Share |  Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
#26PisanieRe: Aleja Zodiaku   Nie Lis 19, 2017 5:40 pm
Obywatelka


avatar
Skąd : Ocean
Join date : 16/08/2017
Liczba postów : 27
Zobacz profil autora
Chyba trochę nam nie wyszło lekko mówiąc. Kilka chwili i jedna osoba już nie żyła zamieniając się na moich oczach w nicość. Nie wiedziałam co mam zrobić, zwyczajnie w świecie mnie zatkało i trochę zabolało w sercu. Śmierć człowieka czy tam istoty żywej nigdy nie jest czymś miłym w jakimkolwiek aspekcie, w jakimkolwiek spektrum. Odwróciłam się więc do Prida i spojrzałam na niego jak odlatuje, a jego słowa jakoś zbytnio mnie nie dotknęły. Zaraz też skierowałam swoje spojrzenie w stronę Elfa oraz sowy. Trwało one chwile, bo później podeszłam do nieprzytomnego, nie można było go tak zostawić. Przekłułam obok niego i lekko nim potrząsam wołając do niego, może się obudzi o ile nie stało mu się coś innego bardziej niebezpiecznego. W każdym razie oddychał więc nie było jeszcze tak żle. Westchnęłam więc i go budziłam, a gdyby trząchanie nie pomogło to jeszcze zostawała woda oraz ewentualnie zaniesienie go na rękach chociaż nie miałam zielonego pojęcia czy uda mi się albo Eresterowi go unieść.
#27PisanieRe: Aleja Zodiaku   Nie Lis 19, 2017 9:48 pm
Obywatel
Rycerz Zodiaku


avatar
Skąd : Namitto
Join date : 11/08/2017
Liczba postów : 28
Zobacz profil autora
Plan był taki, że miałem odzyskać Beliala żeby wyrównać szansę i zająć się wraz z nim Pride'm. Ale niestety Pino nie powiedział jak naprawić demona. Liczyłem, że Pride będzie w szoku a on zniszczył iskrę po czym zabrał Sygin i odleciał.
Nie... nie NIE NIE!!!
Patrzyłem z szeroko otwartymi oczami jak Belial umiera. Widziałem jego ostatni gest a w mojej głowie cały czas słyszałem słowa Pride. "Zabiliście Rycerza Zodiaku Feniksa! Hahahahaha!". Doprowadzało mnie to do szaleństwa. Padłem na ziemie obok miejsca w którym chwilę temu był jeszcze Belial. Opuściłem głowę załamany.
Przeze mnie właśnie ktoś zginął. Ktoś kogo miałem uratować odszedł i to tylko i wyłącznie wina mojej głupoty
-Belial... nie. Błagam..
Po moim policzku spłynęła łza. Nie było między nami jakieś więzi ale to z  mojej przyczyny od nie żyje. Spojrzałem w niebo, gdyby był jakiś sposób na przywrócenie go do życia. Ba mógłbym się z nim nawet zamienić miejscami gdyby istniała taka możliwość.
Westchnąłem przybity porażką i śmiercią towarzysza. Zazwyczaj byłem bardzo spokojny ale ta sytuacja mnie dobiła. Nie dość, że straciliśmy Beliala to jeszcze Pride zabrał Sygin. Porażka na całej linii. A nie tak to miało przecież wyglądać. Miała być walka, chyba po to Pino naładował mi kryształ. Gdyby plan wypalił to byłoby dwóch, nie licząc sowy i pani gaduły zdolnych do walki. Wystarczająco by nakopać temu blonadsakowi i zabrać drugą iskrę. Nawet smok wyczuł, że coś się we mnie zmieniło i wystawił główkę z mojego rękawa po czym usiadł na moim ramieniu patrząc się na mnie smutnymi oczkami.
#28PisanieRe: Aleja Zodiaku   Pon Lis 27, 2017 8:00 pm
Postać Niezależna


