Share |  Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
#1PisanieRuiny Zamku   Sro Maj 31, 2017 3:29 am


avatar
Administracja
Head admin
Join date : 24/04/2017
Liczba postów : 486
Zobacz profil autora
#2PisanieRe: Ruiny Zamku   Pon Paź 29, 2018 10:09 pm


avatar
Obywatel
Join date : 08/10/2018
Liczba postów : 12

Statystyki
Życie:
1280/1280  (1280/1280)
Mana:
1200/1200  (1200/1200)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Życie bezdomnego żebraka nigdy nie było łatwe. Taki sposób życia zmuszał go do czynienia dziwnych rzeczy, takich jak właśnie wybieranie się w opuszczone ruiny, gdzie uniknąłby wzroku niepożądanych osób.
To był bardzo ciężki dzień, spędzony na kradzieży jakiś mniej lub bardziej wartościowych rzeczy. Usiadł sobie na schodach, a raczej na czymś co kiedyś nimi było. Pozwolił sobie na parę chwil odpoczynku, w końcu wykonał ogromny wysiłek przybywając aż tutaj, by móc w spokoju policzyć łupy.. To było naprawdę przykre, że nikt go nie doceniał. Zaczęło się też ściemniać, i zanim tu przyszedł miasto spowiła mgła. Oczywiście był na tyle inteligentny, że całkowicie zignorował ją, jak i cienie, które gdzieniegdzie mu się przewinęły.
Spojrzał uważnie na ukradzione dziś przedmioty, jednak żaden z nich nie był wybitnie wartościowy.
Powinien naprawdę niedługo zmykać stąd na jakąś z bezpieczniejszych targowych ulic, gdzie mógłby sobie uwić spokojny nocleg w pustym straganie.
Jednak zanim zdecydował się wrócić, wpadł na idiotyczny pomysł by zbadać ten zamek. Na pewno są w nim ukryte skarby, które tylko czekają by to właśnie Izual je zdobył. Już czuł, że bogactwo się zbliża, a wraz z nim panienki... I panowie.
Radosnym krokiem, jak debil poszedł w głąb ruin. Oczywiście zawiesił dłużej oko na tym architektonicznym dziele, które pomimo zniszczeń dalej było urokliwe.. Gdy już w końcu znajdzie te skarby, obiecał sobie, że sam kupi sobie taki zamek. Oczywiście jego będzie o wiele większy, i piękniejszy, by oddawało potęgę jego właściciela. Niestety był tak przejęty swoimi chorymi marzeniami, że nie zwracał uwagi na otoczenie, a tym samym, udowadniał tylko swoją lekkomyślność.
#3PisanieRe: Ruiny Zamku   Pon Paź 29, 2018 10:48 pm


avatar
Obywatel
Join date : 03/02/2018
Liczba postów : 16

Statystyki
Życie:
1600/1600  (1600/1600)
Mana:
1100/1100  (1100/1100)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Ta dzielnica była idealną kryjówką przed kamratami z załogi. Przebywanie w towarzystwie szlachetnie urodzonej kapitan Valette było czasem nie do zniesienia. Ham zbyt bardzo przyzwyczaił się chyba do wybuchowego charakterku Katsumi. Szczęśliwie nie był potrzebny do niczego ważnego, więc raczej nikt go szukać nie będzie.
Na miejsce postoju wybrał ruiny zamku, swoją drogą ciekawe czemu wygląda tak jak wygląda. Pozostała część Larnwick była wyjątkowo ładna, a ta dzielnica... to czyste mauzoleum. Pamiątka po tym co było i raczej nie powróci. A najdziwniejsze jest to, że nikt tego nie próbuje odbudować. To miejsce miało trochę potencjału, na pewno większego niż ponurego cmentarzyska przeszłości
Hammond uwalił się za jakąś ścianą, rozkoszując się chwilą ciszy. Był tu od bardzo niedawna i jeszcze nie przyzwyczaił się do zmiany otoczenia. Jego rozmyślania nad sensem życia, a może raczej nad sensem ucięcia sobie drzemki przerwał nowy zapach.
-Ktoś tu jest
Stwierdził cicho, wychylając się za ściany i idąc za zapachem. Nim jeszcze dotarł do jego źródła zrozumiał do kogo on należy. Miał niedaleko siebie innego Lykanina, no cóż.... może być zabawnie
-Dobry wieczór
Rzucił niedbale gdy zauważył nieznajomego
#4PisanieRe: Ruiny Zamku   Wto Paź 30, 2018 11:20 am


