język ostry jak brzytwa, idealne atrybuty każdego pirata. Bractwo Piratów płynęło już kursem powrotnym do swojej siedziby kiedy majtek na bocianim gnieździe zauważył ogromnego mężczyznę leżącego nieprzytomnie i dryfującego na powierzchni wody. Jak najszybciej zszedł on z niego o pobiegł w kierunku Katsumi, wyjaśnił jej sytuację i czekał na odpowiedź. Zaczęła ona ciężej oddychać i dopiero po minucie dała mu odpowiedź.
- To co on kurwa tam robi, na pływanie się chujowi zebrało?! Polidypsje chyb ma, tak się chujowi pić chciało! - pani kapitan uderzyła dłońmi o blat stołu, na którym pracowała i wstała z drewnianego stołka patrząc na majtka jakby właśnie przerwał jej sprawę wagi państwowej.
- Wyślijcie po idiotę łódź ratunkową, idę tam... - zauważając jak wolno mężczyzna się odwrócił aby wykonać rozkaz znowu ją tylko zdenerwował, przy niej wszystko musi być wykonywane jak najszybciej i z jak największą precyzją, nienawidziła marnować czasu. Zaczęła klaskać w rytm swoich sylab.
- RUSZ SIĘ CHU-JU!!! - majtek momentalnie dostał przyspieszenia i pobiegł jak najszybciej na górę i poinstruował resztę załogi. 20 minut później Ciało Hammonda znajdowało się już u stóp pani kapitan, o dziwo żył i jeszcze oddychał. Przykucnęła do niego i złapała go za szczękę, mimo iż jeszcze nie oprzytomniał ta do niego przemówiła.
- Teraz pracujesz dla mnie, szmato. - a na koniec tego uderzyła go z otwartej ręki w policzek.
- Do kajuty go, opatrzyć rany i się nim zaopiekować, I SZYBKO!

TIME SKIP DO BRACTWA PIRATÓW

Hammond był nieprzytomny całą podróż, mimo wyraźnych oznak życia nie otwierał oczu cały ten czas. Wszyscy chcieli się go już pozbyć, w końcu zajmował on tylko miejsce, które mogli kreatywniej wykorzystać, jednak Katsumi się upierała każdemu słowami "SZMATA PRACUJE DLA NIEJ" oraz "SSIJ MOJEGO KAPITAŃSKIEGO KUTASA". Wszyscy ją denerwowali już takim gadaniem i musiała im to dobitnie pokazać. Gdyby to tak jeszcze potrwało to wszystko by wysadziła, na szczęście. Hammond zaczął się w końcu budzić. Pierwsze co zrobili to zawołali właśnie Katsumi, drzwi do pomieszczenia w, którym znajdował się wilkołak otworzyła swoim butem. Sam pokój nie był zbytnio rozmaity w dogodności, znajdowało się tam tylko jedno stare łóżko, beczka ze świeczką na jej górze i trochę skrzyń.
- Pobudka śpiąca królewno, teraz pracujesz dla mnie! - uśmiechnęła się od ucha do ucha i wskazała na siebie kciukiem. Cierpliwie czekała na jakąkolwiek reakcję z jego strony podchodząc do niego.

#2PisanieRe: Hammond - Początek Końca    Sob Paź 20, 2018 8:44 pm


avatar
Obywatel
Join date : 03/02/2018
Liczba postów : 16

Statystyki
Życie:
1600/1600  (1600/1600)
Mana:
1100/1100  (1100/1100)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Krzyki umierających, huk armat, trzask miażdżonego drewna, szczęk stali i głośno wydawane rozkazy kapitanów. Dźwięk fal uderzających o burty i wiatr wiejący w żagle, widok walki i śmierci, ognia, wody i stali. To wszystko tak realne, tak prawdziwe, teraz zdawało mu się odległe. Wybudził go nieznany mu głos, kobiety, jednak słowa mu umknęły. Głowa bolała jakby ktoś dopiero co trzepnął go dzwonem a oczy błądził po suficie. Nie znał tego miejsca, nie wiedział co tu robił. Po chwili jednak wszystko wróciło. Niczym pieść uderzyło w niego wspomnienie walki z łowcami niewolników. Ostatnie co pamiętał to gdy poszedł do wody razem z fragmentem pokładu na którym stał. Pamiętał, że wpadł wcześniej w szał, że zabijał... nie, mordował niczym bestia która wypuszczono po latach z klatki i teraz chciała się odegrać na oprawcach. Pamiętał jak kurczowo zaciskał ręce na desce.
Zacisnął pięść czując... gniew? Poczucie winy za śmierć tylu towarzyszy? Ból, który sprawiała mu świadomość, że jest na obcym terenie, najpewniej daleko od domu i rodziny? Pewnie wszystko to naraz. Spróbował się podnieść, bardzo powoli by spojrzeć na tą, która do niego mówiła. Ale skończyło się to porażką. Od razu po nieudanej próbie padł na łóżko.
-Kim ty.... jesteś?
Padło ciche pytanie
#3PisanieRe: Hammond - Początek Końca    Czw Paź 25, 2018 9:12 pm