avatar
Skąd : Boski Świat
Join date : 13/08/2017
Liczba postów : 11
Zobacz profil autora
To wszystko zaczęło się dziać za szybko. Za szybko. Jeszcze Kalliope...co to w ogóle miało znaczyć, to jej nierozważne zachowanie? Czy ona sobie zdawała sprawę, kim jest Pride?! Chyba nie, skoro tak do niego podchodziła. Zastanawiałem się, czy to strach odebrał jej rozum, czy może naprawdę była głupia? Chyba, że była świadoma tego co robi.
Natomiast Erestor, chciał chyba dobrze...chyba ja już sam nie wiem. Zaczął się podlizywać Pride'owi, ale zadziałał za szybko. Ten człowiek, o ile można go tak nazwać, nie był idiotą! To był inteligentny przeciwnik. Trzeba było wiedzieć, jak go podejść. W końcu to on znalazł sposób na to, w jaki sposób dorwać i zabić każdego z poprzednich Rycerzy Zodiaku.
To, co się chwilę potem stało, po tym, jak Pride dostrzegł, co zrobił smok Erestora sprawiło, że wyrwano mi serce i rozbito na drobny mak. W moich oczach odbijała się iskra Duszy Beliala, która potem została przecięta idealnie na pół. Tkwiłem tak w bezruchu patrząc jak Belial umiera. Nawet nie dostrzegłem, że Pride już dawno się ulotnił.
-BELIAL!-krzyknąłem, mając gdzieś, że właśnie się wydałem ze swoją ludzką mową.
Podleciałem w miejsce, w którym Belial powoli zamieniał się w złote kuleczki. Próbowałem łapać go skrzydłami, ale te przenikały przez niego.
-Nie! Nie!-bezradnie próbowałem go ratować, wiedząc, że to i tak nic nie da.-B...Belial...-patrzyłem jak złote kuleczki ulatują ku górze, a potem znikają.
Ostatnia z nich zniknęła tuż przed moim dziobem. Łzy same cisnęły się do moich oczu. Czułem słabość, ale także i nienawiść do tej dwójki, która zamiast się porozumieć, musiała robić po swojemu.
-To wasza wina!-odwróciłem się w ich stronę krzycząc-To wasza wina! Nie zasługujecie na to, żeby zostać Rycerzami Zodiaku!-nie przestawałem na nich wrzeszczeć-Rycerze Zodiaku nigdy nie narażają w taki sposób innych Rycerzy Zodiaku!-spojrzałem to na jedno to drugie-Zostaw go! Słyszysz?! Zostaw!-podleciałem do Kalliope.
Zacząłem odganiać ją skrzydłami od Avenatha.
-Zostaw go! Jeszcze brakuje, żebyście i jego zabili! Odejdź!-trzepotałem skrzydłami cały czas-Idź precz! Oboje idźcie precz! Kryształy musiały się pomylić! To nie możliwe, żeby ktoś tak nieodpowiedzialny został Rycerzem Zodiaku!-nie przestawałem krzyczeć-To wy powinniście zginąć za swoją niedpowiedzialność, a nie Belial!-musiałem zabrać Avego więc przybrałem ludzką postać.
Oczom Erestora oraz Kalliope ukazał się wysoki mężczyzna o bladej cerze. Moje włosy były białe, sięgające pasa i wyglądały jak posypane brokatem. Śnieżnej barwy szaty ozdobione były srebrnymi nićmi.
Wziąłem nieprzytomnego Avenatha i cofnąłem się do tyłu. Nie mogłem długo zostać w tej postaci, ale wystarczyło by donieść nieprzytomnego wampira do Siedziby Rycerzy Zodiaku.
-Zawiodłem się na was.-odparłem kiwając głową na boki.-Nie chcę was widzieć. Nie zbliżajcie się do siedzimy. W moich oczach nie jesteście Rycerzami Zodiaku i nigdy nimi nie będziecie. Nigdy was nie zaakceptuję jako nowych Rycerzy Zodiaku. To nawet Avenath nie jest tak głupi.-cofnąłem się od nich na bezpieczną odległość.-...-coś jeszcze chciałem powiedzieć, ale nie byłem już w stanie z nimi rozmawiać.
Docisnąłem Avenatha do siebie, aby się z nim teleportować. Powoli rozsypałem się niczym piach, który został poniesiony do Siedziby.
Erestor i Kalliope zostali sami w miejscu, w którym chwilę temu rozegrała się tragedia. Wiatr poruszał liśćmi, a te szeleściły wręcz złowrogo. Niebo nadal nie zmieniało swojego koloru jeszcze dobre kilka minut. Dopiero po chwili, nabrało błękitnej barwy, a chmury płynęły po nim leniwie, czym statki poruszane powolnym oraz spokojnym podmuchem wiatru.

z.t z Avenathem do Siedziby Rycerzy
#29PisanieRe: Aleja Zodiaku   Pon Lis 27, 2017 11:30 pm
Obywatel
Rycerz Zodiaku


avatar
Skąd : Namitto
Join date : 11/08/2017
Liczba postów : 28
Zobacz profil autora
Wysłuchałem tego co mówił Pino klęcząc obok miejsca w którym zniknął Belial. Miałem zamknięte oczy a słowa sowy były niczym noże które wbijały się w moje serce. Nie umknęło mi żadne z nich.
-Masz rację... masz rację
Powiedziałem cicho na  chwilę otwierając oczy. Pewnie kryształy się pomyliły, przecież Rycerz nie pozwoliłby na taką sytuację. Gdy tylko Pino zniknął podniosłem się i spojrzałem w niebo. Jakiś czas później dotarł do mnie wściekły głos który najprawdopodobniej należał do tego trzeciego Zodiaka. Bo kto inny potrafiłby przemówić do mnie w myślach? Kazał mi iść precz i nigdy się mu nie pokazywać oraz nie przychodzić  do Siedziby Zodiaku. Nie zamierzałem się tam pojawiać, nie chciałem ponownie spojrzeć w oczy sowie lub wampirowi. Zawiedliśmy i nie było sposoby na odkręcenie tego.
Wewnątrz mnie dosłownie zaczął szaleć pożar. Spojrzałem na syrenkę pełnym nienawiści wzrokiem.
-TO WSZYSTKO TWOJA WINA! MUSIAŁAŚ SIĘ WYKAZAĆ WYBITNĄ GŁUPOTĄ TO TERAZ MAMY!
Krzyknąłem zabierając swoją laskę i upewniając się, że smok siedzi mi na ramieniu. Poszedłem szybko w stronę lasu by zamknąć się w domu i odpocząć.
Mijałem mieszkańców miasta starając się by gniew nie przejął nade mną władzy. Nie chciałem niczego zniszczyć dlatego przyśpieszyłem kroku.

