Share |  Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
#1PisanieTajemnicze Ruiny   Pon Cze 12, 2017 8:07 pm
Administracja


avatar
Join date : 24/04/2017
Liczba postów : 416
Zobacz profil autora
#2PisanieRe: Tajemnicze Ruiny   Sob Wrz 09, 2017 9:46 pm
Obywatel
Mieszkaniec

avatar
Skąd : Namitto
Join date : 11/08/2017
Liczba postów : 25
Zobacz profil autora
//z Alei Zodiaku

Szybko przedzierałem się przez zarośla chcąc dotrzeć do ruin. Nie wiedziałem czy tamci za mną idą, miałem nadzieję, że nie...
Znałem ten las, nie potrzebowałem dróg czy znaków by dotrzeć tam gdzie musiałem. No cóż, jestem przewodnikiem, czyli innymi słowy mobilnym drogowskazem. I pomyśleć, że kiedyś byłem szlachcicem, minęło zaledwie kilka lat a zdaje się jakby to było wieki temu. Ciekawiło mnie czy kiedyś jeszcze zobaczę rodzinę lub przyjaciół. Po moim policzku spłynęła łza która spłynęła po policzku i spadła na zieloną trawę.
Zatrzymałem się gdy usłyszałem szelest, z krzaków wyskoczył biały królik. Powoli wyciągnąłem do niego dłoń żeby go pogłaskać. Królik przynajmniej jest słodki i nie razi piorunami jak tamta sowa.
-Witaj malutki
Wyprostowałem się i powolnym krokiem ominąłem zwierzaczka i udałem się w dalszą drogę. Patrzyłem cały czas pod nogi dopóki nie dotarłem na miejsce. Zatrzymałem się na chwilę by się im przyjrzeć. Nie znałem historii tego miejsca i to mnie trochę smuciło. Kiedyś musiało być tutaj pięknie. Usiadłem na schodku, niedaleko tej małej rzeczki. Spojrzałem na kamień który dostałem od Pino.
-Dlaczego ja?
Nie oczekiwałem od kamieni odpowiedzi, raczej nie potrafił mówić. Zacisnąłem dłoń w której go trzymałem. Westchnąłem i położyłem sobie kij na kolanach po czym spojrzałem w niebo
-Moja magia... czuję się jakbym był bezbronny. Zostaje mi tylko szermierka
#3PisanieRe: Tajemnicze Ruiny   Wto Wrz 12, 2017 2:50 pm
Administracja


avatar
Join date : 24/04/2017
Liczba postów : 32
Zobacz profil autora
Każdy miewa wątpliwości wywołane naglą i niespodziewaną zmianą, która wywraca życie do góry nogami. Dotyka to każdego, nawet Erestora, który teraz, kierowany emocjami, zarówno pozytywnymi jak i negatywnymi starał się odnaleźć spokój ciała, a także duszy...


