Share |  Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
#26PisanieRe: Wypad z Kowbojem   Czw Cze 07, 2018 2:18 am


avatar
Obywatelka
Skąd : Ocean
Join date : 16/08/2017
Liczba postów : 88

Statystyki
Życie:
880/880  (880/880)
Mana:
990/990  (990/990)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
No super nie ma to jak ledwo co położyć się spać by po chwili zostać od tak w najlepsze zbudzonym nie mogącym nawet porządnie przed kolejnym dniem pełnym wrażeń i wyzwań. A wiedzieć musicie, że kto budzi śpiącego naraża się na wielką złość i niezadowoleniem ze strony śpiące i nie inaczej było w przypadku zbudzonej Kalliope, która wstała z niezbyt zadowoloną miną i rozejrzała się po chwili po okolicy, wzdychając pod nosem wyraźnie rozwścieczona niczym wściekły niedźwiedź. Spojrzała się to tu to tam i pokazała gest „opanuj się bo ci pierdzielnę” dłonią w kierunku wampira, po czym powoli wykaraskała się w swojego łóżeczka razem z swoimi smokiem i kuleczką, stawiając niedbale stopy i tupiąc niczym słoń na pustyni. Tak czy siak przytuptała do tego małego smoka, który darł się w niebo glosy.
- Ty! Paskudo! Cicho!- warknęła na smoka, patrząc co odpierdziela piekielnik i ziewnęła przeciągle, spoglądając na swojego małego smoka.
- Weź się z nim dogadaj, bo ja nie mam siły.- wskazała na swojego smoczka, a ten tylko zaczął popiskiwać z sporej odległości do dużego smok, jakby faktycznie chciał się z nim dogadać i szybko się schował tak jak i kuleczka w torbie syrenki.
- No dobra, to może kołysanka. – westchnęła i poczęła śpiewać próbując jakoś zahipnotyzować smoka i uspokoić go by przestał się nadzierać.
#27PisanieRe: Wypad z Kowbojem   Pią Cze 08, 2018 11:34 pm


avatar
Obywatelka
Skąd : Ina Ethas
Join date : 18/03/2018
Liczba postów : 14

Statystyki
Życie:
400/400  (400/400)
Mana:
265/265  (265/265)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Zdziwiłam się widząc łuski. Pozbierałam ich trochę od razu chowając do plecaka po czym wyprostowałam się nagle słysząc trzask a potem płacz jakiegoś stworzonka. Zauważyłam kto to zrobił przez co posłałam mu mrożące krew w żyłach spojrzenie. Oj niedługo dostanie burę życia to jest wiadome. Podeszłam bliżej i ujrzałam smoczątką które płakało obudzone przez hałas który wywołał wampir. Kiedy jednak usłyszałam jak Kalliope warczy na to jakby nie spojrzeć dziecko czym prędzej podfrunęłam do niego.
-Nie warcz na niego głupia istoto- Syknęłam cicho w jej stronę mrużąc oczy. Możliwe że nie tylko kowboj dostanie ochrzan. Podleciałam do smoczka by zobaczyć dokładnie jak duży jest ten malec. Miałam zamiar pogłaskać delikatnie istotkę uważając by nie poczuć ząbków drapieżnika na swojej skórze. Vitae zaczął świergotać łagodnie w kierunku malucha nie chcąc by ten był smutny czy też przestraszony. W pewnym momencie przypomniałam sobie o suszonym mięsie które miałam w torbie. Drugą wolną ręką sięgnęłam do torby z której już po chwili wyjęłam to mięso. Położyłam mięso niedaleko smoka chcąc sprawdzić czy ten jest głodny.
#28PisanieRe: Wypad z Kowbojem   Sob Cze 09, 2018 11:20 pm


avatar
Obywatel
Rada miasta
Skąd : Stary Świat
Join date : 09/07/2017
Liczba postów : 20