//zt do Domu Erestora
#30PisanieRe: Aleja Zodiaku   Nie Gru 03, 2017 4:01 am
Obywatelka


avatar
Skąd : Ocean
Join date : 16/08/2017
Liczba postów : 27
Zobacz profil autora
Słysząc sowę która zawołała wręcz wykrzyczała imię umierającego rycerza zodiaka, spojrzałam na niego nie mało zdzwiona. Słysząc jednak w jej glosie żal, tęsknotę, rozpacz i przerażenie powoli zaczynało do mnie docierać co się właśnie w tej chwili stało Głupia syreno przez ciebie zginął obrońca miasta i nie tylko, osoba trzecia, niewinna i bezbronna, nie wiedząca co się wokół niej dzieje przez to, że jak ostatnia idiotka poczęłaś krzyczeć i się nadzierać do przeciwnika i mieć go w głębokim poważaniu co się dzieje. Taka myśl i wiele podobnych poczęły docierać mi do głowy, nasilać się w niej, odbijać echem za każdym razem rosnąć na sile. A ja jak ta idiotka stałam i patrzyłam przez dłuższą chwilę na ten cały obraz, wszystko do mnie docierało, docierało to że to moja wina, poczęło mi się robić gorąco, a serce zaciskało się coraz mocniej z żalu, niedowierzania, strachu z tego co właśnie się stało. Krzyk sowy i wszystko to co się działo na około docierało do mnie jakby była za ścianą lub wielkim, szklanym kloszem. Zwyczajnie w świecie było znacznie stłumione, do chwili aż nie potrząsnęłam głową i nie spojrzałam na Avego zaczynając go cucić by jakoś chociaż jego przywrócić do stanu normalności. W ten jednak sowa zaczęła krzyczeć, że to moja winna, że nie powinnam być rycerzem, że to ja go zabiłam swoje pięć groszy dołożył również elf. A ja z łzami, które spływały mi po policzkach, spadając na ziemię. Próbowałam ocucić wampira ale zaraz sowa podleciała krzycząc na mnie i bijąc mnie swoimi skrzydłami.  A ja po cichu ryczałam. Odwróciłam głowę spoglądając na sowę, nie odczuwając zbytnio tego jak jej skrzydła uderzały w moje ciało, pozwoliłam jej na to, a ona mogła zobaczyć moją cała zapłakaną, zasmuconą i zdenerwowaną twarz.
- Wiem!  Ale nie prosiłam się o to! Nie chciałam tego! Nie chciałam być żadnym zasranym rycerzem! Nie chce tego! ZABIERZ TO ODEMNIE! Nie prosiłam się o to wszystko! Nie chciałam też go zabić! –nakrzyczałam ze złością na sowę, przez zaciśnięte zęby. Wstałam i potrąciłam sowę ręką by ta się ode mnie odsunęła, zostawiła mnie samą. Nie chciałam jej słuchać. Nie chciałam nikogo słuchać. Tak jak wstałam, tak zaraz cała zapłakana pobiegłam w kierunku jeziora.  Potrąciłam przy okazji Elfa, w ramię mijając go.

Zt --> Silver Down Lake, Północny brzeg jeziora
#31PisanieRe: Aleja Zodiaku   
Sponsored content



Powrót do góry Go down
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Crystal Empire :: 

Obrzeża

na skraju i jeszcze dalej

 :: The Settlement Silent Wind
-
Wymiana
Wszelkie treści zawarte na forum są całkowitym wytworem administracji Crystal Empire, tudzież zabrania się ich kopiowania. Stronę graficznąforum wykonała Przyczajona Grafika z grupy Monochrome Layouts z pomocą kodów własnych lub w inspiracji kodami znalezionych w różnych miejscach. Za pomoc dziękujemy Moe - Yuriee. Wszelkie grafiki należą do prawowitych autorów, a administracja nie roszczy sobie do nich żadnych praw.
BlackButlerDragon Ball New Generation RebornLuciferum zaprasza!
Yggdrasil - portal o grachaegyoShinjuRegashiHogwartDreamVampire KnightKról LewSmocze RPG - Smoki Wolnych Stad