Erestorze mogłeś usłyszeć szelest liści drzew, które poruszane były przez delikatny wiatr. Podmuch powietrza, był inny niż ten, który zawsze znałeś. Coś było w nim dziwnego innego, ale mimo to czułeś się bezpiecznie a złe emocje szybko zaczęły znikać. Spokój zawitał w twoje skromne progi i nim się zorientowałeś poddałeś się te magicznej chwili. Jeśli zdecydowałeś się obejrzeć, to mogłeś ujrzeć kolorowe liście tańczące na wietrze. Wirowały tak, jakby ktoś nimi sterował za pomocą czarodziejskiej różdżki.
Czułeś ciepło, znajome ciepło, przypominające ci o Namitto, twojej rodzinnej planecie. Do głowy zaczęły napływać wspomnienia z czasów, kiedy tam jeszcze byłeś. Mogłeś dostrzec coś czego wcześniej nie widziałeś. Te wszystkie rzeczy jaki cię spotkały, miały cię przygotować do tego, co się stało jakiś czas temu. Wzloty i upadki miały zapewnić ci siłę, która będzie potrzebna, gdy staniesz do walki ze złem tego świata. Nie przez przypadek, to ty zostałeś wybrany spośród wszystkich kandydatów, aby udać się na planetę zwaną Ziemią. To już było przesądzone z góry, nim jeszcze się narodziłeś.
Przypomniałeś sobie słowa legendy, którą wyczytałeś w jednej z ksiąg, w pałacowej bibliotece, która mówiła o wojowniku, z Namitto wybranego, który na Ziemi stał się światłem niosącym, skrzydłami wiodący. Rycina, której nie mogłeś odszyfrować, teraz stała się dla ciebie zrozumiała. To ty, Erestorze Véneaná byłeś tym, którego widziałeś na pradawnym szkicu, a tuż za tobą, w obłoku chmur dostrzegłeś pegaza, jego piękną, majestatyczną sylwetkę.
Poczułeś w sercu zarazem radość, ale i smutek, bo twoje życie było z góry ustalone i nie miałeś na to żadnego wpływu. Podobnie jak inni, którzy zostali wybrani na Rycerza Zodiaku.
Łzy same zaczęły cisnąć ci się do oczu, ale nie byłeś pewny czy to łzy radości czy może bólu. Już sam nic nie wiedziałeś, ale zadanie tego, konkretnego pytania było strzałem w dziesiątkę.
-Dlatego, że masz silne serce Erestorze.-do twoich uszu dotarł ciepły i przyjemny dla ucha, kobiecy głos-Wątpliwości, też je miałam, ale z czasem zrozumiałam, że bycie Rycerzem Zodiaku to nie jest kara, a dar, z którego trzeba należycie korzystać.-kamień, który otrzymałeś od Pino zaczął lśnić białym blaskiem, który zdawał się być posypany brokatem.
Jasne światło oślepiło cię na moment. Jak tylko odzyskałeś możliwość widzenia dostrzegłeś przed sobą elficką kobietę. Zdecydowanie była w twoim wieku.
Fioletowe włosy ozdobione były woalką, której zwieńczeniem była srebrna obręcz z perłą na środku, a tuż pod nią nieco mniejsza. Mogłeś w błyskotce dostrzec swoje odbicie.
Jej niebieskie przenikliwe spojrzenie lustrowało cię uważnie i kontrastowało z brzoskwiniową cerą. Różane wargi ozdobił delikatny, acz szczery uśmiech. W szpiczastych uszach mogłeś dostrzec złote kolczyki, przypominające dość duże obrączki, zaś szyję kobiety zdobił wisior ze sporych rozmiarów medalionem z jakimś kryształem, w którym poruszały się dwa pióra.
Postać ubrana była w biało-fioletowe zwiewne szaty, ale jak dobrze się przyjrzałeś, to mogłeś dostrzec, że przez nią widać było to co znajdowało się z tyłu. Tak, ona była duchem, co już zdążyłeś zauważyć.


Kobieta pochyliła się ku tobie, nie przestając się uśmiechać.
-Witaj, Erestorze Véneaná, wybrany przez gwiazdy na Noego Rycerza Zodiaku Pegaza.-elfka spojrzała na kryształ, który teraz lewitował przed tobą-Jestem Nautiqa Moore, pierwszy Rycerz Zodiaku Pegaza, elfka pochodząca z Namitto, tak jak ty.-Nautiqa cofnęła się nieznacznie-Widziałam, co zaszło, ach ten Pino. Taki niepokorny z niego ptaszek.-kobieta zasmuciła się-Tak bardzo się zmienił, po śmierci poprzednich Rycerzy Zodiaku...-przystawiła palce do warg-....biedak, nadal się obwinia, za ich śmierć, ale to nie była przecież jego wina, nie mógł przewidzieć tego co zrobi Nocto...nikt nie był w stanie...-Nautiqa zamknęła na chwilę powieki, a potem znowu spojrzała na elfa.-Wybacz mu, na pewno nie chciał być dla ciebie taki szorstki. Myślę, że Pino mierzy was wszystkich tym, co było wcześniej, albo nie chce tak mocno się wiązać jak z poprzednimi, żeby znowu nie cierpieć, jeśli coś się stanie...-elfka posmutniała-...Pino nie wie tylko, że rani tym sposobem nie tylko siebie ale i was...-Nautiqa spojrzała na ciebie, nadal ze wzrokiem pełnym smutku-...Musi mu być ciężko...biedny ptaszek...Erestorze, znasz się na zwierzętach, kochasz je, rozumiesz spróbuj dotrzeć do Pino, jestem pewna, że ci się uda...zrobisz to dla mnie, dobrze? Ja nie chcę, żeby Pino cierpiał, nie po tym jak widział śmierć każdego z poprzednich Rycerzy Zodiaku i nic z tym nie mógł zrobić...-elfka przyłożyła dłonie do klatki piersiowej.
Ponownie spojrzała na ciebie dając ci w końcu możliwość odezwania się.
#4PisanieRe: Tajemnicze Ruiny   Wto Wrz 12, 2017 9:38 pm
Obywatel
Mieszkaniec