Statystyki
Życie:
500/1280  (500/1280)
Mana:
965/1000  (965/1000)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Marcus w ogóle nie pomyślał, że może narobić tyle bałaganu jednym małym wybrykiem.
Siedział tylko na skale i nasłuchiwał okolicy. Słyszał wyraźnie, nawet bardzo jak Shamia stawia delikatne kroki, jak wyrywa z ziemi upatrzone roślinki.
Wampir tylko westchnął. Miał nadzieję, że i tym razem będzie spokojna noc, ale oczywiście mylił się.
Zakrył uszy, kiedy dotarł do nich ten straszny skowy, a raczej płacz, zaraz po tym, jak rozwalił pięścią kawałek skały. Nerwowo skierował głowę w stronę, z której dochodził wrzask. Skupił się na tym miejscu, aby przybliżyć sobie wzrok i dokładniej przyjrzeć się istocie, która to tak płakała. Marcus zdał sobie sprawę, że właśnie obudził małego smoka ze spokojnego snu.
Na jego szczęście, Ollie i Kalliope nie wiedzieli, że to była JEGO sprawka. Inna sprawa była taka, że Shamia doskonale widziała co takiego zrobił. Jej spojrzenie, aż zmroziło wampira od stóp po głowę, więc tylko głupkowato się uśmiechnął i liczył, że wróżka szybko zmieni kierunek patrzenia.
Tak się stało. Skupiła się na gadzim brzdącu, który płakał w najlepsze. Poza tym, do pomocy ruszyli inni, więc nagle jego osoba przestała zwracać uwagę. Zatem, trzeba było zrobić taktyczny odwrót! Kowboj był w tym akurat dobry. Nawet bardzo dobry! On już tak miał, że jak coś nabroił to po prostu się wymykał lub udawał, że nic się nie stało.
Z racji tego, że było ciemno, postanowił wykorzystać swoje wampirze zdolności. Wstał z kamienia, po czym, powoli krok za krokiem, co wyglądało dość zabawnie, skrył się w pobliskim cieniu. Zrobił to tak, żeby nikt nie mógł go dostrzec w żaden sposób. Stanął w cieniu pobliskiego drzewa. Dzięki temu miał wgląd na całą sytuację, więc gdyby nagle pojawiła się mamusia lub tatuś, ewentualnie oboje rodziców, miał możliwość szybkiej reakcji.
Jednak, póki co nie trzymał się na uboczu. Ukrył się niczym przestraszony kocur, który rozbił szklankę z mlekiem i rozlał je na podłodze robiąc bałagan.
#29PisanieRe: Wypad z Kowbojem   Sob Cze 09, 2018 11:59 pm


