Share |  Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
#1Pisanie"Ogródek"   Czw Lis 09, 2017 10:00 pm


avatar
Obywatel
Rycerz Zodiaku
Skąd : Namitto
Join date : 11/08/2017
Liczba postów : 41

Statystyki
Życie:
488/488  (488/488)
Mana:
740/740  (740/740)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
#2PisanieRe: "Ogródek"   Czw Lis 30, 2017 11:16 pm


avatar
Obywatel
Rycerz Zodiaku
Skąd : Namitto
Join date : 11/08/2017
Liczba postów : 41

Statystyki
Życie:
488/488  (488/488)
Mana:
740/740  (740/740)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
//z Alei Zodiaku

Gdy tylko opuściłem teren miasta moja sylwetka zniknęła między drzewami. Powoli się uspokajałem gdy widziałem niewielkie stworzenia wpatrujące się we mnie. Choć nadal byłem przynajmniej podirytowany to omijałem kwiaty i inne rośliny nie chcąc ich rozdeptać. Przebywanie na łonie natury działało pozytywnie na moje nerwy.
Dotarłem do swojego domu ale zamiast zostać w środku udałem się do swojego ogrodu. Na mojej twarzy pojawił się lekki uśmiech gdy widziałem kwiaty które tu wyrosły, część pojawiła się tu z moją niewielką pomocą. Na moich kolanach położyła się smoczyca. Delikatnie przesunąłem palcem po jej złotych łuskach.
-A'beth nawr fydd?*
Zapytałem swojej wiernej towarzyszki niedoli. Nie oczekiwałem od niej odpowiedzi bo w końcu nie potrafiła mówić. Gdy jednak otarła swój łepek o moją dłoń uśmiechnąłem się. Przynajmniej ona mi pozostała. Daleko od domu, rodziny i przyjaciół...
A teraz na moich dłoniach była krew innej osoby, fakt, że demona ale jednak była to żyjąca istota. Zdjąłem diadem i amulet Pegaza i spojrzałem na obie rzeczy.
-R'wyn hun camgymeriad chwaer...**
Mruknąłem patrząc na kamień zodiaku i na amulet. Jak widać nie zasłużyłem na ten przywilej. Zawiodłem na całej linii a to dopiero był początek. Na dzień dobry przeze mnie ktoś zginął...
Nagle się podniosłem, smok wyleciał w powietrze i usiadł mi na ramieniu. Ja zaś sięgnąłem po ostrze które ukryte było w mojej lasce. Wyciągnąłem je i wskazałem w bliżej nieokreślony punkt znajdujący się przede mną.
-Przyjdę kiedyś po ciebie Pride i pomszczę Beliala
Powiedziałem nieświadomie w mowie ludzi. Nie pozwolę by porażka mnie dobiła, nie poddam się i nie zamierzam ulec. Choć droga rycerza zodiaku być może się przede mną zamknęła to nadal mogę walczyć. Kryształ według tego co powiedział Pino jest naładowany więc będę mógł skorzystać z pancerza gdy będę zagrożony. Skoro nie mogę walczyć w grupie to upoluję drania sam i rzucę go związanego pod nogi pozostałych Zodiaków.


*I co teraz będzie?
**Chyba się pomyliłaś siostro
#3PisanieRe: "Ogródek"   Pią Gru 22, 2017 12:36 am


