Share |  Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
#1PisanieRóżany Zakątek   Pią Cze 02, 2017 12:20 am


avatar
Administracja
Head admin
Join date : 24/04/2017
Liczba postów : 486
Zobacz profil autora
#2PisanieRe: Różany Zakątek   Pią Mar 09, 2018 7:30 pm


avatar
Administracja
Administrator
Join date : 24/04/2017
Liczba postów : 151
Zobacz profil autora
Każda z młodych panien, która jeszcze nie zdążyła wyjść za mąż, nie była z nikim w związku, a nawet po złamaniu serca otrzymała, poza różą list w złotej kopercie. Wiadomość ozdobiona została burgundową kokardą, która w ręku adresatki otworzył się. W liście pojawiła się informacja o przybyciu do różanego zakątka wtedy, kiedy Słońce będzie najwyżej na nieboskłonie, w dniu otrzymania zaproszenia.


Różany zakątek wyglądał dzisiaj zupełnie inaczej iż zwykle.
Rycerze w biało-złotych zbrojach strzegli wejścia do tego miejsca. Wpuszczali tylko i wyłącznie zaproszone wcześniej młode panny, po czym kierowali w stronę schodów, na szczyt gdzie znajdowały się ruiny starej świątyni, po której zostały tylko filary. Na jej środku znajdował się kilka stołów połączonych ze sobą w linii prostej. Nakryte zostały obrysami barwy czystego śniegu z delikatnymi, złotymi zdobieniami w kształcie róż. Jeśli, któraś z panien postanowiła dotknąć materiał, zrozumiałaby, że jest to jedwab, a wzorki zostały wyszyte ręcznie.
Na stole znajdowały się porcelanowe zastawy, podzielone tak, aby w każdej części dużego stołu znajdował się jeden imbryczek z błękitnymi motylkami oraz dziesięć filiżanek na małych spodkach. Utrzymane w tej samej tonacji stały talerze do dania pierwszego oraz zupy, a obok różnego rodzaju sztućce ułożone wedle zasad savoir vivre, ale tej prostszej wersji. Pozostałe naczynia, również z motywem motylków o kolorze nieba, zostały przykryte pokrywkami i czekały, aby odkryć swoje tajemnice przed przybywającymi z wolna zaproszonymi gośćmi.
Co było najciekawsze w tym wszystkim to jedna z nielicznych niespodzianek jaka czekała te panienki, które zdecydowały się skorzystać z zaproszenia polegająca na tym, iż każda z nich po wejściu na platformę otrzymywała przepiękną suknię balową z jedwabiu.  Kobiety nie mogły tego wiedzieć, ale ten magiczny zabieg miał sprawić, że każda z nich nie będzie się czuła gorsza w żaden sposób. Wszystkie miały być na tym samym poziomie, nie ważne czy były biedne czy bogate, czy miały dobre czy złe serca. Każda z nich była rozkwitającym kwiatem, który zasługiwał na godne traktowanie. Wszak niepielęgnowany kwiat szybko usycha i traci swój urok.
Do zebranych niewiast skierował swoje kroki elegancko ubrany mężczyzna. Młodzian przywdział na czarny frak, który kontrastował z białą koszulą oraz czerwonym krawatem, a także rękawiczkami. Buty na lekkim obcasie o ostrych czubkach wydawały stukot, kiedy się poruszał. Jego zielone, niczym świeża trawa oczy lustrowały zebraną płeć piękną, a blond czupryna była mierzwiona delikatnymi podmuchami powietrza.
Elegant, witał się z każdą z dam skinieniem głowy i raczył szczerym uśmiechem. Przeszedł obok stołu, mijając go, po czym stanął tak, aby był widoczny. Odkaszlnął dość głośno.
-Drogie panie, zaczniemy nasze spotkanie za równo...-wyjął z wewnętrznej kieszeni fraku złoty, niewielki zegarek kieszonkowy zaczepiony na grubym łańcuszku-...trzydzieści minut. Proszę zacząć zajmować miejsca przy stole.-wyjęta rzecz wróciła na swoje miejsce, a on wskazał dłonią stół oraz krzesła.-Na czas oczekiwania, magiczna harfa uraczy was kojącą melodią.-na ostatnie słowa, dwóch rycerzy wniosło ogromny instrument.
Harfa prezentowała się znakomicie. Struny połyskiwały perłowym blaskiem, a sama przypominała siedzącego smoka ze złożonymi skrzydłami.
Jak tylko znalazła się na wyznaczonym miejscu rubinowe oczy zalśniły, a struny zaczęły się lekko poruszać. Melodia, która zaczęła wypełniać otoczenie dodała jeszcze większego uroku miejscu, w którym miało się odbyć spotkanie.



Zapraszam na otwarty event tylko kobiecych postaci z okazji dnia kobiet. Rozgrywka na życzenie Graczy została przedłużona do. 16.03.


Ostatnio zmieniony przez Bajarz dnia Pon Mar 12, 2018 12:13 am, w całości zmieniany 1 raz
#3PisanieRe: Różany Zakątek   Sob Mar 10, 2018 7:06 pm


avatar
Obywatelka
Join date : 17/01/2018
Liczba postów : 17

Statystyki
Życie:
464/464  (464/464)
Mana:
890/890  (890/890)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Kręciła się przy wejściu do Różnego Zakątka już od jakiegoś czasu. Ściskała złotą kopertę, w której znalazła list. Patrzyła na złote zbroje, na ruiny świątyni i na wchodzące tam kobiety. I zastanawiała się - co jej u licha strzeliło do głowy, kiedy stwierdziła, że podążenie za wskazówkami z otrzymanego listu będzie takie zabawne.
CO ONA U LICHA SOBIE MYŚLAŁA?
To nie było jej środowisko, ci rycerze w lśniących zbrojach jej to powiedzieli, choć nie musieli wymieniać z nią ani słowa. Jej świat pełen był brudu, alkoholi i bójek, a nie złotych kopert i złotych rycerzy.
No ale skoro już przyszła, to wejdzie. Wejdzie, zwinie co się da- bo zgadywała, że cokolwiek tam znajdzie, będzie równie złote, co koperta i rycerze, uda onieśmielenie albo osłabienie i wyjdzie. Łup opchnie i będzie miała na wizytę w swojej ulubionej karczmie. Jak pomyślała, tak zrobiła. Pokazała kopertę rycerzom, wspięła się na schody i z żalem stwierdziła, że talerze nie są złote. I że ktoś właśnie próbuje sprezentować jej suknię.
JEDWABNĄ suknię. Kiedy tylko dostała to cudo w swoje ręce, trudno jej było ukryć zachwyt, bo minęło sporo czasu, od kiedy ostatnio dotykała jedwabiu. I choć słodycz całego wystroju przyprawiała ją o mdłości - i doskonale wiedziała, że jeśli nikt jej sukni nie zabierze, to i tak u Phyrry długo nie zostanie, to stwierdziła, że skorzystanie z zaproszenia może - tylko może - nie było znowu takie durne.
No, chyba że je wszystkie teraz uśpią i obudzi się związana, w ładowni statku wiozącego ją do burdelu. Wiedziała przecież doskonale, że takie rzeczy się zdarzają, sama już kiedyś stanowiła taką podwózkę. Choć o okoliczności, w jakich kobiety zostały uprowadzone raczej się nie dopytywała.
Zapytała, gdzie można się przebrać, a kiedy już miękka tkanina otoczyła jej ciało, za wszelką cenę starała się poruszać, nie robiąc przy tym miny, jakby właśnie dostawała orgazmu.
Takie miękkie!
Kiedy była już gotowa, skupiła uwagę na mężczyźnie, który właśnie przemówił i zajęła jedno z miejsc jak najbardziej na obrzeżu - tak w razie czego, jakby musiała szybko czmychnąć. W głowie oceniała już wartość otaczającej ją zastawy - choćby tylko z nawyku  - i zastanawiała się trochę, o co w ogóle tutaj chodzi. I czy oprócz sukni, ktoś postanowi podarować jej może tego eleganckiego mężczyznę.
Nie o to jednak zapytała, kiedy postanowiła się odezwać. Chociaż jej ciekawość musiała znaleźć ujście.
- Czy po wszystkim możemy zatrzymać tę suknię?
#4PisanieRe: Różany Zakątek   Nie Mar 11, 2018 4:13 pm


