Share |  Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
#51PisanieRe: Wypad z Kowbojem   Nie Paź 21, 2018 9:04 pm


avatar
Obywatel
Skąd : Nexero
Join date : 05/11/2017
Liczba postów : 43

Statystyki
Życie:
398/400  (398/400)
Mana:
1000/1000  (1000/1000)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Ollie doskonale wiedział o swojej nieziemskiej urodzie, w przeszłości raz opisaną nawet jako większą od samej Boginii piękna, Afrodyty. Wiedział, że przykuje czyjąś uwagę jednak nie spodziewał się iż będzie to jakaś stara wróżbitka z wiejskiej karczmy. Nie wiedział on jeszcze jednak o swojej "fance", więc nie zatrzymywał się, cały czas podążając wzdłuż drogi i rozglądając się za Shamią. Lokacja mimo to, że mała i nudna, na początku przygnębiała, a nawet irytowała piekielnika - teraz jednak to wszystko zaczęło go uspokajać, wprawiając go w stan pewnego luzu emocjonalnego, czy to tak wygląda urlop, o którym tak wszyscy mu opowiadają? Jeśli tak to być może nie jest on wcale taki zły... Ale nie! Mają robotę i muszą ją wykonać! Czarnowłosy szybko otrzepał się z tych myśli i kontynuował dalsze poszukiwania wróżki.
Rozglądając się za nią po tym małym i mającym jednak swój urok miejscu, Ollie przyuważył, że pomimo wielkości tej wioski, posiada ona niesamowicie ogromną różnorodność gatunkową. Spoglądał się po kolei każdemu aniołowi, elfowi czy krasnoludowi zwracając uwagę na ich codzienne życie i ubiór. Czy Ci ludzie nie mają lepszych ubrań? A może to Ollie był zbyt wystrojony..? Nie, to nie to! To wina wieśniaków, że nie zwracają uwagę na swój ubiór. Mimo to było jasnym, że mag lodu bardzo się tam wyróżniał. Jednak chyba nawet bardziej od niego wyróżniał się tutaj pewien niesamowicie wysoki i przystojny mężczyzna... Miał broń i to nie jakaś zwykła więc zdecydowanie nie mógł on pochodzić stąd. Do tego miał ogromnego, oswojonego wilka co swoją drogą tylko dodawało mu do uroku. Przystojny facet, który wie jak się zaopiekować zwierzętami? Nie można trafić lepiej!
Ollie przyglądał się mu dokładnie kiedy przechodził obok, kiedy nagle poczuł... las... krew i.... niedźwiedzia? Czy to możliwe, że ten mężczyzna był czymś lub kimś czego jeszcze nigdy na oczy nie widział? Rzadko się widuje coś nowego więc postanowił go zaczepić, kto wie kiedy nadarzy mu się kolejna taka okazja?
- Bardzo się pan z tym śpieszy? - rzucił do niego krótko flirtownie się przy tym uśmiechając. Chciał się z kimś zabawić, a kto wie? Być może mężczyzna znalazł by dla niego trochę czasu na szybki numerek...


Ostatnio zmieniony przez Ollie dnia Pon Paź 22, 2018 9:39 pm, w całości zmieniany 1 raz
#52PisanieRe: Wypad z Kowbojem   Pon Paź 22, 2018 12:48 pm


avatar
Obywatelka
Skąd : Ina Ethas
Join date : 18/03/2018
Liczba postów : 21

Statystyki
Życie:
400/400  (400/400)
Mana:
265/265  (265/265)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Cieszyłam się z tego że mogłam trochę ożywić życie mieszkańców swoją osobą. W końcu im też się czegoś od życia należy. Słuchałam uważnie tego co mówił sprzedawca o materiałach które mi pokazał. Oba były piękne ale to złoty materiał przyciągnął moją uwagę na dłużej. Po krótkiej chwili zdecydowałam że dobrze byłoby kupić oba. Z tego złotego mogłam uszyć piękną suknię na jakiś bal lub inne przyjęcie a szmaragdowy materiał pasował idealnie na zwiewną tunikę.
-Są wspaniałe jednak chciałabym najpierw wiedzieć ile zapłaciłabym za oba materiały po 3 może 4 metry- Powiedziałam z ciepłym uśmiechem ignorując wzrok sprzedawcy który prześlizgiwał się po moim ciele. Vitae zaćwierkał radośnie w końcu wylatując z mojej torby i siadając na ramieniu by popatrzeć co robię z lepszego miejsca.
#53PisanieRe: Wypad z Kowbojem   Czw Lis 01, 2018 7:46 pm


avatar
Administracja
Administrator
Join date : 24/04/2017
Liczba postów : 156
Zobacz profil autora
Ollie

