Share |  Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
#1PisanieRuiny karczmy Bimber   Sro Sie 23, 2017 10:59 pm
avatar
Liczba postów : 395
Join date : 24/04/2017
Zobacz profil autora http://crystalempire.forumpolish.com
#2PisanieRe: Ruiny karczmy Bimber   Sob Wrz 02, 2017 4:41 pm
avatar
Skąd : Stary Świat
Liczba postów : 10
Join date : 19/08/2017
Zobacz profil autora
Parę dni roboty oby się opłaciło. I wyglądało jednak że taka była prawda. Ostatnie kamienie na stertę gruzu, obok której spoczywała sterta desek mniej lub bardziej ułożonych rozmiarowo, i tak podobnie z cegłami. Wstępne sortowanie zdaniem Fausta było ważnym elementem remontu. Wiadomo było już na początku ile materiału będzie potrzeba prócz tego co dało się odzyskać. Deski tak czy siak, poszłyby na opał lub inne niewymagające rzeczy typu stołki, strop będzie lepszy z nowych, dębowych bełków. Wspiął się zatem rosły mężczyzna na kupkę cegieł i złapał się pod boki, zerkając na swój nowy przybytek - wyczyszczone ruiny. Teraz można było przeprowadzić fachową ekspertyzę. Powiódł szafirowymi ślepiami po linii dachu... Którego nie było. Dla bezpieczeństwa został rozebrany. Ostało się jedynie kilka mocniejszych ścian, prawdopodobnie nośnych oraz - a jakże - komin z piecem. Tak czy siak, roznegiżowany budynek oferował sporo w porównaniu do pomniejszych chatek w tej okolicy. Miał niemalże nienaruszoną piwnicę.

- Wygląda to lepiej niż myślałem!

Podsumowały pobliźnione usta, a palce poprawiły przepoconą chustę na czole. Przeważnie służyła do znakowania że jest trędowatym, była obwiązywana wokół hełmu, jednak teraz miała szczytniejsze zadanie. Pomagała w pracy. Tak samo rękawice. Wykute z myślą ochronieniu członków noszącego przed ciosami wrażego wroga - chroniły od obtarć. A młot bojowy służył za młotek do cegieł i pomagał przy rozbiórce. I pomoże jeszcze zapewne przy budowie, jak i lwia część sprzętu. W końcu broń wywodziła się od narzędzi. I sama przeważnie była narzędziem. Do zabijania.

Mężczyzna poprawiwszy koszulę zeskoczył z ułożonych cegieł z odzysku i zerknął na towarzysza niedoli, jakby oczekując jego opinii, lub odpowiedzi na komentarz, po czym usiadł na ławce zrobionej z dwóch grubszych desek i starego szyldu, z wielkim napisem "BIMBER".
#3PisanieRe: Ruiny karczmy Bimber   Sob Wrz 02, 2017 4:59 pm
avatar
Skąd : Proxola Północna.
Liczba postów : 9
Join date : 19/08/2017
Zobacz profil autora
Pomagał ile mógł. Był zdecydowanie mniej rosły od Fausta - niższy, krzepę miał dość żałosną w porównaniu do Zakonnika. Wiedzę budowlaną miał równie skąpą co włosy na swej łysej glacy, toteż marny był z niego robotnik. Co lżejsze prace był w stanie wykonywać, przerzucać co pomniejsze hałdy gruzu, powyrywać luźne deski. Choć z drugiej strony był w stanie chodzić po zgniłym dachu, gdy go rozbierali. Vredediusz był zbyt lekki żeby kupa zgniłych desek runęłaby pod jego ciężarem. Przynajmniej jego wątłą budowę można było przekuć w zaletę.