avatar
Administracja
Administrator
Join date : 24/04/2017
Liczba postów : 113
Zobacz profil autora
Zapewne Ollie jak i Kalliope, gdyby wiedzieli, że sprawcą całego zamieszania jest Marcus, to jemu kazaliby uspokajać to niewinne, brutalnie zbudzone stworzenie. W sumie, oni także takimi byli, bo smacznie sobie spali, a tu nagle Marcus odstawia swój wybryk i ich wszystkich budzi.
Ollie, jako specjalista w dziedzinie magii lodu, bezbłędnie wykonał zaklęcie Zorzy Polarnej. To w pewien sposób zwróciło uwagę małej gadziny. Dlatego płacz przestał być słyszalny, a do uszu całej trójki zaczęło dochodzić pociąganie nosem. I wtedy, gdy zaklęcie oświetliło okolicę, można było dostrzec jak mały jest to smok. Stworzenie było wielkości dużego psa. Jego perłowe łuski zalśniły od blasku zaklęcia rzuconego przez Olliego. Złote oczka patrzyły uważnie na kolorowy pokaz zafundowany przez demona.
Smoczek bardzo powoli podniósł łebek, aby przyjrzeć się uważniej temu dziwnemu zjawisku. Wyglądał teraz jak zaciekawiony, mały kotek. Jego wąskie źrenicie rozszerzyły się i przybrały kształt pięknych kulek.
I już się smocze dziecię uspokoiło, kiedy Kalliope krzyknęła na niego. I znowu wszystko zaczęło się od nowa. Gadzina zaczęła płakać. Nawet nie dostrzegł, że syrenie towarzyszył inny smok. Ważniejsze było to, że niedobra, dwunożna istota unosiła głos i krzyczała na niego.
Na dźwięk melodii wydobywającej się z małego dziobka, smoczek powoli zaczął się uspokajać. Pociągał noskiem, tak bardzo, że zaczęło go w nim kręcić. Dlatego delia\katnie zaczął drgać. I nim się ktokolwiek zorientował, gadzina kichnął wprost na Kalliope racząc ją zielonymi glutami. Tak oto, syrena została pokarana za unoszenie głosu na biedne, wystraszone stworzenie, które widząc kobietę w takim stanie zaczęło się śmiać. Odgłos ten przypominał bardziej chrumkanie świni, ale widać było, że humor gadziego dziecka został naprawiony! A przecież oto chodziło!
Smoczątkom jak przestało się śmiać zaczął przyglądać się każdemu z osobna. Zaciekawiony był zarówno Olliem, jak i Shamią. Chociaż bardziej kobietą. Dlaczego? Miała piękne, lśniące w blasku Księżyca skrzydła, a ten mały lubił świecące rzeczy! Gadzina, najpierw zaczął wyciągać szyję, próbując przyjrzeć się dokładniej wróżce, aby po chwili ruszy się z miejsca. Bardzo powolutku, ostrożnie podszedł do Shamii. Nosem przylgnął do jej skrzydeł i zaczął wąchać. Sprawił tym łaskotki kobiecie, ale on sobie z tego sprawy nie zdawał.
Potem, bardzo powoli udał się do Olliego. Zaczął niuchać go bardzo dokładnie. Pachniał dziwnie, a smoczkowi to się nie podobało, więc prychnął tylko i odskoczył na bok. Za dużo pachnideł wyczuwał wrażliwy nos gadziny. Do Kalliope to nawet nie podchodził, bo się cała kleiła.
Teraz wszyscy mogli dostrzec jak ślicznym stworzeniem był smoczek. Jego łuski wyglądały jak perły i układały się bardzo dokładnie jedna na drugą. Łapki, mimo że wielkości kobiecej dłoni, miały małe ostre pazurki barwy czarnej. Zwinięte skrzydła świadczyły o tym, że jeszcze nie potrafi latać i jest bardzo młodziutki. Można śmiało stwierdzić, że kilka tygodni temu wykluł się z jaja. Ba, nawet chodził chwiejnym krokiem. Na jego łebku znajdowały się dwa guzki, zatem w przyszłości będzie on miał piękne rogi, zapewne po tatusiu. Ogon prosty, z małymi wpustkami, zakończony ostrym, czarnym kolcem.
Nagle, smoczek uniósł łeb do góry. Zaczął nasłuchiwać. Odwrócił łebek tam, gdzie skrywał się Marcus. Zaczął merdać długim ogonem. Oznaczało to, tylko jedno...
Tuż za Kowbojem otworzyła się para wielkich, czerwonych oczu. Wampir stał dokładnie na linii dzielącej pysk, więc wyglądało to dość zabawnie, kiedy nagle Ollie, Kalliope i Shamia zorientowali się, gdzie to ukrywał się winowajca.
Smoczyca otworzyła paszczę pokazując rząd białych, ostrych zębów. Ona od samego początku wiedziała, kto taki obudził jej dziecko i teraz i nie była zadowolona, że ten cholerny winowajca ukrywał się jak jakiś złodziej. Dlatego podniosła łeb, a jej łuski z całkowicie czarnych zamieniły się w perłową piękność. wyglądało to tak, jakby ktoś bardzo powoli włączał poszczególne fragmenty jej ciała. Smoczyca, gdy tylko całkiem się wyprostowała mierzyła sobie prawie dzięsieć metrów. Jej majestatyczne rogi zostały lekko obrośnięte mchem, co znaczyło, że jest bardzo wiekowym smokiem. Smukła szyja nosiła blizny, na których nie było już widać pięknych łusek. Wypięła dumnie pierś, po czym rozłożyła skrzydła. Były tak ogromne, że mogły na spokojnie zakryć pół nieba, a przynajmniej takie sprawiały wrażenie. Ogon poruszał się nerwowo unosząc kłęby piachu oraz wyrywał trawę, która rozrzucona została na wszystkie strony. Łapy miała tak wielkie, że na spokojnie mogła zmiażdżyć niejedno rosłe drzewo.
Smoczyca przełożyła tak ogon, żeby Marcus nie próbował przypadkiem jej uciec. Tak więc, wampir grubo się pomylił, myśląc, że jego zbrodnia obejdzie się bez echa...
#30PisanieRe: Wypad z Kowbojem   Wto Cze 12, 2018 1:11 am