avatar
Obywatel
Join date : 08/10/2018
Liczba postów : 12

Statystyki
Życie:
1280/1280  (1280/1280)
Mana:
1200/1200  (1200/1200)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Jak wcześniej przyjął się badaniem ruin, w których był pierwszy raz tak bardzo, że nie uznawał nawet opcji, że mógłby tu ktoś poza nim. Dlatego też słysząc według niego chłodne powitanie, podskoczył, o mało nie upadając na ten głupi ryj.
Odwrócił się przodem do nieznajomego i w ogóle nie martwiąc się o to czy to grzeczne czy nie, omiótł go wzrokiem z dołu do góry. Było dla niego dziwne, że facet który wygląda na takiego ogarniętego, chodzi o ruinach o późnej porze. Może właśnie wbił na jakieś spotkanie sekty?
- No ten... - oczywiście maniery miał na najwyższym szczeblu, zapomniał się przywitać. - Mieszkasz tu..? - zapytał speszony. Byłby przypał, gdyby nagle mu wziął i przekopywał mieszkanie. Z drugiej strony zawsze mógł powiedzieć, że tu szuka łazienki.
Zaryzykował jednak myśleniem, że również jest zwiedzającym, i po prostu przypadeczkiem się spotkali. Taki zbieg okoliczności c'nie?
Poprawił swoją chustę na głowie i jeszcze raz spojrzał na faceta. Nie wyglądał na takiego biedaka by mieszkać w ruinach.
- Sądzisz, że są tu jakieś groby?... - starał się brzmieć bezinteresownie, tak by jego nowy towarzysz rozmowy nie domyślił się, że chce je przekopywać. Każdy wiedział, że bogaci ludzie zakopywali ze sobą cenne przedmioty, które były dla nich ważne.
- Ukryte pokoje też się nadadzą, skarbce w sumie też. - powiedział po chwili namysłu. W sumie, gdyby facet mu pomógł, mógłby się trochę podzielić zyskami. Trochę... Ale co on w ogóle tu robił?
- Co tu robisz sam o tej porze? - z całych sił starał się nie brzmieć jak zbok patrzący na panienki i starający się je poderwać. Ale niestety, właśnie tak zabrzmiał.
#5PisanieRe: Ruiny Zamku   Wto Paź 30, 2018 11:47 pm


avatar
Obywatel
Join date : 03/02/2018
Liczba postów : 16

Statystyki
Życie:
1600/1600  (1600/1600)
Mana:
1100/1100  (1100/1100)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Hammond spojrzał uważnie na nieznajomego, który raczej nie pachniał jak średnio zamożny obywatel Larnwick. Raczej jak stały bywalec kanałów. Skrzywił się lekko i pokręcił głową. Zaczął powolnym krokiem chodzić wokół nieznajomego, z nieufnym wzrokiem. Gdy usłyszał jego przywitanie zatrzymał się.
-Zwiedzam tylko, moim domem jest kajuta na statku kupieckim
Powiedział, po namyśle. I tak było widać, że Hammond jest nietutejszy i bardziej przypomina marynarza niż szczura lądowego wiec nie zamierzał udawać, ze jest inaczej. Ale otwarcie powiedzieć, że wykonuje zabroniony zawód też nie mógł. Więc powiedział, ze mieszka na statku kupieckim, nie że trudni się kupiectwem. Równie dobrze mógł zostać uznany za ochroniarza czy tragarza.
-Miło wreszcie spotkać kolejnego Lykanina.
Gybym wiedział jak mój rozmówca wygląda, pewnie zastnawiałbym się nad przyczyną występowania tych uszu i ogona W końcu to wyglądało jakby ludzka kobieta miała za męża lykanina, po czym puściła sie z lisem i urodziła dziecko- krzyżówkę. Starał się być spokojny i w miarę grzeczny. W końcu nie raz sobie powtarzał: Pamiętaj Ham, nie zdradzaj się z emocjami, twoja kochana pani kapitan nadrabia za ciebie i całą załogę. Znaczy, ta u której służy, nie ta z która przybył do Larnwick. Swoją drogą, irytował go fakt iż został "sprzedany" Valette na tą misję. Niby nie był rzeczą, chociaż nie... był majtkiem a ten tytuł był niewiele lepszy niż rzeczy
#6PisanieRe: Ruiny Zamku   Czw Lis 01, 2018 9:53 pm


