Share |  Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
#1PisanieAvelynn   Nie Gru 24, 2017 3:24 am


avatar
Obywatelka
Naznaczona
Skąd : Nimph's Islands
Join date : 02/11/2017
Liczba postów : 13

Statystyki
Życie:
520/520  (520/520)
Mana:
350/350  (350/350)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Avelynn Quirke

Pełne imię i nazwisko: Avelynn ‘Cadence’ Quirke
Wiek 19
Rasa Człowiek
Pierwiastek Magiczny Ogień, ~20%
Dom Magiczny Ogień
Znamię Magiczne Kruk i triquetra
Grupa Naznaczeni
Zawód Włóczęga
Pochodzenie Nowy Świat, Nimph’s Islands
Aktualne miejsce zamieszkania Szwęda się po Arracas Forest
Zdolności

Protekcja Jasności
Świetlna Cisza
Specjalizacje

Walka łukiem
Wyrabianie bełtów
Wspinaczka
Tropienie
Umiejętności

Łowiectwo
Gra na lirze
Znajomość roślin
Łucznictwo
Fobie/Choroby

Naznaczenie
Bezsenność
Uzależnienie od ziół
Choroba morska
Osobowość postaci

Jak to z osobami obdarzonymi pierwiastkiem ognia bywa, Avelynn jest porywcza i pełna emocji. Nie przegapi żadnej okazji, żeby się wygadać, zwłaszcza że jako naznaczona nie ma ich zbyt wiele. Uwielbia anegdoty i baśnie, niezależnie od tego czy jest osobą opowiadającą czy też słuchającą ich. Ktoś, kto nie zna kultury Nimph’s Islands mógłby pomyśleć, że dziewczyna zna każdą tamtejszą ludową piosenkę. Prawda jest taka, że sporą część znanych jej melodii napisała sama, wstydzi się jednak do tego przyznawać. Mówiąc gestykuluje tak żywo, że momentami ciężko jest skupić się na treści jej wypowiedzi. Przez długie okresy samotności Avelynn popada w apatię, a gdy wreszcie znajdzie się w towarzystwie o wiele intensywniej przeżywa emocje. Łatwo jest ją wprawić w zachwyt, za to tak samo proste jest wyprowadzenie jej z równowagi. Dziewczynie ciężko jest nawiązywać nowe znajomości bo boi się, że zostanie potraktowana jak wyrzutek, którą zresztą czyni ją pierwiastek ciszy. Jeśli jednak znajdzie się ktoś, kto pierwszy wyciągnie do niej rękę i okaże odrobinę zrozumienia, taka osoba znajdzie w Avelynn wiernego przyjaciela. Dziewczyna zrobi wiele aby udowodnić swoją wartość, nic tak nie łechta jej próżności jak prośby o pomoc albo powierzenie odpowiedzialnego zadania. Po prostu lubi być widziana jako kompetentna i godna zaufania, ale sprawia to też że całkiem łatwo ją wykorzystać. Intrygują ją inne rasy, głównie dlatego że w rodzinnej wiosce nie miała kontaktu z wieloma ich przedstawicielami. Uważa, że żaden powód nie jest dobry żeby wykorzystać czyjeś zaufanie i zdrada jest jednym z niewielu przewinień, których nie jest w stanie wybaczyć. Bardzo szanuje życie, tylko niekoniecznie swoje. Nie oznacza to jednak, że stawia się w niebezpiecznie ryzykownych sytuacjach jeśli istnieją inne wyjścia. Ma świadomość, że wraz z postępowaniem spaczenia stanie się niebezpieczna dla środowiska, dlatego jest gotowa skończyć swoje życie gdy tylko choroba zacznie wymykać się spod kontroli. Trzyma się jednak nadziei na znalezienie lekarstwa, albo przynajmniej na bardziej wartościowy koniec niż samobójstwo.
Wygląd postaci

Avelynn jest dobrze zbudowaną młodą kobietą, jednak słabo to widać gdyż prawie zawsze podróżuje okryta płaszczem lub peleryną. Mierzy sobie około 165 cm wzrostu i waży trochę mniej niż powinna, co niewątpliwie jest winą życia na łasce natury. Cera dziewczyny jest chorobliwie blada i kontrastuje z połyskującymi, prostymi włosami koloru smoły. Jej żółte oczy emanują miękkim blaskiem i są przecięte pionowymi źrenicami. Jest to jeden ze skutków spaczenia, jednak nie rzuca się tak w oczy jak zmiany na jej ustach - na przestrzeni ostatnich miesięcy dziewczyna “wyhodowała” sobie dodatkowy komplet zębów po bokach ust. Był to oczywiście proces powolny i bolesny. Plecy dziewczyny zdobi triquetra, pod którą jest kruk o rozpostartych skrzydłach. Wyblakły tatuaż jest umiejscowiony na górnej części pleców i pokrywają go ciemne żyłki, kolejny efekt spaczenia. Avelynn jest wysportowana i silna, tego bowiem wymaga posługiwanie się łukiem refleksyjnym, nie brakuje jej jednak odrobiny gracji. Porusza się z właściwą sobie zwinnością, wyćwiczoną przez lata skakania po drzewach w dzieciństwie. Jej głos jest niski i zawsze ochrypły.
Znajome osoby


  Shauna Quirke Matka, Leśniczka, Żyje
 
Poczciwa kobieta i istny wzór według córki. Oprócz moralności i dobrych manier nauczyła też Avelynn swojego fachu, i w sumie to dzięki temu dziewczyna była w stanie tak długo przetrwać sama.


