Share |  Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
#26PisanieRe: Wypad z Kowbojem   Czw Cze 07, 2018 2:18 am


avatar
Obywatelka
Skąd : Ocean
Join date : 16/08/2017
Liczba postów : 88

Statystyki
Życie:
880/880  (880/880)
Mana:
990/990  (990/990)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
No super nie ma to jak ledwo co położyć się spać by po chwili zostać od tak w najlepsze zbudzonym nie mogącym nawet porządnie przed kolejnym dniem pełnym wrażeń i wyzwań. A wiedzieć musicie, że kto budzi śpiącego naraża się na wielką złość i niezadowoleniem ze strony śpiące i nie inaczej było w przypadku zbudzonej Kalliope, która wstała z niezbyt zadowoloną miną i rozejrzała się po chwili po okolicy, wzdychając pod nosem wyraźnie rozwścieczona niczym wściekły niedźwiedź. Spojrzała się to tu to tam i pokazała gest „opanuj się bo ci pierdzielnę” dłonią w kierunku wampira, po czym powoli wykaraskała się w swojego łóżeczka razem z swoimi smokiem i kuleczką, stawiając niedbale stopy i tupiąc niczym słoń na pustyni. Tak czy siak przytuptała do tego małego smoka, który darł się w niebo glosy.
- Ty! Paskudo! Cicho!- warknęła na smoka, patrząc co odpierdziela piekielnik i ziewnęła przeciągle, spoglądając na swojego małego smoka.
- Weź się z nim dogadaj, bo ja nie mam siły.- wskazała na swojego smoczka, a ten tylko zaczął popiskiwać z sporej odległości do dużego smok, jakby faktycznie chciał się z nim dogadać i szybko się schował tak jak i kuleczka w torbie syrenki.
- No dobra, to może kołysanka. – westchnęła i poczęła śpiewać próbując jakoś zahipnotyzować smoka i uspokoić go by przestał się nadzierać.
#27PisanieRe: Wypad z Kowbojem   Pią Cze 08, 2018 11:34 pm


avatar
Obywatelka
Skąd : Ina Ethas
Join date : 18/03/2018
Liczba postów : 21

Statystyki
Życie:
400/400  (400/400)
Mana:
265/265  (265/265)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Zdziwiłam się widząc łuski. Pozbierałam ich trochę od razu chowając do plecaka po czym wyprostowałam się nagle słysząc trzask a potem płacz jakiegoś stworzonka. Zauważyłam kto to zrobił przez co posłałam mu mrożące krew w żyłach spojrzenie. Oj niedługo dostanie burę życia to jest wiadome. Podeszłam bliżej i ujrzałam smoczątką które płakało obudzone przez hałas który wywołał wampir. Kiedy jednak usłyszałam jak Kalliope warczy na to jakby nie spojrzeć dziecko czym prędzej podfrunęłam do niego.
-Nie warcz na niego głupia istoto- Syknęłam cicho w jej stronę mrużąc oczy. Możliwe że nie tylko kowboj dostanie ochrzan. Podleciałam do smoczka by zobaczyć dokładnie jak duży jest ten malec. Miałam zamiar pogłaskać delikatnie istotkę uważając by nie poczuć ząbków drapieżnika na swojej skórze. Vitae zaczął świergotać łagodnie w kierunku malucha nie chcąc by ten był smutny czy też przestraszony. W pewnym momencie przypomniałam sobie o suszonym mięsie które miałam w torbie. Drugą wolną ręką sięgnęłam do torby z której już po chwili wyjęłam to mięso. Położyłam mięso niedaleko smoka chcąc sprawdzić czy ten jest głodny.
#28PisanieRe: Wypad z Kowbojem   Sob Cze 09, 2018 11:20 pm


avatar
Obywatel
Rada miasta
Skąd : Stary Świat
Join date : 09/07/2017
Liczba postów : 25

Statystyki
Życie:
500/1280  (500/1280)
Mana:
965/1000  (965/1000)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Marcus w ogóle nie pomyślał, że może narobić tyle bałaganu jednym małym wybrykiem.
Siedział tylko na skale i nasłuchiwał okolicy. Słyszał wyraźnie, nawet bardzo jak Shamia stawia delikatne kroki, jak wyrywa z ziemi upatrzone roślinki.
Wampir tylko westchnął. Miał nadzieję, że i tym razem będzie spokojna noc, ale oczywiście mylił się.
Zakrył uszy, kiedy dotarł do nich ten straszny skowy, a raczej płacz, zaraz po tym, jak rozwalił pięścią kawałek skały. Nerwowo skierował głowę w stronę, z której dochodził wrzask. Skupił się na tym miejscu, aby przybliżyć sobie wzrok i dokładniej przyjrzeć się istocie, która to tak płakała. Marcus zdał sobie sprawę, że właśnie obudził małego smoka ze spokojnego snu.
Na jego szczęście, Ollie i Kalliope nie wiedzieli, że to była JEGO sprawka. Inna sprawa była taka, że Shamia doskonale widziała co takiego zrobił. Jej spojrzenie, aż zmroziło wampira od stóp po głowę, więc tylko głupkowato się uśmiechnął i liczył, że wróżka szybko zmieni kierunek patrzenia.
Tak się stało. Skupiła się na gadzim brzdącu, który płakał w najlepsze. Poza tym, do pomocy ruszyli inni, więc nagle jego osoba przestała zwracać uwagę. Zatem, trzeba było zrobić taktyczny odwrót! Kowboj był w tym akurat dobry. Nawet bardzo dobry! On już tak miał, że jak coś nabroił to po prostu się wymykał lub udawał, że nic się nie stało.
Z racji tego, że było ciemno, postanowił wykorzystać swoje wampirze zdolności. Wstał z kamienia, po czym, powoli krok za krokiem, co wyglądało dość zabawnie, skrył się w pobliskim cieniu. Zrobił to tak, żeby nikt nie mógł go dostrzec w żaden sposób. Stanął w cieniu pobliskiego drzewa. Dzięki temu miał wgląd na całą sytuację, więc gdyby nagle pojawiła się mamusia lub tatuś, ewentualnie oboje rodziców, miał możliwość szybkiej reakcji.
Jednak, póki co nie trzymał się na uboczu. Ukrył się niczym przestraszony kocur, który rozbił szklankę z mlekiem i rozlał je na podłodze robiąc bałagan.
#29PisanieRe: Wypad z Kowbojem   Sob Cze 09, 2018 11:59 pm


avatar
Administracja
Administrator
Join date : 24/04/2017
Liczba postów : 151
Zobacz profil autora
Zapewne Ollie jak i Kalliope, gdyby wiedzieli, że sprawcą całego zamieszania jest Marcus, to jemu kazaliby uspokajać to niewinne, brutalnie zbudzone stworzenie. W sumie, oni także takimi byli, bo smacznie sobie spali, a tu nagle Marcus odstawia swój wybryk i ich wszystkich budzi.
Ollie, jako specjalista w dziedzinie magii lodu, bezbłędnie wykonał zaklęcie Zorzy Polarnej. To w pewien sposób zwróciło uwagę małej gadziny. Dlatego płacz przestał być słyszalny, a do uszu całej trójki zaczęło dochodzić pociąganie nosem. I wtedy, gdy zaklęcie oświetliło okolicę, można było dostrzec jak mały jest to smok. Stworzenie było wielkości dużego psa. Jego perłowe łuski zalśniły od blasku zaklęcia rzuconego przez Olliego. Złote oczka patrzyły uważnie na kolorowy pokaz zafundowany przez demona.
Smoczek bardzo powoli podniósł łebek, aby przyjrzeć się uważniej temu dziwnemu zjawisku. Wyglądał teraz jak zaciekawiony, mały kotek. Jego wąskie źrenicie rozszerzyły się i przybrały kształt pięknych kulek.
I już się smocze dziecię uspokoiło, kiedy Kalliope krzyknęła na niego. I znowu wszystko zaczęło się od nowa. Gadzina zaczęła płakać. Nawet nie dostrzegł, że syrenie towarzyszył inny smok. Ważniejsze było to, że niedobra, dwunożna istota unosiła głos i krzyczała na niego.
Na dźwięk melodii wydobywającej się z małego dziobka, smoczek powoli zaczął się uspokajać. Pociągał noskiem, tak bardzo, że zaczęło go w nim kręcić. Dlatego delia\katnie zaczął drgać. I nim się ktokolwiek zorientował, gadzina kichnął wprost na Kalliope racząc ją zielonymi glutami. Tak oto, syrena została pokarana za unoszenie głosu na biedne, wystraszone stworzenie, które widząc kobietę w takim stanie zaczęło się śmiać. Odgłos ten przypominał bardziej chrumkanie świni, ale widać było, że humor gadziego dziecka został naprawiony! A przecież oto chodziło!
Smoczątkom jak przestało się śmiać zaczął przyglądać się każdemu z osobna. Zaciekawiony był zarówno Olliem, jak i Shamią. Chociaż bardziej kobietą. Dlaczego? Miała piękne, lśniące w blasku Księżyca skrzydła, a ten mały lubił świecące rzeczy! Gadzina, najpierw zaczął wyciągać szyję, próbując przyjrzeć się dokładniej wróżce, aby po chwili ruszy się z miejsca. Bardzo powolutku, ostrożnie podszedł do Shamii. Nosem przylgnął do jej skrzydeł i zaczął wąchać. Sprawił tym łaskotki kobiecie, ale on sobie z tego sprawy nie zdawał.
Potem, bardzo powoli udał się do Olliego. Zaczął niuchać go bardzo dokładnie. Pachniał dziwnie, a smoczkowi to się nie podobało, więc prychnął tylko i odskoczył na bok. Za dużo pachnideł wyczuwał wrażliwy nos gadziny. Do Kalliope to nawet nie podchodził, bo się cała kleiła.
Teraz wszyscy mogli dostrzec jak ślicznym stworzeniem był smoczek. Jego łuski wyglądały jak perły i układały się bardzo dokładnie jedna na drugą. Łapki, mimo że wielkości kobiecej dłoni, miały małe ostre pazurki barwy czarnej. Zwinięte skrzydła świadczyły o tym, że jeszcze nie potrafi latać i jest bardzo młodziutki. Można śmiało stwierdzić, że kilka tygodni temu wykluł się z jaja. Ba, nawet chodził chwiejnym krokiem. Na jego łebku znajdowały się dwa guzki, zatem w przyszłości będzie on miał piękne rogi, zapewne po tatusiu. Ogon prosty, z małymi wpustkami, zakończony ostrym, czarnym kolcem.
Nagle, smoczek uniósł łeb do góry. Zaczął nasłuchiwać. Odwrócił łebek tam, gdzie skrywał się Marcus. Zaczął merdać długim ogonem. Oznaczało to, tylko jedno...
Tuż za Kowbojem otworzyła się para wielkich, czerwonych oczu. Wampir stał dokładnie na linii dzielącej pysk, więc wyglądało to dość zabawnie, kiedy nagle Ollie, Kalliope i Shamia zorientowali się, gdzie to ukrywał się winowajca.
Smoczyca otworzyła paszczę pokazując rząd białych, ostrych zębów. Ona od samego początku wiedziała, kto taki obudził jej dziecko i teraz i nie była zadowolona, że ten cholerny winowajca ukrywał się jak jakiś złodziej. Dlatego podniosła łeb, a jej łuski z całkowicie czarnych zamieniły się w perłową piękność. wyglądało to tak, jakby ktoś bardzo powoli włączał poszczególne fragmenty jej ciała. Smoczyca, gdy tylko całkiem się wyprostowała mierzyła sobie prawie dzięsieć metrów. Jej majestatyczne rogi zostały lekko obrośnięte mchem, co znaczyło, że jest bardzo wiekowym smokiem. Smukła szyja nosiła blizny, na których nie było już widać pięknych łusek. Wypięła dumnie pierś, po czym rozłożyła skrzydła. Były tak ogromne, że mogły na spokojnie zakryć pół nieba, a przynajmniej takie sprawiały wrażenie. Ogon poruszał się nerwowo unosząc kłęby piachu oraz wyrywał trawę, która rozrzucona została na wszystkie strony. Łapy miała tak wielkie, że na spokojnie mogła zmiażdżyć niejedno rosłe drzewo.
Smoczyca przełożyła tak ogon, żeby Marcus nie próbował przypadkiem jej uciec. Tak więc, wampir grubo się pomylił, myśląc, że jego zbrodnia obejdzie się bez echa...
#30PisanieRe: Wypad z Kowbojem   Wto Cze 12, 2018 1:11 am