avatar
Obywatelka
Skąd : Ocean
Join date : 16/08/2017
Liczba postów : 88

Statystyki
Życie:
880/880  (880/880)
Mana:
990/990  (990/990)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Zaproszenie do różanego zakątku było bardzo ładne, trzeba było to na wstępie przyznać, a samo zaproszenie wydało się być bardzo interesujące i zaciekawiło samą syrenkę. Nie myśląc dużo syrenka zabrała ze sobą niezbędne rzeczy i popłynęła do brzegu, tam się przebrała w wygodne ubranie, poczesała włosy, popsikała się jakimś morskim perfumem i potuptała przed siebie w kierunku zakątku.
Tam już na wstępie przywitali ją rycerze w ślących, przepięknych zbrojach, którzy na szczęście byli bardzo przemili.
- Dzień dobry.- syrenka przywitała się z nimi z uśmiechem na ustach wchodząc w głąb zakątku. Tam pośród ruin znajdowały się stoły zastawione zastawą jakby czekały na gości. Jedna dziewczyna zresztą już znajdowała się na miejscu.
-Witaj. – syrenka przywitała się z nią, spoglądając na jej śliczną suknię. Uśmiechnęła się do niej, a po chwili i jej została wręczona, w sukienka, w którą nie omieszkała się szybciutko przebrać, kiedy tylko znalazła do tego stosowne miejsce. Po chwili wróciła i zajęła miejsce przy stole. Wolnych miejsc było jeszcze całkiem sporo, a jak na razie w tym miejscu znajdowały się tylko dwie dziewczyny. No i jeszcze ten mężczyzna, który pojawił się ubrany w elegancki strój mężczyzna, który zapewne był gospodarzem tego całego wydarzenia.  Jego oczy patrzyły na każdą zebraną w tym miejscu dziewczynę, również na Kalliope, po chwili oświadczając, że wydarzenie rozpocznie się za 30 minut. Syrenka więc był ciekawa czy ktoś jeszcze się tutaj pojawi, w końcu zastawionych miejsc przy stole było znacznie więcej. W tym wypadku jednak należało się wykazać odrobiną cierpliwości i poczekać grzecznie siedząc na swoich czterech literach, spoglądając to na grającą harfę, która wszystkich zebranych raczyła miłą melodią,  czy też na nieznajomego gospodarza lub dziewczynę, która również tutaj się znalazła.
#5PisanieRe: Różany Zakątek   Wto Mar 13, 2018 12:46 am


avatar
Administracja
Administrator
Join date : 24/04/2017
Liczba postów : 151
Zobacz profil autora
Panien rzeczywiście było niewiele, ale cóż poradzić skoro pora była taka, że większość pracowała albo spędzała czas na zajęciach.
Harfa nie przestała wygrywać spokojnej, ale radosnej melodii kojącej umysły zabranych.
Suknie były miękkie, delikatne, a przede wszystkim zdawały się emanować ciepłem niczym puchata kołderka. Każda zaczęła czuć jakąś więź z ubiorem i już wiedziały, że nie jest to zwykła suknia, tylko jakaś magiczna.
-Jak najbardziej, możecie zatrzymać te suknie. To prezent dla was od naszej pani.-mężczyzna ułożył lewą dłoń na  prawej stronie klatki piersiowej, po czym skinął lekko głową. Posłał Phyrrze delikatny, szczery uśmiech, który miał wywołać bicie serca. Jegomość podchodzić do każdej z dam i prosił, aby zaczęły powoli kierować się w stronę stołu, tudzież jego pobliże.
Nagle muzyka ucichła, a harfa przestała grać. Zawiał delikatny wiatr, który przyniósł ze sobą różany zapach oraz nieco czerwonej mgiełki. Chwilę potem do uszu zebranych kobiet doszedł odgłos melodyjnych dzwonków, aby na drugim końcu platformy, a właściwie na sporej wysokości zaczęły pojawiać się schody stworzone z różanego krzewu. Powoli roślinne zejście poruszało się w dół, aż dotarło do platformy. Nie było nikogo widać, ale dało się słyszeć kroki kogoś, kto miał na sobie buty na obcasie oraz łopot skrzydeł. Im dźwięk był bliżej, tym kobiety mogły bez problemu dostrzec pojawiającą się powoli postać. Najpierw to był tylko delikatny zarys, który stopniowo ujawniał sylwetkę bardzo pięknej kobiety.


Kobieta mierzyła sobie jakieś metr siedemdziesiąt, a jej blond włosy upięte zostały w kitkę przyozdobioną różaną opaską. Różana cera kontrastowała z jej fioletowymi oczami, w których tliła się nutka spokoju oraz radości, kiedy lustrowała każdą z przybyłych panien. Kąciki malinowych ust uniosły się ku górze, kiedy kobieta schodziła coraz niżej, aż w końcu zeszła na platformę. Różane schody rozwiały się zamieniając się w płatki róż.
To, co co rzucało się w oczy u blondyny,  było jej strojem. Wyglądał jak dopasowany do ciała gorset z różanymi, białymi oraz bordowymi wstawkami.  Złote dodatki mieniły się od blasku promieni Słońca, która dawało przyjemne ciepło, nawet jak na taki okres. W okolicach bioder strój kobiety, na bokach przyozdobiony został przezroczystymi kawałkami materiału, który falował na wietrze. Dwa, umiejscowione na środku grube pasma materiału, po obydwu stronach sięgały prawie ziemi. Buty nowo przybyłej były białe z mały, czerwonymi serduszkami na noskach. Jednak nie strój zaczął przykuwać uwagę panien, lecz jej skrzydła, która wcale nie przypominały tych należących do aniołów czy uskrzydlonych mieszańców. Z Brzegi owego dodatku miały barwę drogiego kruszcu, a coś co przypominało pióra miało jasno-różowy odcień i emitowały delikatne światło.
-Witajcie, moje drogie.- skinęła głową do wszystkich panien.-Jestem Bogini Afrodyta i cieszę się, że odpowiedziałyście na moje zaproszenie.-przyglądała się każdej z kobiet bardzo uważnie-Każda z was, w pewien sposób jest inna...lecz...-poruszyła lewą dłonią pokazując na panny w nią wpatrzone-...jest pąkiem kwiatu, który dopiero rozkwitnie.-Afrodyta spojrzała za siebie, aby zobaczyć jak schody całkiem się rozsypały.
Powróciła wzrokiem na swoich gości.
-Pokażę wam, jak wydobyć z was piękno, które śpi w każdej z was. Nie ważne, czy jesteście biedne czy bogate, rozsądna czy naiwne, dzisiaj wszystkie jesteście równe.-Bogini zasiadła przy stole, na jego szczycie.
Uderzyła różdżką, a stół błyskawicznie nakrył się wspaniałymi i wykwintnymi daniami.
-Najpierw jednak zjedźmy.-Afrodyta skinęła do panien głową.
-Pani, ale mieliśmy zacząć za pół godziny, żeby...-odezwał się młodzian, który wcześniej informował kobiety o rozpoczęciu spotkania.
-Pierro, lepiej zajmij się przygotowaniem pierwszej niespodzianki dla naszych pań.-Afrodyta uderzyła lekko mężczyznę w głowę różdżką.
Ten skulił się nieznacznie. Spojrzał bogini w oczy, po czym skinął głową. Skierował się w stronę schodów, aby po chwili zniknąć dziewczętom z oczu.
Zatem, kobiety mogły teraz pobyć sam na sam z boginią Afrodytą, która tylko czekała na pytania, ale nie zamierzała tego mówić wprost. Wystarczyło tylko spojrzeć w jej fioletowe oczy, które mówiły wszystko.
Panny poczuł mniejszą lub większą ekscytację, wszak nie codziennie można zjeść obiad w towarzystwie takiej persony!
#6PisanieRe: Różany Zakątek   Wto Mar 13, 2018 6:26 pm