avatar
Administracja
Administrator
Join date : 24/04/2017
Liczba postów : 5
Zobacz profil autora
Za stojącą w drzwiach Kasumi co chwila pojawiała się jakaś osoba, niby to tylko przechodząc obok tych szczególnych drzwi, a tak naprawdę spoglądając zza jej ramienia na ocalałego mężczyznę. Nie pozwalała jednak jeszcze nikogo wpuszczać, a przynajmniej nie przez najbliższe parę minut. Mimo, iż nie jest to typowe miejsce do wypoczynku to chciała mu w spokoju wytłumaczyć zaistniałą sytuację w jakiej się wszyscy znaleźli i do czego muszą się przystosować i co zrobić następnego. Nakazała gestem lewej ręki osobom już znajdującym się w tym pokoju o wyjście i zamknięcie za nimi drzwi, chciała zostać sam na sam z Hammondem, nie chciała aby doznał zbyt wielkiego szoku zaraz po przebudzeniu. Powoli podeszła do niego i usiadła na brzegu łóżka zwracając swoją twarz w jego kierunku.
- Zapewne zastanawiasz się co się stało... Niestety my też tego nie wiemy. Dryfowałeś sobie na morzu kiedy byłam niesamowicie zajęta więc to tylko oczywiste, że teraz musisz dla mnie pracować! W końcu uratowałam Ci życie! To znaczy nie ja aaaale to ja nakazałam Cię wyłowić! - kobieta cały ten czas żwawo gestykulowała patrząc Hammondowi w oczy, wiedziała, że o czymś zapomniała wspomnieć ale....
- AHA! I w ogóle to jestem kapitan Katsumi Miyazaki, Jadeitowa Żmija! I zaufaj mi, nie chcesz wiedzieć jak sobie zasłyżyłam na taki tytuł - dodała teatralnie zakrywając usta od prawej strony i przysuwając się do niego na moment. Mimo iż sytuacja nie była zbyt kolorowa chciała dodać tej atmosferze trochę humoru. Mimo to musiała dojść do ważniejszych spraw, spoważniała, a jej wyraz twarzy zmienił się w pokerowy.
- Jesteś teraz w bractwie piratów i jako, że dosłownie uratowałam Ci życie będziesz pracował dla mnie. Masz sporo mięśni więc praca fizyczna nie powinna Ci sprawiać żadnego problemu. Mimo to musimy zrobić parę... testów, aby się dowiedzieć czy aby na pewno się nadajesz. Aha, i to nie jest pytanie. Jesteś z nami albo przeciwko nam. I zaufaj, nie chcesz być "przeciwko nam" kiedy znajdujesz się w środku naszego punktu.
Kasumi wyjaśniła sprawę bardzo jasno, teraz jedyne na co musiała czekać to na odpowiedź od Hammonda, siedzieli przez chwilę w tym ciemnym pomieszczeniu oświetlonym jedynie przez jedną świecę w całkowitej ciszy kiedy Hammond ogarniał w głowie sytuację w jakiej się znajduje.
#4PisanieRe: Hammond - Początek Końca    Pią Paź 26, 2018 1:27 pm