avatar
Administracja
Administrator
Join date : 24/04/2017
Liczba postów : 119
Zobacz profil autora
Życie jest wybrukowane straconymi okazjami...to cytat, który idealnie opisuje sytuację, która miała miejsce kilka godzin temu. Zarówno Kalliope jak i Erestor mieli okazję, którą przetracili.
Stracone życie, które mogli uratować, gdyby tylko ich motywy i działanie nie było tak chaotyczne. Oboje byli winni, zarówno on jak i Kalliope. Jednak, poza nimi był też ktoś jeszcze. Avenath, który był tak mocno związany z Belialem, że załamał się widząc to, co Pride z nim zrobił. Obwiniał się, że nie jest dobrym Rycerzem, że zawiódł przyjaciela. Czuł się zupełnie tak samo, jak teraz Erestor i Kalliope. Czuł bezradność, a także obarczał się swoją słabością. Nikt przecież nie jest idealny, nie jest jasnowidzem, ale może gdyby byli przygotowani na spotkanie z kimś pokroju Pride. Przeciwnika, który wcześniej z zimną krwią i bez mrugnięcia okiem zamordował ich poprzedników. Z punktu widzenia logiki, ani Erestor, ani Kalliope ani Avenath, nie mieli szans z tak silnym przeciwnikiem.
Nie byli przygotowani na spotkanie z Pridem. Zatem z jednej strony nie mogli się winić. Nikt przecież nie zna przecież przyszłości. No dobrze, może tylko nieliczni, wybrani, ale akurat nie oni. Nie należeli bowiem do tej grupy, która mogła coś takiego robić. Nie mieli także wiedzy, która pozwoliłaby im pokonać przeciwnika. Avenath znał tylko jego imię, słyszał pogłoski, Kalliope w ogóle o nim nie słyszała gdyż pochodziła z zupełnie innego świata, podobnie jak on. Nie miał obowiązku posiadać wiedzy o tym, kim był Pride i jakiego czynu się dopuścił, a nawet jeśli, mógł to szybko puścić w niepamięć, bo jego to nie dotyczyło. Przynajmniej do czasu, kiedy nie został wybrany na Rycerza Zodiaku Pegaza i strażnika planety Ziemi, która od nie tak dawna, stała się jego nowym domem.
Amulet pegaza zalśnił, jak tylko znalazł się w ręku. Podmuch wiatru zaczął cię otaczać, Erestorze. Czułeś ciepło, które temu wszystkiemu towarzyszyło. Jasne światło oślepiło cię na chwilę, a kiedy odzyskałeś możliwość widzenia, dostrzegłeś, iż jesteś w dość dziwnym miejscu. Wszędzie mogłeś dostrzec biel, a także obrazy z życia twoich poprzedników. Mogłeś widzieć ich porażki, po których tak jak ty, odczuwali smutek, gorycz i rozpacz, ale za każdym razem, kiedy stawali do kolejnej walki, byli silniejsi. Dało się to dostrzec w ich oczach. Widziałeś to spojrzenie, znałeś je doskonale. Skąd? U tych, którzy byli dumni z tego kim byli i nie bali się porażek, nawet tych najbardziej bolesnych. Spojrzenie to było tak wyjątkowe, że poczułeś, jak dociera wprost do twojego serca, a od tego wszystkiego chce ci się płakać, ale za razem zyskałeś siłę, która podpowiadała ci, że musisz iść dalej, nie ważne co się stało.
Nim się zorientowałeś, wizja zniknęła tak szybko jak się pojawiła, a towarzyszył temu wiatr oraz jasne światło. Znowu byłeś w swoim domu, a dokładniej ogródku doń przynależącym. Magiczny przedmiot przestał lśnić i na powrót wyglądał jak zwykła biżuteria.

OOC:
 
#4PisanieRe: "Ogródek"   Pią Gru 22, 2017 3:23 pm


avatar
Obywatel
Rycerz Zodiaku
Skąd : Namitto
Join date : 11/08/2017
Liczba postów : 41