  Naoise O’GarthPrzyjaciel, Najemnik, Żyje
 
Chłopak z tej samej wioski co Avelynn. Zawsze sporo między sobą rywalizowali, jednak jedno za drugim mogło skoczyć w ogień. Również uczestniczył w ekspedycji na Pliencor.


Historia

Avelynn przyszła na świat jako pierwsza córka Shauny i Aidana, leśniczki i marynarza. Pierwsza i jedyna, gdyż jej ojciec zmarł w wyniku spotkania z węgorzakiem na krótko przed jej narodzinami. Mimo, że jej rodzina była rozbita, dziewczyna nigdy by nie powiedziała, że w dzieciństwie było jej źle. Wręcz przeciwnie - tuż po stracie męża, pojawienie się dziecka w domu wniosło trochę światła do życia jej matki, która rozpieszczała swój promyk słońca jak tylko mogła.
Niewiele czasu jednak minęło, zanim matka musiała wrócić do pracy zeby zapracować na ich utrzymanie. Dwuletnia Ave była zostawiana wtedy pod okiem Dany O'Garth, dobrej przyjaciółki jej matki. Dana sama była kurą domową i matką o jedynie rok dłuższym stażu od Shauny - miała ona syna o imieniu Naoise. Dzieciaki praktycznie wychowywały się razem, nic więc dziwnego że byli nierozłączni od kiedy tylko odrośli od ziemi. Szybko stali się hersztami szajki dzieciaków, oficjalnie równymi, w praktyce zawsze przyjacielsko rywalizującymi nawet w najdrobniejszych sprawach. Avelynn zwinniej wspinała się po drzewach, Naoise szybciej biegał, ona lepiej grała na lirze, on piękniej śpiewał, takich przykładów można by było wymieniać w nieskończoność, każdy jednak udowadniał że dopełniali się idealnie. Nawet gdy dorastali, ich zawody nadal trwały, zmieniały się tylko dyscypliny. I tak gdy Naoise zdobywał uznanie jako szermierz, Avelynn zbierała laury w konkursach strzeleckich.
Życie dziewczyny było dosyć beztroskie, w dużej mierze dlatego że rozwijanie się sprawiało jej przyjemność. Doskonalenie strzeleckiej postawy, tropienie i polowania z matką, poznawanie właściwości różnych ziół, nawet ślęczenie nad nauką magii i języków nie były dla niej obowiązkiem. Źle się jednak czuła będąc ciągle na utrzymaniu matki. Tak więc gdy grupa badaczy pojawiła się w porcie ich wioski szukając śmiałków do eskortowania ich ekspedycji, Avelynn nie zastanawiała się długo. Zwłaszcza, że Naoise też płynął. Miała być gorsza od niego? Pf! Jej matka miała pewne opory, jako że jej mąż zginął na morzu. Rozumiała jednak, że dziewczyna chce zapracować w końcu na siebie.
Avelynn pamięta, jak ciepły był pożegnalny uścisk matki i troskę w jej słowach, "uważaj na siebie".
Pamięta, jak Naoise śmiał się z jej choroby morskiej, a ona z jego absolutnego braku równowagi.
Pamięta swój początkowy zachwyt wyspą, która była celem ich wyprawy.
Były to ostatnie dobre wspomnienia, jakie ma. Od kiedy tylko postawiła stopę na ziemiach archipelagu Pliencor, sprawy tylko się pogarszały.
Mieniąca się wszystkimi odcieniami fioletu wyspa zapierała dech w piersiach, nie można było temu zaprzeczyć. Jednak im głębiej się w nią zapuszczali, tym bardziej wykrzywiona wydawała się tu rzeczywistość. Fioletowa poświata wokół wszystkiego, roślinność przemawiająca ludzkim głosem... To doprowadzało niektórych do kwestionowania swojego zdrowia psychicznego. Na wyspie nie widać też było żadnych śladów fauny, a gdy już Avelynn udało się upolować jelenia, okazał się tak zdeformowany, że nikt nie wątpił w to że jego mięso nie nada się do jedzenia. Bez możliwości pożywienia się czymkolwiek znalezionym na wyspie, ekspedycja musiała zakończyć się dosyć szybko. Na drodze powrotnej ku wybrzeżu grupa natknęła się jednak na to, co miało zmienić życie Ave na zawsze.
Na ich drodze stanęło... Stworzenie, postawą ledwo przypominające wilka. Było jednak o wiele większe, miało o kilka par oczu za wiele a z jego pyska nieustannie toczyła się para. Niskie warczenie nie wskazywało na to, żeby poczwara miała zamiar po prostu zostawić podróżników w spokoju, nie minęła więc chwila zanim Avelynn i Naoise dobyli swoich broni. Dziewczyna atakowała z dystansu, podczas gdy chłopak starał się odciągać uwagę zwierzęcia, czekając aż osłabnie ono od utraty krwi. Wilk okazał się inteligentniejszy niż mogło się wydawać i rzucił się najpierw w kierunku dziewczyny.  Ta zaczęła się cofać, potknęła się jednak o odstający korzeń drzewa. Leżała na ziemi podczas gdy bestia szarżowała. Avelynn widziała obłęd w jej oczach i wraz z łopotem łap uderzających o ziemię czuła zbliżającą się śmierć. Wilk był już praktycznie nad nią. Poczuła smród i ciepło jego oddechu gdy otworzył pysk, żeby rozszarpać jej szyję. Nie zdążył jednak tego zrobić. Ostrze miecza przebiło jego łeb na wylot i zatrzymało się tuż przed nosem dziewczyny. Krew obruzgała jej twarz, odruchowo zamknęła więc oczy. Nie zobaczyła, jak cielsko potwora upada na ziemię obok niej i wydaje z siebie ostatnie tchnienie drgając. Naoise przetarł jej twarz, metaliczny posmak krwi, która pociekła na jej wargi, czuła jeszcze przez kolejne parę godzin. "Jedna z nas", wyburczało jakieś drzewo, parę innych roślin mu zawtórowało. Nie zrozumiała wtedy, co to mogło znaczyć.
W drodze powrotnej miała okazję porozmawiać dłużej z badaczami, na temat tego co nazywali "naznaczeniem". Musiała bardzo mocno się wysilić, żeby nie okazywać wzrastającego przerażenia słuchając o kolejnych przypadkach ludzi nim dotkniętych... Wydawało jej się niemożliwe, żeby kontakt z paroma kroplami krwi mógł przekreślić jej los. Nie mogła być naznaczona. Czuła się lekko roztrzęsiona, ale poza tym normalna. Po powrocie kontynuowała więc swoje życie, nie wspominając nigdy matce o szczegółach wyprawy. Jednak powolne zmiany zaczęły zachodzić w jej ciele. Zaczęło się niewinnie, od tego że jej magia czasami nie działała tak jak powinna, oraz od bólów szczęki. Lęki dziewczyny potwierdziły się dopiero kiedy na skórze między obojczykami pojawiło się znamię spaczenia. Była zrozpaczona. Z tym, co było wiadome o dolegliwości, mogła co najwyżej wyruszyć w świat w poszukiwaniu chociażby plotek o lekarstwie. Tak też zrobiła. Pewnej nocy, rok temu, wymknęła się z domu i popłynęła do Trenoyi ze statkiem handlowym. Z całym swoim majątkiem w plecaku podróżnym i przybranym imieniem - “Cadence” - tułała się od miasta do miasta, szukając jakichkolwiek wskazówek. Nie minęło jednak wiele czasu, zanim przestała pokazywać swoją twarz w osadach. Zaczęła bowiem bardzo widocznie się zmieniać. Nie tylko jej oczy nabrały kocich cech, ale też ujawniło się źródło jej bólu - przez jej poliki zaczął przebijać się dodatkowy komplet zębów. Nie Sposób sprawdzić, ile ziół kojących ból wtedy spożyła, żeby wytrzymać męczarnie. Znacznie trudniej jej teraz szukać informacji, skazana jest też na łaskę przyrody, jednak Ave nadal włóczy się po świecie, szukając jakiejkolwiek iskry nadziei na powrót do normalności i ostatecznie - do domu.
Kod stworzony przez Disney; Dostosowany do stylu forum przez Noritoshiego