avatar
Obywatel
Join date : 03/02/2018
Liczba postów : 16

Statystyki
Życie:
1600/1600  (1600/1600)
Mana:
1100/1100  (1100/1100)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Hammond leżał próbując opanować szalejącą w jego głowie burzę. Jego życie w końcu nagle zostało przewrócone do góry nogami i dostał teraz wybór, bardzo prosty nawiasem mówiąc- dostosuj się lub umrzyj. Z jednej strony Łowcy głów i piraci to podobne ścierwo, ale z drugiej... miał u tych drani dług i to bardzo duży.
Gdybym był w pełni sił... może bym ją dopadł. Ale za drzwiami byli jej podwładni
Westchnął cicho, próbując raz jeszcze się podnieść do siadu, tym razem skutecznie. Spojrzał na nią uważnie, jakby chciał wbić sobie do głowy jej obraz. Uczono go, że piraci to niezorganizowane bandy, które łupią statki. O Bractwie nigdy nie słyszał, albo trzymane to było w tajemnicy, albo ta grupa była mała.
-Zgaduję, że to robota na całe życie?
Zapytał zaciskając pięści. Nie miał wyjścia, jeśli chciał zobaczyć w życiu coś jeszcze, poza tym pomieszczeniem to musiał współpracować. Ciekawiły go te "testy". Czyżby sprawność fizyczna i siła, na które to zwróciła uwagę jego "wybawczyni"? A może coś innego?
-A więc od dzisiaj pracuje dla ciebie
Nie chciał się przedstawiać, a już na pewno podawać nazwiska. Jeszcze skojarzyłaby go z ojcem, który sprawował ważną funkcję w pałacu władcy Pinessy, a tego by bardzo nie chciał. Chociaż wątpił by ta Zmija o nim słyszała. Ale lepiej tego nie sprawdzać. W końcu od tego tylko krok do zorientowania się, że Hammond to Lykanin.
#5PisanieRe: Hammond - Początek Końca    Pią Lis 02, 2018 2:51 pm


avatar
Administracja
Administrator
Join date : 24/04/2017
Liczba postów : 5
Zobacz profil autora
Kasumi nie zrzucała winę na Hammonda za słabe rozumowanie i ogarnięcie w jakiej sytuacji się teraz znajduje, w końcu dopiero co się zbudził. Dla niego to tak jakby przyszedł na przedstawienie teatralne, zasnął, i obudzono go w samym środku owego dzieła. Mało co rozumiał i nie był za to winiony. Jednak proces rehabilitacji należało przyspieszyć gdyż piraci nie należeli do cierpliwych. A jak zostało wspomniane, Hammond miał u nich dług i było by nierozsądne nie skorzystać z takiej okazji.
To co uczono wilkołaka było bardzo dalekie od prawdy. Bractwo nieskromnie uważało się za najlepiej zorganizowaną grupę piracką, to nie było zabawa, dla nich to był już styl życia. Zróżnicowana załoga była gotowa na każdą ewentualność.
Kiedy mężczyzna sukcesywnie podniósł się z łóżka i piratka mogła przyjrzeć mu się raz jeszcze na jej twarzy zagościł uśmiech, a brwi się uniosły.
- No oczywiście! Koniec z życiem szczura lądowego, teraz będziesz należał do NAJLEPSZEJ grupy ludzi i nieludzi! - Kasumi przyuważyła jak zacisnął swoją pięść, wiedziała jednak, że nie był on na tyle głupi aby ją zaatakować, w nikt nie zacznie szaleć w siedlisku "wroga", tym bardziej kiedy ten dostał od wroga propozycję wręcz nie do odrzucenia, a testy były coraz bliżej...
- No jakbyś mi w myślach czytał! - Kasumi się ucieszyła, że jej "kolega" coraz bardziej rozumiał i zaczął się przyzwyczajać do sytuacji, to nie tak, że nie miał innego wyboru czy coś w tym stylu...
- Rozumiem, że nie chcesz nam jeszcze nic o sobie mówić ale... Będziesz musiał, ta robota polega na zaufaniu, jeśli sobie nie ufamy to... No umieramy kurwa, nie będę tego kolorowała. A teraz wstawaj... W sumie możesz to możesz w ogóle wstać? A w sumie jebie mnie to, ja idę, masz iść za mną, rozumiesz nie? - Żmija podniosła się ze swojego siedziska nie oglądając się nawet za siebie zostawiając drzwi otwarte i poszła w kierunku pierwszego testu.
#6PisanieRe: Hammond - Początek Końca    Pią Lis 02, 2018 10:18 pm