avatar
Obywatel
Join date : 08/10/2018
Liczba postów : 12

Statystyki
Życie:
1280/1280  (1280/1280)
Mana:
1200/1200  (1200/1200)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Izual  nie miał pojęcia jak miał zareagować na zachowanie nieznajomego. Wyglądało to jakby gościu oceniał go, oceniał czy jest niebezpieczny. Albo czy nadaje się w sprzedaż na niewolnika. Widział jego podejrzliwość, którą on też zachowywał w stosunku obcego. Żył na ulicy, a ulica najlepiej wychowuje swoich braci.
- Kupiec? Tutaj? - nie ukrywał zaskoczenia. Handlarze i kupcy zazwyczaj wybierali inne miejsca niż takie opuszczone bezwartościowe ruiny jak te. Pomijając fakt, że Hammond nic nie mówił o pracy jako kupiec..
Zlustrował jego sylwetkę jeszcze raz. Facet wyglądał jak typowy łobuz, który kocha najbardziej, to znaczy.. facet, który ma duże powodzenie. Nie pasował mu na kupca, bo prędzej by wyglądał na członka jakiejś szajki. Starał się swoimi wątpliwymi umiejętnościami dedukcji wywnioskować coś o tym gościu, ale jak widać on zrobił to za niego.
Spojrzał zdziwiony na faceta, nie spodziewał się, że facet od razu pozna jego rasę.
- Uhm.. - odezwał się w końcu, bo wypadało coś mu odpowiedzieć. - Mi też cię miło poznać, panie kupcu. Mamy piękny dzień prawda? Woda idealna na ryby. - W sumie nie miał pojęcia o czym gada, chciał po prostu powiedzieć coś co by było miłe. W końcu facet nie zalazł mu za skórę. No i trzeba się trzymać ze swoimi mordeczkami.
Wystarczyła sekunda by za Hammondem dostrzegł księżyc, w końcu w tych ruinach już dawno dach się zawalił. Potrzebował jednak jeszcze jednej sekundy by zobaczyć, że z tym księżycem było coś nie tak. Przeszedł obok Hammonda, chcąc uzyskać lepszy widok. Stał tak przez chwilę i patrzył się na ten księżyc.
- Wygląda w sumie jak mój dziadek. - powiedział ni to do siebie, ni do mężczyzny. Oczywiście, swojego dziadka już nie pamiętał, ale właśnie tak go sobie wyobraża.
#7PisanieRe: Ruiny Zamku   Pią Lis 02, 2018 9:59 pm


avatar
Obywatel
Join date : 03/02/2018
Liczba postów : 16

Statystyki
Życie:
1600/1600  (1600/1600)
Mana:
1100/1100  (1100/1100)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
-Raczej ochroniarz
Poprawił go, jak widać szybko zorientował się, że to nie jest miejsce dla kupca. W końcu oni do odważnych nie należeli. Ale przy każdej okazji bronili swojego towaru i pieniędzy. A gdy wszystkie możliwości zawodziły, wreszcie łaskawie oddawali skarby nowym właścicielom.
Gdy nieznajomy zwrócił uwagę na Hammonda, ten syknął cicho bo wokół nich zaczęła pojawiać się mgła. A przysiągłby, że przed chwilą jej nie było. Atmosfera z lekko napiętej stała się ciężka
-Co tu jest grane do....
Warknął w ostatnim momencie powstrzymując się przed użyciem przekleństwa. W końcu takimi słowami nie posługuje się standardowy ochroniarz. A za takiego chciał póki co uchodzić Crowley. Zrobiło mu się nagle zimniej a całość pięknie dopięła pewna rzecz. Mianowicie gdy Ham usłyszał komentarz nieznajomego Lykanina odwrócił się
-CO TO KURWA JEST?!
Tym razem już nie wytrzymał a jego dłoń odruchowo złapała za rękojeść szabli. Taki księżyc normalny raczej nie był.
#8PisanieRe: Ruiny Zamku   Sob Lis 03, 2018 2:58 pm