avatar
Skąd : Namitto
Join date : 11/08/2017
Liczba postów : 25
Zobacz profil autora
Nie miałem pojęcia czemu ale nagle poczułem spokój, jakby ten lekki wiatr zabrał ze sobą wszystkie złe emocje i pozostawił tylko ulgę. Na moich ustach pojawił się uśmiech i obejrzałem się za siebie by ujrzeć wirujące liście. Może był to czysty przypadek a może czyjeś działanie? Nawet jeśli przez umysł przeszła mi tak myśl to szybko zniknęła.
Gdy wróciły wspomnienia z rodzinnej planety z trudem tłumiłem łzy. Te wszystkie piękne chwile, zwycięstwa i porażki. Przed oczami stanęły mi radosne chwile dzieciństwa które obserwowałem z lotu ptaka. Nawet przez myśl mi nie przeszło, że te piękne chwile stoją teraz za zamkniętą bramą, że nigdy nie uda mi się ich powtórzyć. Czas biegnie nieubłaganie, to co kiedyś jest historią z której można czerpać morały i nauczki. Jutro jest przyszłością której nie sposób przewidzieć ale teraźniejszość, dzisiejszy dzień jest jak pusta kartka którą można zapisać.
Otworzyłem usta nie mogąc uwierzyć w to, że legenda na którą się niegdyś natknąłem dotyczy mnie. Mój los został napisany bez mojej wiedzy, wtedy gdy jeszcze nie było mnie na świecie. Tym razem nie mogłem już powstrzymać łez które napłynęły do moich oczu. Nie dałem rady opanować uczuć, wciąż nie potrafiłem uwierzyć w to co przed chwilą do mnie dotarło
-Dlaczego ja?
Potrafiłem wypowiedzieć tylko te dwa słowa. Tylko to krótkie pytanie które skierowane było do nikogo. Kto mógł mi odpowiedzieć? Zielone drzewa i trawa a może znajdujące się niedaleko zwierzęta? Nie oczekiwałem jakiejkolwiek reakcji więc gdy usłyszałem czyjś głos podniosłem się na równe nogi i rozejrzałem się. Byłem w szoku gdy usłyszałem ten ciepły lecz jednak obcy głos.
Kusiło mnie by odpowiedzieć lecz głos ugrzązł mi w gardle.
Bycie Rycerzem Zodiaku to nie tylko dar ale również wielkie brzemię i odpowiedzialność. Nie wiem czy temu podołam.
Przeniosłem wzrok na kamień który zaczął lśnić białym blaskiem który chwilę później mnie oślepił.
Otworzyłem oczy szeroko ze zdumienia. To była elfka, w wieku bardzo zbliżonym do mojego. Może nawet byliśmy w tym samym wieku. Przyglądałem się jej przez chwilę aż wreszcie udało mi się oderwać od niej wzrok i wbić go w ziemię. Nie wiedziałem co robić, jak reagować. Stał przede mną duch mojej rodaczki.
Gdy tylko zaczęła mówić spojrzałem na nią nieco zdziwiony.
Czemu nagle wszyscy potrafią wymawiać poprawnie moje nazwisko?
Nie przerywałem jej wciąż notując sobie w głowie wszystko to co powiedziała. Gdy skończyła kiwnąłem głową.
-Zrobię co w mojej mocy by do niego dotrzeć
Nie chciałem się kłócić. Wreszcie poznałem powód zachowania tej sowy i już miałem ochotę go przeprosić. Na jego miejscu pewnie też nie zachowywałbym się tak jak należy choć ja pewnie siedziałbym przybity nad jakimś zbiornikiem wodnym próbując się zebrać.
-Czemu Cię widzę i mogę z tobą rozmawiać?
Pierwotnie chciałem inaczej ułożyć to pytanie ale przypomnienie jej, że jest duchem nie byłoby szczytem taktu i kultury. Ciekawiło mnie czy dusze poległych Rycerzy Pegaza znajdują się w tym kamieniu lecz bałem się zapytać.
Czy będę miał okazję z nią jeszcze kiedyś porozmawiać? Mógłbym prosić ją o radę...
#5PisanieRe: Tajemnicze Ruiny   Czw Paź 05, 2017 3:33 pm
Administracja