avatar
Obywatelka
Join date : 17/01/2018
Liczba postów : 17

Statystyki
Życie:
464/464  (464/464)
Mana:
890/890  (890/890)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Kalliope została obdarzona przez Phyrrę przelotnym tylko spojrzeniem, choć fakt, faktem - ruda pokusiła się nawet o lekki uśmiech w czasie tego chwilowego kontaktu wzrokowego. O wiele bardziej interesował ją jednak obecny tutaj jedyny mężczyzna. Kiedy potwierdził już, że suknie są dla nich, pokiwała głową z zadowoleniem.
Super, będzie mogła ją opchnąć, popłakać w kącie, że ją opchnęła, a potem skoczyć na partyjkę w karty. Już nie mogła się doczekać!
- Od naszej pani? - teraz kiedy już kwestie własności sukni nie zaprzątały tak jej głowy, zreflektowała się i postanowiła zastanowić nad tymi słowami.
Super. Czyli jednak wywiozą je do burdelu, jakiejś burdelmamy, która każe nazywać się "panią". Lepiej żeby kobieta nie była zbyt przywiązana do swojego uzębienia,  bo Phyrra nie zamierzała nikogo tak nazywać.
Za wszelką cenę starała się siedzieć tak, jakby miała pojęcie, co to dobre maniery, teraz jednak zaczęła się jeszcze uważniej rozglądać. Zaraz, czy ta harfa gra sama? Poszukała wzrokiem jakiegoś maga powietrza z artystyczną duszą, bo pierwsze co przyszło jej do głowy, to przypuszczenie, że może ktoś w ten sposób postanowił wykorzystać swoje zdolności.
Co za marnotrawstwo talentu.
Nikogo takiego jednak nie znalazła, a w tym momencie muzyka ucichła i zaczęło się coś, co ruda w swojej głowie szybko nazwała "przedstawieniem". Zmiana zapachu, dzwonki. Rozpylają tu jakiś narkotyk, czy może to jakaś dziwna próba hipnozy? A może tak naprawdę już Phyrra tkwiła w jakiejś dziwnej iluzji? Dyskretnie uszczypnęła się w rękę. Zerknęła na Kalliope, żeby ocenić jej reakcję, ale potem dostrzegła zbliżającą się kobietę.
Och. Przez chwilę przyglądała się tylko kobiecie, upewniając się w przekonaniu, że ma właśnie jakieś omamy. Upewniła się tylko, że ma zamknięte usta. No ładnie. Te skrzydła muszą być warte fortunę.
A potem kobieta przedstawiła się jako Afrodyta i Phyrra pożałowała tych wszystkich rozważań o burdelmamach, wybijaniu zębów i wartości skrzydeł na czarnym rynku. Miała tylko nadzieję, że żadna z tych myśli nie wymalowała się ani razu na jej twarzy.
- To... Och. Twoja obecność to dla nas zaszczyt, pani - wyartykuowała względnie składnie, a potem nie była w stanie już nic powiedzieć, kiedy na stole pojawiła się istna uczta.
Aż na chwilę zapomniała o kartach. Sukces.
#7PisanieRe: Różany Zakątek   Czw Mar 15, 2018 10:30 pm


avatar
Administracja
Administrator
Join date : 24/04/2017
Liczba postów : 151
Zobacz profil autora
Phyrra, a nawet inne zebrane kobiety powinny się cieszyć, że Bogini nie czytała im w myślach. Na pewno mogłaby się pośmiać. Jednak, nie posiadała takich zdolności.
Afrodyta przyglądała się bardzo uważniej każdej z panien taksując swoim fioletowym spojrzeniem. Ona wiedziała kim są, czym się zajmują, a mimo to widziała w nich piękno.
-Nie wstydźcie się i delektujcie się jedzeniem.- gestem dłoni wskazała na suto zastawiany stół.-Wszystkie tutaj potrawy pochodzą ze Starego Świata, o którym zapewne nie miałyście okazji słyszeć.-bogini uśmiechnęła się, widząc miny co, niektórych panien-Nie macie się czego obawiać.-blondyna zaśmiała się-Ta zupa w wazie to rosół. Sporządzania z drobiu, przeważnie z kury lub kurczaka, nierzadko z kapłona. Zdarzają się także takie, do których wykorzystuje się wołowinę lub baraninę. I jak widzicie, podaje się go z makaronem. To było narodowe danie kraju zwanego Polską.- Afrodyta nie przestawała się uśmiechać, a jej ton głosu był radosny-W tej drugiej zaś została podana shio-ramen, która została przygotowana z odtłuszczonego rosołu przyrządzonego na bazie mięsa kurzego, a dodatki jakie się tam znajdują to pulpety drobiowe, ryby, pekińska kapusta cebula z odrobiną szczypiorku oraz por z pędami bambusa. bogini ze spokojem tłumaczyła zebranym co dokładnie zostało wrzucone do ugotowanych zup-Och, cóż to za miny? Te zupy są naprawdę dobre! Macie moje słowo! Słowo Bogini Afrodyty!- wypowiadając te słowa sięgnęła po najbliżej stojącą wazę i wlała sobie cały talerz zupy.-Smacznego!klasnęła w dłonie, po czym zabrała się za jedzenie.
Niektóre z panien zrobiły jak ona, jednak kilka nie było przekonanych i dopiero po chwili zabrał się za jedzenie.
Obie zupy były łagodne, dobrze doprawione, a co najważniejsze robiło się ciepło na żołądku.
-I co? Mówiłam, że dobre? Mówiłam?-Afrodyta zaczęła cieszyć się jak dziecko, co w ogóle nie pasowało do takiej osobistości jak ona.-Co do mojej obecności i zaszczytu...-zdała sobie sprawę, że nie odpowiedziała od razu Phyrrze-...czy ja wiem, jakby nie patrzeć jestem tu regularnie i chyba już się tutaj każdy przyzwyczaił do mojej obecności, ale jako nietutejsza nie możesz o tym wiedzieć.- posłała kobiecie uśmiech-Zatem, skoro już trochę podjadłyśmy, to może chciałybyście porozmawiać o Starym Świecie i jak kiedyś żyły kobiety?-wytarła usta chusteczką.-Zanim mój służący przygotuje to, co mam jeszcze zaplanowanie, minie jeszcze trochę czasu. Zatem, jakieś pytania?-zaczęła wodzić po zebranych paniach.
#8PisanieRe: Różany Zakątek   Pią Mar 16, 2018 8:21 pm


