Share |  Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
#1PisanieSłoneczne Skalniaki   Pon Cze 12, 2017 6:01 pm
Administracja


avatar
Join date : 24/04/2017
Liczba postów : 416
Zobacz profil autora
#2PisanieRe: Słoneczne Skalniaki   Wto Wrz 12, 2017 7:56 pm
Nowy przybysz


avatar
Skąd : Larnwick
Join date : 31/08/2017
Liczba postów : 3
Zobacz profil autora
Co ten wiek robi z człowiekiem. Nie spodziewał się, że tak się zmęczy uciekając z miasta. Dobrze, że w młodości trenował uciekanie od problemów. Jak to mawiają czym skorupa za młodu nasiąknie tym na starość ocieka. Tak też było w dniu dzisiejszym. Właściwie, co się wydarzyło? Po tym całym wysiłku musiał odsapnąć. Usiadł sobie na pobliskim kamieniu i wziął dwa głębokie w dechy.
- Ooo... kej. - mruknął pod nosem układając po kolei całe zajście. Najpierw był dzieciak, któremu przyfasolił w zęby bo chciał okraść jubilera. Potem jego kumple rzucili się na niego z nożami. Wpadł do knajpy. Oczywiście, wybuchła z tego rozróba jakich mało. Dobrze, że udało mu się zbiec korzystając z zamieszania. Poderwał się na równe nogi i przeczesał szybko ubrania. Na jego twarzy pojawił się szelmowski uśmiech. Udało mu się zwędzić butelkę tequili i dwie rumu.
- I w ten sposób Varrik uratował kolejny dzień. - o tak, był z siebie zadowolony. Szkoda tylko, że przypadło mu pić samemu, zresztą nie pierwszy raz. Usiadł na ziemi opierając się o kamień, założył ręce za głowę i zaczął sobie nucić piracką przyśpiewkę.
#3PisanieRe: Słoneczne Skalniaki   Pią Wrz 15, 2017 2:18 pm
Obywatelka
Przywoływacz


avatar
Skąd : Ocean
Join date : 16/08/2017
Liczba postów : 23
Zobacz profil autora
Uratował kolejny czy też nie, nie miało to dla mnie większego znaczenia, gdyż nie znałam całkowicie znajdującego się tutaj, na słonecznych skałkach mężczyzny w dodatku siedzący i śpiewający jakieś piosenki. Nie żeby mi się to nie podobało, bo bardzo lubiłam śpiew ale niezbyt przepadłam za poznawaniem nowych osób. Nie byłam zbyt społeczną osobą i znacznie lepiej się czułam w towarzystwie zwierząt czy też osób, które znacznie lepiej poznałam mając na to mnóstwo czasu i sposobności ale przecież każda taka znajomość musiała wystartować. Tak, więc powoli podchodziłam do jegomościa tachając w dłoni wielki koszyk oczywiście z tłuściutką sową, która lubiła wcinać rybki i nieco jej się zgrubło ale to moja winna, bo ja ją tak dopasłam łakociami. Ale co mogłam poradzić na to że ona była taka fajna i miziasta. Chyba będę musiał jej ograniczyć wszystkie dobroci na jakiś czas, taka myśl przebiegła mi przez głowę kiedy przysłuchiwałam się jak nieznajomy śpiewał sobie piosenkę. Jeśli chcecie wiedzieć czy znałam tą piosenkę, to odpowiedź była bardzo prosta i brzmiał twierdząco. Sporo czasu żyłam już na tym świecie pałętając si e po najróżniejszych miejscach jak i wodach, tak więc zdarzało mi się i to bardzo często przysłuchiwać najróżniejszym piosenką i przyśpiewkom bardzo często je śpiewając. Znałam więc i całkiem sporą cześć jak nie wszystkie, a większość z nich traktowała głownie o tym samy, bo jak nie śpiewano o utraconej i nieszczęśliwej miłości to o tym jak im było źle i nie powodziło im się. Tak czy siak wszystko wałkowało te same i utarte schematy co wcale nie znaczyło, że miło się tego nie słuchało, bo niektóre z nich były naprawdę przepiękne zwłaszcza kiedy syreny śpiewały jej swoimi melodyjnymi i pięknymi głosami. Teraz jednak nie przyszłam tutaj by wysłuchiwać przyśpiewek nieznanego mi mężczyzny, więc powoli postanowiłam sobie przejść przez całą tą polankę nie przeszkadzając zbytnio jegomościowi.
#4PisanieRe: Słoneczne Skalniaki   Sro Paź 11, 2017 1:36 am
Postać Niezależna