avatar
Obywatel
Skąd : Nexero
Join date : 05/11/2017
Liczba postów : 42

Statystyki
Życie:
398/400  (398/400)
Mana:
1000/1000  (1000/1000)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Coś tutaj piekielnikowi bardzo nie pasowało, normalnie w takich poważnych sytuacjach każda para rąk zbiera się przy problemie aby sobie z nim poradzić, jednak kiedy patrzył na swoje otoczenie wyraźnie brakowało jednej osoby. Rozejrzał się jeszcze raz i... gdzie do cholery jasnej był Marcus? Czyżby spał? Nie, to niemożliwe, może był stary ale nie miał tak spróchniałych uszu aby nie usłyszeć smoczego wrzasku. Słabo go jeszcze znał ale już miał małe podejrzenia, że mógł to być właśnie on... Ale koniec rozmyślania, mają na głowie smocze dziecko, którym muszą się zająć, niestety. W takiej chwili to jednak była sprawa życia lub śmierci.
Mimo iż zaklęcie zakończyło się sukcesem, twarz Olliego nie drgnęła nawet o odrobinę. Nie cieszył się zewnętrznie jednak w duchu odczuł ogromną ulgę i spokój. Są dwie rzeczy, których nienawidzi najbardziej na świecie, płaczących dzieci i grzybów... Myśląc jednak o tym chwilę takie płaczące dziecko grzyb było by wręcz nie do wytrzymania.... Jednak to nie było grzybowe dziecko, to był smok i do tego... Cholera, jaki piękny, ta perłowa powłoka, te szkliste oczy, ten blask... Czy sprzedają z teo materiału biżuterię?!
Spokój jednak nie trwał długo - Kalliope, która wyraźnie wstała lewą nogą prawdopodobnie nawet nie przemyślała powagi sytuacji i okrzyczała smoka... Ollie mógłby teraz godzinami mówić jak bardzo lekkomyślny był to pomysł z jej strony jednak... To naprawdę nie był moment na marnowanie czasu! Stworzenie jednak zaczęło się powoli znowu uspokajać kiedy towarzysz wróżki zaczął do niego coś mówić, a potem... Karma w czystej, zielonej i glutowatej postaci wypłynęła z nosa czworonożnej kuli dyskotekowej na dziewczynę. Wiadomym jest chyba fakt, że pan Montrose do tych ociekających uczuciami nie należał jednak... Ta sytuacja była tak komiczna w oczach osób trzecich, że nie mógł nic poradzić na lekkie parsknięcie śmiechem. Odwrócił twarz i zakrył się lekko dłonią aby nie ukazywać za bardzo wszystkim swojej bardziej "ludzkiej" strony, a kiedy się już uspokoił z delikatnym uśmiechem, który z całych sił próbował zniwelować zwrócił się do syreny.
- Karma zawsze wraca ale tak szybkiego obrotu spraw nawet ja się nie spodziewałem. Być może nieopodal znajdziemy jakiś zbiornik wodny, umyjesz się. - posłał jej oczko i uniósł lekko prawą brew.
Koniec końców smok się jednak roześmiał? A przynajmniej na coś podobnego to brzmiało, trudno było to określić, w każdym razie ważne, że już nie płacze. Kiedy smok zaczął podchodzić do niego i Shamii piekielnik wręcz się lekko oburzył, że smok nie został przy nim dłużej.
-A proszę, ja Twoich perfum też nie lubię, hmpf! - mimo iż był to tylko latający gad to Olliego lekko to uraziło, że smokowi nie podobają się jego drogie perfumy. Shamia za to bardzo mu się spodobała, smok nie mógł wręcz się od niej oderwać! Ta to dopiero musi być lubiana przez faunę i florę... Będąc bliżej mógł jeszcze dokładniej przyjrzeć się temu okazowi piękna... Może i był na niego lekko teraz zirytowany jednak oko dalej mógł sobie nim nacieszyć.
Widząc jak smok momentalnie wręcz odwrócił się od nich i spojrzał gdzieś na krzaki odruchowo wzrok mężczyzny również tam zawędrował. Widząc jak wielka... nie... OGROMNA smoczyca wstawała i tym samym ujawniła kryjówkę Marcusa oczy maga poszerzyły się, a źrenice zmalały. Jeśli ten wampir teraz zginie to będzie zero sławy, zero pieniędzy, wielkie nic! Wszyscy dookoła mogli zauważyć jak powoli na nim materializowały się skrzydła, rogi i ogon. Ollie z wielką siłą w skrzydłach poleciał w stronę Marcusa chcąc uratować go i przenieść szybko tamtej istoty. Lecąc tam miał tylko jedną informację dla smoczycy.
-TO MOJE PIENIĄDZE TY STARA TORBO
#31PisanieRe: Wypad z Kowbojem   Sro Cze 13, 2018 8:35 pm


avatar
Obywatelka
Skąd : Ocean
Join date : 16/08/2017
Liczba postów : 88

Statystyki
Życie:
880/880  (880/880)
Mana:
990/990  (990/990)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Ten ochlap glutów ze strony smoka naprawdę nie był na miejscu. Syrenka się wzdrygnęła i zrobiło jej się nie dobrze. Machnęła dłońmi by zrzucić z nich te gluty, a  później wycierała je z całej siebie. Okropieństwo, spojrzała wrednie na smoka i jak tylko starła te gluty z swojej twarzy pokazała mu język. Jej zwierzaczki oczywiście też musiały się w niej pośmiać, a później polecały bawić się z smoczkiem. Kulka miziała go delikatnie swoim ogonem, a smok latała w  pobliżu malca.
-Przynajmniej nikt ani nic mnie nie zje.- skwitowała to krótko patrząc na to jak smoczek podchodzi i obwąchuje i wróżkę jak i mężczyznę. Do niej nawet nie raczył przytuptać. Zaraz zaś odwrócił swój łepek i spojrzał w drugi kierunku, gdzie i wzrok Kaliope powędrował, tylko po to by zobaczyć, wielkie oko, a później budzącą i powstająca smoczyce.
- No i znalazła się mama.- powiedziała, patrząc jak wielka jest smoczyca.
-Nie krzycz jego też karma dosięgła.- stwierdziła obracając się do Olliego, który to zdążył już zmienić swój wygląd, co na dłuższa chwilę zwróciło uwagę syrenki. –Fajnie wyglądasz.- skwitowała krótko.
- Dzień dobry Pani smoczyco.- stwierdziła i ukłoniła się lekko smokowi.
- Ten wampir, co przed Pania stoi, to nasz kolega, znajomy, trochę durny.- przyznała.
#32PisanieRe: Wypad z Kowbojem   Pon Lip 02, 2018 6:57 pm


avatar
Obywatelka
Skąd : Ina Ethas
Join date : 18/03/2018
Liczba postów : 21

Statystyki
Życie:
400/400  (400/400)
Mana:
265/265  (265/265)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Kiedy mały smoczek kichnął na tą głupią dziewczynę uśmiechnęłam się z wyższością. Kiedy malec zaczął obwąchiwać moje skrzydła zachichotałam nie mogąc się powstrzymać. Skrzydła były naprawdę delikatne no i miałam tam łaskotki więc zazwyczaj unikałam sytuacji w których ktoś mógłby ich dotknąć. Kiedy malec podbiegł do kogoś innego niż ja czy Ollie spojrzałam w tamtą stronę po raz kolejny czując gniew na jak się okazało wampira który to spowodował nasze problemy. Kiedy jednak tuż za kowbojem pojawiła się smoczyca która mimo iż piękna była także straszna. Skuliłam się delikatnie podchodząc ostrożnie do małego smoczka i lekko głaszcząc go delikatnie po łebku wierzchem dłoni. Klęczałam na ziemi obok zwierzaka z złożonymi skrzydłami mając nadzieję iż nie stanie mi się krzywda. Nie rozumiałam reakcji innych. Ollie okazał się piekielnikiem przez co westchnęłam ciężko. No cóż i tak był nawet dobrym kompanem.
#33PisanieRe: Wypad z Kowbojem   Sro Lip 04, 2018 3:42 pm


avatar
Obywatel
Rada miasta
Skąd : Stary Świat
Join date : 09/07/2017
Liczba postów : 25