Och, opisaną w przeszłości? Ciekawe, w którym miejscu i gdzie, bo na Ziemi, czy Nexero, nikt o jego urodzie nie słyszał...A nie zaraz, może miał na myśli Wielkie Jajo, było strasznie bezczelne i do tego sarkastyczne do granic możliwości? Tak, zapewne Ollie, uznał, że wypowiadane wtedy słowa był komplementem, cóż...widać, egoizm piekielnika był większy, niż się wszystkim wydawało.
Nic dziwnego, że niektórzy uważali, że jest zadufanym w sobie i egoistycznym dupkiem, który nie widzi nic, poza czubkiem własnego ogona i...urody. Dlatego, zapewne, zapominał, że często to nie piękna twarz ukazywała to, co jest takie wyjątkowe w każdej osobie. Mowa tutaj o wnętrzu, które u Olliego było niczym przegniłe jabłko z robaczkiem w środku.
Tak, dokładnie tak wyglądał urlop, o którym tyle osób dookoła wspominało. Zero zmartwień dotyczących z pracą. Tylko czas dla siebie i nic poza tym. Po prostu, żyć nie umierać.
Robota, nie zając, nie ucieknie, tak po prawdzie. Poza tym i tak nie mogli w tej chwili zrobić nic, od zajmowania się sobą, bo nie byli w stanie podróżować za dnia.
Właśnie dlatego, wioska, w której się znaleźli była dość popularna. Poza tym, znajdowała się na jednym z głównych handlowych handlowych. Stąd taka duża różnorodność istot, jakie mieli okazję spotkać.
Ollie to faktycznie miał ciekawe wymagania, w kwestii wymogów, jeśli chodzi o mężczyzn. Chociaż, z drugiej strony, to zmieniał je jak rękawiczki, w zależności od tego, kto mu wpadł w oko. Mowa tutaj o buźce, a to, że coś tam obok miał, jak charakter, ubiór czy umiejętności wszelakie, to już inna sprawa. Jak tak z boku popatrzeć, to chyba piekielnik sam, naprawdę nie wiedział czego chciał, poza chęcią zaspokojenia uporczywego swędzenia miejsca pewnego. Ale czego się spodziewać po kimś, kto prowadził dom publiczny, co nie?
Mężczyzna spojrzał z góry na piekielnika.
Popatrzył na niego z wielką uwagą. Przyjrzał się każdemu elementowi jego stroju. Wyglądało tak, jakby dedukował, bardzo szybko kim może być i czego chcieć osoba, która go zaczepiła. Wilk natomiast, wyglądał tak, jakby chciał rzucić się Olliemu do gardła i wbić swoje ostre zębiska w te jego delikatne ciałko i zadbaną skórę.
Mężczyzna uśmiechnął się do Olliego.
-Twoja uroda, może i jest niczym złoto w blasku Słońca, ale ja dla mnie, nie posiada żadnej wartości.- jegomość przejrzał na wylot zamiary piekielnika, po czym razem z wilkiem oddalił się.

Shamia

Nadal, obserwator Shamii trzymał się na uboczu. Jednak, tylko do pewnego momentu. Jak kobieta, całkiem zajęła się mężczyzną, to istota ta, zdecydowała się ruszyć przed siebie. W stronę wróżki, rzecz jasna.
-Za obydwa, panienka powiada?- sprzedawca uśmiechnął się. - Musiałbym się zastanowić, bo jednak pochodzą z daleka, obydwa towary, a podróż w te rejony jest niebezpieczna. Sama panienka rozumie. Naznaczone bestie grasują wszędzie. – nawijka jegomościa była naprawdę zręczna.
Ktoś, kto się znał, jak nie dać się w ciągnąć, czy raczej wmanewrować w takie rzeczy, od razu przejrzałby kupca. Jednak, Shamia nie należała do takich osób, więc bardzo łatwo dała się omamić dobremu w swoim fachu sprzedawcy.
- Panienka taki wyjątkowy klient, więc niech będzie czterysta złotych monet.- mężczyzna podsunął Shami, materiały, które oglądała.
Jegomość zaśpiewał sobie niezłą sumkę za swoje towary, ale co się dziwić, skoro cenił swój dobytek i nie tylko.
W tym samym czasie, obserwator wróżki, podszedł do straganu. Jakby nigdy nic, zaczął oglądać każdy wyłożony materiał. Robił to z niesamowitą delikatnością i dbałością, aby nie uszkodzić tkanin.
Wróżka mogła dostrzec, że jego ręce niosły ze sobą sporo blizn, ale mimo to, nadal zdawały się być w pewien sposób delikatne.
Nie mogła dostrzec lica, skrytego pod kapturem, bowiem cień skutecznie uniemożliwiał dostrzeżenie go. Dlatego, nie wiedziała, że oczy co jakiś czas zerkały na nią, a zwłaszcza skrzydła, które to cały czas lśnił w blasku promieni Słońca.