avatar
Obywatel
Skąd : Nexero
Join date : 05/11/2017
Liczba postów : 32

Statystyki
Życie:
398/400  (398/400)
Mana:
1000/1000  (1000/1000)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Coś tutaj piekielnikowi bardzo nie pasowało, normalnie w takich poważnych sytuacjach każda para rąk zbiera się przy problemie aby sobie z nim poradzić, jednak kiedy patrzył na swoje otoczenie wyraźnie brakowało jednej osoby. Rozejrzał się jeszcze raz i... gdzie do cholery jasnej był Marcus? Czyżby spał? Nie, to niemożliwe, może był stary ale nie miał tak spróchniałych uszu aby nie usłyszeć smoczego wrzasku. Słabo go jeszcze znał ale już miał małe podejrzenia, że mógł to być właśnie on... Ale koniec rozmyślania, mają na głowie smocze dziecko, którym muszą się zająć, niestety. W takiej chwili to jednak była sprawa życia lub śmierci.
Mimo iż zaklęcie zakończyło się sukcesem, twarz Olliego nie drgnęła nawet o odrobinę. Nie cieszył się zewnętrznie jednak w duchu odczuł ogromną ulgę i spokój. Są dwie rzeczy, których nienawidzi najbardziej na świecie, płaczących dzieci i grzybów... Myśląc jednak o tym chwilę takie płaczące dziecko grzyb było by wręcz nie do wytrzymania.... Jednak to nie było grzybowe dziecko, to był smok i do tego... Cholera, jaki piękny, ta perłowa powłoka, te szkliste oczy, ten blask... Czy sprzedają z teo materiału biżuterię?!
Spokój jednak nie trwał długo - Kalliope, która wyraźnie wstała lewą nogą prawdopodobnie nawet nie przemyślała powagi sytuacji i okrzyczała smoka... Ollie mógłby teraz godzinami mówić jak bardzo lekkomyślny był to pomysł z jej strony jednak... To naprawdę nie był moment na marnowanie czasu! Stworzenie jednak zaczęło się powoli znowu uspokajać kiedy towarzysz wróżki zaczął do niego coś mówić, a potem... Karma w czystej, zielonej i glutowatej postaci wypłynęła z nosa czworonożnej kuli dyskotekowej na dziewczynę. Wiadomym jest chyba fakt, że pan Montrose do tych ociekających uczuciami nie należał jednak... Ta sytuacja była tak komiczna w oczach osób trzecich, że nie mógł nic poradzić na lekkie parsknięcie śmiechem. Odwrócił twarz i zakrył się lekko dłonią aby nie ukazywać za bardzo wszystkim swojej bardziej "ludzkiej" strony, a kiedy się już uspokoił z delikatnym uśmiechem, który z całych sił próbował zniwelować zwrócił się do syreny.
- Karma zawsze wraca ale tak szybkiego obrotu spraw nawet ja się nie spodziewałem. Być może nieopodal znajdziemy jakiś zbiornik wodny, umyjesz się. - posłał jej oczko i uniósł lekko prawą brew.
Koniec końców smok się jednak roześmiał? A przynajmniej na coś podobnego to brzmiało, trudno było to określić, w każdym razie ważne, że już nie płacze. Kiedy smok zaczął podchodzić do niego i Shamii piekielnik wręcz się lekko oburzył, że smok nie został przy nim dłużej.
-A proszę, ja Twoich perfum też nie lubię, hmpf! - mimo iż był to tylko latający gad to Olliego lekko to uraziło, że smokowi nie podobają się jego drogie perfumy. Shamia za to bardzo mu się spodobała, smok nie mógł wręcz się od niej oderwać! Ta to dopiero musi być lubiana przez faunę i florę... Będąc bliżej mógł jeszcze dokładniej przyjrzeć się temu okazowi piękna... Może i był na niego lekko teraz zirytowany jednak oko dalej mógł sobie nim nacieszyć.
Widząc jak smok momentalnie wręcz odwrócił się od nich i spojrzał gdzieś na krzaki odruchowo wzrok mężczyzny również tam zawędrował. Widząc jak wielka... nie... OGROMNA smoczyca wstawała i tym samym ujawniła kryjówkę Marcusa oczy maga poszerzyły się, a źrenice zmalały. Jeśli ten wampir teraz zginie to będzie zero sławy, zero pieniędzy, wielkie nic! Wszyscy dookoła mogli zauważyć jak powoli na nim materializowały się skrzydła, rogi i ogon. Ollie z wielką siłą w skrzydłach poleciał w stronę Marcusa chcąc uratować go i przenieść szybko tamtej istoty. Lecąc tam miał tylko jedną informację dla smoczycy.
-TO MOJE PIENIĄDZE TY STARA TORBO
#31PisanieRe: Wypad z Kowbojem   Sro Cze 13, 2018 8:35 pm