Statystyki
Życie:
500/1280  (500/1280)
Mana:
965/1000  (965/1000)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Marcus tylko patrzył ze swojego ukrycia na to, co się działo.
Nie oznaczało to jednak, że nie miał zamiaru w ogóle ujawniać się. Ot miał plan taki, w który to sobie przeczeka to wszystko, a potem wróci. Jak już to zrobi, poinformuje wszystkich, że udał się na zwiad terenu. Jakby nie patrzeć nadal w pobliżu czaił się sakiki. Zatem, wymówka była wręcz idealna.
Kowboj musiał przyznać, że małe smocze dzieciątko wygladało przeuroczo. Zaczynał nawet mieć wyrzuty sumienia, że tak brutalnie je zbudził. Jednak, jako facet Marcus miał to do siebie, że jak coś popsuł, zawsze udawał, że nic się nie stało i nic nie zrobił. Tym razem było tak samo. W sumie, to było dość komiczne, gdyż był rosłym, dwumetrowym jegomościem, w dodatku wampirem. Na swój sposób było to w sumie urocze, czyż nie?
Wodząc złotymi oczyma po każdym z towrzyszy. Dostrzegwszy, że Ollie najwyrażniej się za nim rozgląda, przylgnął plecami do drzewa. Liczył na to, że jeszcze bardziej wtopi się w cień.
Mało się jednak nie zdradził w momencie, kiedy smoczek uraczył Kalliope swoimi smarkami. -"Nie ma to jak błyskawiczna karma, dziewczynko."-odparł w myślach, próbując powstrzymać się od śmiechu.
Jego złote oczyska dalej obserwowały rozwój sytuacji.
-"Może wcale nie są tacy bezużyteczni jak myślałem?"-zadał sobie sam pytanie nie przestając lustrować całej sytuacji. -Chyba, źle ich ocenił.-Kowobj przetarł lewą dłonią kark.-"Ale jeszcze trochę musicie sobie radzić sami. Od tego stresu muszę zapalić."-wampir zaczął szukać popielniczki.
Szybko znalazł ją w kieszeni kurtki. Podobnie było z papierosami. Wyciągnął opakowanie z drugiej skrytki skrytej w wewnętrznej stronie okrycia.
Wargami wysunął jednego fajka. Stanął tak, żeby żadne z nich nie dostrzegło płomienia z zapalniczki. Ta jednak, jak na złość, nie chciała działać. Marcus kilkakrotnie spróbował, ale nic to nie dawało.
Skupił się w momencie, kiedy coś dziwnego dotarło do jego uszu. Dziwny dźwięk dochodził do jego uszu tuż za jego plecami. Nasłuchiwał dobrą chwilę. Był pewien, że dobrze znał ten dźwięk. Szybko przeniósł wzrok w stronę pozostałych i smoczka. Szybk ozrozumiał, kto taki za nim stał, kiedy dostrzegł rosnący cień, w którym się ukrywał.
Trzymany papieros w buzi wylądował pod jego nogami. Kryjówka Marcus została szybko Ujawniona, a on sam był widoczny bardzo dobrze.
jakby mógł zrobiłby się cały czerwony i zapadł pod ziemię, ale cóż nic takiego nie mogło mieć miejsca. Myślał, że mu się to wszystko upiecze, ale niestety, nie było tak dobrze. Mało tego, smoczyca wiedziała, że planował ucieczkę, więc ułożyła gruby ogon tak, że nawet nie miał jak uciekać.
Wampir odwrócił się w stronę smoczycy. Patrzył na nią z wielką uwagą, ale i strachem w oczach. Wszyscy mogli zobaczyć, że nawet wampiry można był ow stanei wystraszyć. nawet tak rosłe i stare jak Kowobj.
-Dobry wieczór pięknej pani.- Marcus jakby nigdy nic przywitał się ze smoczycą-Jaką mamy przepiękną noc, czyż nie tak, nadobna pani?- wampir spojrzał w niebo, aby przyjrzeć się lśniącym na niebie gwiazdom.
Taka oto była reakcja Marcusa na złowrogie i domagającej się wyjaśnień smoczycy.
#34PisanieRe: Wypad z Kowbojem   Sro Lip 04, 2018 4:58 pm


avatar
Administracja
Administrator
Join date : 24/04/2017
Liczba postów : 151
Zobacz profil autora
Smoczyca bardzo uważnie obserwowała wszystkich, zwłaszcza Marcusa.
Miała go ochotę rozerwać na strzępy. Bardzo długo zajęło jej uśpienie niesfornego smoczęcia, a ten rozbudził go w dosłownie kilka sekund.
-Wrgrrr.-warknęła wielka gadzina pod nosem patrząc na to, jak reaguje Marcus.
Pochyliła się ku niemu, aby dmuchnąć na niego ciepłym powietrzem wydobywającym się z jej nozdrzy.
Pstryknięciem pazurami zrzuciła wampirowi kapelusz. Chciała widzieć jego twarz, jego oczy.
Jak ich wzrok się spotkał, to Marcus mógł poczuć jak przechodzi po jego ciele strach.
-Ja ci dam nadobną panią.- odparła basowy głosem gadzina. -Jestem Saervi, królowa Perłowych Smoków, a nie jakaś nadobna pani.-w jej głosie kręciła się nutka złości.-Stara torbo?-uniosła jedną brew do góry.
Przeniosła ślepia na szarżującego na nią piekielnika, który...został przygnieciony wielką łapą. Saervi podniosła Olliego trzymając go za ogon. Ustawiła go sobie na wysokości oczu.
-A ty coś za jeden, szkarado?-zaczęła badać zapach piekielnika-Nic dziwnego, że mojemu synowi, Xelbidisowi nie spodobał się twój zapach.-skrzywiła nos.
Puściła trzymane w ręku dwunożne, mające ogon, skrzydła i rogi stworzenie.-Śmierdzisz gorzej niż smocze odchody.-Saervi powróciła wzrokiem na Marcus,a zaraz po tym jak zlustrowała Kalliope-Och, wampir powiadasz?- smoczyca owinęła ogon wokół Kowboja i przysunęła blisko siebie.
Wyglądało to tak, jakby przywłaszczyła go sobie w tamtym momencie.
-Zatrzymam go sobie w takim razie. Będzie idealną niańką dla mojego syna.- królowa smoczych ziem, na których się znajdowali uśmiechnęła się.-Będę pierwszą smoczą królową, która ma w swojej kolekcji wampira. Przecudownie.- gadzina przysunęła ogon tak, żeby przyjrzeć się uważnie Marcusowi.-Nawet, nawet z ciebie wampirek.- przyjrzała się bardzo uważnie Kowbojowi.-Tylko jakoś tak śmierdzisz dziwnie. Myślę, że solidna kąpiel załatwi sprawę.-Saervi była iście zadowolona z tego, że w jej łapska wpadł wampir.
Przełożyła sobie Marcusa, niczym lalkę w lewa łapę. Owinęła swój ogon wokół łap. Patrzyła uważnie jak jej syn podbiega do niej, a potem chowa pod skrzydłem.
Saervi przyglądała się trójce, co chwilę mrużąc przy tym wielkie ślepia.
-I co ja tu mam z wami zrobić?-gadzina pochyliła nieznacznie łeb w ich stronę-Ty...-skierowała swoje słowa do Kalliope-Jakim prawem krzyczałaś na mojego syna?-Saervi kazała syrenie z bliska swoje ogromniaste zębiska, na których widok Kalliope całe życie przeleciało przed oczami.-Odpowiadaj i to już!-dmuchnęła powietrzem z nozdrzy w stronę kobiety.
Saervi, o dziwo nie była, aż tak zła na Olliego i Shamię, więc może mieli jakieś szanse na złagodzenie zdenerwowanej królowej.
Co do Marcusa, cóż za swoją "zbrodnię" został sobie przywłaszczony przez smoczycę i dostał rolę niańki dla jej dziecka.
#35PisanieRe: Wypad z Kowbojem   Nie Lip 22, 2018 2:16 pm