avatar
Skąd : Boski Świat
Join date : 13/08/2017
Liczba postów : 9
Zobacz profil autora
Siedziałem sobie w koszyczku. Ach, jak było mi wygodnie. Musiałem trochę pogrzebać, zobaczyć co tutaj dobrego było. Może się coś podwędzę, jak mnie skusi.
Zacząłem więc inspekcję koszyka, szukając jakiś przysmaków. W sumie, Kalliope zawsze mnie czymś częstowała. Dziwne, że poznałem ją dopiero po chwili. No nic, nie musi o tym wiedzieć, hehehe.
Ciekawiło mnie, co porabiał jaśnie obrażony elf. Odpowiedź przyszła bardzo szybko. Moje oczy zalśniły, a ja dostrzegłem z daleka elfa i Nautiqę.
-"Udało mu się szybciej, niż myślałem! Jestem pod wrażeniem!"- odparłem w myślach.
Co jak co, ale po tym elfie to się nie spodziewałem czegoś takiego. Wprawdzie, nie słyszałem o czym rozmawiali, ale widziałem co się działo. Widząc, że dostał Amulet Pegaza, moje serce zabiło szybciej. Jak ja tego dawno nie widziałem...prawie dwadzieścia lat...dwadzieścia lat, od tamtego strasznego wydarzenia...potrząsnąłem łebkiem. Nie pora teraz na wspominki. To było i minęło, teraz byli inni Rycerze, nowe pokolenie, chociaż nie miałem do nich zaufania. Po prostu nie miałem.
Całkiem, w zamyśleniu odleciałem od rzeczywistości, hah jak to zabrzmiało. Sowa, która odleciała od realnego świata! Odleciała! Hah...nawet żarty przestały mnie śmieszyć, kiedy widziałem w wizji Erestora i Nautiqę. Chyba się polubili, to dobrze. Przypomniało mi się też, jak dobra ona była. To było tyle dekad temu.
I właśnie wtedy, uświadomiłem sobie, że ile ja już lat służe Rycerzom Zodiaku...ten czas, tak szybko uciekał. Ledwo co zaczynałem, jako młoda sowa, a teraz...teraz byłem kimś, kto za tych czubków odpowiadał. Oni nawet nie zdawali sobie sprawy, że jeśli umrę, to ich moce przestaną istnieć, na zawsze. Tamci wiedzieli, domyślili się, ale nie te durne młokosy...oni nie zdają sobie sprawy, że po porpzednich Rycerzach spoczywa na nich ogromna odpowiedzialność.Avenath się ciągle wygłupia, Hav może wykazuje jakieś zainteresowanie, a jeszcze Belial, ale on i jego sekret...nie mam pojęcia co z tym zrobić...przecież...on niedługo umrze...jest naznaczonym...chyba, że znajdę sposób, żeby go uratować...ale wtedy...nie będzie już mógł być Rycerzem, tak jak wtedy...historia jednak lubi się perfidnie powtarzać.
Nawet nie zauważyłem, że dotarliśmy do miejsca docelowego, obranego przez Kalliope.
Rozejrzałem się dookoła. Och, jedno z moich ulubionych miejsc. Wystawiłem łeb z koszyka, żeby rozeznać się w sytuacji.
-Huu?-z mojego dziobka wydobył się odłos huczenia. -Huu?-rozejrzałem się dookoła.
Dobrze, że nie wiedziałem, że Kalliope uważała, że jestem tłuściutki, bo chyba bym ją pacnął, tak jak tego durnowatego elfa. Porządny kopniak energią i wszystko staje się jasne.
Dostrzegłem jakiegoś palanta, co siedział na skalniakach i śpiewał, a raczej fałszował, przynajmniej dla mnie. Znów schowałem się do koszyka, aby zniwelować atakowanie, jakze moich zacnych sowich uszu.
Nagle moje oczy zalśniły. Kolejny kamień, dał o sobie znać. Zdziwiło mnie, kogo wybrał kamień. Spojrzałem ukradkiem z koszyka na Kalliope. Nowym Rycerzem Zodiaku Tancerki była...syrena. Pierwszy raz w historii do tego doszło. Byłem, bardzo zdziwiony.
Z racji tego, że nie mogłem jej teraz o tym powiedzieć, bo mieliśmy ekhm, świadka, wyleciałem błyskawicznie z koszyka. Miałem już plan.
Uleciałem wysoko, a potem zapikowałem w dół, wyrywając Kalliope koszyk. Wiedziałem, gdzie się udać, aby powiedzieć jej, kim się stała.
Tym miejscem, była siedziba Zodiaku. Nie wiedziałem, że Erestor, też się tam udal, podobnie jak Avenath. Zacnie, będzie zacnie, a przy okazji, jak się uda...poruszę kwestię Beliala, niech inni zdecyduja, czy go ratujemy, tak wielkim kosztem.