avatar
Join date : 24/04/2017
Liczba postów : 32
Zobacz profil autora
-Przepraszam, że obarczam cię takim ciężarem, ale jestem pewna, że jako jedyny możesz dotrzeć do Pino.-kobieta wyciągnęła ręce w twoją stronę-Zapamiętaj Erestorze, bez Pino sobie nie poradzicie. To dzięki jego mocy, jesteście w stanie przywdziać zbroje i wezwać Świętego Graala. Jeśli jego zabraknie, nigdy więcej nie staniecie się Rycerzami Zodiaku.-elfka zmarszczyła brwi-Każdy oddział Rycerzy ma przypisanego Boskiego Opiekuna, który musi najpierw przekazać swoją moc innemu, jeśli nadchodzi jego kres. Jeśli Pino odejdzie, nie ważne, czy umrze czy też po prostu zrezygnuje, a nie przekaże nikomu mocy, Rycerze Zodiaku Miasta Larnwick przestaną istnieć.-Nautiqa była pewna tego, co mówiła i nie żartowała.-Mam nadzieję, że pozostali Rycerze zrozumieją jaki ból nosi w sercu Pino.-duch docisnęła pięści do miejsca na klatce piersiowej, na wysokości serca-Pino to kochane stworzenie, chociaż czasami dość uparte. Jednak wszystko to, co robi ma swoje znaczenie. Po prostu, trzeba mu zaufać.-Nautiqa zaśmiała się i uniosła nieznacznie lewą rękę ku górze, a potem podniosła palec wskazujący-I bardzo lubi głaskanie po łebku i po brzuszku, a także czesanie. Zawsze możesz spróbować go tym przekupić.- kobieta puściła ci oczko, a do tego zaśmiała się.
Nautiqa przyglądała się tobie z zainteresowaniem. Na twoje pytanie jej twarz zaczęła promieniować.
-Nasze dusze, pierwszych Rycerzy Zodiaku zostały zaklęte w tych klejnotach, dzięki czemu, jeśli nowy Rycerz ma wątpliwości, możemy się pojawić i go wesprzeć, tak jak ja ciebie teraz.-elfka przysunęła się do ciebie.
Wasze twarze były blisko i mimo że była tylko duchem, mogłeś poczuć różany zapach bijący od niej. Zaś, kiedy oparła dłonie o twoje ramiona, ucałowała cię w czoło. Przyjemne ciepło rozeszło się po twoim ciele.
-W pewien sposób, nowy Rycerz może połączyć się magiczną więzią z duszą poprzednika, jeśli jego serce tego będzie oczekiwać, a jeśli nasza więź będzie dostatecznie silna, będziesz mógł skorzystać z tego.-Nautiqa poruszyła dłonią, tak jakby malowała koło w powietrzu.
Na twoje nogi spadł, mieszczący się w dłoni amulet z diamentem w środku, ozdobionym na bokach skrzydłami pegaza.
-Gdy nadejdzie czas, będziesz wiedział, jak tego użyć.-kobieta odsunęła się od ciebie.
Zamknęła powieki, a dookoła niej pojawił się płatki róż oraz liści, po czym zniknęła. Nastała cisza, przerywana szumem drzew oraz trawy.
Mogłeś zorientować się, że Nautiqa doskonale zdawała sobie sprawę, że jest duchem zaklętym w krysztale i jaką ma do spełnienia rolę.
-Jak będziesz miał wątpliwości, to się zjawię, pamiętaj zawsze jestem blisko ciebie, Erestorze, braciszku z planety Namito.-posłyszałeś głos Nautiqi w swojej głowie.
Znowu byłeś sam pośród przyrody, która zdawała się być świadoma tego, co niedawno miało tu miejsce, gdyż jeśli się rozejrzysz, ujrzysz zwierzęta. Istoty, które bacznie przyglądały się tobie oraz miejscu, w którym jakiś czas temu zniknęła Nautiqa.