avatar
Obywatel
Join date : 03/02/2018
Liczba postów : 16

Statystyki
Życie:
1600/1600  (1600/1600)
Mana:
1100/1100  (1100/1100)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Faktycznie potężni byli ale zbyt nieliczni by stanowić jeszcze potęgę o której mówi się głośno. Istnieli stosunkowo krótko i pewnie dlatego Ham nic o nich nie słyszał. No ale cóż, pewnie niedługo będzie mu dane nadrobić braki. Póki co leżał w kryjówce nieznanej mu organizacji
Do najlepszej grupy ludzi i nieludzi tak? Miło chociaż, że nie będą go prześladowali za bycie nie-człowiekiem. Ale zdradzać się i tak póki co nie zamierzał. Jeszcze nie teraz....
Powoli zaczynał sobie wyrabiać opinie o nowej szefowej, ale do pełnego obrazu jeszcze trochę brakowało. Narazie musi grać w jej grę, chociaż nie.... musi już w nią grać cały czas. Honor rzecz ważna, a długu życia się tak po prostu nie ignoruje
-A więc się nam spieszy?
Zapytał próbując stanąć na nogach i ruszyć za nią. Ciekawe czy będzie musiał iść tam na kolanach, czy nogi dadzą radę go już unieść
#7PisanieRe: Hammond - Początek Końca    Sro Lis 07, 2018 6:41 pm


avatar
Administracja
Administrator
Join date : 24/04/2017
Liczba postów : 5
Zobacz profil autora
Organizacja mogła być młoda jednak ich potęga była już istotna. Jadeitowa Żmija wierzyła w ich siłę oraz swoich kamratów. Nie byli oni idealni jednak wszyscy się dopełniali i dlatego stanowili niepokonaną jednostkę, osobno mało mogli zdziałać jednak razem byli w stanie na coś więcej. I to właśnie pragnęła pokazać mu Kasumi, razem z nimi będzie go stało na coś więcej niż mógł sobie wyobrazić. Nie uważali siebie za złą organizację, chcieli po prostu robić to co chcieli nie narażając się przy tym nikomu... A przynajmniej nie za bardzo!
Jak już zostało to opisane wcześniej, Kasumi nie obchodziło jak daleko jest za nią Hammond, ta zbliżała się już bowiem do określonego miejsca. Jeśli Hammond zdecydował się na pójście za Kasumi, ten mógł zauważyć jak wszyscy się wgapiali na jego osobę swoimi ślepiami. Wszyscy już o nim słyszeli jednak mało kto go widział. Plotki roznosiły się tam szybko jednak zobaczyć żywą plotkę to było jednak "coś".
Na miejscu czekał już na niego przeciwnik. Mierzył on 193cm wzrostu, umięśniony, ubrany jedynie w luźne spodnie i buty oraz z nożem w ręku. Co, że dlaczego niby z nożem? To piraci, a dla jakiegoś szczura lądowego nie będą specjalnie robili taryfy ulgowej.
#8PisanieRe: Hammond - Początek Końca    Sro Lis 07, 2018 8:59 pm


avatar
Obywatel
Join date : 03/02/2018
Liczba postów : 16

Statystyki
Życie:
1600/1600  (1600/1600)
Mana:
1100/1100  (1100/1100)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Ciesząc się w duchu, że nogi nie odmawiają mu posłuszeństwa ruszył za nową szefową. Innego wyjścia chyba nie miał. Niby mógł leżeć na łóżku ale wątpił czy będą mu przynosić wodę i pożywienie. A tłumek, który zauważył po wyjściu raczej nie napawał optymizmem. Nie podobał mu się sposób, w jaki na niego patrzyli ale nie przyglądał im się dłużej niż przez parę sekund. Musiał grać pewnego siebie, bo jeszcze komuś wpadnie do głowy jakiś głupi pomysł.
Szedł za nią, ale nie aż tak by Katsumi czuła na karku jego oddech. Zachowywał niewielką acz bezpieczną odległość. Szczerze mówiąc to był ciekaw tego co dla niego przygotowali. Obstawiał raczej coś prostszego, bo w końcu dopiero go zdjęli z łóżka. Jakże się mylił ten Crowley. To co czekał u celu raczej prostym zadaniem nie było.
Crowley zmierzył go uważnie wzrokiem, większy, pewnie też silniejszy i uzbrojony. Ta walka ewidentnie nie była
-Mam go załatwić czy walczyć z nim na groźne miny?
Zapytał jakby nic sobie nie robił z gościa który stał przed nim. Chociaż tak naprawdę nie był taki pewien swojego zwycięstwa w ewentualnej walce. Zobaczymy co powie Katsumu, może dostanie jakąś broń. A jak nie to zawsze może się zmienić w wilka. Chociaż... moze to nie byłby dobry pomysł....
#9PisanieRe: Hammond - Początek Końca    Wto Lis 13, 2018 7:37 pm