-Przynajmniej tyle. Nie będzie trzeba rwać do samych kamieni i gołej ziemi. Usiadł obok kamrata. Nie miał na sobie swojej przeszywanicy i stroju, ostawszy się w płóciennej koszuli i zwykłych, lnianych spodniach. Szło się wypocić podczas rozbiórki, z resztą nie spodziewał się w tych stronach nikogo, kto mógł wytknąć obydwu szpetnych palcem, ni kogoś kto przybył by zgładzić abominację, którą Vredediusz się stał. Ciężko pobliźniona i porośnięta keloidem gęba, okaleczony policzek odsłaniający rząd pożółkłych zębów czy podwinięte rękawy koszuli, które odsłaniały nie mniej porytą kraterami i wąwozami z blizn skórę. Wyglądał gorzej od Fausta, mimo, że miał nawet nos!

-Trzeba będzie kupić lub zdobyć innym sposobem narzędzia. Trza powyrzynać drzewka i zielsko, które zewsząd, jęło rosnąć, za wysokie chaszcze skrócić, a i budulec zdobyć. Chyba, że można powałęsać się po okolicznych ruinach i odzyskać jakieś użyteczne części. Tylko wózka lub taczki trza, żeby nie targać tego ze sobą z dalszych ruin. Podzielił się swoimi przemyśleniami. Ongiś wydawało mu się, że do budowy budynku nie potrzeba zbyt wiele, tylko kupy materiałów i paru silnorękich. Teraz nauczono go, zę to bardziej przypomina sztukę, niźli zbijanie co bardziej losowych rzeczy ze sobą.
#4PisanieRe: Ruiny karczmy Bimber   Sob Wrz 02, 2017 5:24 pm
avatar
Skąd : Stary Świat
Liczba postów : 10
Join date : 19/08/2017
Zobacz profil autora
- Zgadza się, tak... Wózek, taczkę, cokolwiek. Mam wrażenie że można znaleźć tu gdzieś w chatach nieco różnorakiego sprzętu. Nawet noga od stołu się może przydać. A może jeszcze jedna z tych ruin to były warsztat cieśli? Lub kowala? Od razu będziemy mieli za pół darmo warsztat na tyłach.

Łupieżczy żywot. Żyli z tego co znalezione. Jedynym wyjątkiem były medykamenty i jedzenie, które produkowali sami lub kupowali...

- Jestem za tym by się przejść w ramach przerwy po okolicy i znaleźć nieco gratów. A nuż coś przydatnego się znajdzie.

Posiedział jeszcze chwilę po czym wstał, następnie poprawiając bandaże na łokciach i barkach. Nie miał maski. Nie musiał jej teraz nosić, wśród ruin. Beznosa morda która onegdaj miała szanse na nieco czułości od płci przeciwnej obecnie służyła raczej wyłącznie do straszenia dzieci i niewiast, oraz do kruszenia luster samym wyglądem. Dłoń powędrowała do paska w poszukiwaniu młota, który na szczęście ciągle był na swoim miejscu. W razie spotkania jakichś nieprzyjemniaczków, to znaczy zdziczałych psów lub żuli typowych dla tego rodzaju miejsc. Lub wyłamywania zamków sparciałych drzwi, o ile moc buta nie wystarczy. Od biedy w sumie można by sklecić coś jak wózek z dostępnych desek, sanki jakieś, ale wózek to jednak wózek. O wiele łatwiejszy do poruszenia.
#5PisanieRe: Ruiny karczmy Bimber   Sob Wrz 02, 2017 5:33 pm
avatar
Skąd : Proxola Północna.
Liczba postów : 9
Join date : 19/08/2017
Zobacz profil autora
-Z nogi może niekoniecznie, ale z siedziska taboretu? Jako kółko do małego wózka, gdyby tylko było okrągłe? Może by zadziałało. Przynajmniej będziemy targać tego na barkach. Rzucił pomysł. Żyli z grabieży. Tylko, iż grabili rzeczy niechciane przez nikogo i niepotrzebne, a potem zmieniali je w coś co miało ogólną wartość, nie tylko tą sentymentalną.