Statystyki
Życie:
488/488  (488/488)
Mana:
740/740  (740/740)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Z drugiej strony nie wiedziałem niczego o Pride'ie bo do tej pory nie było mi to potrzebne. Ot był sobie gość który najechał kiedyś Larnwick i wybił  Rycerzy Zodiaku. Nie zagłębiałem się w temat bo na co przewodnikowi taka wiedza.  Nie sądziłem, że kiedyś przyjdzie mi stanąć twarzą w twarz z tym mordercą. Wszystko się zmieniło kiedy ten kryształ mnie wybrał. Nigdy nie interesowały mnie tematy związane z Zodiakami a teraz jestem jednym z nich. I na dzień dobry spotkałem kogoś na kogo nie byłem przygotowany. Nie trzeba było być inteligentnym by zauważyć, że raczej nie dałbym rady go pokonać. Moja szermierka była niczym w porównaniu z jego siłą i prędkością. Może ta zbroja Zodiaka wyrównałaby szanse ale Pride nie kwapił się wtedy do atakowania mnie. Dziwiło mnie, że nie wykończył nas wszystkich za jednym zamachem. Może to była część jakiegoś planu? Jednego byłem niemal pewny ten gość nie pracuje sam. Może był ode mnie silniejszy ale ja przewyższałem go dowcipem i inteligencją. Sam by nie wpadł na to by zaatakować nowych Zodiaków a o ataku na Larnwick to szkoda wspominać. Musiał mieć tu przyjaciół, może nawet takich którzy  byli silniejsi od niego.
Zasłoniłem oczy gdy nagle znikąd oślepiło mnie jakieś światło. Nie rozumiałem ani tego ani ciepła które chwile wcześniej poczułem. Nie było to chyba zjawisko które normalnie tu występuje. Po otwarciu oczu bez problemu mogłem stwierdzić, że jestem w innym miejscu. Dominowała tu biel oraz coś co przykuło szybko moją uwagę. Były to obrazy z przeszłości. Miałem przed sobą wiele porażek z życia innych osób. Najpewniej moich poprzedników. Moją uwagę zwróciły ich oczy. Skądś znałem ten wzrok. W moich oczach pojawił się błysk zrozumienia. Każda porażka, choć bardzo bolesna wzmacniała ich tylko, dawała im siłę by walczyć dalej.
Po moich policzkach spływały łzy, po chwili wizja prysła. Spojrzałem na amulet który przestał lśnić. Zrozumiałem, że muszę tak jak moi poprzednicy walczyć do końca i nigdy się nie poddawać. Nie po to mnie wybrano bym teraz się poddawał. Na moje barki włożono ogromny ciężar lecz wiedziałem, że nie będę go dźwigał sam. Może, ciała dawnych Rycerzy spoczywają teraz w ziemi lecz ich dusze wciąż trwają gotowe do niesienia pomocy swoim następcom. Nie mogę zwątpić w swoje możliwości. Nie mogę się poddać. Choćbym otrzymał najmocniejszy cios muszę się podnieść. Muszę naprawić to co zepsułem i udowodnić, że jestem coś wart. Schowałem ostrze we wnętrzu laski i spojrzałem na smoka który usiadł mi na ramieniu. Pogłaskałem go delikatnie po głowie i grzbiecie. Posłałem jej uśmiech i złapałem pewniej laskę. Czas najwyższy wrócić do miasta.
Opuściłem ogród i udałem się z powrotem do Larnwick. Tym razem nie było widać na mojej twarzy tego bólu i smutku który towarzyszył mi w drodze z alei do domu. Znów stąpałem pośród drzew, tym razem z nową nadzieją.

//zt
#5PisanieRe: "Ogródek"   



Sponsored content
Powrót do góry Go down
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Crystal Empire :: 

Obrzeża

na skraju i jeszcze dalej

 :: Arracas Forest :: Domek Erestora Véneaná
-
Wymiana
Opisy przedstawiające uniwersum świata zostały stworzone przez Administrację Crystal Empire oraz Użytkowników pomagających przy tworzeniu forum na podstawie pomysłów własnych oraz inspiracji różnymi źródłami, zabrania się ich kopiowania. Stronę graficznąforum wykonała Przyczajona Grafika z grupy Monochrome Layouts z pomocą kodów własnych lub w inspiracji kodami znalezionych w różnych miejscach. Za pomoc dziękujemy Moe - Yuriee.
HogwartDream aegyo