avatar
Obywatel
Skąd : Nexero
Join date : 05/11/2017
Liczba postów : 42

Statystyki
Życie:
398/400  (398/400)
Mana:
1000/1000  (1000/1000)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Ollie w głowie miał już postawione wyraźnie cele. Uratować Marcusa i przenieść go w jak najbezpieczniejsze miejsce, bez niego tej misji by nie było więc był tutaj punktem kluczowym, na który trzeba uważać. Jego zdrowie i tak nie było w najlepszym stanie więc piekielnik musiał podejmować zdecydowane i szybkie decyzje. W oddali widział tylko jak smoczyca zbliża swój pysk do Kowboja, w głowie lodowego maga momentalnie zapaliła się czerwona lampka, przez myśli przeleciał już mu obraz jak ogromna gadzina zjada ich kompana i misja kończy się fatalnym niepowodzeniem. Nie dość, że nie będzie pieniędzy, to jeszcze hańba na całe miasto, a może i dalej? Porażka była opcją nie do zaakceptowania.
Czarnowłosy był coraz bliżej Saervii, jego skrzydła poruszały się z niewyobrażalną prędkością kiedy nagle... Smoczyca przygniotła go i złapała za ogon, jak jakieś stworzenie niższego sortu, którym oczywiście NIE BYŁ. Nie dość, że przygniecenie go i podniesienie za ogon zabolały go fizycznie to jeszcze sam ten obraz zabolał go moralnie. Jego ogon również dawał mu się we znaki jako najbardziej delikatna część ciała piekielnika. Dół jego sukni zaś, z racji pani grawitacji, odsłonił mu drogą bieliznę i pośladki. Normalna osoba by się zaczęła od razu wstydzić i rumienić przy wszystkich ale... Ten osobnik nie miał się czego wstydzić i on to wiedział. Bardziej go bolał sam fakt bycia podniesionym przez Saervi PLUS obrażenie jego kosztownych perfum... Kiedy go puściła zatrzymał się w powietrzu na swoich skrzydłach.
- Dla Twojej wiadomości moja droga są to LUKSUSOWE perfumy o zapachu wiśni, kadzidła i belladony, gustu się ma albo nie ma, to nie moja wina... - Ollie już miał wypowiedzieć cały monolog na temat dobrego gustu kiedy królowa zaczęła owijać swój ogon wokół Marcusa i opowiadać jakie ma według niego zamiary.
- H-hej hej hej, zwolnij! Ten idiota jest nam potrzebny do misji, mamy zanieść bardzo ważny dokument do króla z Tarasso! - zauważył już, że nie tak łatwo pokona tak ogromną smoczycę więc musiał przerzucić się na rozmowę, być może wtedy zrozumie powagę sytuacji. Mimo to ta była niesamowicie zdenerwowana na Kalliope za nakrzyczenie na dziecko, to był trudny orzech do zgryzienia...
- Kalliope nie jest warta tych nerwów, dopiero się zbudziła i być może poniosły ją nerwy... - mimo, że tak mówił to wcale tak nie myślał, w głowie skarcił już ją wielokrotnie za taką niekompetencję.
#36PisanieRe: Wypad z Kowbojem   Nie Lip 22, 2018 2:48 pm


avatar
Obywatelka
Skąd : Ina Ethas
Join date : 18/03/2018
Liczba postów : 21

Statystyki
Życie:
400/400  (400/400)
Mana:
265/265  (265/265)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Nie miałam najmniejszej ochoty się wtrącać w to co się dzieje. Dowiedziałam się kim była ta smoczyca oraz jak nazywał się jej synek. Złapała piekielnika, wampira oraz była zdenerwowana na człowieka. Co takiego mogłaby zrobić jedna mała wróżka? Do tego specjalizująca się bardziej w leczeniu niż w walce?
-A więc masz na imię Xelbidis, co mały książę?- Spytałam z uśmiechem małego unosząc się trochę ponad ziemią. Byłam nachylona do dołu i przyglądałam się wszystkiemu.
-Umiesz już latać? To lepsze niż chodzenie- Stwierdziłam i chcąc się popisać spróbowałam zrobić fikołka w powietrzu. Westchnęłam kiedy to królowa stwierdziła iż zatrzyma wampira jako nianie dla pisklaka.
-Markusie przeproś królową! Twoje zachowanie było karygodne i dobrze byłoby gdybyś chociaż przeprosił za to co zrobiłeś!- Podleciałam do wampira patrząc na niego wściekle. Nie zamierzałam jednak tracić na to czasu i z powrotem podleciałam do księcia z lekkim uśmiechem na ustach.
-Przepraszam za mą zuchwałość królowo jednak specjalizuje się w leczeniu. Może mogłabym pomóc w jakiś sposób zamiast tego wampira?- Spytałam kłaniając się delikatnie w powietrzu przed Saervi chcąc okazać iż ją szanuje.
#37PisanieRe: Wypad z Kowbojem   Nie Sie 05, 2018 10:03 pm


avatar
Obywatel
Rada miasta
Skąd : Stary Świat
Join date : 09/07/2017
Liczba postów : 25

Statystyki
Życie:
500/1280  (500/1280)
Mana:
965/1000  (965/1000)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Kowboj za bardzo nie miał jak się bronić przed wielką smoczycą. Mało tego, jego plan skutecznie pogorszył humor jaśnie wielkiej pani gadziny.
Zatem nie pozostało mu nic innego jak tylko...wyłączyć się z tego całego bałaganu, którego rzecz jasna był efektem.
Jak przystało na wampira, po prostu wpadł w w kontrolowany letarg. Jak to działa? to coś bardzo zbliżone do snu, ale takiego bardzo głębokiego. Nie był to zły pomysł, jednak ten wielkolud miał w sumie powód, czemu to zrobił, ale czy tamci się zorientują to inna kwestia.
Najzabawniejsze w tym wszystkim było to, że ten cały letarg nie trwał dłużej niż do momentu, kiedy smoczyca orzekła, że go sobie zabiera i przywłaszcza. Mało tego, słyszał jak to Ollie go nazwał idiotą, a Shamia już wsadza kołki na głowię. I właśnie za to, nie znosił kobiet. Za tą szczerość i zawsze skuteczną opcję karcenia.
Marcusowi zrobiło się bardzo głupio. Do tego stopnia, że miał ochotę zapaść się pod ziemię i po prostu zniknąć, ale to nie było mu dane za żadne skarby.
Jakby wypił eliksir, to miałby teraz tak czerwoną twarz, że można by było ją porównać do świeżego, dojrzałego pomidorka. Jednak, tak czy siak skruszony, dwumetrowy wampir był naprawdę groteskowym widoczkiem. Jakby to były dawne czasy, to bez problemu można byłoby mu zrobić zdjęcie i potem je tak ładnie oprawić w złotą ramkę, ewentualnie...zawsze można by było sprzedać taką informację do miejscowej gazety. Mowa tutaj oczywiście o redakcję The Aegis Halo. Jakby ktoś chciał i miał dowód to czemu nie.
Wracając jednak do naszego skruszonego wampira, podrapał się po głowie. Z jednej strony rozgniewana smoczyca, z drugiej wkurzona wróżka, z którą będzie musiał spędzać dość sporo czasu więc...chyba najlepszą opcją było przeprosić królową, żeby ktoś mu łba nie suszył.
-...-Marcus zaczął intensywnie myśleć, jak tu przeprosić wielkiego gada, a raczej gadzinę-...Nadobna pani, uniżenie przepraszam za swój wybryk, który rozbudził pani syna.- w końcu padło magiczne słowo z ust rosłego wampira.
Pozostało mu teraz rozejrzeć się dookoła i zobaczyć, jak pozostali zareagują na to wszystko, a zwłaszcza pani smocza królowa.
#38PisanieRe: Wypad z Kowbojem   Nie Sie 05, 2018 10:34 pm


avatar
Administracja
Administrator
Join date : 24/04/2017
Liczba postów : 151
Zobacz profil autora
Dla smoczycy cała stojąca grupa dwunogów była istotami niższymi, z którymi w ogóle nie powinna gadać tylko zjeść. Chociaż, z drugiej strony jeszcze by się nabawiła jakiegoś choróbska i dopiero by było.
Uniosła jedną brew, słysząc jak piekielnik gada o luksusowych perfumach, zaczęła się śmiać.
-Luksusowe perfumy to takie, które zostały wykonane z naturalnych składników.- uniosła łeb wysoko. -Wy, dwunogi zawsze używacie tych...tych...jak to tam zwiecie, zaraz...no tego tam, co sprawia, że perfumy utrwalają się dłużej.-rozejrzała się dookoła.
Saervi podniosła łapy przed sobą. Złączyła je po chwili, aby następnie skupić się na chwilę. Dmuchnęła na nie, a dookoła pojawił się jasny perłowy pyłek. Przeniosła łapska w stronę Olliego i otworzyła je. Po środku trzymała malutką fiolkę ze złotym płynem.
-Naturalnie wytworzone perfumy z soku z rumianku, dodatkiem miodu oraz lilii. Myślę, że przypadną jaśnie panu do gustu.-tak, Saervi wręczyła piekielnikowi prezent pod postacią małej fiolki perfum.-Powiedzmy, że to prezent za uspokojenie mojego syna.
Włożyła naczynko w dłonie Olliego, nim ten mógł w jakikolwiek sposób zareagować.
Saervi odwróciła się teraz w stronę Shamii. Przyjrzała się jej uważnie. Musiała przyznać, że też powinna coś jej dać, tym bardziej, że dzięki niej, ten niedobry Marcus ją przeprosił!
Smoczyca zamyśliła się. Cóż takiego bowiem, mogła dać wróżce? W sumie była kobietą, więc...wzięła jedną z łusek, którą zgubiła, kiedy układała leże dla syna.
Ponowiła czynność, którą wcześniej zrobiła, gdy przygotowała prezent dla Olliego.
-A to prezent ode mnie.-jak rozłożyła łapy, ku oczom wróżki ukazał się diadem wykonany ze smoczej łuski-Mam nadzieję, że się przyda.-skinęła łbem i włożyła ozdobę na głowę Shami.-Pasuje idealnie.-dodała dumnie.
Widać było, że królowa miała gust i to naprawdę dobry.
Odstawiła Marcusa, skoro ten ją przeprosił.
-Ty sobie lepiej uważaj, Marcusie Takato.-zmrużyła ślepia-Jeszcze z tobą nie skończyłam, stary durny wampirze.-dmuchnęła powietrzem z nosa w stronę mężczyzny-Myślałam, że jesteś mądrzejszy.- strzeliła Kowboja pstrykiem w czoło.-Stary, a głupi. Ciesz się, że masz takich, co się nawet z powodu pieniędzy, martwią o ciebie.-dodała po chwili przesuwając wzrok na Kalliope-A ciebie sobie pożyczam.-nim ktokolwiek zareagował smoczyca podleciała nieznacznie ku górze i błyskawicznie porwała Kalliope.-Oddam jak odpokutuje swoje chamskie zachowanie.-dodała krótko, po czym doleciała.
Zatem, Ollie, Shamia oraz Marcus zostali sami. I w sumie ten wielki wampir chyba powinien zacząć się szykować na solidne sadzenie kołków na głowie.

