Share |  Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
#1PisaniePółnocny brzeg jeziora   Pon Cze 12, 2017 2:24 pm
Administracja
Head admin


avatar
Join date : 24/04/2017
Liczba postów : 446
Zobacz profil autora Online
#2PisanieRe: Północny brzeg jeziora   Nie Gru 03, 2017 4:39 am
Obywatelka


avatar
Skąd : Ocean
Join date : 16/08/2017
Liczba postów : 29
Zobacz profil autora Online
Kiedy tylko dobiegłam do granic jeziora nie zważając na nic wskoczyłam do wody zanurzając się w jej toni. Biegnąc do jeziora płakałam ze złości na samą siebie, bezsilności że już nic nie mogłam w tej kwestii zrobić, w końcu śmierci nie da się cofnąć oraz złości na samą siebie i swoją głupotę. Nie wiem ile biegłam do samego jeziora, nie patrzyłam nawet na drogę, na to kogo i co mijałam. Przebierałam nogami jak szalona byle by tylko pobyć sama w miejscu gdzie nikt mnie nie znajdzie, nikt mnie o nic nie będzie pytać, niczego ode mnie oczekiwać. Chciałam być sama jak palec w znanym dla mnie środowisku. Nic innego mnie nie obchodziło, więc jak najszybciej popłynęłam na północny brzeg jeziora, tam gdzie znajdowało się moje ukochane miejsce, w którym się chowałam. Była to podwodna jaskinia, wydrążona przez wodę, ciemna i samotna idealnie nadawała się by pobyć w samotności i porozmyślać czy też wypłakać się. Wcisnęłam więc się do niej, zwijając swoje ciało tak by jak najmniej miejsca zajmowało. Skuliłam się, tuląc do własnego ogona i popłakiwałam nad tym wszystkim co się stało, a wszystko coraz bardziej i bardziej sobie uświadamiałam. Dokładniej rzecz biorąc, że to nie kto inny lecz ja zabiłam tamtego rycerza i pewnie tą drugą dziewczynę też. Płacz nie ustawał, a wręcz przeciwnie narastał i trwał przez długi czas a warto wiedzieć, że syreny nie płakały w taki sposób jak ludzie, one lamentowały. Z daleka gdyby ktoś się temu przysłuchał zapewne porównałby to do bardzo smutnego, wręcz przeraźliwego śpiewania, który przenikał serce smutkiem i żalem każdego kto się temu przysłuchiwał. Nie inaczej było i w moim przypadku, płacz i lament był długi, a ja przepraszałam za to co się stało samego rycerza i pozostałych, którzy mnie nie słyszeli, przepraszałam też za samą siebie, za swoją głupotę, lekceważenie, lekkomyślność, upartość i wiele innych okropnych cech, które leżały w mojej ale i też syreniej naturze, obiecywałam że się poprawię i nie dopuszczę do czegoś takiego po raz kolejny. Wszystko to trwało do chwili kiedy z wyczerpania nie znużył mnie dobry i porządny sen. Nie wiem kiedy mnie on ogarnął lecz kiedy się obudziłam nie czułam się o wiele lepiej, jedynie początkowa warstwa emocji spłynęła z mojego łuskowatego ciała. Pozwoliłam sobie więc wynurzyć się na powierzchnię jeziora i ujrzeć Księżyc, który niezmiennie każdej nocy świecił nad jeziorem, otaczając nas wszystkich swoim blaskiem, a ja zaś poczęłam do niego śpiewać i rozmyślać o tym co mnie czeka, jak mogę odkupić swoje winny oraz jaki los mnie dalej czeka.
#3PisanieRe: Północny brzeg jeziora   Nie Gru 03, 2017 5:16 pm
Postać Niezależna