avatar
Obywatelka
Join date : 17/01/2018
Liczba postów : 17

Statystyki
Życie:
464/464  (464/464)
Mana:
890/890  (890/890)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Stary świat. Rosół. Shio-ramen. Chyba zaraz jej się od tego zakręci w głowie.
Phyrra wodziła spojrzeniem od zupy do zupy, które wyglądały trochę jak dosyć mocno rozwodniony mocz. Tłusty, wodnisty mocz z warzywami. Czy w tej całej Polsce lubili pić mocz z tłuszczem? I czym, do cholery, jest kapłon?! Nigdy nie interesowała się drobiem, ani na jotę, więc nie miała nawet zielonego pojęcia, w której dziedzinie życia szukać odpowiedzi. Domyśliła się jedynie, że jest to jakieś mięso.
Ostatecznie, nie bez dystansu, nalała sobie trochę zupy, ale zapobiegawczo poczekała aż nie tylko Afrodyta, ale kilka innych kobiet też zacznie jeść. Tak w razie czego, już dawno wyrobiła w sobie nawyk, żeby nie próbować niczego pierwsza. W półświatku ludzie padali jak muchy przez trucizny. Oraz z powodu poderżniętych gardeł, pobicia i innych ciekawych rzeczy, zależnie kto prowadził rozgrywkę. Ale Phyrra nie zamierzała skończyć jak żadne z nich. Wizja starości była jej miła.
Mocz zwany rosołem, okazał się w ogóle nie smakować jak mocz, za co ruda była nawet całkiem wdzięczna.
- Być może po prostu nie odwiedzamy tych samych miejsc, pani - zasugerowała, bo i to prawdopodobnie było prawdą.
Gdyby Afrodyta postanowiła przechadzać się po ciemnych, bandyckich zaułkach, to prawdopodobnie ktoś w końcu wymyśliłby jak pozbawić boginię skrzydeł. Nie można tam było w końcu znaleźć ani wstydu, ani moralności, jedynie chciwość i przebiegłość.
Słysząc kolejne pytanie bogini, uniosła lekko brwi.
- A żyły inaczej?
Nigdy się nie zastanawiała nad tego typu rzeczami. Zdawała sobie sprawę, że nie wszędzie jest tak samo jak w Proxoli, czy Larnwick, ale nie miała na tyle wyobraźni - a może po prostu chęci - żeby zastanowić się jak było w dawnych czasach.
- Może wszystkie chodziły w jedwabiach?
Jeśli tak to ona ładnie poprosi o przeniesienie jej do tych czasów. Była stworzona do jedwabiu!
#9PisanieRe: Różany Zakątek   Sob Mar 17, 2018 9:09 pm


avatar
Obywatelka
Skąd : Ocean
Join date : 16/08/2017
Liczba postów : 88

Statystyki
Życie:
880/880  (880/880)
Mana:
990/990  (990/990)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Dziewczyna wcale się nie spodziewała, że na tej imprezie uda jej się spotkać kogoś takiego jak sama bogini Afrodyta. Był to niezwykły gość, trzeba było przyznać. Syrencia przywitała się z kobietą, podziwiając i przyglądając się jej strojowi, który pasował do jej wizerunku bogini. Zachęcona słowami kobiety, syrencia poczęła powoli kosztować, znajdujących się na stole, przepysznie wyglądających potraw. Te rozpływały się na języku i łechtały swoim smakiem podniebienie. Posłuchała też całych tych opowieści skąd pochodzą te potrawy. W miedzy czasie, kiedy ona jadła, druga dziewczyna jej towarzyszka przy tym stole zadała kilka pytań. Jednak i samej syrence nasunęło się ich kilka na język. Poczekała jednak kiedy bogini odpowie na te pierwsze, które padły. Posłuchała, więc odpowiedzi na nie, delikatnie przejeżdżając dłońmi po materiale swojej sukni, patrząc się na obie kobiety. Kiedy jednak nadeszła jej kolej, nabrała powietrza do płuc , a z jej ust wydobyło się kilka dosyć ciekawych pytań.
- To może teraz jaj Ci zadam trochę pytań. Wybacz jeśli będzie ich za dużo. – uśmiechnęła się, wpatrując w Afrodytę. – Skąd wiesz tyle o tych wszystkich potrawach? Nudziło Ci się, że zaprosiła nas tutaj na kolację? Nie wolałabyś, spędzić tego święta w towarzystwie innych bogów? – zadała pierwsze trzy pytania. Może trochę nie grzeczne ale czasu się już nie cofnie. Kiedy jednak kobieta zasugerowała by zapytać o starsze czasy.
- A co do starych, dawnych czasów, to mam też kilka pytań ale jedno z nich odnośnie pewnej księgi wolałabym zadać ci w cztery oczy, jeśli oczywiście na to pozwolisz. Jeśli nie, zadam je tu i teraz. – stwierdziła, czekając na decyzje. Jeśli nie mogła go zadać w cztery, oczy to zapytała tu i teraz o tą księgę, z zwierzętami oraz zawartą w niej legendą.
- I jeszcze chciałam spytać o tą przepowiednie, o koniec starego świata oraz czy istnieją rzeczy o których ty masz pojęcie, a my nie? Jak to było przebudzić dwójkę stwórców? – spytała.
#10PisanieRe: Różany Zakątek   Sob Mar 17, 2018 11:57 pm