Ostatnio zmieniony przez Bajarz dnia Czw Lis 08, 2018 3:28 pm, w całości zmieniany 1 raz
#54PisanieRe: Wypad z Kowbojem   Czw Lis 01, 2018 9:07 pm


avatar
Obywatelka
Skąd : Ina Ethas
Join date : 18/03/2018
Liczba postów : 21

Statystyki
Życie:
400/400  (400/400)
Mana:
265/265  (265/265)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Kiwnęłam głową kiedy ten obcy człowiek zaczął mówić. Ja w sumie też byłam z daleka choć może jednak nie? Wioska wróżek to raczej oddalone miejsce czyż nie? No cóż nie chciałam o tym myśleć. Tęskniłam za wioską i swoim domem a także za innymi wróżkami. Tam zawsze jest tak radośnie i pięknie. Tutaj jednak wszystko się tak szybko zmieniało i to nie zawsze na dobre. Mój uśmiech na moment przygasł a w oczach pojawił się smutek. Zaraz jednak znowu uśmiechnęłam się radośnie próbując pozbyć się smutnych myśli. Akurat wtedy usłyszałam cenę materiałów która to odrobinę mnie zszokowała jednaki nie pokazałam tego dalej uśmiechając się pięknie.
-Drogo... jednak wydaje się iż mam coś cenniejszego niż to złoto- Powiedziałam wyciągając z swojej torby pięć perłowych łusek wielkości głowy które zebrałam przed spotkaniem królowej perłowych smoków. Je także położyłam przed kupcem nieznacznie pochylając się odrobinę za bardzo do przodu by wyeksponować swoje atuty po czym wyprostowałam się powoli. Ludzie byli dosyć prości pod względem oddziaływania pięknych kobiet na mężczyzn. Nie żeby u wróżek było specjalnie inaczej jednak nie było tego jakoś specjalnie widać. Usłyszawszy kroki które kierowały się w moją stronę zwróciłam głowę w tamtą stronę uśmiechając się przyjaźnie po czym zwróciłam się z powrotem w kierunku handlarza. Raz po raz jednak zerkałam na jak się okazało mężczyznę a dokładniej na jego dłonie. Mimo iż naznaczone bliznami tak delikatnie obchodziły się z wszystkimi materiałami których dotykały. Ja sama zachowywałam się tak tylko wtedy gdy leczyłam kogoś lub też zbierałam składniki na lekarstwa. W obu tych przypadkach trzeba być naprawdę delikatnym. W pierwszym dlatego że mogłabym zranić pacjenta a w drugim gdyż wtedy gdy nie uszkodziło się rośliny za bardzo można było więcej z niej wykorzystać. Zarumieniłam się odrobinę gdy tylko uświadomiłam sobie że zagapiłam się na dłonie nieznajomego zaraz odwracając wzrok na cudzoziemca.
#55PisanieRe: Wypad z Kowbojem   Czw Lis 08, 2018 5:15 pm


avatar
Obywatel
Skąd : Nexero
Join date : 05/11/2017
Liczba postów : 43

Statystyki
Życie:
398/400  (398/400)
Mana:
1000/1000  (1000/1000)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Cała ta sytuacja powoli zaczynała już irytować Olliego, momentami naprawdę zastanawiał się czy aby dobrze postąpił w ogóle wybierając się na tę misję. Mimo to był już w niej za daleko i tak bardzo jak chciał by z niej zrezygnować zwyczajnie nie było by to na miejscu, takie zignorowanie obowiązku, na który sam się zapisał. Być może i był zgniłym narcyzem jednak honor swój miał i w odróżnieniu od wielu osób działał według zasad. O przepracowaniu nawet nie było tutaj mowy bo stare przysłowie powiada: rób to co kochasz, a nie przepracujesz ani jednego dnia w życiu. W dodatku kiedy jego praca przynosiła tyle pozytywów, nie tylko cielesnych ale i mentalnych. Widać było, że mężczyźni należeli do dwóch różnych światów więc nie było to dziwne kiedy Ollie został odrzucony. Nie mniej jednak nie zamierzał już za nim latać bo nie dość, że to nie w jego stylu, był już zirytowany wszystkim co się do tej pory stało. Wysłuchał nieznajomego uważnie jednak nawet się tym razem nie zdenerwował. Piekielnik bez drgnięcia pomalowanego oka odwrócił się poszedł dalej w poszukiwaniach Shamii, miał już dość swojego pasma niepowodzeń, chciał teraz pooddychać czyimś powietrzem zamiast swojego, trochę orzeźwienia w tej istnie stresującej sytuacji. Nie oglądał się w tył, nie było bowiem za czym. Ollie nie był księżniczką, o którą trzeba walczyć. Był królową, która nakazuje, a jeśli nie jest po jego myśli to chce aby ta osoba lub sytuacja odeszła w zapomnienie. Nabrał głęboko w piersi powietrza wizualizując wszelkie negatywne myśli, które do tej pory zgromadził i przy oddechu "uwolnił" je z siebie. Oczyszczając swój umysł czekając na coś nowego, lepszego, dalej rozglądając się za złotowłosą towarzyszką.
#56PisanieRe: Wypad z Kowbojem   Wto Sty 15, 2019 3:32 pm