Z cichym stęknięciem dźwignął się do góry i powolnym krokiem ruszył do obozowiska w piwnicy. O ile można tak nazwać dwa posłania, palenisko i parę skrzynek zutylizowanych do roli kufrów w których trzymali swoje rupiecie. Przynajmniej deszcz, wiatr czy inne nieprzyjemności matki natury nie będą im się zbytnio o sobie dopominać. Zgarnął sierp oraz sztylet, które za skórzany pasek i ruszyłby z Faustem, by porozglądać się po ruinach. Nie zabrał ze sobą stroju. Nie odczuwał potrzeby noszenia go tutaj. Żółte ślepia i okaleczona aparycja natychmiast go zdradzały. Ale tutaj? Czuł pewną ulgę, iż nie musiał kryć się ze swoją chorobą jak szczur po najciemniejszych kątach...
#6PisanieRe: Ruiny karczmy Bimber   Sob Wrz 02, 2017 10:53 pm
avatar
Skąd : Stary Świat
Liczba postów : 10
Join date : 19/08/2017
Zobacz profil autora
- Ale za nogę całkiem zgrabnie sie łapie.

Hehe, Faust ty dowcipnisiu...

Moment czekania na towarzysza niedoli, a potem niespieszny patrol po okolicy. Cóż... Faust po drodze podchodził do ceglanych budowli i uderzał w ściany młotem, sprawdzając czy cegły są w dobrym stanie do odzysku i czy się nie kruszą od byle puknięcia. Podobnie zresztą z drewnianymi. Dobrze zakonserwowane drewno powinno trzymać zaskakująco długo, jednak komu by się chciało, skoro mieli niby tu mieszkać i regularnie jak naprawiać spróchniałe ściany? Ano po to, że wypadało by w ogóle nie próchniało, więc można było zaoszczędzić kilka dni z życia na lenieniu się. Obiecujące znaleziska zapamiętywał, określając je według swojej własnej logiki. Na niektórych budynkach punktem młotka skrobał znaczek, na ścianie, czy inne takie. Najważniejszym jednak było znalezienie wózka, który pomógłby z transportem materiałów. Lub narzędzi. Chociaż te drugie mogły być zakupione nawet na targu za niską cenę.
#7PisanieRe: Ruiny karczmy Bimber   Nie Wrz 03, 2017 1:06 pm
avatar
Skąd : Proxola Północna.
Liczba postów : 9
Join date : 19/08/2017
Zobacz profil autora
-Łapać to w najbliższej i ostatniej przyszłości możesz co najwyżej za taborety. Ja z resztą nie inaczej. Westchnął cicho pod koniec słów. Cholera, tęskno mu za jego wnukami. Jak i pozostałą częścią swej rodziny. Od momentu w którym dotknęło go to paskudztwo jego życie rodzinne runęło z hukiem. Nigdy więcej nie spotkał nikogo przyjaźnie mu nastawionego, zaś otworzyć gębę do kogoś miał okazję zaledwie kilka razy. Bynajmniej by po ludzku porozmawiać. Faust był pierwszą od dawna osobą z którą mógł uciąć sobie pogawędkę, bez ryzyka, iż będzie to ostatnia w życiu Vredediusza.

-Faust. Spod tej ruin szopy chyba coś wystaje. Rzucił głośno, wskazując dłonią chronioną przez grubą, skórzaną rękawicę. Ruszył żwawszym krokiem w stronę stery gnijących desek. Skoro to najpewniej była szopa to ludzie w takowych mieli zwyczaj magazynować narzędzia. Cholera, może się do nich uśmiechnie fortuna? Medyk jął odgarniać deski, które był w stanie uporadzić, te jeszcze zbite w jedną, zwartą całość zostawił Faustowi. Jemu pójdzie to znacznie szybciej niż Vredziowi.

-Ni chybi, ale to wózek. Bez kół i z dziurą jak pięść na dnie. Ale wózek. Podsumował znalezisko. No to chyba nie będą musieli targać rzeczy ręcznie. Nie licząc wózka, który był w opłakanym stanie. Ale od czego mają masę części zapasowych! Taborety, stoły, parę desek, aby zaklepać dziurę też się znajdzie.