avatar
Administracja
Administrator
Join date : 24/04/2017
Liczba postów : 151
Zobacz profil autora
Afrodyta miała to do siebie, że często zapominała o tym, że nie każdy pamięta czasy Starego Świata. Stąd też nie tłumaczyła swoim rozmówcom co jak się nazywa i skąd się bierze. Stąd, nie tylko Phyrra miała rozmyślania na temat dziwnie brzmiących nazw składników obiadowych.
Bogini nie zwracała uwagi na to, że któraś zaczynała później, bo czekała na nią lub na inne. Nie czuła potrzeby skupiać się na tak drobnych i mało istotnych sprawach.
-Całkiem możliwe, moja droga, całkiem możliwe.-Afrodyta zaczesała kosmyk włosów za ucho.
Zapewne, gdyby Bogini zdecydowała się na spacer po szemranych okolicach to mogłaby szybko zauważyć brak kostura, a skrzydła, zapewne musiałaby ukrywać, żeby za bardzo nie odstawać od reszty i przysłowiowo nie rzucać się w oczy swoim dość specyficznym widokiem.
-Oczywiście, że żyły inaczej.-machnęła dłonią, a nad głowami kobiet zaczął pojawiać się biały dym-Zależy też jeszcze, o jakim etapie ze Starego Świata mówimy. W pewnych okresach kobiety w ogóle nie miały żadnych praw. Miały za zadanie rodzić dzieci i zajmować się domem i dbać o swojego męża. Wyobrażacie to sobie? Z góry ustalone zasady, do których wszystkie musiały się stosować. -blondyna patrzyła jak mgiełka zamienia się w wizerunek preistorycznej kobiety.-Pokażę wam, jak wygląd kobiety się zmieniał przez dekady.-jak tylko wypowiedziała te słowa, zebrane panny mogły dostrzec jak mocno zmieniały się wizerunek kobiet.
Od epoki kamienia po czasy, które aktualnie trwały.
Afrodyta uważnie patrzyła na każdą z obecnych, aby widzieć, jak mocno zmieniał się im wyraz twarzy, kiedy stroje kobiet tak mocno się zmieniały.
-I owszem, były okresy, kiedy kobiety miały stroje z jedwabiu.-odpowiedziała na pytanie zadane przez Phyrrę-Jednak głównie, tylko bardzo bogate damy mogły sobie pozwolić na tak kosztowne rzeczy.- spojrzała na Phyrrę, a potem na Kalliopę, aby jej wysłuchać.
Afrodyta była zszokowana brakiem szacunku Kalliope w stosunku do jej osoby.
-Młoda damo, nie przystoi się tak zwracać to kogoś starszego od siebie.-zwróciła uwagę syrenie-Każda kobieta powinna potrafić przygotować potrawy oraz znać ich składniki. Mimo, że czasy się zmieniły, to na nas ciąży obowiązek opieki nad ogniskiem domowym. Powinnaś być tego świadoma. Jeśli kobieta nie potrafi przygotować nawet prostej potrawy, znaczy, że nie jest w stanie zadbać o sobie. Następstwem tego jest nieumiejętność zadbania o innych, w tym przypadku ważnych dla nas osób.-jej fioletowe oczy ponownie spojrzały na każdą z zebranych, po czym powróciła wzrokiem do Kalliope-Jesteś bardzo niewychowaną i bezczelną młodą damą. -jej ton głosy zrobił się nieco mniej sympatyczny.
-Pamiętaj, to jest bogini. Powstrzymaj swój język.-najbliżej siedząca syreny kobieta, o brązowych falistych włosach szepnęła jej na ucho-Nie słyszałaś, że jeśli Bogowie lub Boginie się zdenerwują, mogą sprowadzić na ciebie niełaskę. Lepiej utemperuj swój język.-zielone oczy lustrowały bardzo uważnie Kalliope-Nie chcę przez ciebie popaść w niełaskę u Bogini Miłości.-dodała niezadowolonym głosem.
-Co za niewychowanie!-starsza kobieta, mająca piwne oczy pasujące do ciemnej karnacji nie kryła swojego niezadowolenia-Jak można sugerować, że pani Afrodyta przyszła do nas z nudów!-czarne afro włosy poruszyły się, gdy kobieta spojrzała w stronę Kalliope-Powinnaś być wdzięczna, że pani Afrodyta przybyła do nas z tak odległego miejsca, żeby podzielić się z nami wiedzą z tamtego świata oraz jego historią.-murzynka bardzo uważnie lustrowała Kalliope-Powinnaś przeprosić panią Afrodytę i to natychmiast!-inne damy zaczęły przytakiwać kobiecie.
Jeśli Kalliope nie uspokoi swojego ciętego języka, to w końcu nikt nie będzie chciał jej towarzystwa na spotkaniu.
-Moje drogie, proszę o spokój. Liczymy, że panna niewychowana zamieni się w pannę wychowaną.-Afrodyta odparła dość kąśliwie, gdyż poczuła się bardzo urażona zachowaniem Kalliope.-Przepowiedni było wiele, na temat końca Starego Świata. Musiałabyś sprecyzować o jakiej z nich mówisz.-Bogini zmarszczyła brwi-Owszem. Istnieją takie rzeczy, o których wy nie wiecie, a ja wiem. Nie jesteście jeszcze gotowi na to, aby je wszystkie poznać. Mogłoby to wywołać szok na waszej delikatnej psychice.-odpowiedziała Kalliope-Nie przebudziłam ich ja. Zatem nie odpowiem Ci na to pytanie.-nos Afrodyty zmarszczył się nieznacznie-Nie rozmawiam z nikim na osobności. Co do twojej księgi, z którą prawie w ogóle się nie rozstajesz przedstawia historię czterech Bogów, Suzaku, Bai Hu, Xuán Wǔ oraz Qing Long.-Bogini oparła się plecami o oparcie krzesła, po czym skrzyżowała ręce na wysokości klatki piersiowej.-Jednak, by móc się z nimi skontaktować potrzeba odnaleźć magiczne amulety. Jeden z nich, jest tutaj w Larnwick. Nie wiem jednak gdzie. Ukryte zostały magiczną barierą, którą tylko wybrani mogą przełamać.-dodała po krótkiej chwili-Jednak, jeśli już spotkacie się, z którymś z nich to musicie oddać to co dla każdej śmiertelnej istoty jest najważniejsze. Chyba nie muszę mówić o jakiej rzeczy mowa, czyż nie?-jej fioletowe oczy spojrzały świdrująco na Kalliope.
Nie mówiła już nic, gdyż jej kamerdyner przyszedł ze złotą tacą, na której coś mieniło się na czerwono oraz połyskiwało.
Mężczyzna podszedł do każdej i położył przed nimi rubinowy naszyjnik wykonany częściowo z białego złota.
-To prezent ode mnie dla was.-Afrodyta wzięła swój kostur w dłoń, po czym uniosła go nie znacznie w górę.
Ten zabłysł, a rubiny w ozdobach zareagowały na krótką chwilę, po czym zgasły.
-Jest to magiczny naszyjnik, który został magicznie połączony z wami.- Bogini zaczęła wyjaśniać.-Dla innych będzie to tylko zwykła, nic nieznacząca ozdoba, natomiast dla was ten wisior może spełnić trzy życzenia. Jednak jest warunek.-podniosła palec ku górze-Nie może w żaden sposób życzenie wpływać na wolną wolę innej żywej istoty, nie może to być samolubna zachcianka i nie może życzenie doprowadzić do śmierci innej, żywej istoty. Jeśli, któreś z życzeń złamie tą zasadę, wisior rozpadnie się, a właścicielka na wieki zamieni się w kamienny posąg.-powiedziała bardzo poważnie-Dlatego pamiętajcie, kiedy będziecie wypowiadać życzenia.
-Pani Afrodyto, skąd będziemy wiedziały, ile życzeń wykorzystałyśmy?-padło to samo pytanie z ust kilku zebranych panien.
-Rubin, za każdym wypowiadanym życzeniem będzie tracić swój kolor, aż w końcu stanie się kryształem. Będzie można to łatwo dostrzec.-Afrodyta udzieliła odpowiedzi-Po tym, jak straci moc spełniania życzeń, będzie was bronić przed każdym, kto spróbuje wyrządzić wam krzywdę.-posłała kobietom uśmiech-Zanim mnie spytacie, o nić jaka was wiążę z wisiorem, odpowiem wam. Otóż, medalion zawsze będzie do was wracać, , gdy ktoś go ukradnie, gdy zgubicie, a nawet jeśli spróbujecie przegrać go w karty.-spojrzała wymownie na Phyrrę-Jednak wątpię, by ktoś chciał zwykł wisior, który jak wspomniałam dla innych patrzących z boku to zwykła, nic nieznacząca i bezwartościowa babska ozdoba.-dodała jeszcze na koniec nim zamilkła, aby pozwolić nacieszyć się swoim gościom prezentem.
#11PisanieRe: Różany Zakątek   Nie Mar 18, 2018 5:16 am