OOC:
 
#6PisanieRe: Tajemnicze Ruiny   Pon Paź 09, 2017 7:16 pm
Obywatel
Mieszkaniec

avatar
Skąd : Namitto
Join date : 11/08/2017
Liczba postów : 25
Zobacz profil autora
Nie wiedziałem czemu tylko ja mógłbym dotrzeć do sowy. Było przecież jeszcze kilku rycerzy Zodiaku którzy znali lepiej Pinio ode mnie ale nie chciałem się kłócić. Skoro Nautiqa tak twierdziła to pewnie tak jest. Słuchałem jej uważnie gdy mówiła o roli Opiekuna Rycerzy Zodiaku. Bez niego ta organizacja nie mogłaby niestety istnieć. Tej sowie należą się nie dość, że przeprosiny to jeszcze wielki szacunek. Będę musiał zmienić podejście do tego ptaka o sto osiemdziesiąt stopni.
Uśmiechnąłem się do niej gdy powiedziała w jaki sposób mogę przekupić tą sowę.
-Zapamiętam
A więc mogę się kontaktować z duchami dawnych Rycerzy. Warto zapamiętać, na pewno będę potrzebował ich pomocy i rady. Ciekawe tylko ilu było ich przede mną... Tego co się stało później nie mogłem przewidzieć, ba prędzej spodziewałbym się jakieś nagany niż pocałunku po którym poczułem jak ciepło rozchodzi się po moim ciele. Spojrzałem na nią zdziwiony i lekko zdezorientowany. Przez chwilę zastanawiałem się czy duch powinien w ogóle pachnieć, w końcu Natiqua pachniała różami.
Nie mogłem poświęcić zbyt wiele czasu na to rozmyślanie gdyż na moich nogach wylądował amulet ze skrzydłami pegaza. Piękny prezent i kolejna rzecz do pilnowania. Muszę w końcu zdecydować gdzie będę trzymał ten kamień.
Sięgnąłem po amulet i spojrzałem na Natique, uśmiechnąłem się do niej. Patrzyłem jak znika pośród liści i płatków róż. Usłyszałem znów jej głos i odetchnąłem.
-Dziękuję za wszystko... siostrzyczko
Przez chwilę patrzyłem na miejsce w którym jeszcze przed chwilą stała elfka. Później rozejrzałem się i dostrzegłem przyglądające mi się zwierzęta. Niestety, nie miałem teraz czasu. Muszę się dostać do siedziby rycerzy

//zt
#7PisanieRe: Tajemnicze Ruiny   
Sponsored content



Powrót do góry Go down
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Crystal Empire :: 

Obrzeża

na skraju i jeszcze dalej

 :: Arracas Forest
-
Wymiana
Wszelkie treści zawarte na forum są całkowitym wytworem administracji Crystal Empire, tudzież zabrania się ich kopiowania. Stronę graficznąforum wykonała Przyczajona Grafika z grupy Monochrome Layouts z pomocą kodów własnych lub w inspiracji kodami znalezionych w różnych miejscach. Za pomoc dziękujemy Roth. Wszelkie grafiki należą do prawowitych autorów, a administracja nie roszczy sobie do nich żadnych praw.
BlackButlerDragon Ball New Generation RebornLuciferum zaprasza!
Yggdrasil - portal o grachaegyoShinjuRegashiHogwartDreamVampire KnightKról LewSmocze RPG - Smoki Wolnych Stad