avatar
Administracja
Administrator
Join date : 24/04/2017
Liczba postów : 5
Zobacz profil autora
Hammond okazując wreszcie ochotę i ruszając w końcu za panią kapitan uchronił się tak naprawdę przed wielkim nieszczęściem. Katsumi nie oczekiwała od niego syndromu sztokholmskiego bo przecież za co? Nie był porwany? Być może zagroziła mu na początku ale koniec końców kobieta tak naprawdę miała dobre intencje, a słowa szły jej prosto z serca! Ludzie, których wilkołak widział po drodze być może dawali wrażenie zastraszających jednak byli oni bardziej ciekawi niż zdenerwowani jego obecnością. W końcu nie było codziennością aby ktoś dołączał do Bractwa i to jeszcze tak nagle. Jednak było to z polecenia samej Jadeitowej Żmii tak więc nikt nie miał nic do gadania, a nawet jeśli miał to przy pani kapitan nie miał prawa tego okazywać.
Ludzie tam zgromadzeni to byli piraci, mimo że bractwo to jednak dalej byli morskimi szumowinami, którzy nigdy nie grali według ogólnie pojętych "zasad". Nie mieli czasu na patyczkowanie się, Hammond albo zda ten test albo wyrzucą go za burtę tam gdzie go znaleźli aby podzielił los reszty, którym nie poszczęściło się tak bardzo jak jemu. Celem tego zadania nie było samo przetestowanie jego siły, chodziło w nim również o zepchnięcie mężczyzny do jego granic ostateczności oraz reakcję pod presją, właśnie dlatego walka nie była równa i jego oponent był uzbrojony w nóż.
Katsumi parsknęła pod nosem słysząc tekst Hammonda po czym skierowała wzrok na mężczyznę z nożem i kiwnęła głową w stronę dając mu przy tym znak do ataku. Mężczyzna w momencie kiwnięcia od razu zamachnął się na Hammonda z nożem.
#10PisanieRe: Hammond - Początek Końca    Sob Lis 17, 2018 8:33 pm


avatar
Obywatel
Join date : 03/02/2018
Liczba postów : 16

Statystyki
Życie:
1600/1600  (1600/1600)
Mana:
1100/1100  (1100/1100)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Hammond przeciągnął się jakby chciał dać wszystkim do zrozumienia, że nic sobie z tej walki nie robi i jest spokojny o jej wynik. Czy faktycznie tak było? To już inna sprawa, ale pozory zachować musiał. Podirytowany przeciwnik robił błędy, a nazbyt ostrożny jest wolniejszy. Osobiście miał nadzieję, że trafi na ten drugi typ.
Kątem oka zauważył kiwnięcie głowy, chyba miał obawy co do tego czym ono było. Momentalnie cała jego uwaga została poświęcona przeciwnikowi. Od chwili gdy go zobaczył nastawiał się głownie na uniki. Brutalna siła tutaj niewiele zdziała. Chociaż kilka dobrze wymierzonych uderzeń a później próba rozbrojenia? To mogło się udać. Na razie jednak będzie próbował go zmęczyć....
Gdy mężczyzna zaatakował Hammond spróbował uniknąć ataku i zwiększyć dzielącą ich odległość. Za blisko do tego noża nie mógł
#11PisanieRe: Hammond - Początek Końca    



Sponsored content
Powrót do góry Go down
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Crystal Empire :: 

Dawno, dawno temu... i sprzed godziny

misje i eventy

 :: Opowieści ze świata :: Wspomnienia
-
Wymiana
Opisy przedstawiające uniwersum świata zostały stworzone przez Administrację Crystal Empire oraz Użytkowników pomagających przy tworzeniu forum na podstawie pomysłów własnych oraz inspiracji różnymi źródłami, zabrania się ich kopiowania. Stronę graficznąforum wykonała Przyczajona Grafika z grupy Monochrome Layouts z pomocą kodów własnych lub w inspiracji kodami znalezionych w różnych miejscach. Za pomoc dziękujemy Moe - Yuriee.
HogwartDream aegyo