OOC:
 
#39PisanieRe: Wypad z Kowbojem   Czw Sie 09, 2018 10:09 pm


avatar
Obywatel
Skąd : Nexero
Join date : 05/11/2017
Liczba postów : 42

Statystyki
Życie:
398/400  (398/400)
Mana:
1000/1000  (1000/1000)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Mimo iż żyjemy w świecie pełnym magii, Ollie wcale nie był typem osoba, która wierzy w cuda. Zwłaszcza te, które były dokonywane przez osoby śmiertelne albo i... nieśmiertelne bo taki właśnie był Marcus. Właściciel domu publicznego nigdy nie posądził by go o tak trzeźwe i do tego mądre posunięcie więc kiedy wampir szczerze przeprosił za swoje gburowate zachowanie, Ollie nie był w stanie ukryć zaskoczenia na swojej drobnej twarzy, szok ogarnął go do tego stopnia, że nawet nie zauważył jak szybko smoczyca obdarowała go prezentem. Perfumy o zapachu rumianku, miodu i lilii? Zdecydowanie nie brzmiał jak on, trochę zbyt urocze ale... Prezent to prezent i trudno jest zaprzeczyć Saervii dobre intencje tak więc nie mógł nic innego zrobić jak przyjąć od niej ten pen podarunek. Chciał zareagować jednak prawo do tego zostało mu odebrane natychmiastowo kiedy to zaczęła mówić do reszty. Najpierw Shamia dostała diadem, który... Nie ukrywajmy tego, Ollie wolał by zdecydowanie bardziej od naturalnych perfum, a następnie to wampir został skarcony i do tego pstryknięty. Ollie już chciał się unieść myśląc, że zgniecie my głowę tym pazurem jednak sytuacja na szczęście nie była aż tak ekstremalna. Już miał zacząć dziękować, jak zasady savoir-vivre'u wymagają jednak stało się coś niespodziewanego. Smoczyca podleciała do Kalliope i... uprowadziła ją?! Ollie nie ukrywał, nie wiedział nie wiedział jak ma w tej chwili na to wszystko zareagować. Teoretycznie miała z nimi wykonać tę misję ale... Nie była do niej niezbędna jak Marcus, a... Im mniej ludzi tym więcej pieniędzy dla niego! Tak więc postanowił zachować się względem tej konkretnej sytuacji neutralnie. Ollie jednak nie mógł odebrać sobie okazji zostania sam na sam z Shamią o członkiem rady wampirów więc sam zaczął temat.
- Zawsze wiedziałem, że nie trzeba być geniuszem aby przystąpić do rady miasta jednak to co zrobiłeś było... Nie będę Cię owijał w bawełnę, to było spierdolone. - dodał krótko chwile wahając się czy przeklnąć przy wróżce jednak... Gorzej być już i tak nie mogło.
#40PisanieRe: Wypad z Kowbojem   Sob Sie 18, 2018 12:17 am


avatar
Obywatel
Rada miasta
Skąd : Stary Świat
Join date : 09/07/2017
Liczba postów : 25

Statystyki
Życie:
500/1280  (500/1280)
Mana:
965/1000  (965/1000)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Marcus przysłuchiwał się tej całej scence i poczuł niemałą ulgę, kiedy został odstawiony na miejsce.
Jak smoczyca zaczęła go besztać i do tego użyła jego imienia i nazwiska, to prawie dostał zawału...a zaraz to było niewykonalne, on już był martwy. W każdym razie, miał jeszcze większą ochotę zapaść się pod ziemię. Zwłaszcza, że smoczyca dmuchnęła w niego, a potem dała mu solidnego pstryka w czoło.
Wampir dotknął uderzonego miejsca. Uśmiechnął się pogodnie. On już tak miał, że potrafił narobić właśnie takich kłopotów. Poza tym, świadczyło to niejako o tym, że do końca, że jednak wampiry potrafią robić głupstwa, nawet te najstarsze.
Nie zdążył zareagować na to, że Kalliope została porwana. Wiedział, że wielka gadzina tak łatwo jej nie odda, a teraz mieli dużo ważniejsze zadanie do zrobienia. Złotymi oczami przyjrzał się najpierw Shamii, a potem Olliemu, który to był kolejnym do wsadzania mu szpil w plecy.
-Możesz sobie myśleć, co chcesz, ale prawda jest taka, że nikt nie chce być w radzie miasta.- Marcus posmutniał -Wszyscy uważają, że to przeklęte stanowisko po śmierci poprzednich Członków Rady.- Ollie, dość niechcący nacisnął na dość wrażliwy punkt w przypadku Marcusa.
On też nie chciał zbytnio być Członkiem Rady Miasta, ale ktoś się uparł. Tym kimś była burmistrz miasta, której według krwiopijcy wmówiła sobie, że ten da radę.
On w to nie wierzył. Skoro nie był w stanie uratować dzieci przed tym co je spotkało, podczas napadu na miasto, to jak miał uratować nieopierzone wampiry czy nawet te starsze? Dostał pieczę sprawowania nad wszystkimi Dziećmi Nocy w Larnwick. Wprawdzie nie był nawet metr za Kainem, ale to było odpowiedzialne zadanie, do którego Marcus uważał, że za cholerę się nie nadawał.
-Idź już spać, Shamia także. Czeka nas długa droga.-odwrócił się tyłem do Shamii i Olliego- Po Kallliope pójdziemy później, teraz musimy...--zacisnął mocniej uścisk na kieszeni, w której trzymał zapieczętowany zwój.
Nic już więcej nie powiedział. Usiadł tam gdzie wcześniej, na skale. Wyciągnął paczkę fajek, dorwał papierosa, po czym zapalił. Wziął głęboki wdech oraz wydech, chociaż nie musiał tego robić. Nie pijąc eliksiru, często z przyzwyczajenia oddychał, bo tak. Chciał chociaż trochę czuć namiastki życia, ale wiedział, że sam oszukuje siebie.
Tak jakby przez Olliego, zaczął myśleć o tej sytuacji w ratuszu, która miała miejsce jakiś czas temu. Na samą myśl kuło go w martwym sercu. Wina brana na siebie, cały czas dawała o sobie znać i to było widać. Dlatego, z boku mogło się wydawać, że faktycznie był beznadziejny, a po prostu tak jak każdego targało nim poczucie winy i wyrzuty sumienia za to, że nie uratował tych osób w ratuszu. To wszystko. Wbrew pozorom wampiry także miały uczucia, mimo, że niektóre z nich, jak Marcus nie chciały ich pokazywać.
#41PisanieRe: Wypad z Kowbojem   Wto Sie 21, 2018 4:03 pm


avatar
Obywatelka
Skąd : Ina Ethas
Join date : 18/03/2018
Liczba postów : 21

Statystyki
Życie:
400/400  (400/400)
Mana:
265/265  (265/265)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Przypatrywałam się wszystkiemu stanowczym wzrokiem który zmiękł kiedy to wampir w końcu przeprosił smoczycę. Byłoby naprawdę źle gdyby zabrała go ze sobą, wtedy cała misja musiałaby zostać przerwana. Kiedy smoczyca zwróciła wzrok w moją stronę uśmiechnęłam się do niej lekko po czym odsunęłam od jej syna. Kiedy chwyciła jedną ze zgubionych łusek podfrunęłam odrobinę bliżej zaciekawiona co chce zrobić. Kiedy okazało się że stworzyła diadem który to potem założyła mi na głowę uśmiechnęłam się szeroko.
-Dziękuje bardzo za taki piękny prezent, królowo- Podziękowałam tak jak wymagała od tego grzeczność po czym wylądowałam na ziemię niedaleko smoczycy stamtąd obserwując co się dzieje. Kiedy ta zabrała Kalliope tylko się uśmiechnęłam i pomachałam dziewczynie na pożegnanie. Nie lubiłam jej a to że zabrała ją smoczyca jak dla mnie było ogromnym plusem. Skierowałam swój wzrok na Marcusa który powiedział że powinniśmy się położyć spać.
-Dobrze ale tym razem z łaski swojej nie rozwalaj niczego bo nie ręczę za siebie- Powiedziałam w jego stronę stanowczym można by jeszcze dodać że naprawdę zimnym tonem. Niech ten mężczyzna nie zapomina że umiem się bronić oraz że wróżka też może być niebezpieczna. W końcu komu szkodzi stać się bardziej ciemną wróżką? Ułożyłam się w śpiworze składając skrzydła i przytulając do siebie swojego małego latającego kompana. W końcu musiałam odpocząć a dla pewności łyknęłam trochę środka nasennego. Niezbyt mocnego bym obudziła się rano ale szybko działającego.
#42PisanieRe: Wypad z Kowbojem   Wto Wrz 11, 2018 7:20 pm


avatar
Obywatel
Rada miasta
Skąd : Stary Świat
Join date : 09/07/2017
Liczba postów : 25

Statystyki
Życie:
500/1280  (500/1280)
Mana:
965/1000  (965/1000)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Niekoniecznie zostałaby przerwana. Mieliby tylko kilka dni obsuwy, bo musieliby szukać Marcusa. Potem, udobruchać jakoś smoczycę i przekonać ją, że ten stary durny wampir jest niezbędny do wykonania misji i takie tam.
Kowboj nic nie powiedział, na słowa Shamii. Jak będzie chciał to będzie rozwalać, co mu wpadnie w oko. Niemniej, na pewno będzie teraz bardziej ostrożniejszy, jeśli zamierzał znowu bałaganić dookoła.
-Chyba będę musiał was tutaj zostawić.- Marcus poprawił kapelusz- Nie mogę podróżować za dnia, a świt jest za jakieś sześć godzin.- spojrzał ukradkiem na Shamię oraz Olliego -Niedaleko jest mała osada, tam możemy się spotkać. Ja przeczekam dzień, a potem ruszymy wieczorem.- przeniósł spojrzenie złotych oczu na niebo.
Gwiazdy, które zaczął obserwować, odbijały się w jego oczach. Jedne migotały powoli, inne zaś nieco szybciej. Ba, dostrzegł nawet spadającą gwiazdę, na której widok nieznacznie się uśmiechnął.
- Niebo nic a nic się nie zmieniło. Cały czas jest tak samo piękne jak było. - Marcus zaczął wspominać czasy Starego Świata i to, jak potrafił obserwować wieczorami nocne niebo. - Czas przemija, życie przemija, a pewne rzeczy zostają tak samo piękne i praktycznie bez-zmienne. Nawet jeśli gwiazdy umierają, a w międzyczasie rodzą się nowe, toi tak nie widać różnicy. - westchnął.
Nie przestawał obserwować nieboskłonu.
- Te same, perłowe światełka, między którymi można dostrzec takie, co lśniąc na czerwono tudzież złoto. - twarz Kowboja stała się bardzo pogodna - Takie małe skarby, które nigdy nie będą dla nas dostępne. - głos wampira był spokojny, a nawet miał w sobie nutę nostalgii- Ciekawe, jakie tajemnice skrywają te wszystkie, malutkie światełka? - rzucił pytaniem w eter.
Marcus wziął głęboki wdech potem wydech, chociaż nie musiał tego robić. Zapatrzył się na ozdobiony świecącymi kropeczkami ciemny płaszcz, który roztaczał się nad ich głowami.
Ot, wampira dopadła nostalgia, ale przecież nikomu nie było to zabronione czyż nie?