avatar
Administracja
Administrator
Join date : 24/04/2017
Liczba postów : 156
Zobacz profil autora
Shamia

Daleko, to pojęcie względne, jakby nie patrzeć. Zależy, dla kogo. Kupiec, z którym rozmawiałaś, mieszkał, praktycznie na drugim końcu świata, dosłownie! Pochodził, aż z Gleuceles, który  był oddalony o tysiące, kilometrów, jak nie więcej od Aglar. Dlatego, Shamia, nie miałaś, aż tak daleko od domu. Tobie, podróż w rodzinne strony zajęłaby, naprawdę niewiele czasu, może dzień lub dwa, a nie kilka tygodni!
No tak, wspomnienia. Na samą myśl o domu poczułaś lekki ucisk w sercu i smutek, ale ten szybko zniknął. Chociażby temu, że pozytywne obrazy z czasów, kiedy spędzałaś czas pośród bliskich wywołał radość. Mimo, że tęsknota była, zdałaś sobie sprawę, jak bardzo kochasz swój dom i wszystkie wróżki. Ba, nawet przeszło Ci przez myśl, że mogłabyś może coś dla nich kupić.  Jakby nie patrzeć, ostatnio nie udało Ci się pokazać, jak bardzo są dla Ciebie ważni, więc jakiś podarek byłby wskazany! Skoro miałaś okazję coś im sprezentować, to teraz, jeśli się zdecydowałaś, mogłaś to zrobić.
Na widok łusek, nie tylko kupiec zrobił oczy w spodki, ale również stojący obok Ciebie mężczyzna. Tylko, w przeciwieństwie do sprzedawcy, ten chytrze się uśmiechnął pod nosem.
-Ł...Łuski perłowego smoka!- kupiec patrzył to na łezkowate lśniące przedmioty, to na Ciebie. -Wie panienka ile toto jest warte?!- zachłannie zabrał, te, które mu podałaś.
Oczywiście, wzrok, w sumie na Twoje życzenie, zawiesił nieco na dekolt, którym postanowiłaś uraczyć jegomościa. - Skąd panienka ma te łuski? Czyżby wróżki potrafiły nawiązać więzy ze smokami? Czy może to wasza waluta?- kupiec zaczął zadawać dość niekomfortowe pytania.
Chociażby dlatego, że próbował, możliwe że bezwiednie, uderzać w tajemnice, których nie wolno było ujawniać. Od Ciebie zależało, czy chciałaś ryzykować, czy też nie i udzielić mu odpowiedzi.
Stojący obok mężczyzna, mimo, iż oczy nadal skryte były w cieniu, spotkały się z Twoim wzrokiem. Skinął lekko głową, po czym powlókł wzrokiem na swoje dłonie, które tak cię zainteresowały.
-Jestem najemnikiem.- rzucił krótki. - Proszę się nie przejmować. Moje dłonie, często zwracają uwagę. - odparł przyjaznym, acz basowym głosem.
Pozwolił sobie na to, aby pochylić się ku Tobie i szepnąć Ci do ucha.
-A panienka, to tak nie boi się sama chodzić? Wróżki to niecodzienny widok. Nie jeden, pokusiłby się na schwytanie takiej bezbronnej i pięknej istotki.- jegomość był na tyle śmiały, że opuszkami palców przejechał, bardzo ostrożnie po Twoich skrzydłach. -Skrzydła wróżek są w cenie na czarnym rynku. Zwłaszcza, tak wyjątkowe, jak twoje. - jego oddech, kiedy mówił zaczął łaskotać Twoje wrażliwe ucho.
Mężczyzna wyprostował się. Posłał Ci uśmiech, skinął głową do kupca, poprawił kaptur, po czym oddalił się.
Będąc w bezpiecznej odległości, wyjął kryształową kulę. Spojrzał za siebie, na Ciebie, po czym zniknął za pobliskim rogiem.
Miałaś zagwostkę, o co chodziło temu facetowi, który przedstawił się jako najemnik. Zaczęłaś się zastanawiać, czy przypadkiem nie powinnaś o tym powiedzieć Olliemu. Właśnie, zaczęłaś być ciekawa co on porabia i...gdzie go wcięło?