avatar
Skąd : Stary Świat
Join date : 02/09/2017
Liczba postów : 2
Zobacz profil autora
Zdecydowałem, że wybiorę się na spacer, jak tylko wyczułem energię Pride. To był bez wątpienia on. Tego śmierdzącego szczura wyczuję na kilometr. Przez niego zginęło tyle moich dzieci. Niewinnie przelana krew, tylko po to by zaspokoić swoje rządzę. Jak go spotkam następnym razem, to własnoręcznie skręcę mu kark i zapłaci za to, że moje dzieci poniosły tak straszną śmierć.
Patrzyłem na tą całą sytuację, która się rozgrywała przez specjalną kryształową kule, którą otrzymałem od Mar, kiedy musiała wyjechać na kilka dni z miasta. Dostałem zadanie obserwacji miasta, więc starałem się wypełniać moje zadanie jak najlepiej tylko potrafiłem. Widziałem śmierć Rycerza Zodiaku, to jak tamta dwójka nie mogła się porozumieć i jeszcze ten fatalny błąd jaki zrobił Avenath. Będę się musiał z nim rozmówić. Nie tak powinien zachowywać się wampir.
-Jestem zawiedziony zachowaniem Avenatha. Cóż za upokorzenie.-odparłem głośno, patrząc jak Pino w ludzkiej formie zabiera Dziecko Nocy do siedziby Zodiaku.-Tylko się wybudzisz, a sobie z tobą porozmawiam.-poruszyłem ręką tak, aby moja dłoń przesunęła się nad kulą, która wyłączyła się.-Żałosne. Cała trójka jest żałosna.-wstałem z fotela.
-Jak to jest możliwe, żeby takie osoby zostały wybrane na Rycerzy Zodiaku? Ktoś taki ma nas bronić? Cóż za niedopuszczalna pomyłka.-poprawiłem pelerynę, która zaszeleściła.
Skierowałem kroki w stronę wyjścia. Nie powinienem był się wtrącać, bo nie była do końca  moja sprawa, ale Rycerze Zodiaku mają też ochraniać mnie. Zatem zadecydowałem, że zainterweniuję. Nie wyobrażam sobie, żeby tak nieudolne i niedorzeczne persony miały mnie ochraniać. Jeszcze musiałbym stawać do walki wtedy, kiedy nie było mi to na rękę. Nie mogło tak być.
Uznałem, że zacznę od tej nierozgarniętej dziewczyny, która to najwięcej nabroiła. Zanim ja znalazłem, minęło trochę czasu. Jednak, było to owocne. Przyglądałem się jej z ukrycia. Nie było dla mnie problemem ukryć się przed zwykłym śmiertelnikiem w odmętach czeluści nocy.
-Zamierzasz tak użalać się nad sobą, marna ludzka istoto?-odezwałem się do niej.
Mój głos był chłodny i nieprzyjemny.
-Nie widziałem bardziej żałosnej istoty niż ludzie. Zamiast przełknąć gorycz porażki lepiej usiąść i płakać. To tylko marnowanie energii i czasu na rzeczy, które są mało istotne.-mówiłem dalej.-Lepiej weź się w garść. Skoro zostałaś wybrana na Rycerza Zodiaku, to wstań, otrzyj łzy i z podniesioną głową idź dalej. Za każdym razem, kiedy poniesiesz klęksę będziesz płakać? Życie ludzkie jest kruche, raz utracone nie jest do odzyskania, ale trzeba żyć dalej. Zmarłym życia nie przywrócisz, nie przywrócisz, nie ważne, jak się bardzo tego będzie chciało.- zabawnie musiało brzmieć to, co teraz powiedziałem z ust kogoś takiego jak ja.
Dziecka Nocy, które widziało narodziny nowego krwiopijcy. Jakby nie patrzeć, to było zabicie żywej istoty, która rodziła się jako wampir. Tego jednak, ta istota nie miała prawa wiedzieć.
Skupiłem się na bijącym sercu Kalliope. Było takie niespokojne, jeszcze ta świeża krew płynąca w jej żyłach...w sumie powinienem był się napić. I tak miałem to zrobić więc, czemu by nie skorzystać z okazji, skoro świeża vitae była na wyciągnięcie ręki. Poza tym, ludzka istota, będąca w takim stanie, była jeszcze łatwiejsza do tego, aby ją podejść, więc...
#4PisanieRe: Północny brzeg jeziora   Pon Gru 04, 2017 3:59 am
Obywatelka