OOC:
 
#43PisanieRe: Wypad z Kowbojem   Sob Wrz 15, 2018 6:39 pm


avatar
Obywatel
Skąd : Nexero
Join date : 05/11/2017
Liczba postów : 42

Statystyki
Życie:
398/400  (398/400)
Mana:
1000/1000  (1000/1000)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Po odlocie smoczycy cały nastrój zmienił się jakby o 180 stopni, być może Ollie się do tego przyczynił napominając wampirowi o "przeklętej radzie miejskiej" co nawet przeleciało mu przez głowę jednak był tak zirytowany tą sytuacją, że w trybie natychmiastowym wyrzucił z siebie tę myśl. Widać było jak to wszystko wpłynęło na Marcusa ale nie było to wystarczającym powodem dla piekielnika aby go od razu przepraszać! Mężczyzna w jego wieku powinien się otrzepać i wziąć się w garść! Nie dość, że miał na to całe życie to po śmierci miał na to w cholerę czasu. Sytuacji jednak nie pomagało to jak Marcus go zignorował mówiąc jedynie Shamii o tym aby poszła już spać, w oczach wodnego maga wyglądało to tak jakby go zignorował. Shamia zrobiła o co prosił niesamowicie szybko, przyuważył, że nawet czegoś sobie tam łyknęła, nie wnikał co to było jednak zważając uwagę na jej oczy raczej pomoże jej zasnąć. Ollie już poszedł w stronę swojego miejsca do spania kiedy to Marcus znowu zaczął gadać pomimo wcześniejszego polecenia im snu.
- Spokojnie, jak tylko się obudzimy z Shamią przygotujemy razem wszystko i wyruszymy tam, biorąc pod uwagę to, że za dnia i tak nigdzie razem nie wyjedziemy nie będziemy się śpieszyć więc... Znajdź tam sobie coś do roboty. - piekielnik już zaczął ziewać kiedy zauważył jak wampir spogląda w nieboskłon, jego pierwsza reakcja to "cholera, co znowu?" więc momentalnie jego wzrok również zawędrował w tę stronę jednak.... nic tam nie było. Same gwiazdy. Ale to właśnie one były przyczyną tak intensywnego gapienia się w niebo przez jego towarzysza. Słuchanie tego wszystkiego przez rogatego było dosyć... krępujące, bardzo nie lubił słuchać o starym świecie ponieważ czuł się wtedy jakby osoba do niego należąca za bardzo to wszystko przeżywała. Dla Olliego nie ma nowego czy starego świata, jest TEN świat, w którym się urodził, jest mu w nim dobrze i chciałby aby inni też zaczęli zauważać jego walory zamiast tylko mamlać o starym świecie i jego pięknie... Kryształowe Królestwo to jedyne piękno jakie znał i mu wystarczało, mimo iż tak stare to dalej go zaskakuje.
#44PisanieRe: Wypad z Kowbojem   Nie Wrz 16, 2018 3:10 pm


avatar
Administracja
Administrator
Join date : 24/04/2017
Liczba postów : 151
Zobacz profil autora
Pierwszy Dzień



Nostalgiczny wampir poczekał, aż Ollie oraz Shamia odlecą w krainę marzeń, dopiero zaczął zbierać się do podróży. Zostawił im jednak mapę, jak dotrzeć do wioski, o której wspomniał.
Zrobił ją ręcznie, używając po prostu papieru oraz ołówka. Droga prowadziła cały czas prosto, a na rozwidleniu dróg trzeba było skręcić w lewą stronę, później udać się za pagórkiem w prawo, a za wielkim drzewem w lewo. Nic bardziej prostszego, prawda?
Wprawdzie Ollie i Shamia, bez problemowo, no dobra, może troszkę bez problemowo, ale tylko trozczekę, bo zgubili się w momencie, kiedy za pagórkiem trzeba było udać się w prawo. Kłopot był w tym, że Marcus NIE napisał, za którym pagórkiem, więc dopiero, gdy Słońce było najwyżej na niebie dotarli do niewielkiej wioski.
Ich oczom ukazało się wiele budowli zbudowanych z białego kamienia. Dachy wykonano z prostych desek, które obrastała zielona trawa, a niektóre z nich posiadały zakwitnięte kwiaty. Dodawało to uroku miejscu, w jakim się znaleźli nasi podróżnicy. Budynki połączone zostały grubymi, także drewnianymi kładkami. Wszędzie było mnóstwo zieleni. Nie tylko przy budynkach, ale także na wysokich skałach otaczających miasteczko.
Jednak, nie to było czymś co wzbudziło największe zainteresowanie, a wodospad, który znajdował się na tyłach wioski. Ptaki latały blisko niego, bo dzięki temu łatwiej im było złapać ryby, które nieumyślnie skierowały się w złą drogę. Cóż, za głupotę się płaci.
Mieszkańcy odziani byli w proste szaty, ale ozdobione delikatnymi wzorami, które przypominały kimona z czasów Starego Świata. Ollie mógł o tym słyszeć, tym bardziej, że miewał wielu gości w swoim przybytku rozkoszy, jednak Shamia, już niekoniecznie.
Dzieciaki przyglądały się im z wielką uwagą i zainteresowaniem. Największą frajdą, dla młodzików były połyskujące w świetle Słońca skrzydła wróżki. Dlatego, jak nadarzyła się okazja podchodziły bliżej, żeby chociaż spróbować dotknąć je palcem, bo były takie piękne!
Ollie i Shamia, bez problemu dostali informację, gdzie jest Marcus. Wynajął pokój w pobliskiej gospodzie i uprzedził, że nie wyjdzie z niego, aż do wieczora. Także, Ollie i Shamia, jak na razie mieli czas dla siebie, czyli tak ogółem licząc jakieś osiem godzin do zachodu Słońca.

OOC:
 


Ostatnio zmieniony przez Bajarz dnia Czw Wrz 27, 2018 2:01 pm, w całości zmieniany 1 raz
#45PisanieRe: Wypad z Kowbojem   Pon Wrz 24, 2018 5:46 pm


avatar
Obywatel
Skąd : Nexero
Join date : 05/11/2017
Liczba postów : 42

Statystyki
Życie:
398/400  (398/400)
Mana:
1000/1000  (1000/1000)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Mapa pozostawiona im przez wampira okazała się niesamowicie pomocna, a było to dosyć dużym zaskoczeniem dla Olliego, że Marcus miał takie zdolności kartograficzne. Cóż, przynajmniej tak mógł im się zrekompensować za tą sytuację ze smoczycą.
Poza tym jednym mankamentem mapy, którym było niesprecyzowanie skrętu to wszystko szło bardzo gładko. Ollie jednak się już zaczynał męczyć, bardzo nie lubił jeździć konno i ten cały cyrk zaczynał już działać mu na nerwy. Jedyne o czym myślał to wioska, do której mieli dotrzeć i chwila odpoczynku... Może jakieś wino albo inny trunek? Wszystko zależy od stanu wioski.
Kiedy już dojechali oczom piekielnika ukazała się wioska... Właśnie, wioska, a nie miasto... Przyzwyczajony do luksusów Larnwick nie mógł się pogodzić z prymitywnym wyglądem miejsca, w którym się znaleźli, co Ci ludzie w ogóle sobie myśleli budując to miejsce tak blisko wodospadu? Hałas cały dzień i noc, jak oni śpią?! Na samą myśl rozbolała go głowa i otrzepał się aż z tych myśli. Mimo wszystko - już tam byli. A jak już tam byli to wypadało by się czymś zająć dopóki nie zajdzie słońce, a ich kolega wampir będzie mógł normalnie funkcjonować.
- Shamia, powinniśmy coś zrobić z tym wolnym czasem... Będę w tutejszej karczmie gdybyś mnie potrzebowała, tatuś potrzebuje się napić... - żart Olliego oczywiście miał na celu podkreśleniu jego tytułu "burdel taty", nie bycia figurą ojca dla Shamii, do tego miał jeszcze niesamowicie daleko... Ale być może w karczmie znajdzie kogoś nieco bardziej męskiego i.... No, na to właśnie liczył. Z uśmiechem na ustach się oddalił zostawiając swojego konia przy Shamii. Było to chamskie z jego strony? Tak. Czy się teraz tym przejmował? Nie. Jedyne co miał na myśli to wielkie ciemne piwo i być może pasujący również do tego opisu mężczyzna? Aczkolwiek mężczyźni są bardziej jak wino, im starsi tym lepiej smakują...
#46PisanieRe: Wypad z Kowbojem   Wto Wrz 25, 2018 9:13 pm