-Weźmy to. Taborety na coś się w końcu przydadzą.
#8PisanieRe: Ruiny karczmy Bimber   Nie Wrz 03, 2017 5:18 pm
avatar
Skąd : Stary Świat
Liczba postów : 10
Join date : 19/08/2017
Zobacz profil autora
Kiedy Vredediusz przekładał pierwsze próchno, Faust wcisnął za pas młot i sam przystanął do pracy. Od razu złapał kilka desek na raz, które podważył i odrzucił bez stęknięcia. Po kilku powtórzeniach i kopniaku w jakąś starą sztachetę odganiając ją precz, wózek był wolny na dobre.

- No wózek...

Potwierdził. Wózek to wózek. Znaczy dobrze. Pierwsze co zrobił to od razu przewrócił go na bok, powoli i ostrożnie, machając przy okazji bortami, upewniając się czy mocno siedzą. Oblazł jeszcze dookoła i wyciągnął pogiętą ośkę z jej miejsca, obracając ją w dłoniach kilka razy.

- Jeszcze to naprostować, ale to robota na paręnaście minut. Pookładać to młotkiem tu i ówdzie i będzie prosto. W miarę prosto lub po prostu prosto...

Ot, pręt do wyprostowania. Ile to w życiu już prętów naprostował! Ale póki co, to złapawszy za wózek, albo raczej jego resztki, podniósł go powoli na jedno ramię, zważył, i odstawił. Nie chciał się nadwyrężać, zatem po chwili namyślunku kiwnął głową w stronę strony przeciwnej tej kontrapcji.

- Złap tam, zaniesiemy go.

Vredediuszowi akurat padło na podnoszenie od strony gdzie jest chwyt i się ciągnie, znaczy humanitarnie i wygodnie. Faust miał trudniejsze zadanie z podniesieniem tego za kanciasty bok, który zresztą podniósł niebawem, kucając, czekając aż Vredzio podniesie swoją część, by we współpracy unieść to we dwójkę i zanieść na warsztat.
#9PisanieRe: Ruiny karczmy Bimber   Pon Wrz 04, 2017 8:04 pm
avatar
Skąd : Proxola Północna.
Liczba postów : 9
Join date : 19/08/2017
Zobacz profil autora
*No to chyba byli ustawieni! Mogli jeszcze prosić los o narzędzia, ale sam wózek będzie nader wystarczający. Przynajmniej do pewnego momentu w którym obecność "normalnych" narzędzi będzie niezbędna. Bo wykorzystywanie pustych butelek do wbijania gwoździ i żeleźca siekiery na nodze od taboretu do rąbania drewna nie wystarczy na dłuższą metę. Chyba będą musieli pójść na zakupy. Co w przypadku tej dwójki było to ogromnym wyzwaniem. Jednego chcą odstrzelić tam gdzie stoi, zaś od drugiego trzymają się na odległość trzymetrowego kijka.

-No to bierzmy się do roboty. Może w tym tygodniu skończymy chociaż podstawę dachu kłaść. Rozmarzył się. Chciał jak najszybciej mieć "dom", a przynajmniej schronienie z prawdziwego zdarzenia. Chociaż odrobinę przypominałoby mu to dawne życie. Nie to gdzie dzielił posłanie z chrząszczami i innym robactwem wszelakim. Zbliżała się z resztą zima. Normalny dom będzie gwarantem jej przetrwania. Inaczej szybciej usunie go z kart historii zima, niżli czyjś bełt lub ostrze broni.

Złapał za uchwyty wózka i z cichym stęknięciem uniósłby całe ustrojstwo wyżej, by nie musieć szarpać go po podłodze. Teraz tylko krótka wycieczka do ich schronienia i próbowa doprowadzenia wózka do stanu możlwiie jak najbliższego oryginałowi.
#10PisanieRe: Ruiny karczmy Bimber   Sro Wrz 06, 2017 11:50 pm
avatar
Skąd : Stary Świat
Liczba postów : 10
Join date : 19/08/2017
Zobacz profil autora
Taczke odstawiwszy od razu odwrócił ją do góry kołami, biorąc ze sobą pogiętą ośkę i niosąc ją do jakiegoś murka, na którym miał zamiar ją wyprostować. Zatem przez najbliższe minuty eter został wypełniony miarowym waleniem młotkiem w żelazo. Przerywał pracę w niemalże równych odstępach, obracając obiektem i oceniając postęp.