avatar
Skąd : Ocean
Join date : 16/08/2017
Liczba postów : 29
Zobacz profil autora Online
Śpiewanie i lamentowanie było naprawdę fajną i dobrą rzeczą, bardzo leżało w naturze syren, a wiec i mojej i dodatkowo pozwalało pozbyć się smutku, żalu i innych takich tam uczuć i zmartwień. Wszystko to co wypowiadało się lub wyśpiewywało w słowach po prostu uchodziło z ciebie niczym powoli unoszące się na powierzchnie bąbelki powietrza. Pomagało i to bardzo ale nie zrozumie tego ten kto tego nie spróbuje. Ktoś jednak postanowił widocznie się zakraść  i podsłuchiwać mnie, a jego obecność oznajmił jego głos. Szybko więc obróciłam się w kierunku skąd dochodził dźwięk, a to co najbardziej było widać w świetle Księżyca to białe pukle włosów. Nie podobało mi się, że w tym miejscu nie byłam sama, bo przecież nikt w nocy nie zakrada się niczym złodziej lub inny potwór. Obecność nieznajomej postaci o tej porze dnia zwiastowało w moim przekonaniu tylko jedno KŁOPOTY. A to wiązało się ze wzmożoną ostrożnością z mojej strony i szybkim pozbieraniu się w miarę możliwości do jako takiej kupy by przestać już lamentować i rozpominać tą nieszczęsną śmierć.
-Zamierzasz dawać porady tej marnej istocie? – odpowiedziałam zaraz na jego pytanie swoim. Nie chciałam go by tu był, po prostu najlepiej by było gdyby sobie stąd poszedł, niepokoiła mnie jego obecność w tym miejscu tym bardziej, że ten począł wysuwać trafne wnioski . No może nie licząc tego drobnego szczegółu, że nie byłam człowiek i zbytnio to mnie nie tykało co nie zmieniało faktu, że jego słowa mnie denerwowały. Z tego też względu kiedy tylko zrobił przerwę w swojej gadce pozwoliłam sobie zabrać głos.
- A ty masz zamiast tak sobie tutaj być i gadać do mnie marnując swoją energię?–mruknęłam do niego nieco ironicznie słuchając dalej co ma do powiedzenia. Mówił z sensem ale cos tu zdecydowanie nie grało. No bo jakim cudem jeśli miał mnie skrzywdzić nie zrobił jeszcze tego tylko ze mną rozmawia i to w całkiem logiczny sposób na dodatek. Do tego wszystkiego wiedział, że wybrali mnie na Zodiaka. Co więc to do cholery miało znaczyć? Kim był ten gość, którego widziałam jedynie lekko jaśniejsze włosy? Jeżeli miał coś wspólnego z tym głupim Pridem, to musiałam jeszcze bardziej uważać i tym razem może serio posłuchać rady z swojej głowy i spierdzielać jak najdalej od niego.  W kocu tamten wspominał coś o swoim szefie czy kimś takiego pokroju, a ten jegomość wiedział coś za dużo i ogólnie czemu niemal wszystkie spotkane w ostatnim czasie, na mojej drodze osoby wiedziały, że jestem  tym rycerzem, skoro nim jeszcze nie byłam. No bo widział mnie ktoś w tej lśniącej, połyskującej zbroi. No i do diaska ten kto nas wybierał serio musiał się pomylić albo ktoś cos mu zrobił, bo ja nie nadawałam się na żadnego rycerza.
Wracając jednak do temu, bo w końcu nie milczałam po zakończonej przez jegomościa gadce całego wieczora. Westchnęłam, przełknęłam ślinę i w końcu też się do niego odezwałam.
-Tak, będę płakać za każdym razem i co z tego?Skoro nie można przywrócić tego rycerza do życia to tak, przynajmniej będzie mi lżej – odburknęłam na jego słowa, patrząc uważnie  w kierunku skąd dobiegały słowa mężczyzny. Nie chciałam go stracić z oczu no i wielka szkoda, że nie dało się cofnąć czasu albo czegokolwiek zrobić w sprawie przywrócenia życia. W tej kwestii nie pozostało nich innego jak pogrzebać tego rycerza. Stop, nie było nawet czego grzebać, przecież przeze mnie ten rozpadł się na małe kawałki, pomyślałam sobie i znowu zrobiło mi się smutno.
#5PisanieRe: Północny brzeg jeziora   Czw Gru 21, 2017 7:59 pm
Postać Niezależna