avatar
Obywatelka
Skąd : Ina Ethas
Join date : 18/03/2018
Liczba postów : 21

Statystyki
Życie:
400/400  (400/400)
Mana:
265/265  (265/265)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Tutejsi mieszkańcy musieli mieć bardzo mocny sen jeśli wytrzymywali odgłosy które wydawał wodospad. No cóż ja wezmę parę ziółek i też się prześpię jednak wolałam ich nie nadużywać. W końcu od wszystkiego można się uzależnić a zwłaszcza od leków z których niektóre są naprawdę mocne. Zaśmiałam się kiedy do moich uszu dotarł głos Olliego. Zatrzepotałam skrzydełkami z radości iż będę mogła trochę pozwiedzać.
-Dobrej zabawy! - Zażyczyłam mu po czym zamyśliłam się na moment.
-Ja pozwiedzam, kto wie może natknę się na coś ciekawego? - Powiadomiłam diablika którego siłą rzeczy i tak polubiłam tak samo jak tamtego wampira jednak przypominał on bardziej dziecko zamknięte w ciele mężczyzny które korzysta z tego iż zazwyczaj nikt nie jest w stanie mu niczego zabronić a niżeli prawdziwego mężczyznę. Zaraz po wypowiedzeniu ostatnich słów zatrzepotałam skrzydełkami lecąc dalej w miasto oraz machając przyjacielowi na pożegnanie.
#47PisanieRe: Wypad z Kowbojem   Pon Paź 08, 2018 3:30 pm


avatar
Administracja
Administrator
Join date : 24/04/2017
Liczba postów : 151
Zobacz profil autora
Shamia i Ollie

Jeśli Ollie uznał, że narysowanie przez Marcusa kilku kresek, kółek jako oznaczników miejsca ich przebywania, a do tego koślawy pagórek i drzewa za jakieś mistrzostwo, to chyba ktoś tu miał skrzywione spojrzenie na zdolności kaligraficzne oraz estetykę.
Oczywiście, wampir potrafił stoworzyć dobrą mapę tylko, że ten stary dziad był ukrytym dowcipnisiem. Stąd kształt mapy taki, jaki był i być może celowo nie napisał, za którym pagórkiem należy skręcić.
Słowo luksus, dla jednych było to kąpanie się w złocie, zaś dla innych to życie w prostocie.
Jak mogli spać? Normalne, od czego jest przecież magia, czyż nie?
Jak rozmawialiście ktoś, z daleka przyglądał się Wam z wielką uwagą i zainteresowaniem. Jak się rozdzieliliście ruszył za Shamią.

Ollie

Karczma w tym mieście przypominała bardziej gospodę, niżeli typowy przybytek, w którym to spożywa się trunki.
Budynek ten wykonany został z bali, za dach pokryty został sianem, więc latem było tutaj przewiewnie, zaś zimną ciepło. Drewniane okna ozdobione były koronkowymi firankami, które poruszane wiatrem falowały delikatnie. Z ceglanego komina buchał czarny dum.
Co jednak było wyjątkowe w tej budowli to dobudowana część z pokojami, która stylizowana była na uciętą brzozę. Na jej końcu znajdował się taras, czynny w ciepłe dni, a zamknięty w te chłodniejsze.
Po wejściu do środka, Ollie mogłeś dostrzec, że na podłodze ciągnęła się "rzeka". Mianowicie szklane, długie akwarium, w którym pływało mnóstwo kolorowych niewielkich rybek. Całość, na samym dnie ozdobiona została glonami czy dodatkami, które służył za domek dla stworzonek. One zaś, jak tylko postawiłeś stopy, zaczęły się przyglądać z uwagą, po czym rozproszyły się na wszystkie strony.
Na samym końcu mogłeś dostrzec szynkwas, a którym nikogo nie było. Stało przy nim pięć wysokich stołków. Na ścianie zaś, mogłeś dostrzec półki, na których stały odwrócone do góry nogami kufle, kubki oraz w specjalnych przegrodach talerze.
W gospodzie znajdowało się sześć wielkich stołów, a na jej środku ogromne palenisko, przy którym tłuściutki kucharz gotował zupę. Mężczyzna tylko spojrzał przelotnie na ciebie swoimi niebieskimi oczami, po czym wrócił do mieszania w wielkim kotle. Jego okrągły, czerwony nos poruszał się za każdym razem, gdy wąchał zapach dobywający się z metalowego naczynia. Grube dłonie ściśnięte na drewnianej chochli poruszały nią zgodnie z ruchem wskazówek zegara.
Poza kucharzem, w pomieszczeniu znajdowała się młoda para, która zagrzewała miejsca na końcu sali, tajemniczy ktoś ubrany w fioletowy płaszcz i skrywający swoje oblicze w cieniu kaptura, a także stara kobiecina układająca karty, najpewniej tarota.
Raczej to, czego szukałeś, mogło nie być dostępne w tym miejscu, ale jak tylko do twoich nozdrzy dotarł zapach gotowanego jadła, to żołądek szybko dał ci znać, że domaga się strawy.
Pytanie tylko, czy zdecydujesz się zostać czy poszukasz innego miejsca?

Shamia

Zaczęłaś wzbudzać zainteresowanie i to nie małe. Nawet w tak odludnym miejscu widok wróżki, w dodatku dorosłej był czymś niecodziennym. Dlatego, każdy przyglądał ci się z uwagą, a w szczególności dzieciaki oraz młodzi mężczyźni, a nawet kilka kobiet. Jedna z nich, była na tyle śmiała, że posłała Ci buziaka i poruszała brwiami. Nie tylko twoja uroda zwracała uwagę, ale też skrzydła, które lśniły w promieniach Słońca.
Kręcąc się tak uliczkami miasta dostrzegłaś mały rynek. Niewielkie stragany ozdobione zostały kolorowymi materiałami, a i sami sprzedawcy zdawali się wyglądać dość egzotycznie. Niektórzy posiadali czarną karnację, co dla Ciebie mogło się wydawać bardzo intrygujące, gdyż nie znałaś na tyle dobrze świata, aby kiedykolwiek zobaczyć taką osobę. Jedyne co, to mogłaś słyszeć, ale nie dostrzec, także teraz miałaś idealną okazję, żeby się takowym przyjrzeć.
Jedni mieli szaty przypominające te, które noszą mnisi, zaś inni albo zbroje albo coś pomiędzy szatą a typowym ubiorem mieszczucha. W przypadku tego, co mogłaś znaleźć na stoiskach to były między innymi spore ilości różnych ksiąg, jedzenie sprowadzone, zapewne z odległych zakątków świata, malowidła ręcznie robione oraz , co kobiety lubią najbardziej czyli biżuteria! Ta mieniła się od blasku promieni Słońca, jeszcze bardziej niż najbardziej wypucowane bronie pobliskiego kramu.
Nad całym targowiskiem rozciągały się kolorowe proporczyki, na których mogłaś dostrzec łeb smoka wpisany w trójkąt.
W tym miejscu, było dość sporo osób, więc mogłaś także, dostrzec różnorodność wśród istot w miasteczku. Bez przeszkód rozpoznałaś kilku khajitów, po ich kocim spojrzeniu, krasnoludy, ba nawet dwa elfy, zapewne jacyś podróżni z Larnwick, na pewno też minęłaś wilkołaki, patrząc po ich posturze i dumnym spojrzeniu. Jakby tego było mało mogłaś także zauważyć anioły i piekielników, którzy łypali na siebie, jak tylko mijali się nawzajem.
Cień, który wcześniej Was obserwował, nadal szedł za Tobą, ale nie byłaś w stanie się zorientować, że jesteś śledzona, bo sporo istot się na Ciebie patrzyło.
Mogłaś zatem, dalej zwiedzać miasto albo udać się na targ, decyzja należała do Ciebie.
#48PisanieRe: Wypad z Kowbojem   Sro Paź 10, 2018 9:24 pm


avatar
Obywatelka
Skąd : Ina Ethas
Join date : 18/03/2018
Liczba postów : 21

Statystyki
Życie:
400/400  (400/400)
Mana:
265/265  (265/265)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Uśmiechałam się do wszystkich nieśmiało trochę zawstydzona tym jakie poruszenie wywołałam. Na moich policzkach zakwitł rumieniec kiedy zauważyłam zachowanie młodej kobiety. To było naprawdę dziwne doświadczenie jednak podobało mi się. Nie byli natarczywi więc chyba nie było żadnego problemu prawda? Leciałam trochę ponad ziemią w stronę straganów które zauważyłam jednocześnie starając się nie roześmiać na widok piekielników i aniołów którzy nie umieli się dogadać lub też całkowicie ignorować. Obu grupom posłałam przyjazny uśmiech zanim podleciałam do straganu z pięknymi materiałami. Dotknęłam jednego w pięknym szmaragdowym kolorze.
-Przepraszam ale co to za materiał?- Spytałam z delikatnym uśmiecham w końcu lądując na ziemi by przypadkiem niczego nie zwiać i nie ubrudzić. Było tu tyle różnych stworzeń! Jednak wróżki i tak budziły poruszenie. Czyżby nie widywali ich tu za często? Wiem że nie byłyśmy jakoś bardzo towarzyskie jednak nie myślałam że było aż tak źle, choć nie powiem podobała mi się uwaga którą zwróciłam.
#49PisanieRe: Wypad z Kowbojem   Pią Paź 12, 2018 8:14 pm


avatar
Obywatel
Skąd : Nexero
Join date : 05/11/2017
Liczba postów : 42

Statystyki
Życie:
398/400  (398/400)
Mana:
1000/1000  (1000/1000)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Zaraz po wejściu Olliego bardzo zaskoczył wystrój, mimo iż jego specjalizacją jest lód to wciąż pochodził on z Magicznego Domu Wody i trochę ucieszyło to jego oko kiedy zobaczył pod swoimi designerskimi butami coś na wzór wielkiego akwarium. Szczerze sam budynek nie dawał wrażenie z zewnątrz na coś tak wyrachowanego... Do jego nozdrzy wleciał przepyszny zapach tutejszego szefa kuchni, jego brzuch zaburczał jednak mimo to szukał on tutaj czegoś aby zaspokoić swój głód seksualny, a nie jedzeniowy. Bez jedzenia jeszcze trochę wytrzyma aczkolwiek bez dobrego mężczyzny już go zaczyna wszystko swędzieć. Jeszcze raz rozejrzał się dookoła, patrząc to na kucharza, to na zakochaną parę, dziwaka w fioletowym płaszczu i wróżbitkę z tarotem... Wiadomym było, że nic tu po nim, odwrócił się na pięcie i wyszedł. Zdenerwowany i dalej żądny jakiegoś faceta.
Jego zimna, nie ukazująca żadnych emocji twarz rozglądała się wokół patrząc na tutejszych mieszkańców i szukając między nimi Shamii. Podobno wróżki przynoszą szczęście, być może i ona mu je przyniesie? Cóż, zawsze można spróbować, a lepiej żałować, że się coś zrobiło niż to, że stało się bezczynnie. Z tą myślą przyśpieszył lekko w kroku
#50PisanieRe: Wypad z Kowbojem   Sob Paź 13, 2018 8:28 pm


avatar
Administracja
Administrator
Join date : 24/04/2017
Liczba postów : 151
Zobacz profil autora