avatar
Obywatelka
Skąd : Ocean
Join date : 16/08/2017
Liczba postów : 88

Statystyki
Życie:
880/880  (880/880)
Mana:
990/990  (990/990)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
No cóż może i Kalliope mówiła trochę zbyt…. powiedzmy, że zwracała się niczym koleżanka do koleżanki, zadając pytania czy rozmawiając z Afrodyta ale w życiu by się nie spodziewała, że wszystkie znajdujące się przy tym wspaniale zastawionym najróżniejszymi daniami i potrawami stole, panie poczną tak na nią psioczyć i marszczyć noski w wyrazie ich niezadowolenia w związku z jej tonem wypowiadanych słów.
- Przepraszam, może faktycznie powinnam się począć zachowywać się trochę bardziej sztywno. – stwierdziła syrenka, uśmiechając się tak jak wszystkie te kobiety, które chodziły na wystawne bale i przyjęcia, gdzie wszystkich raczyły tym samym, sztucznym i wyuczonym uśmiechem. – Proszę, więc Pani o wybaczenie nietaktu z moje strony i nie gniewanie się, bo to może w negatywny sposób, wpłynąć na Pani olśniewające piękno. – Kalliope wstała, przeprosił po czym nisko, w pas się ukłoniła, składając przy tym rękę. Po chwili podniosła się z tego ukłonu, przejechała dłońmi po jedwabnej sukni i powoli zajęła miejsce przy stole.
- Chodziło mi o tą pierwszą przepowiednie, o to o czym wieścili Majowie. – stwierdziła syrenka, czekając na odpowiedź.
- Jeden tylko? – spytała, odnośnie amuletów, a co do ceny by go zdobyć to faktycznie była ona oczywista. Czyli 12 śmiałków musiało by się poświęcić. Całkiem niezła ta historia. – A jaka jest gwarancja, że ta historia jest prawdziwa, wie Pani? – padło kolejne pytanie z ust syrenki odnośnie księgi. Wzrok bogini wywołał zaś u niej przebiegnięcie drobnego dreszczu na plecach.
Po chwili zaś pojawił się ponownie kamerdyner, a przed jej nosem wylądował czerwony, rubinowy naszyjnik, do którego Afrodyta raczyła wygłosić bardzo ciekawą i wartą zapamiętania instrukcję obsługi. Nie zabrakło również pytań, a i syrena dołożyła jedno od siebie.
- Po pierwsze chciałam podziękować za ten wspaniały prezent ale i spytać jak kryształ będzie nas bronił? Odepchnie przeciwnika, wytworzy jakąś barierę? –spytała, zaciekawiona.
#12PisanieRe: Różany Zakątek   Nie Mar 18, 2018 2:10 pm


avatar
Obywatelka
Join date : 17/01/2018
Liczba postów : 17

Statystyki
Życie:
464/464  (464/464)
Mana:
890/890  (890/890)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Zatem kobiety były sprowadzone do roli klaczy rozpłodowych. Brr, aż się skrzywiła na samą myśl. Oczywiście, daleka była od marzeń o utopijnych społeczeństwach, gdzie każdy dostawał to, czego potrzebował i wszyscy byli równie szanowani - nie, takie pozbawianie kogoś praw wcale nie brzmiało jej przecież tak obco. W tym świecie jednak, przynajmniej takie rzeczy robili głównie przestępcy i odszczepieńcy, a nie wszyscy, zgodnie z aprobatą społeczeństwa i prawa. A tak słowa Afrodyty zabrzmiały. To nasunęło rudej pytanie i otworzyła nawet usta, żeby je zadać.
Jednak wtedy odezwała się Kalliope powodując wybuch ogólnej wrzawy, którą ruda zdecydowała się przeczekać milcząco, za wymówkę biorąc sobie kolejną porcję zupy - tym razem tej drugiej, której nazwa była dla niej na tyle trudna, że zdążyła wylecieć jej z głowy. Przysłuchiwała się jednak rozmowie o księdze, która skłoniła ją do przyjrzenia się Kalliope uważniej - pewnie gdyby Phyrra zadała sobie trud, by odgadnąć do jakiej rasy ta należała, czerpałaby z zamieszania wokół tej kobiety więcej satysfakcji. Ale w tym przypadku bardziej zainteresowała ją wzmianka o amuletach, a więc słuchała uważnie każdego słowa, z niewzruszoną miną jedząc zupę, a w głowie zaczynając już obmyślać plan - po wszystkim pójdzie za kobietą, dowie się gdzie mieszka i przekona się, czy księga i amulety, o których była mowa, będą wystarczająco cenne w dogodnym momencie.
Kontynuacja rozmowy jednak ostudziła jej zapał - amulety, których użycie wiązało się z poświęceniem, a do tego brzmiące na tak trudne do zdobycia, brzmiały jak coś mało chodliwego i niewartego wysiłku.
Chociaż warto było sobie to zapamiętać. Tę informację i twarz Kalliope, jako absolutnie minimum.
W końću rozmowa się na chwilę skończyła - a przynajmniej tak uważała Phyrra, zanim jeszcze zwróciła uwagę na kamerdynera. Wykorzystała więc ten moment, żeby zadać swoje pytanie. Odłożyła sztućce - jej, kiedy ona ostatnio się tak najadła? -  i oparła wygodniej na krześle.
- Czemu te kobiety po prostu się nie zbuntowały? Chyba nikt nie chciałby tak żyć - otóż to. Gorsza forma niewolnictwa, niż jej własna, bo ona generalnie rzecz biorąc zachowała dużą część możliwości decydowania o sobie. Rozumiała małe grupki, które nie miały wystarczająco sił, ale jak można było zniewolić połowę społeczeństwa?
Wtedy zobaczyła naszyjnik i los kobiet z dawnych czasów zupełnie przestał ją interesować - na rzecz oszacowania wartości. Aż do momentu, gdy jednak Afrodyta zaczęła wyjaśniać, co to w zasadzie jest.
Amulet spełniający życzenia. Zaczęła obracać go w rękach i to nie o kartach pomyślała w pierwszym momencie - a o ojcu.
Życzenia jednak nie mogły być samolubne. Przekrzywiła lekko głowę i zmarszczyła brew, odnotowując mimochodem, że Afrodyta jakoś tak dziwnie na nią spojrzała, gdy mówiła o grze w karty...
Ha, no jasne, że spojrzała. Przecież była boginią, na pewno wiedziała, kogo gości.
Ale te życzenia... Będzie musiała się nad tym poważnie zastanowić.
- Co dokładniej oznacza "samolubne"? - zdecydowała się w końcu zapytać, dodając swoje pytanie do tych paru, które już padły.
Były w końcu różne stopnie egoizmu. Nie wątpiła, że zlokalizowanie matki odpadało - zwłaszcza, że Phyrra zdecydowanie zamierzała zrobić jej krzywdę i chodziło głównie o zemstę. Ale czy odnalezienie ojca też się łapało na coś, po czym naszyjnik się rozpadnie?
#13PisanieRe: Różany Zakątek   Wto Mar 20, 2018 10:42 pm