avatar
Skąd : Stary Świat
Join date : 02/09/2017
Liczba postów : 2
Zobacz profil autora
Przysłuchiwałem się temu, co mówiła ta kobieta. To było naprawdę żałosne.
Na całe szczęście, nie byłem w zmowie z Pridem. Poza tym, miałem ochotę się z nim rozmówić, w najmniej przyjemny sposób. Już nawet miałem w planach jak to zrobić. Jednak to, musiało pozostać moją słodką tajemnicą.
-Potraktuj to jako umoralniającą konwersację.-odparłem, nie spuszczając wzroku z mojej rozmówczyni.-Energia? Czymże ona jest, moja droga?-nie marnowałem swojej energii, bo w sumie mnie to nie dotyczyło.
Ja się nie męczyłem, więc pojęcie energii było mi obce.
Wyszedłem z cienia, aby mogła mnie zobaczyć. Miałem na sobie pelerynę, która zaczepiona była srebrnymi łańcuchami w okolicach mostka. Płaszcz natomiast posiadał złote zdobienia, ręcznie wykonane, zaś spodnie oraz koszula srebrne wykończenia. Mój strój przypominał namyśl te pochodzące za czasów Epoki Wiktoriańskiej, ale ta tutaj kobieta, raczej nie miała pojęcia o tej dekadzie. Zatem, wyglądałem dla niej jak typowy bogacz z wyższych sfer.
Wodziłem po niej i wtedy dostrzegłem ogon. Zatem była syreną. Jakże się pomyliłem w swoich domysłach. Cóż, zdarza się najlepszym. Poza tym, nie użyłem w pełni swojej zdolności manipulacji wzrokiem, więc miałem prawo dokonać błędu w spostrzeżeniach.
-I za każdym razem, będziesz tracić czas na płacz i smutek, gdzie mogłabyś przemyśleć, jak nie dopuścić do takiej sytuacji w przyszłości.-podszedłem bliżej.
Na tyle skróciłem dystans, aby poczuła moją aurę. Zimną, chłodną i niezbyt przyjemną. Tam, gdzie dałem te kilka kroków, trawa jakby zmieniła swój kolor. Takie to były uroki była Ojcem Wampirów.
-Co ci daje płacz? Jakie masz z tego korzyści, poza bólem głowy, zapachanym nosem i chęcią spania?-zadałem jej kolejen dwa pytania.-Dziecko Nowego Świata, które żyje otoczone magią, twierdzi, że nie można przywrócić życia.-rozłożyłem ręce na boki-Spójrz na mnie. Jestem dowodem, który przeczy prawom śmierci.-spojrzałem jej prosto w oczy-Przebywam na tym padole wystarczająco długo, żeby się z tobą nie zgodzić. Na pewno jest sposób, aby przywrócić życie tego rycerza, ale nie gwarantuję, że będzie taki jak dawniej. Może nawet stać się zupełnie kimś innym.-dałem kilka kroków w tył, po czym odwróciłem się plecami do Kalliope-Mój czas jest cenny, więc zakończę tą konwersację.-zacząłem się oddalać.-Jednakże...skoro tak się przejmujesz śmiercią, znajdź odpowiedź na pytanie, dlaczego nie wolno zabijać? Gdy się ponownie spotkamy, udzielisz mi odpowiedzi. -spojrzałem na nią ukradkiem, po czym wtopiłem się w ciemność nocy.
Pozostało mi teraz odwiedzić drugiego, nowo wybranego Rycerza Zodiaku.

z.t

OOC:
 