avatar
Administracja
Administrator
Join date : 24/04/2017
Liczba postów : 150
Zobacz profil autora
Jak to, co się działo? Cuda na kiju się odprawiały, ot co.
A tak, na poważnie, to zarówno i  Hammond, jak i Izual, mogli wyczuć anomalie magiczne. Ktoś, najwyraźniej rzucił zaklęcie, tudzież urok, stąd nagle świat, tak się zmienił.
Mgła mocniej zgęstniała, a dookoła poczęły pojawiać się tańczące ogniki lewitujące powietrzu. Ba, nawet gdzieś, przemykały cienie. To mniejsze, to większe i jeszcze, ta upiorna muzyka.
Nawet Hammond, który był rosłym mężczyzną, czuł jak na jego ciele włoski unoszą się ku górze ze strachu. Zaś w przypadku Izuala, to załączyła się głupawka, która wywołana została obawą bycia w przedziwnej sytuacji.
Księżyc, w który się wpatrywali, zdawał się jeszcze bardziej wiać grozą. Jego uśmiech stał się bardziej wyraźny, a spojrzenie mroczniejsze. Dlatego, chyba lepiej było, gdyby przestali się tak na niego wgapiać. Jeszcze, coś mogło im się w tych lykańskich łbach poprzestawiać.
Obaj, mogli poczuć słodkawy zapach. Dość, przyjemny nawet. Jako istoty, których nozdrza był bardziej wyczulone, bez problemu, mogli zorientować się, z jakiego kierunku dochodził.
Mowa tutaj, o tej prowadzącej do bram miasta.
Nie minęła chwila, a posłyszeli miarowe uderzanie o podłoże, które nie dość, że było miarowe to zbliżało się do nich. I im było bliżej, tym stawało się wyraźniejsze.
Powoli, ku ich oczom, ukazało się pięć, sięgających im do pasa demonicznych dyń.
Poruszały, ozdobiony ostrymi zębami otworem gębowym jak tylko ich dostrzegły. Ich puste oczodoły miały złowrogie spojrzenie.
Stanęły na przeciwko ich, a właściwie skoczył miarowo. Zaczęły bujać się na prawo i lewo, zupełnie tak, jakby miały radość z tego, że znalazły Hama i Izuala.
- Grauauauauaua. - zaczęły śpiewać warzywa, nie przestając bujać się i skakać.
Korzystając z tego, że skupił swoją uwagę dwóch lykan na śpiewem, powoli otoczyły ich zatrzymując ich, w jak myślały potrzasku.
Zbliżył się, ale nie na tyle blisko by oberwać.
Zabawne było to, że spojrzały po sobie. Ewidentnie komunikowały się ze sobą.
W sumie, na dobrą sprawę, to dopiero po chwili do Izuala i Hammonda dotarło, że mają przed sobą żarłoczne dynie, które albo maja ochotę ich zjeść, albo się bawić...chociaż jedno i drugie nie było zbyt przyjemne dla lykan, czyż nie? Jakby nie patrzeć to nadal było igranie z magicznymi dyniami!