avatar
Administracja
Administrator
Join date : 24/04/2017
Liczba postów : 151
Zobacz profil autora
Co się dziwić, skoro Kalliope pochodziła z zupełnie innego świata? Jej świat, ten w morskich toniach był tak inny i różny od tego na powierzchni, że właśnie w takich sytuacjach było widać odmienność kulturową reprezentowaną przez syrenę.
Poza tym, dla niektórych, w tym Afrodyty wydała się po prostu, aż nadto otwarta do wszystkich, a nie każdemu taki coś mogło pasować. Dzisiaj jednak, Bogini nie zamierzała robić nic złego, bo przecież nie wina Kalliope, że pochodziła z głębin.
Na słowa syreny Afrodyta tylko skinęła głową, dając jej znać, że wszystko jest w porządku.
-Dużo, aby opowiadać, dlatego...-Bogini uniosła berło ku górze, a przed Kalliopę pojawił się zwój z siedmioma proroctwami majów-Myślę, że ten zwój lepiej pozwoli ci zrozumieć  przekaz zawarta w proroctwie, czy raczej proroctwach.-fioletowe oczy lustrowały Kallipę-Zwój wróci do mnie za miesiąc, zatem dbaj o niego dobrze.- dodała po chwili.-Dlatego...-kobieta pokazała lewą dłoń, a na niej pojawiło się czerwone, płonące się pióro-Należy do Suzaku. Podarował mi je mówiąc, że kiedyś nadejdzie czas, że wskaże wybrańców. Co do zaś moc amuletu to jak najbardziej będzie jak mówisz. Pojawi się bariera, która nie da ws skrzywdzić.- Afrodyta wpatrywała się w piórko, które delikatnie uniosło się nad jej dłonią-Zbuntowały się, moja droga, chociaż nie to za ostre słowo. Raczej, w pewnym etapie zaczęły domgać się swoich praw. Walczyły o emancypację, ale w końcu zaczęła im przeszkadzać rola tak zwanej kury domowej.- Afrodyta spojrzała na Phyrrę-Na przełomie XIX i XX wieku Starego Świata nastąpił przełom w naszej walce o prawa i otrzymałyśmy możliwość studiowania. Co kiedyś kobietom, również nie wolno było robić. I tak, pierwszą kobietą wielką uczoną była Maria Skłodowska-Curie. I otrzymała dwie Nagrody Nobla. Utarła ona nosa mężczyznom pokazują, że też jesteśmy tak samo mądre i inteligentne jak oni.- pomachała prawą dłonią śmiejąc się-Jakie były miny ziemskich mężczyzn. Hahaha! Szkoda, że nie było wam dane tego zobaczyć.-blondyna przetarła jedną łzę, która zakręciła się jej w oku na wspomnienia-Oczywiście, takie sytuacje miały miejsce na waszej planecie. Na tej z której pochodzę ja, kobiety się czci oraz szanuje cały czas od zawsze. Dlaczego? Ponieważ to by dajemy życie, my opiekujemy się ogniskiem domowym i musimy oddać sporą część naszego życia dla innych.- wyjaśniła krótko.-Wracając do odpowiedzi na twoje pytanie, to z czasem zyskałyśmy prawa wyborcze oraz możliwość pracy w tak zwanych męskich zawodach. Pojawiały się także sufrażystki, które w Anglii, w dość agresywnie prowadziły swoje działania, bowiem potrafiły przerwać obrady mężczyzn, a nawet wybijały okna. Przykładów jest wiele, ale nie będę wam o tym zanudzać.- bogini przyglądała się teraz kobietom, które z zainteresowaniem oglądały wisiorki.
-Czyli takie, które wynika z czystego egoizmu. Dobrym przykładem jest zażyczenie sobie sporego bogactwa, czy posiadanie lepszej rzeczy niż ktoś, o kogo jesteśmy zazdrośni.- Afrodyta spojrzała na Phyrrę z jeszcze większą uwagą.
Dostrzegła bowiem, dzięki swojej mocy, że jej iskra duszy zalśniła na śliczny różowy kolor, a jej myśl o odnalezieniu ojca dotarła do myśli bogini.
Afrodyta wstała. Oparła swoje berło o brzeg stołu, po czym podeszła do Phyrry. Położyła jej dłonie na ramionach.
-To jest przykład pięknego życzenia i nie musisz się obawiać, że pęknie. To naturalna rzecz żądać czegoś takiego. Pytanie tylko...-pochyliła się do Phyrry, aby jej szepnąć na ucho-...czy to jest to, czego naprawdę pragniesz i nie będziesz żałować.-bogini wyprostowała się, po czym zajęła swoje miejsce.
#14PisanieRe: Różany Zakątek   Nie Mar 25, 2018 6:15 pm


avatar
Obywatelka
Join date : 17/01/2018
Liczba postów : 17

Statystyki
Życie:
464/464  (464/464)
Mana:
890/890  (890/890)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Zupełnie straciła zainteresowanie księgą Kalliope i tym, co Afrodyta jej przekazała. Teraz ważny był dla niej wisiorek - którego życzenia najwyraźniej opłacało się jak najszybciej wykorzystać, aby ten zaczął pełnić rolę ochronną. Mimo to usiłowała skupić się też na losach dawnych kobiet - w końcu sama zadała pytanie i zanim dowiedziała się o wisiorku i jego możliwościach, odpowiedź nawet ją interesowała. Trudno jednak jej się było skupić, bo biżuteria, którą teraz cały czas bezwiednie obracała w palcach, nie chciała już teraz przestać zaprzątać jej umysłu ani na chwilę.
Mimo to udało jej się wyłapać sens słów Afrodyty. Z grubsza. Kilka razy przewróciła nawet oczami z oburzenia -serio? Nawet ona sama miała dostęp do nauki, mimo że istniało jakieś dwieście tysięcy innych przesłanek, dla których mógłby jej się nie należeć niż to, że nie miała penisa między nogami (przez większość czasu). Najwyraźniej dawni mężczyźni byli jeszcze bardziej nie do zniesienia, niż ci obecni.
To strasznie przykre. Jak ten świat w ogóle przetrwał z takimi bufonami kroczącymi po nim?
...Poza tym, że doprowadzili do Apokalipsy?
- Jeśli trzeba było lat i przerywania jakichś smutnych obrad do czegoś tak podstawowego, to się nie dziwię, że już dzisiaj nie ma Starego Świata - pokusiła się o komentarz.
Spięła się nieco, kiedy bogini wstała i podeszła do niej, jednak treść jej słów...
Nawet nie wiedziała jak określić chaos, który zapanował w jej duszy.
Mogła znaleźć ojca! Tak po prostu! Wystarczyło sobie tego zażyczyć. Po tych wszystkich latach zastanawiania się... "Hej tato, znalazłam cię za pomocą magicznego wisiorka, więc teraz się nie możesz mnie wyprzeć, ha", brzmiało jak całkiem fajne wejście smoka!
Ale w jej głowie też zaroiło się też od pytań. W jaki sposób to w ogóle zadziała? Pokaże jej jak wygląda, i gdzie mieszka? Doprowadzi jego do niej? Zadziała na zasadzie jakiegoś magicznego teleportu?
Zacisnęła dłonie mocniej na wisiorku, aż palce jej lekko pobielały, bo sens pytania Afrodyty dotarł do niej z opóźnieniem.
- ...dlaczego miałabym żałować? - zapytała w pierwszym odruchu, ale zaraz pojawiło się w jej umyśle pełno możliwości.
Mógł nie żyć. Mógł być obrzydliwym zboczeńcem, albo mieszkać poza Ziemią. Mógł nie chcieć mieć z nią niczego wspólnego.
Ale równie dobrze mógł być też obrzydliwym, ale nie zboczeńcem, tylko bogaczem, do tego rodzinnym (po kimś to w końcu miała - raczej nie po matce) i zupełnie zmienić jej życie.
Mógł być po prostu normalny.
Niezależnie od opcji do Phyrry na ten moment po prostu nie chciało trafić, tak w pełni, że wystarczyło jedno życzenie. Że to okaże się takie proste. Że odnajdzie go nie po latach poszukiwań okraszonych własnym wysiłkiem i wymuszaniem zeznań na matce, a dzięki obecności na przypadkowym spotkaniu, co do którego nawet nie była przekonana.
Pewnie zaraz się obudzi.
Na pewno zaraz się obudzi!
Albo chaos w jej głowie przerodzi się w jej własną małą Apokalipsę.
#15PisanieRe: Różany Zakątek   Wto Mar 27, 2018 12:59 am