Shamia

Nie dziw się, że wywołałaś poruszenie! Jesteś przecież wróżką, a widok wróżki to rzadkość! Poza tym...jeszcze Twoja uroda robiła swoje, więc...Nie dość, że świeciłaś skrzydłami, to jeszcze licem, gorzej niż choinka ubrana na Boże Narodzenie.
W każdym razie, zrobiło się wielkie poruszenie i już całe miasteczko wiedziało, że pojawia się w nim wróżka, której towarzyszyła być może siostra. (Niestety, albo stety, Ollie został wzięty za kobietę, w dodatku także przystojną).
Każdy, komu posłałaś uśmiech, odwzajemniał go, a dzieciaki machały do Ciebie i skakały krzycząc radośnie "Mamo! Tato! Patrzcie wróżka! Taka jak z bajki!"
- A, witam witam piękną panią!- kupiec, który był opiekunem stoiska przywitał cię rozkładając ręce na boki.
Miał na sobie czerwony turban z rubinem otoczonym złotą ramką. Kontrastował on, dość mocno z białą szatą. Ta, zakrywała całe jego ciało, a jedyne co dało się dostrzec to fragmenty botków z zawiniętym w ślimaczek czubkiem. Całość stroju dopełniały złote pierścienie oraz sygnety zdobiące jego grube palce.
-Ten materiał, który panienka ogląda to najwyższej klasy jedwab z domieszką bawełny.- Twoja sylwetka odbijała się w jego zielonych oczach. -Jedwabniki, które tworzą tak wspaniałe dzieło, pochodzą z licencjonowanej hodowli. - dodał po chwili, po czym podrapał się po brodzie ozdobionej czarnym, przystrzyżonym zarostem. - Ten materiał nadaje się idealnie na taką pogodę, jaką mamy teraz. -poruszał rękami. - Zależy, do czego panienka potrzebuje materiału. Mam tutaj wszystko. - uśmiechnął się do ciebie i zaczął pokazywać więcej towaru. - Chociaż, myślę, że dla kogoś tak dostojnego jak panienka, to poleciłbym morimoro. - w jego oku pojawił się błysk. -Wykonany ze złota materiał. Dzięki, tajemnej sztuce magicznej, oczyszczone złoto, po magicznej obróbce zostaje zamienione w materiał. - ułożył pokazywany przedmiot tak, abyś mogła się mu dobrze przyjrzeć. - Jest drogi, ale... - zmierzył cię wzrokiem, od góry do dołu. -... jesteś wyjątkowym klientem, to sprzedam z niewielkim rabatem.
Jak się dokładnie przyjrzałaś, to mogłaś dostrzec z jaką precyzją został wykonany materiał.  Delikatne sploty, wprawdzie były widoczne, ale nadawały pewnego uroku prezentowanemu przedmiotowi. Jak odbijał blask promieni słońca, to niczym bardzo czysta sztabka złota, ale nie raziła po oczach, co było naprawdę magiczne.
Osoba, która cię obserwowała, zdecydowała się, jeszcze nie podchodzić. Obserwowała, jak zachwycasz się towarami wystawionymi na stoisku.

Ollie

Nikt, poza osobą stawiającą tarota, nie zwróciła na ciebie uwagi. A nawet jeśli, to było to tylko chwilowe zajęcie sobie czasu.
Starsza kobiecina, niby to przyglądała się trzymanej w ręku karcie, a tak naprawdę obserwowała Ciebie. Spojrzała na przedmiot i znów na Ciebie. Zrobiła tak kilka razy, aż w końcu odłożyła kartę.
Jej oczy, zalśniły na moment na czerwono, jak zrezygnowałeś z przebywania w pomieszczeniu.
Powoli, zebrała wszystko, co miała ze sobą i wyszła. Rozejrzała się dookoła. Dostrzegła Twoje plecy i udała się a Tobą. Chociaż, nawet jakbyś jej zniknął z oczu, to i tak szybko by Cię odnalazła. Podobnie jak i Shamia, waliliście po oczach jak gówno na śniegu. Jedno świeciło skrzydłami, drugie ubiorem. Nic więc dziwnego, że patrzyli na was, chociaż bardziej na wróżkę.
Szukając Shamii, zdążyłeś zauważyć, że miasteczko jest dość małe. Zrozumiałeś, że ma to związek z jego położeniem. Co ciekawe, im dłużej przebywałeś w tym miejscu, czułeś się coraz spokojniej i przyjemniej. Zapach wody oraz chłodne powietrze, które ze sobą niosła działała jak eliksir na Ciebie. Odgłos spływającej z góry przezroczystej cieczy, coraz mniej Ci przeszkadzał. Zrozumiałeś zatem, że szło także, przywyknąć do takiego dźwięku.
Podczas spaceru, minął Cię wóz. Mężczyzna, który go powoził był wiekowym juz starcem, który miał na sobie słomiany kapelusz chroniący twarz przed Słońcem. Kary koń pociągowy, tylko zerknął okiem na Ciebie, parsknął i przesunął wzrok w inne miejsce.
Podobnie jak wróżka, widziałeś różnorodność rasową w mieście. Anioły i demony, elfy, krasnoludy, a nawet khajitci. Może nawet, gdzieś kręciły się wilkołaki pod ludzką postacią. Dostrzegłeś również pewnego osobnika, który w ogóle nie pasował do całego otoczenia.
Dobrze zbudowany jegomość, mógł mierzyć, na spokojnie coś koło dwóch metrów. Na ramionach oraz rękach posiadał, wykonane z drewna ochraniacze. Widziałeś także, że zostały połączone grubymi nićmi. Jakoś tak, przez myśl Ci przeszło, że chyba jakiś kretyn, bo przecież drewno wytrzymałe nie jest, ale wtedy uświadomiłeś sobie, że jest coś takiego jak magia i zapewne to musi być coś uamgicznionego. Jak się skupiłeś, to wyczułeś dużo magii bijącej od tego faceta.
na plecach miał łuk, ozdobiony otwartą czaszką. Pomiędzy szczękami, można było na spokojnie przytrzymać broń. Już wiedziałeś, że to nie tylko była ozdoba, ale także ułatwiało złapać łuk w odpowiednim miejscu. Jego zakończenia zdobiły dwa ostre kolce. Wszystko zostało wykonane z niezwykłą doskonałością, co nie uszło twojej uwadze.
U pasa, przewiązany miał kołczan, którego dolna, skórzana część wystawała spod przygotowanej skóry z dzikiego zwierza, a która robiła za pelerynę. Całość stroju mężczyzny wieńczyły skórzane, brązowe spodnie z frędzlami u boku oraz buty z podobną ozdobą i barwą. Te zapinane były na dwa paski o wielkich klamrach.
Kolorowa opaska z pięcioma, wielki piórami zdobiła czoło oraz kontrastowała z czarnymi, splecionymi w gruby warkocz włosami.
Mężczyźnie towarzyszył wilk, mający zawieszone na grzbiecie torby. Wodził czarnymi oczami po swoim panu, który wszedł do pobliskiego sklepu, który należał do zielarza.
Czarnowłosy spędził tam chwilę po czym wyszedł, a wtedy mogłeś dostrzec jego mocno zarysowaną twarz oraz pogodne spojrzenie zielonych oczu.
To, co jeszcze było intrygujące to to, że na licu namalowany miał czerwony pasek przechodzący wzdłuż od jednego ucha do drugiego. Przypominało to barwy wojenne. Jegomość wyjął z trzymanej torby sporą fiolę zielonego medykamentu. Włożył go na miejsce, a całość ukrył w jednym z bagaży trzymanym przez wilka.
- Wracamy, Kle. Baboo, potrzebuje tych lekarstw.- rzucił do stworzenia i ruszył w twoją stronę.
Jak Cię minął, mogłeś poczuć zapach lasu, zmieszany z zapachem krwi oraz...niedźwiedziem. I właśnie to ostatnie, najbardziej cię zaintrygowało!
#51PisanieRe: Wypad z Kowbojem   



Sponsored content
Powrót do góry Go down
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Crystal Empire :: 

Dawno, dawno temu... i sprzed godziny

misje i eventy

 :: Opowieści ze świata :: Aktualne Eventy
-
Wymiana
Opisy przedstawiające uniwersum świata zostały stworzone przez Administrację Crystal Empire oraz Użytkowników pomagających przy tworzeniu forum na podstawie pomysłów własnych oraz inspiracji różnymi źródłami, zabrania się ich kopiowania. Stronę graficznąforum wykonała Przyczajona Grafika z grupy Monochrome Layouts z pomocą kodów własnych lub w inspiracji kodami znalezionych w różnych miejscach. Za pomoc dziękujemy Moe - Yuriee.
HogwartDream aegyo