- Dach to jest wyczyn do zrobienia wyłącznie dla naszej dwójki. Potrzeba świeżego drewna. Inaczej wszystko przedwcześnie się załamie. Tutaj wszystko jest z odzysku. Nie ufam tym materiałom. A lista zakupów jest tak czy siak...

Chciał mieć zrobione dużo rzeczy solidnie. Znaczy, względnie dużo. Do jednej z tych rzeczy należał dach. W głosie można było wyczuć nutę zamyślenia, albo raczej zmartwienia. Wkrótce już ośka była naprostowana i wylądowała na swoim miejscu. Montowania na koła obejrzał następnie i podrapał się po głowie. Podrapałby się po nosie, ale go nie miał. I ten nos cały czas swędział. Pewnie leżał już w żołądku jakiegoś szczura, i dalej tam swędział wkurzając Fausta. I chyba faktycznie stołki mogły się przydać, zatem trędowaty począł przebierać w stosie umeblowania rozwalonego w poszukiwaniu dwóch okrągłych siedzisk. Trzeba je będzie przerobić na takie, by pasowały do ośki, ale z tym nie powinno być zbytniego problemu.
#11PisanieRe: Ruiny karczmy Bimber   Sob Wrz 09, 2017 2:28 am
avatar
Skąd : Proxola Północna.
Liczba postów : 9
Join date : 19/08/2017
Zobacz profil autora
-Zakupy będą największą niedogodnością w tym wszystkim. Ni mnie, ni Ciebie nie wpuszczą do miasta, albo natychmiast z niego wyrzucą. Z resztą, ciąży na mnie piętno i wielu mnie poszukuje by zgładzić. Rad jestem, że masz świadomość, że nieinny los może być i Tobie przez to pisany. Westchnął. Obydwoje byli w kiepskiej sytuacji. W zasadzie to jedyną istotą z jaką rozmawiał medyk był Faust. I najpewniej działało to również w drugą stronę. Obydwoje byli wyklęci z społeczeństwa jak i ciała tych dwojga były skalane chorobą. I naznaczenie i trąd zabijają powoli. Mogli tylko prosić o to, żeby umysł zachował się jak najdłużej w pełni sił.

Vredediusz pomógłby przekopywać się przez umeblowanie by odnaleźć coś co nadawało by się na kółka do wózka. Szarpnął kilka razy za wystającą nogę taboretu, by po chwili polecieć jak długi do tyłu z rzeczoną nogą w łapsku.

-Szkurwa. Warknął ciskając kawałkiem drewna w kąt. Wszystko gnije. Zrządzeniem losu dwójka gnijących spędzi najpewniej ostatnie dni swojego życia pośród gnijących szczątek miasta.

-Będziemy musieli poszukać jakichkolwiek desek, belek, które będą nadawać się do budowy. Na handel bym nie liczył póty co. Podzielił się swoimi przemyśleniami, podnosząc się z powrotem do pionu. O ile Faust nie wydobył już taboretu z którym naznaczony wcześniej się mocował, to Vredediusz poodgarniałby pierwyj wszędobylskie badziewie, by dostać się do rzeczonego mebla.
Powrót do góry Go down
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Crystal Empire :: 

Miasto

 :: West Side
-
Wymiana
Wszelkie treści zawarte na forum są całkowitym wytworem administracji Crystal Empire, tudzież zabrania się ich kopiowania. Stronę graficznąforum wykonała Przyczajona Grafika z grupy Monochrome Layouts z pomocą kodów własnych lub w inspiracji kodami znalezionych w różnych miejscach. Za pomoc dziękujemyRoth. Wszelkie grafiki należą do prawowitych autorów, a administracja nie roszczy sobie do nich żadnych praw.
BlackButlerDragon Ball New Generation Reborn
Yggdrasil - portal o grachShinjuRegashiHogwartDreamVampire KnightKról LewSmocze RPG - Smoki Wolnych Stad