#6PisanieRe: Północny brzeg jeziora   Pią Gru 22, 2017 4:11 am
Obywatelka


avatar
Skąd : Ocean
Join date : 16/08/2017
Liczba postów : 29
Zobacz profil autora Online
Jako umoralniającą konwersację. Dobrze mogło być i tak ważne tylko by ten nieznajomy mężczyzna miał coś ciekawego do powiedzenia. Pierwsze jednak co padło z jego ust po tych słowach to pytanie. Nabrałam, więc powietrza w płuca i powiedziałam mu że energia to siły witalne i technicznie rzecz biorąc to określają ile jesteśmy w dany czasie w stanie robić i dodałam kilka innych mniejszych faktów na ten temat, patrząc jak nieznajomy podchodzi trochę bliżej mnie przez co mogłam mu się nieco dokładniej przyjrzeć. Spoglądała ma jego ubranie, które trzeba było przyznać było całkiem dziwne ale i ładne zarazem no i do tego towarzyszył ten nieprzyjemny chłód. Wzdrygnęłam się czując jak to nieprzyjemne zimno dotyka mojego nagiego, delikatnego ciałka, to nie było wcale, a wcale nic przyjemnego. Szybko też mój ogon zastąpiły nogi , a serce lekko wystraszone poczęło mocniej bić. Słuchałam jednak tego co mówił nie mogąc nic mu odpowiedzieć, bo zwyczajnie w świecie miał rację.  W dodatku te jego informacje zasiały w mojej duszy w moim sercu takie ziarenko podejrzenia, niepokoju i nadziei. Wiecie to takie uczucie kiedy podejrzewasz, że ta druga osoba wie o wiele więcej niż ty sama i w dodatku nie chce ci tego powiedzieć wprost lub podzielić się z tobą to wiedzą. No to dokładnie coś takiego czułam w tym momencie. Skrzywiłam lekko czoło i wpatrywałam się jeszcze mocniej w  jego oczy tak jak i on w moje jakbym chciała jej na wskroś przewiercić i dowiedzieć się o czym on dokładnie mówi, o czym on wie. Ten jednak zadał mi zaraz pytanie i zniknął zostawiając mnie z pewną dozą niepewności. Westchnęłam też zaraz i przeklęłam pod nosem. Jedyne czego byłam w miarę pewna, to że mam się zabrać za odszukanie odpowiedzi na jego pytanie no i że facet jest wampirem. No i jeszcze te jego słowa „Na pewno jest sposób, aby przywrócić życie tego rycerza, ale nie gwarantuję, że będzie taki jak dawniej. Może nawet stać się zupełnie kimś innym”. Cos mi świtało w głowie, że ten wiedział jak tego można dokonać miałam jednak nadzieję, że nie mówił o staniu się wampirem. Tak czy siak po krótkiej chwili i ja zniknęłam w odmętach wody by zaopiekować się moim końmi oraz przemyśleć, to wszystko i w spokoju poszukać odpowiedzi na zadane przez niego pytanie.

Zt --> Biblioteka Główna-Recepcja
#7PisanieRe: Północny brzeg jeziora   
Sponsored content



Powrót do góry Go down
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Wyprawy na Biegun Północny.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Crystal Empire :: 

Obrzeża

na skraju i jeszcze dalej

 :: Silver Down Lake
-
Wymiana
Wszelkie treści zawarte na forum są całkowitym wytworem administracji Crystal Empire, tudzież zabrania się ich kopiowania. Stronę graficznąforum wykonała Przyczajona Grafika z grupy Monochrome Layouts z pomocą kodów własnych lub w inspiracji kodami znalezionych w różnych miejscach. Za pomoc dziękujemy Moe - Yuriee. Wszelkie grafiki należą do prawowitych autorów, a administracja nie roszczy sobie do nich żadnych praw.
BlackButlerDragon Ball New Generation RebornLuciferum zaprasza!Vampire Kingdom
Yggdrasil - portal o grachaegyoShinjuRegashiHogwartDreamVampire KnightKról LewSmocze RPG - Smoki Wolnych Stadwww.zmiennoksztaltni.wxv.pl