z.t -> siedziba Rycerzy Zodiaku

OOC:
 
#5PisanieRe: Słoneczne Skalniaki   Sro Paź 11, 2017 3:09 pm
Obywatelka
Przywoływacz


avatar
Skąd : Ocean
Join date : 16/08/2017
Liczba postów : 23
Zobacz profil autora
Sowa może i siedziała sobie spokojnie, buszując w moim ślicznym koszyczku, w poszukiwaniu tłustych przysmaków, na które ten ptaszor był łasy. Miłe był z niego zwierz ale apetyt miał tez sporawy, a dzisiaj miał pecha, bo nie włożyłam tam żadnych tłustych rybek czy innego rodzaju przysmaków, którymi by mógł być zainteresowany. To nie zmieniało faktu, że sowa robiła mi w poszukiwaniu ich wielki bałagan i rozpiżdziel, maltretując zebrana przeze mnie, przydatną mi zieleninę. Pacnęłam, więc go w tłusty kuperek by się opamiętał, nie przejmując się zbytnio facetem, który tutaj był. Sowa powinna poczuć pacnięcie ale nie było to nic zbyt mocnego by ją bardzo bolało, nie chciałam przecież jej skrzywdzić tylko upomnieć by się zachowywała. Zaraz o czym ja mówię, przecież sowy i inne zwierzęta nie znają takiego pojęcia jak maniery i dobre zachowanie, więc nie wiem czego ja w sumie od niej chciałam, w końcu to tylko zwierzę, nie za dużo rozumie ale może się opamięta. Może gdyby tak było to by i dostała jakaś rybcie nieco później ale ten tłuścioch ukradł mój koszyk, więc pobiegłam za nich, a on mógł zapomnieć o przysmakach.

z.t -> siedziba Rycerzy Zodiaku
#6PisanieRe: Słoneczne Skalniaki   
Sponsored content



Powrót do góry Go down
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Crystal Empire :: 

Obrzeża

na skraju i jeszcze dalej

 :: Arracas Forest
-
Wymiana
Wszelkie treści zawarte na forum są całkowitym wytworem administracji Crystal Empire, tudzież zabrania się ich kopiowania. Stronę graficznąforum wykonała Przyczajona Grafika z grupy Monochrome Layouts z pomocą kodów własnych lub w inspiracji kodami znalezionych w różnych miejscach. Za pomoc dziękujemy Roth. Wszelkie grafiki należą do prawowitych autorów, a administracja nie roszczy sobie do nich żadnych praw.
BlackButlerDragon Ball New Generation RebornLuciferum zaprasza!
Yggdrasil - portal o grachaegyoShinjuRegashiHogwartDreamVampire KnightKról LewSmocze RPG - Smoki Wolnych Stad