#9PisanieRe: Ruiny Zamku   Sob Lis 03, 2018 5:56 pm


avatar
Obywatel
Join date : 08/10/2018
Liczba postów : 12

Statystyki
Życie:
1280/1280  (1280/1280)
Mana:
1200/1200  (1200/1200)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Ze spokojnie zapowiadającego się wieczoru nie zostało ani śladu. Doskonale wyczuwał tą dziwną atmosferę, oraz dostrzegał te dziwne rzeczy, takie jak cienie i mgła. I nawet widział lewitujące ogniki. To zapaliło mu w głowie czerwoną lampkę. O ile mgła i inne zjawiska na siłę dało się podpisać pod jakieś nietypowe warunki atmosferyczne, to jednak ogniki wyglądały jak zaklęcie.
Nie ma mowy by ogień przecież normalnie latał w powietrzu.
Jednak bardziej go przeraziło zachowanie Hammonda. Facet wyglądał na osiłka, plus był ochroniarzem, musiał być odważny. Jednak w obecnej sytuacji, chyba był tak samo przerażony ową sytuacją jak on.
- Nie mów tak głośno bo cię usłyszy..! - bo to wcale nie było tak, że księżyc był oddalony o tysiące kilometrów. Czuł się dziwnie widząc ten księżyc, więc przysłonił go ręką. Jak nie widać, to nie ma problemu.
I jeszcze ten dziwny zapach. Słodki, przyjemny.. można by się pokusić o stwierdzenie, że kusił w jakiś sposób. Nie ufał jednak słodkim zapachom, zawsze kojarzyły mu się z kłamstwem, ułudą. Bogacze zawsze stosowali perfumy, by przykryć brzydki zapach spoconego ciała, który i tak prędzej czy później wychodził na wierzch.
Sam czuł się dziwnie, zamiast skupić się na dziwnej sytuacji, i przeanalizować ją, czy chociażby zachować powagę czuł tylko napływ głupich pomysłów. Pomysłów, które by bardziej zaszkodziły niż im pomogły..
Spodziewał się, że pewnie ktoś zaraz ich zaszczyci, a dziwne dźwięki jego zdaniem to potwierdzały. No co prawda nie przypominały kroków.
Gdy tylko wyszła pierwsza dynia, wskoczył Hammondowi na plecy, jak kot, który wpadł do wanny. Gdy jednak dostrzegł, że to tylko dynie, odetchnął i opuścił jego plecy.
- Wybacz, myślałem, że to kaczki. - mruknął udając już odważnego. Jak coś, to zrobi Hammondowi pranie mózgu, by nie mówił innym o tym incydencie..
Niby to nie były kaczki, których bał się najbardziej, ale jednak wciąż starał się stać za Hammondem, robiąc sobie z niego żywą tarczę, przynajmniej do czasu aż ich nie obciążyły.
Była to tak groteskowa sytuacja, że już do reszt zdurniał i głupawka go pochłonęła.
- Myślisz, że mogę je pogłaskać? - odparł podekscytowany, wciąż jednak trzymając się blisko faceta, by móc w razie czego użyć go do obrony własnej...
#10PisanieRe: Ruiny Zamku   Nie Lis 04, 2018 9:52 pm


avatar
Obywatel
Join date : 03/02/2018
Liczba postów : 16

Statystyki
Życie:
1600/1600  (1600/1600)
Mana:
1100/1100  (1100/1100)
Pancerz:
0/0  (0/0)
Zobacz profil autora
Ten księżyc robił się coraz bardziej makabryczny a atmosfera stawała się jeszcze cięższa. Hammond miał wrażenie, że zaraz braknie mu oddechu więc przestał się patrzeć na księżyc. Jeszcze tak mu to wejdzie w mózg, że będzie się to śniło bo nocach. A już wystarczyło go, że w nocy mogą go obudzić odgłosy walki i armat. Już walka w której o mały włos nie zginął śniła mu się po nocach. Starczy koszmarów dla tego pirata chyba
-Czy takie rzeczy tutaj to codzienność?
Zapytał cicho a gdy do jego nozdrzy dotarł nowy zapach zaczął się rozglądać i węszyć. Bramy miasta... tak, to napewno stamtąd. Ciekawe co tam się działo? Później usłyszał jakieś dziwne kroki. Pięknie się to zgrało z księżycem i tym wszystkim co przed chwilą widział i czuł. Wątpił by do takiej ruiny przychodził o takiej porze ktoś miły więc od razu wyciągnął pistolety. Nie dbał o reakcje Izu, bezpieczeństwo było znacznie ważniejsze.
Nie pomylił się bo niedługo później pojawiły się wielkie... dynie? Hammond będąc najwyraźniej w szoku lub ogromnym zdziwieniu dał się otoczyć. Ochłonął jednak gdy usłyszał pytanie swojego towarzysza
-Ani mi się, kurwa, waż. Lepiej wyciągaj broń
Pięć paskudnych dyń kontra ich dwójka. Zaczął mierzyć w dwie z nich, tak by ewnetualny strzał mógł odczepić dynie od liściasto-łodygowego ciała
#11PisanieRe: Ruiny Zamku   Wto Lis 13, 2018 5:11 pm