Ostatnio zmieniony przez Cadence dnia Nie Lut 04, 2018 10:40 pm, w całości zmieniany 2 razy
#2PisanieRe: Avelynn   Pią Gru 29, 2017 12:06 am


avatar
Administracja
Administrator
Join date : 24/04/2017
Liczba postów : 98
Zobacz profil autora
Z czystym sumieniem daję


Dopisz sobie specjalizacje:
-Walka łukiem
-Wyrabianie bełtów
-Wspinaczka
-Tropienie

Do rozdania w statystyki masz 110 punktów, wybierz sobie albo jajo smoka miniaturki albo smok miniaturka, a przedmiot ze Starego Świata to łuk astrachański.
Powrót do góry Go down
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Crystal Empire :: 

Postaciowo

ważne tematy dla naszej postaci

 :: Kartoteka :: Naznaczeni
-
Wymiana
Opisy przedstawiające uniwersum świata zostały stworsone przez Administrację Crystal Empire oraz Użytkowników pomagających przy tworzeniu forum na podstawie pomysłów własnych oraz inspiracji różnymi źródłami, zabrania się ich kopiowania. Stronę graficznąforum wykonała Przyczajona Grafika z grupy Monochrome Layouts z pomocą kodów własnych lub w inspiracji kodami znalezionych w różnych miejscach. Za pomoc dziękujemy Moe - Yuriee.
HogwartDream aegyo