avatar
Obywatelka
Skąd : Ocean
Join date : 16/08/2017
Liczba postów : 88

Statystyki
Życie:
880/880  (880/880)
Mana:
990/990  (990/990)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Ten ochlap glutów ze strony smoka naprawdę nie był na miejscu. Syrenka się wzdrygnęła i zrobiło jej się nie dobrze. Machnęła dłońmi by zrzucić z nich te gluty, a  później wycierała je z całej siebie. Okropieństwo, spojrzała wrednie na smoka i jak tylko starła te gluty z swojej twarzy pokazała mu język. Jej zwierzaczki oczywiście też musiały się w niej pośmiać, a później polecały bawić się z smoczkiem. Kulka miziała go delikatnie swoim ogonem, a smok latała w  pobliżu malca.
-Przynajmniej nikt ani nic mnie nie zje.- skwitowała to krótko patrząc na to jak smoczek podchodzi i obwąchuje i wróżkę jak i mężczyznę. Do niej nawet nie raczył przytuptać. Zaraz zaś odwrócił swój łepek i spojrzał w drugi kierunku, gdzie i wzrok Kaliope powędrował, tylko po to by zobaczyć, wielkie oko, a później budzącą i powstająca smoczyce.
- No i znalazła się mama.- powiedziała, patrząc jak wielka jest smoczyca.
-Nie krzycz jego też karma dosięgła.- stwierdziła obracając się do Olliego, który to zdążył już zmienić swój wygląd, co na dłuższa chwilę zwróciło uwagę syrenki. –Fajnie wyglądasz.- skwitowała krótko.
- Dzień dobry Pani smoczyco.- stwierdziła i ukłoniła się lekko smokowi.
- Ten wampir, co przed Pania stoi, to nasz kolega, znajomy, trochę durny.- przyznała.
#32PisanieRe: Wypad z Kowbojem   



Sponsored content
Powrót do góry Go down
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Crystal Empire :: 

Dawno, dawno temu... i sprzed godziny

misje i eventy

 :: Opowieści ze świata :: Aktualne Eventy
-
Wymiana
Opisy przedstawiające uniwersum świata zostały stworzone przez Administrację Crystal Empire oraz Użytkowników pomagających przy tworzeniu forum na podstawie pomysłów własnych oraz inspiracji różnymi źródłami, zabrania się ich kopiowania. Stronę graficznąforum wykonała Przyczajona Grafika z grupy Monochrome Layouts z pomocą kodów własnych lub w inspiracji kodami znalezionych w różnych miejscach. Za pomoc dziękujemy Moe - Yuriee.
HogwartDream aegyo