avatar
Administracja
Administrator
Join date : 24/04/2017
Liczba postów : 151
Zobacz profil autora
Afrodyta patrzyła uważnie na Phyrrę, kiedy zasiadła na swoje miejsce. Była boginią miłości, więc wiedziała dużo więcej niż ona. Czy ostrzegała Phyrrę, czy może jednak wręcz przeciwnie? Do tego kobieta musiała już sama dojść.
Nagle, nie wiadomo skąd do Afrodyty podleciała mała, biała puchata kulka ze skrzydełkami przypominającymi te należące do aniołów. Zabawny ogonek, przypominający tasiemkę falował na prawo i lewo.
-Squeek! Pani! Pani wzywają cię do pałacu! Squeek!-piskliwy głosik dobył się z małej, puchatej kulki.
-Och, tylko nie to...moje spotkanie jeszcze się nie zakończyło...-blondyna przyłożyła dłoń do warg. -Nie mogę od tak opuścić moich gości! To nietaktowne!- nieznacznie oburzyła się.
-Squeek! O pani, Thor przybył z nieoczekiwaną wizytą wraz z małżonką.- biała kuleczka nadal lewitowała niedaleko Afrodyty.
-Rozumiem...w takim razie...-bogini wstała, po czym wzięła różdżkę-Tak mi przykro, moje drogie, ale muszę was opuścić. Chciałabym jeszcze zostać, ale naprawdę nie mogę. Nawet, jeśli ja pójdę, to zostańcie. -uderzyła trzymanym przedmiotem w podłogę, a czerwona fala rozeszła się po niej.
Dotknęła każdej z kobiet, a potem otuliła niczym ciepła kołderka.
-Każda z was przejdzie teraz szkolenie z tańca oraz savoir vivre. Moja magia pozwoli wam opanować te zasady do zachodu Słońca.-wyjaśniła-Widząc miny każdej z was, na widok mojego posłańca...pozwolę sobie was obdarować nimi, jeden dla każdej z was.-jak tylko jej różdżka znalazła się ku górze i wydała melodyjny dźwięk, obok każdej z dam pojawił się podobnie wyglądający stworek.-To Igumi. Magiczni posłańcy i nie tylko.-bogini podrapała igumi po głowie-Przywiązują się tylko to jednej osoby, na całe życie. Potrafią korzystać z niewielkich pokładów magicznych, jednak każdy z nich ma tylko jedną zdolność. Mam nadzieję, że prezenty się podobają. Wiem, nie zastąpią wam mnie, ale mam nadzieję, że następnym razem zostanę z wami dłużej!-nadęła policzki, przez co wyglądała bardzo zabawnie.-Pamiętajcie, że my kobiety jesteśmy jak zamknięte pąki kwiatów i rozkwitamy tylko raz, a nasza młodość trwa bardzo krótko, dlatego korzystajcie z życia.-Afrodyta dała krok do przodu, a ku niebu pojawił się różane schody-Ach, bym zapomniała...-odwróciła się, aby spojrzeć na Phyrrę-Znajdziesz go tam, gdzie trafiają wszyscy ci, o których chce się zapomnieć.-dodała ze smutkiem na twarzy-Tylko pamiętaj, bez wspomnień jesteśmy niczym książka, z której wyrwano kartki.-zamknęła powieki na krótką chwilę po czym zaczęła wspinać się po znikających za nią schodach.
Ona sama powoli stawała się przezroczysta, aż w końcu wszyscy stracili ją z oczu.


Epilog


Mimo, że Afrodyta dawno przestała być obecna na spotkaniu, to kobiety mogły do zachodu Słońca odczuwać jej obecność.
Mężczyzna, który wcześniej przywitał kobiety, wezwał najlepszych tancerzy z całego globu, aby nauczyli zebrane damy tańca. Jakiego chciały, klasycznego, towarzyskiego czy mieszanego. Podobnie było z nauką savoir vivre. Magia, którą zostały na krótki czas obdarzone zaproszone kobiety pozwoliła im nauczyć się w pełni obydwu rzeczy w zaledwie kilka godzin.
Panny mogły także zakosztować potraw ze Starego Świata, a nawet poznać przepisy na te, które najbardziej im się spodobały. Mogły także posłuchać więcej na temat życia kobiet ze Starego Świata, a także zobaczyć i dotknąć strojów jakie kiedyś nosiły.
Równo o zachodzie Słońca czar prysł, a magicznie wystrojony różany zakątek wrócił do swojego dawnego wyglądu. To samo tyczyło się miasta. Mimo, ze różany zapach nadal gościł w powietrzu.
Znakiem, że nie była to żadna bajka były lśniące od promieni zachodzącej kuli ognia wisiorki oraz małe puchate kuleczki, które zachowywały się jak małe, rozbawione kotki domagające się pieszczot.


OOC:
 
#16PisanieRe: Różany Zakątek   



Sponsored content
Powrót do góry Go down
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Crystal Empire :: 

Larnwick

piękna stolica Aglar

 :: Kak Grove :: Ratusz :: Zielony Zakątek
-
Wymiana
Opisy przedstawiające uniwersum świata zostały stworzone przez Administrację Crystal Empire oraz Użytkowników pomagających przy tworzeniu forum na podstawie pomysłów własnych oraz inspiracji różnymi źródłami, zabrania się ich kopiowania. Stronę graficznąforum wykonała Przyczajona Grafika z grupy Monochrome Layouts z pomocą kodów własnych lub w inspiracji kodami znalezionych w różnych miejscach. Za pomoc dziękujemy Moe - Yuriee.
HogwartDream aegyo