avatar
Administracja
Administrator
Join date : 24/04/2017
Liczba postów : 150
Zobacz profil autora
Obaj mogli wyczuć, że było to potężne magiczne zaklęcie, które ktoś rzucił. Dzięki wrodzonym zdolnościom, mogli to odszyfrować bez problemu, ale to już wiedzieli od bardzo dawna.
Izual się dziwił, że ogień latał w powietrzu? No naprawdę? Nacodzień widywać mógł, chociażby chodzące na czterech nogach magiczne walizki, a on się dziwił, że płomienie ognia lewitują w powietrzu?! No naprawdę...
W kwestii Księżyca czy ich słyszał czy nie to już była inna para kaloszy. Chociaż, jak Izu rzucił owym tekstem, to uśmiech ciała niebieskiego jakby się powiększył i bardziej uważniej się im przyglądał.
Nic się nie poradzi, że każdy reagował na stres inaczej. Hammond próbował zachować zimną krew i spokój rozumu, zaś Izu dostał głupawki, która nie koniecznie mogła mu pomóc w tym momencie. Dlatego powinien, koniecznie wziąć się szybko w garść. Inaczej, może popaść w tarapaty.
Następny z durnymi pytaniami...Hammond dziwił się, że po świecie mogą chodzić gadające dynie...no naprawdę, ludz...e wilkołaki, weźcie się w garść!
Jak tylko lykański wojownik dobył swoich pistoletów, dynie od razu zaprzestały poruszania się. Wpatrywały się uważnie w mężczyznę, który zamierzał się albo bronić albo atakować.
Magiczne dynie zaczęł zerkać po sobie nawzajem. Wyglądało to tak, jakby przekazywały sobie jakieś informacje.
Hammond, który skupiłsię na otoczeniu, w przeciwieństwie do Izuala, bez problemu zrozumiał, że te paskudne pomarańczowe paskudy planowały coś. Nie mógł jednak przewidzieć co. Mógł się domyślać, że mogło chodzić o jego pistolety, które trzymał w dłoniach. Tym bardziej, że te stojące z przodu wpatrywał się w uzbrojenie lykanina. Innym zaś domysłem, mogło być to, że dostrzegły, iż Izual jest słabym ogniwem, którego strach czuły. Widziały, że ten bał się, tym bardziej, że zaczął sobie robić z Hammonda żywą tarczę.
Dynie zaczęły śpiewać, a raczej złowrogo pomrukiwać i skacząc, poruszały się zgodnie z ruchem wskazówek zegara dookoła wilkołaków.
Czy miały nadzieję bardziej wystraszyć Izuala, żeby zaczął robić za dekoncentrator dla Hammonda czy może szykowały się do ataku? Ciężko było lykaninowi przewidzieć zamiary dyń, ale któreś z jego domysłów, na pewno się sprawdzi, pytanie tylko, które?

#12PisanieRe: Ruiny Zamku   



Sponsored content
Powrót do góry Go down
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Crystal Empire :: 

Larnwick

piękna stolica Aglar

 :: Schohootmoac Valley
-
Wymiana
Opisy przedstawiające uniwersum świata zostały stworzone przez Administrację Crystal Empire oraz Użytkowników pomagających przy tworzeniu forum na podstawie pomysłów własnych oraz inspiracji różnymi źródłami, zabrania się ich kopiowania. Stronę graficznąforum wykonała Przyczajona Grafika z grupy Monochrome Layouts z pomocą kodów własnych lub w inspiracji kodami znalezionych w różnych miejscach. Za pomoc dziękujemy Moe - Yuriee.
HogwartDream aegyo