Ollie

Byłeś dobry w tym, co robiłeś. Inaczej, nie odwiedzałyby Cię niektóre sławy, nawet te z bardzo daleka. Także poczta pantoflowa, ale działa idealnie. Poza tym, mogłeś kilka rzeczy, czy informacji, jakie pozyskałeś wykorzystać w dość mało legalny sposób, aby sobie dorobić.
O tak, praca powinna być tym, co się kocha. Inaczej, istota będzie dla pracy, a nie odwrotnie.
Skąd mogłeś wiedzieć, że pochodziliście z różnych sfer? Facet, ewidentnie był czymś przejęty, może stąd wyszła jego odmowna odpowiedź? O tym, oczywiście nie pomyślałeś, prawda?
Kupował leki, znaczyło to, że miał kogoś, kto był chory i ta persona, potrzebowała medykamentów.
Za bardzo się przejmowałeś niepowodzeniem. To, że raz się nie udało, nie powinno oznaczać, że nie uda się za kolejnym razem. Tak to już było w życiu, że czasami trzeba było próbować, bo życie samo powie, czy warto dać spokój i jeśli tak, to dawało znać w jakim momencie. Czasami, nawet królowa czy królowa potrzebują przegrać, żeby docenić skarb, o który walczą. Jest wtedy lepsza satysfakcja z pozyskania go, jeśli droga do niego była wyboista.
Skupiając się na tym, aby zaznać spokoju, znowu do Twoich uszu dotarł odgłos wodospadów, będących ozdobą wioski. Zapach wody dotarł do nozdrzy i napełnił Cię spokojem. Jako mag wody, ze specjalnością na lód, to właśnie ta ciesz szybciej pomagała Tobie z osiągnięciem pogody ducha i ciała niż cokolwiek innego.
Jednak, ten stał nie trwał dość długo, gdyż ktoś uderzył Cię ramieniem.
Mężczyzna, ubrany w ciemny płaszcz. To, na co zwróciłeś uwagę to bijąca od niego dość spora ilość magii ognia, a także niebieska nić, która krążyła dookoła niego. Ten osobnik, na pewno miał przy sobie jakiś zaklęty przedmiot! To było dla Ciebie więcej niż pewne.
Jeśli, zacząłeś rozglądać się za tym, który Cię trącił, nie mówiąc nawet przepraszam, dostrzegłeś wcześniej spotkanego Indianina. Obserwował kogoś i jak się przyjrzałeś lepiej, wiedziałeś kto był owym obiektem.
Rosły wojownik stał tak chwilę, póki tamten nie zniknął, po czym podszedł do Ciebie.
-To niebezpieczny człowiek.- rzucił do Ciebie, krótko, po czym minął Cię. -Gdy blask będzie widoczny z każdej strony. - szepnął, gdy zostałeś mijany przez niego.
Jak mężczyzna, wraz z wilkiem, zniknęli z Twojej linii wzroku, dotarło do Ciebie, że facet chce się spotkać.
Jednak, miałeś w głowie kilka pytań: dlaczego chciał się spotkać i w jakim miejscu i przede wszystkim, o której godzinie?
#57PisanieRe: Wypad z Kowbojem   



Sponsored content
Powrót do góry Go down
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Crystal Empire :: 

Dawno, dawno temu... i sprzed godziny

misje i eventy

 :: Opowieści ze świata :: Aktualne Eventy
-
Wymiana
Opisy przedstawiające uniwersum świata zostały stworzone przez Administrację Crystal Empire oraz Użytkowników pomagających przy tworzeniu forum na podstawie pomysłów własnych oraz inspiracji różnymi źródłami, zabrania się ich kopiowania. Stronę graficznąforum wykonała Przyczajona Grafika z grupy Monochrome Layouts z pomocą kodów własnych lub w inspiracji kodami znalezionych w różnych miejscach. Za pomoc dziękujemy Moe - Yuriee.
HogwartDream aegyo